Dodaj do ulubionych

Ekonomiczne podstawy piractwa :)

08.02.10, 12:14
Wczoraj spacerując późnym wieczorem zacząłem tak rozmyślać o bliskim mi rynku gier i ogólnie multimediów, a w związku z moim wykształceniem mam skrzywienie patrzenia na jakikolwiek rynek od strony ekonomicznej to przyszło mi kilka wniosków do głowy.

Pierwszą podstawową jest fakt, że rynek multiemdiow na którym znajdujemy przecież rzeczy nowoczesne szybko się rozwijające i zmieniające ma strukturę tak starodawną i nie dostosowaną do realiów, że aż trudno uwierzyć.

Niedawno w newsie przecież o Good Old Game przeczytac można było jak jedna z firmy zaproszona do współpracy nie potrafiła zrozumieć jak można sprzedawać gry bez DRM. Bo przecież bez zabezpieczeń to gra się rozejdzie od 1 osoby do wielu i oni nic nie zarobią. Racja, ale niestety dla tych firm istnieje drugi konkurencyjny kanał dystrybucji. Nazywany ogólnie pirackim.

Piraci oferują te same gry, za darmo bez żadnych DRM smile. Firmy nie potrafią tego zrozumieć i momentami przypominają polskie firmy na początku lat 90tych, gdy znajdują się w nowej rzeczywistości i nie do końca wiedza co robić.

Wyobraźcie sobie, że rynek gier dla uproszczenia jest rynkiem gdzie mamy 2 konkurentów. Piratów i Wydawców legalnych. Oni konkurują ze sobą o użytkowników, czyli nas. Na dodatek oferują te same produkty.

My użytkownicy jesteśmy określeni przez pewną funkcje naszych upodobań. W mikroekonomii nazywane jest to użytecznością. Otóż kazdy z nas ma swoją użyteczność z gier. Jest ona warunkowana przez 3 zmienne: wartość tytułu dla gracza (udany hype, kolejna część ulubionej serii, duże oczekiwania, grywalność itp), jej cenę oraz naszą moralność.

Pierwsze dwie chyba nie potrzebują bycia opisanymi. O co chodzi mi w przypadku tej trzeciej?
Można się spierać, czy piractwo jest zbrodnia przeciw czemuś, złodziejstwem itp. to sa typowe argumenty przeciw temu zjawisku. Po części błędny bo raz, że piractwo bardziej pasuje do tego co się działo na stadionie X lecia i targach przed erą szerokopasmowego internetu i to było złodziejstwo, po drugie w Polsce póki co ściaganie nie jest kradzieżą. Więc uważajmy na słowa.
Nie można jednak powiedzieć, że ściaganie gier jest moralnie Ok. Nie kradniemy, bo kradzież to pozbawienie kogoś czyjegoś mienia, ale pozbawiamy właściciela jego zysków. Bilans jest taki, że my zyskujemy, a on nie. W kradzieży jest my zyskujemy, on traci. Kupując grę mamy i tak powinno być my zyskujemy, on zyskuje.
Od tego jakie mamy spojrzenie na pewne rzeczy bedzie decydować się, czy kupujemy gry, czy je ściagamy.

Przyjmijmy więc, że nasz wzór wygląda tak: U z gier = Moralność (wartość gry - cena gry).
Moralnośc ma wartość od 0 do 1. Wartość gry ma wartość do nieskonczoności, a cena to po prostu cena w sklepie.
Teraz jeżeli nasz wynik jest powyżej 1 to gre pójdzemy kupić, jak nie to ją ściągniemy.
Wynika więc z tego, że w Polsce piractwo jest niewielkie w porównaniu np z Zachodem. Tam przecież piratów jest dużo. Według tego wzoru oznacza to, że mają niską moralność. Bo ceny mają dużo lepsze niż my. Przykład mass Effect na Xboxa = okolo 40 euro w Polsce jakies 260 złotych. Nie możemy tego przeliczyć według tabeli kursów. Raczej dajmy 1 euro = 1 złoty. Nie będę się bawić w wyliczanie wartości siły nabwyczej nei ma to tu sensu. Stąd jak na to popatrzećw ten sposób to gra w Polsce gdyby kosztowała 40 złotych, bo jakby popatrzeć na nasze zarobki i np. Niemieckie to pewnie było się tak ten stosunek ustalił, piractwo bylo by bardzo niskie.

Wracając do naszego rynku. Jezeli obaj konkurenci (piraci i wydawcy) mają ten sam produkt to jak wydawca może konkurować? Ceną nie wygra, to fakt piraci zawsze będą mieli taniej. Ale musi ją ustalic na takim poziomie, aby nie pogarszała naszego wyniku z nawiasu. I oddziaływac na nasza moralność, dzięki niskiej cenie i dużej wartości będziemy chcieli kupowac gry. No i zrezygnowac z zabezpieczeń i innych denwujących przeszkadzajek, które obniża nam wartośc tytułu. Brak np dostepnego normalnie xbox Live, też tą wartośc obniży.

Oczywiście są tacy, którzy gry nie kupia nigdy bez względu na cenę. Są w bogatej Szwecji, czy we Francji. Norma. Nie o nich jednak walczyć powinni wydawcy.

P.S Właściwie nie mam pojęcia po co to napisalem. Piszę pracę magisterską, stąd może takie skrzywienie. Co do wzoru na użytecznośc to wymyśliłem go, nie potwierdza go żadne wyliczenia smile. ale myślę, że spojrzenie na piractwo z tego poziomu nie z poziomu ganianai za kradzież jest chyba lepsze.
Obserwuj wątek
    • freewolf Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 08.02.10, 13:24
      W moim odczuciu żadna cena, nawet nie wiem jak niska, nie zrekompensuje nigdy DRM-
      ów i innych uciążliwości, one powinny zniknąć raz na zawsze. W Twoim równaniu brakuje
      jeszcze właśnie czynnika określającego stopień komplikacji zabezpieczeń gry. Jak gra
      ma na przykład limit aktywacji, to jej wartość, przynajmniej w moim odczuciu, spada na
      tyle, że więcej jak 20 zł za nią nie dam, bo tyle dla mnie wart jest produkt, który po pół
      roku będę musiał wyrzucić na śmietnik, bo mi się aktywacje skończą.
      Na wszelki wypadek dodam, żebym nie był opacznie zrozumiany - posiadam tylko
      oryginały i nie piracę. A gier z DRM-ami nie kupuję choćby nie wiem jak fajne były.
      Powody są dwa:
      1. Robienie kopi zapasowych - miałem już perypetie ze zniszczonymi płytkami, a odkąd
      CDP zrezygnował z dożywotniej wymiany oryginalna płytka służy mi tylko do zrobienia
      kopii.
      2. Zgrywanie obrazów płytek na dysk - gram często na netbooku, który siła rzeczy
      napędu DVD nie ma.
      Dodam jeszcze, że jestem staroświecki i lubię mieć eleganckie pudełko na półce w
      odróżnieniu od cyfrowej dystrybucji.
      Niekupowanie (z innych powodów) dotyczy też gier z idiotycznymi zabezpieczeniami
      (choćby wspomniane aktywacje).
      • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 08.02.10, 18:42
        Masz oczywiście racje. Ale nie zapopmniałem o tym. Po prostu to co mówisz obniża wartośc użytkową co powoduje, że ta różnica w nawiasie spada. Co może powodowac, że produkt przestaje byc konkurenyjny już na starcie z tym co dają piraci.

        Przykład może nie dokonca będzie trafny - Spore. Gra była ponoć słaba, ale zabezpieczenia i tak już obniżyły wartość to takiego poziomu, że każdy kto wiedział jakie sa zasady, gry by nie kupił.
    • Gość: Mro Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) IP: 81.219.215.* 09.02.10, 00:07
      Podoba mi się podejście do tematu piwo
      Ale jak wyznaczymy moralność?
      Czy prowokacyjnie zróżnicujemy ją w populacji w zależności od np. narodowości
      albo uwarunkowań kulturowych?
      • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 09.02.10, 00:31
        Nie. Moralnośc jest stałą, różną dla każdej osoby. Ty powiedzmy masz 0,9, ja mam 0,1 tongue_out. Oczywiście ta moralnośc odnosi się tylko do tematu kupowania gier i podobnych, a nie tego czy wsiadamy po pijaku do samochodu, albo strzelamy do staruszek na ulicy.

        Zamiast moralności, można by uzyc sformułowania indywidualna skłonność do legalności.
        • Gość: historyjka. Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) IP: *.adsl.inetia.pl 09.02.10, 10:34
          1 piracki napster wiedział jak zadowolić klienta i to bardzo wkurzało
          producentów muzyki .
          • don_wroc_love Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 09.02.10, 10:52
            dla mnie sprawa jest prosta... dalsze utrudnianie życia pecetowcom przez drmy,
            zabezpieczenia itd spowoduje tylko i wyłącznie kolejne rozrastanie się rynku
            konsolowego...

            bo piractwo na konsolach jest, co najmniej, średni opłacalne... skoro kupując
            grę na targu na konsolę musiałbym płacić 35 zeta za płytę, a idąc do sklepu,
            gdzie wymieniam gry, płacę za wymianę( w miarę nowej gry na zupełnie nową )
            30 do 50 zeta, wkładam w czytnik, nie przejmuję się absolutnie niczym i
            za chwilę mogę cieszyć oczy kolejną nowością, to po co mam
            a) piracić
            b) męczyć się z zabezpieczeniami
            c) męczyć się z patchami, steamami, punkbusterami, crackami itd
            d) przejmować się tym "czy mi pójdzie" albo "o ile muszę zmniejszyć detale żeby
            mi poszło"
            ?

            bezsensu....
            • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 09.02.10, 12:31
              Tak, ale w twoim przypadku to tak jest. Inaczej jest, gdy grę ktoś chce miec, a nie wymieniać. Wtedy ściaga z internetu piracką kopie, nagrywa na płytę za kilka zlotych i ma. tak jest przynajmniej z Xboxem. BO PS3 odpada w związku z raz zabezpieczeniami, dwa blueray i koszty płyty.
      • Gość: MS Wzór na "moralność" IP: 195.150.94.* 09.02.10, 12:00
        > Ale jak wyznaczymy moralność?

        W tym kontekście "moralność" to po prostu nasze samopoczucie psychiczne z
        związku z dokonanym wyborem, różnica satysfakcji (wynikającej z przekonania że
        postąpiliśmy dobrze - każdy lubi się uważać za dobrego. Satysfakcja może mieć
        wartość ujemną jeśli sprzedawca jest oceniany jako nieuczciwy) i strachu
        (wnikającego z obawy przed karą). Można by doliczyć jeszcze po "ujemnej" stornie
        frustrację wynikającą z uciążliwości technicznych (DRM, na przykład), ale autor
        już uwzględnił ją w innym miejscu. Strach liczymy jako iloczyn uciążliwości kary
        i prawdopodobieństwa jej poniesienia.
    • Gość: el dupa Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 15:57
      Piractwo i podrabianie ma swoje dobre i złe strony
      (jest ich więcej ale wymienie te , które mi do głowy przychodzą na poczekaniu)
      Złe:
      - łamie prawo, za co można nieźle spierniczyć sobie życie
      - Nie daje zarobić twórcom za ich pracę
      - pozbawia nabywcę wielu funkcji (online, pomoc techniczna itp.)
      - ma niską jakość (podrabiane buty rozklejeją się, koszulki rozpadają, płytki
      rysują)
      - jest to poniekąd kradzież, więc nie możesz powiedzieć jestem uczciwym człowiekiem
      - strach, że organy ścigania mogą wpaść do twojej twierdzy zwanej domem
      - powstaje coraz więcej zabezpieczeń upierdliwych. Steamy, game for windows itp.
      - piraty źle się prezentują na półkach i trudno je darzyć uczuciem
      - po użyciu się wyrzuca, bo nic wiecej nie jest warte i tym samym zużywa
      środowisko (a oryginał zachowasz lub odsprzedaż wspierając recykling czyli
      ochronę środowiska)
      - ściągając zuzywa się dużo prądu i trzeba szybki i drogi net opłacać
      - wspiera się mafie i bandytów kupując gry na giełdach. Te pieniądze pózniej
      zamieniają się w narkotyki lub krew niewinnych na ulicach. Piractwo internetowe
      zło konieczne, ale uliczne trzeba tępić jak prusaki przy lodówce.

      Dobre:
      - każdy ma szansę uczyć się na tych samych programach, systemach operacyjnych,
      mieć tanie buty, koszulki, nie tylko bogaty VIP. W ten sposób biedniejsi
      otrzymują więcej szans być kimś (wyobraźcie sobie jakie by były umiejętności i
      znajomośc komputera w Polsce jakby DOSa i pózniej Windowsa nie spiracono)
      - często pirat, któremu się gra czy muzyka spodoba pójdzie kupi oryginał ,
      którego bez sprawdzenia by nie kupił. Znam tych co ściągają mp3 sprawdzają płytę
      a pózniej idą po oryginał bo chcą mieć lepszą jakość niż kompresowane mp3.
      - człowiek wie więcej (ogląda filmy słucha muzyki) i nie musi czekać wielu
      miesiecy czy lat by mógł doświadczyć pewnego dobra osobiscie (np filmy w
      polskich kinach są nawet rok po światowej premierze, kpina moim zdaniem)
      - wpływy do budżety kraju. Kasa za oryginały lądują u zagraniczego producenta i
      tylko vat zostaje za grę. Pirat zaś kupuje dobry komputer, nagrywarkę, full
      płyt, markery, pudełka, meble do trzymania płyt, opłaca niemały rachunek za
      prąd, szukając cracków klika na dzieśiatki reklam więc rozwija net.
      zaoszczędzone zaś pieniądze (za niekupioną grę) wyda na ubranie, edukację, buty
      itd. Za to wszystko płaci Państwu znacznie wiecej niż jakby kupił oryginal.
      Twórca może i traci, ale kraj zyskuje w postaci wiekszej ilości innych produktów
      kupionych
      - pirat gdy dojrzeje, zacznie mieć ludzkie pieniądze (dorobi się w życiu godnego
      stanu) zacznie kupować oryginały bo wreszcie będzie go na nie stać. Fakt pózno,
      ale jak już to zrobi to konsekwentnie. 90% ludzi kupujących same oryginały to
      nawróceni piraci, więc piractwo sprawiło, że twórcy zaczynają na gościu
      zarabiać, a jakby nidy nie grał, to i wówczas i dziś by nic na nim nie zarobili
      - niekiedy piractwo ma wpływ na obniżenie cen gier. Zobaczcie, że na PC są
      promocje, na Xboxa 360 także (serie za 69 zł) , a PS3 niespiracone ma sztywne
      ceny i ani się mu chce zejśc (seria platinum fakt, ale za 99 zł są stare gry).
      Piractwo to największa konkurencja mimo wszystko. Wobec tego propducent obuwia
      Adidas nie sprzedaje tylko butów za 500 zł lecz także serie za 150 zł , bo
      inaczej nie sprzedałby nic

      Tak więc każdy KIJ MA DWA KOŃCE, więc badajac zjawisko trzeba rozpatrywać dobre
      i złe strony.
      Wincenty okon ma racje, jest coraz lepiej z kupowanie oryginałów. Doceńmy to, te
      pozytywne aspekty, a nie marudzmy już na piratów i nie taplajmy się wiecznie w
      błocie. Wyjdzcie z niego i zobaczcie , że świeci ładne słońce.
      Coraz lepsze mamy kolekcje klasyki, na aukcjach można wyrwać niezłe gry a i
      oszczędzać co tydzień 5 zł wrzucając do słoiczka z napisem (na gry) też nie
      stanie się krzywda.
      Parę piwek mniej na weekend, jedna pizza mniej czy do sklepu na piechote zamiast
      samochodem lub do pracy MPK jak jest połaczenie, lub nie palić światła gdy nas w
      pokoju nie ma i już mamy na gre z czystych oszczędności bez wymuszania
      dodatkowych kosztów.
      Kto oszczędza ten ma nawet biedny!
      Tak się nabijamy z żydów, ale popatrzcie na ich sposoby zarządzania dobrami i
      uczmy się od nich. Im mniej masz pieniędzy tym wiecej zaoszczędzisz, wprowadz tą
      zasadę a przekonasz się , że ci starczy na wiecej niż dziś.
      Prosty sposób, rób sobie kanapki do pracy i nie kupuj śniadania w pracy i zamień
      samochód na Mpk. Zdziwisz się jak ci w portfelu zostanie z 300 zł miesiecznie.
      Masz na gry i inne dobra! Nie trzeba piracić.
      • strzyka_w_kolanie Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 13.02.10, 19:21
        @el dupa: kolejny debil...ile wy macie lat ludzie, ze wypisujecie takie bzdury??

        ..
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
    • Gość: Kelebrin Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) IP: *.chello.pl 11.02.10, 16:29
      We wzorze na użyteczność nie można brać pod uwagi ceny. Wykres użyteczności łączy
      wszystkie koszyki (ilościowe kombinacje) dóbr przynoszące taką samą satysfakcje
      konsumentowi. Dopiero dołączając krzywą ograniczenia budżetowego (czyli te koszyki które
      możemy zakupić mając określony budżet, wyznaczaną właśnie dzięki znajomości cen i ilości
      pieniędzy przeznaczone na zakup) otrzymujemy jakieś tam wnioski. Nie będę już się
      rozpisywać, bo po prostu piep...ysz.
      • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 13.02.10, 12:00
        Ty pieprzysz. Nie chodzi o ograniczenie budżetowe tylko wyznaczenie wartości gry dla nas. Na to wpływa cena. Wysoka cena dla marnej gry obniży naszą wartość. Jeżeli mamy 500 złotych do wydania i kupujemy tylko jedną grę, ale gra kosztuje 250 a uznajemy ze dla nas jej wartość jest 200 to mamy w nawiasie wartość ujemną dla przykładu i mimo, że stać nas to jej nie kupimy.
      • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 13.02.10, 12:03
        A bo nie wiem czy się rozumiemy. Użyteczność mierzy naszą przyjemność z korzystania z danego produktu. Na to wpływa jego cena. Bo jak wydamy za dużo to raczej obniży naszą przyjemność z korzystania z przeplaconego dobra względem jego wartości.
        Jak nadal nie rozumiesz to wstaw sobie w nawiasie wartość wg nas - wartośc wg sprzedawcy.
        • Gość: Kelebrin Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) IP: *.chello.pl 13.02.10, 21:45
          Cena nie ma żadnego znaczenia jeśli mówimy o użyteczności danego produktu. Po
          pierwsze wartość dobra dla konsumenta jest ustalana przed zakupem, i na jej podstawie
          określa się czy w ogóle konsument coś kupi czy nie. Najpierw poczytaj chociażby
          podstawowy podręcznik z ekonomii. Sądzę, że pierwszym co poznaje się na jakichkolwiek
          studiach zw. z ekonomią to teoria użyteczności. Jeśli tego nie zrobisz to nie ma o czym w
          ogóle rozmawiać.
          • the_mister_a Re: Ekonomiczne podstawy piractwa :) 15.02.10, 17:08
            Zauważ, że użytecznośc gry nie ma wpływu przeważnie na jej cenę. No największe hity są droższe, ale generalnie gry mają ustalną cenę. Użytecznośc jest sposobem opisania preferencji i pozwala na zweryfikowanie czy dany produkt (koszyk) jest preferowany względem innego.
            I ty weż pierwszą lepsza ksiązkę z mikroekonomii np Variana i poczytaj jak się oblicza użytecznośc. Funkcja ta np przy 2 dobrach dązy do maksymalizacji u każdego konsumenta więc mają np wzór taki U=ax1+bx2 dla substytutów. Gdzie a i b to wskaźniki mierzacymi wartość dobra x1 i x2 dla konsumenta. Wartość dobra! A to jak postrzegamy wartość czy przez pryzmat ceny czy wartości uzytkowej to inna sprawa.
            W moim wzorze także działa potrzeba maksymalizacji przy wyborze każdej gry. Jeżeli użytecznośc z kupna gry wyjdzie niska to prędzej albo w ogóle tego grać nie będziemy albo ściągniemy z internetu.

            Użytecznośc mierzy poziom preferencji cena tu nie ma znaczenia jako element w takim sensie jakim ty myślisz. Jeżeli uznamy, że patrzymy na poziom preferowania jednego dobra przed drugim przez ich cenę a tak przecież się dzieję to ma to znaczenie. TU głównie chodzi o wyznaczenie preferencji, a nie wartośc liczbowę, ponieważ Uzytecznośc nie jest mierzalną wartością (nie można powiedzieć, że coś jest 2 razy bardziej użyteczne).
            Oczywiście wzór powinien wyglądać inaczej i przypominać wzór na substytuty doskonałe, tylko z inną wartością dobra dla nas w każdym z przypadków. Ale tekst nie miał być rozprawą ekonomiczną.
    • strzyka_w_kolanie Idiotyzm tygodnia 13.02.10, 19:16
      Po pierwsze, sciąganie w polsce nie jest karalne, ale używanie pirackich programów i
      ich posiadanie jest. Wiec pie...ij się w łeb matole jeden zanim na forum publicznym
      napiszesz następnym razem, że piractwo to nie jest złodziejstwo. Piractwo komputerowe
      i jakiekolwiek inne jest PRZESTĘPSTWEM w tym kraju.

      Po drugie - gó... wiesz o branży, o rynku i o cenach, a i gó... wiesz o ekonomii w
      ogóle. Zrób zatem mi tę łaskę i następnym razem jak ciebie najdzie ochota wypisać
      kolejny pamflet o swojej niekompetencji to po prostu puść bąka - najwidoczniej
      nietrzymane unoszą się do głowy i stąd masz te posrane pomysły.

      Geeez, ale mnie zdenerwował, pacan...

      ..
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
      • the_mister_a Re: Idiotyzm tygodnia 15.02.10, 16:49
        A ty jak widze pokazałes jak mało wspołnego amsz z kulturą osobista. Obraziłes mnie natomiast z tego twojego pamfletu nie wyniknęło nic. Zadnych argumentów żadnego sensownego zdania. Jakbyś przeczytał dokładnie to bys wiedział, że nigdzie nie mówię, że ściąganie jest dobre. Pokazałem jaki może byc mechanizm podejmowania decyzji czy kupoac, czy nie.
        • strzyka_w_kolanie Re: Idiotyzm tygodnia 18.02.10, 19:47
          @the_mister_a:

          "Zadnych argumentów żadnego sensownego zdania. Jakbyś przeczytał dokładnie to bys
          wiedział, że nigdzie nie mówię, że ściąganie jest dobre. Pokazałem jaki może byc
          mechanizm podejmowania decyzji czy kupoac, czy nie."

          No pewnie, nie piszesz wprost, ale piszesz, ze skoro mozna miec za darmo, to po co
          kupowac??

          Nie napisalem nic wiecej, bo szkoda mojego czasu - patrze na twoja argumentacje i
          widze, ze mam do czynienia z larwa - na co mam odpisywac? Na to, że wg. ciebie
          pacanie zlodzieje to element wolnego rynku?? Geeez, odpusc mi prosze...

          Jedyne co mnie boli to jest to, ze taka larwa przylazi na forum i wypisuje pro-pirackie
          bzdury. Komu tym szkodzi? Przede wszystkim sobie! A pozniej innym malolatom, ktorzy
          maja fante w mozgu i nie wylaza z torentow.

          ..
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
          • the_mister_a Kretyn miesiąca 18.02.10, 23:10
            Larwą? i to pisze ktoś o mentalności blokowego półgłowka. Zabawne.

            Pisze, żeby pokazać, że można zwalczyć piractwo lepiej i szybciej odpowiadając piractwu innymi środkami niż odłączaniem z internetu, tysiącem bzdurnych zabezpieczeń i robieniem problemów tym, którzy gry kupują.

            Nie jest piractwo elementem wolnego rynku, to założenie, którego nie rozumiesz pozwala określić ramy konkurencji z tym kanałem nielegalnej dystrybucji. Nie walczyć z wiatrakami tylko odpowiedzieć na potrzeby ludzi. Wiadomo, że części się nie nawróci, ale duża ilośc osób jest zawieszona miedzy legalnym i nielegalnym oprogramowaniem.

            Poprawiając wartośc dla odbiorcy łatwo obniżyć chęć do ściągnięcia gry. Przykłady? Strzelanki mają świetne rozbudowane multiplayery, które efektywnie zwiekszają wartośc gry. Na tyle, że ta ściągnięta z internetu jest produktem wybrakowanym. Stąd tyle osób kupuje Call of Duty i tyle zakupi Battlefield. Bo ściągnety będzie towarem wybrakowanym.

            ALe jeżeli twoja niedorozwinięta i ograniczona jaźn nie potrafi zrozumieć różnicy między załóżeniem do przedstawienia pewnego modelu (uproszczonego obrazu sytuacji), a do potraktowania piractwa jako elementu wolnego rynku to wybacz ale z takimi ludzmi dyskutować nie będę.
            Idź pobaw się na trzepaku czy co wy tam macie przy blokach.
            • don_wroc_love Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 08:10
              heheh
              na gołe klaty chłopaki! na gołe klaty!

              FIGHT!
              • the_mister_a Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 10:11
                No wybacz, ale jeżeli celem gościa jest tylko wyzywanie od różnych innym na forum to chyba powinien sobie znaleśc jakiś inny portal jak nie potrafi dyskutować z dorosłymi ludźmi. Może onet? Tam jest duzo dyieciaków i dorosłych ze zwichniętym rozwojem umysłowym.
              • strzyka_w_kolanie Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 12:08
                @don_wroc_love:

                wolalbym nie, bo dzisiaj ja mam nieuczesana smile

                ..
                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
            • strzyka_w_kolanie Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 12:05
              @the_mister_a: widzę, że jesteś mocny w gębie, ale głównie jak się odzywasz do swojej
              starej.

              "Nie walczyć z wiatrakami tylko odpowiedzieć na potrzeby ludzi. "

              Eeee...,że co? Potrzeba ludzi jest taka: mieć popularną grę za DARMO - odpowiedz mi
              na to!

              Potrzeba ludzi jest taka: nie chce splacac kredy, ktory zaciagnelem - odpowiedz mi na
              to!

              "duża ilośc osób jest zawieszona miedzy legalnym i nielegalnym oprogramowaniem."

              Bzdura! Kryteria podziału są ostre: ci, którzy kupuja legalnie "szybkozbywalne" dzieła,
              np. gry, muzykę, nie piracą! Ci, którzy piracą, piracą wszystko jak leci: muzyke, gry,
              filmy, ebooki, wszystko!

              Booo matole jeden, piractwo to nie jest KONIECZNOSC, tylko styl zycia. Koniecznosc to
              byla w latach 90, gdy nie można było kupić danej gry, płyty u nas. wielu ludzi piraciło
              wtedy ze stadionu bo to bylo jedyne zrodlo. W momencie uruchomienia legalnych
              kanalow dystrybucji NORMALNI zaczeli kupowac w sklepach, natomiast pozostala spora
              grupa matolow oraz kolejne pokolenia gowniarzy, ktorzy zasiedli przed komputerami,
              ktorzy piraca bo zwyczajnie nie maja wlasnej kasy, a starzy nie daja na kazda gre.

              "Stąd tyle osób kupuje Call of Duty i tyle zakupi Battlefield. Bo ściągnety będzie
              towarem wybrakowanym"

              I teraz juz wiem, ze mam do czynienia z gó...arzem, ktory ma ZERO pojecia o czym
              mowi - Call of Duty MW2, bo zakładam o tym mówisz, jest piracone NA POTEGE! To jest
              HIT sezonu na torentach! Zreszta, takze pirackie wersje konsolowe - wiec o czym "ty do
              mnie rozmawiasz"??

              Coś pi*rdoli o sile nabywcej, o wartosci uzytkowej, cos gdzies przeczytal, ale nie do
              konca chyba zrozumial... Cos o cenach wspomnial...gosciu, naumiem ciebie teraz bo
              mnie az zal sciska jak widze takie wybryki natury:

              PIRACTWO w XXI wieku, w naszym regionie to jest styl zycia wynikajacy z braku
              rozumienia podstawowych zasad funkcjonowania w spoleczenstwie: za kazde dobro,
              nalezy sie zaplata. Problem z piractwem nie polega na tym, ze uderza on w zyski
              wydawcow. Problem polega na tym, iz ludzie uwazaja to za cos absolutnie normalnego,
              przenaszalnego na inne dziedziny zycia. Jakies badania byly i wsrod piratow
              wytypowano spora grupe osob, ktore korzystaly z torrentow czy P2P bo...uwazaly, ze to
              jest absolutnie normalny sposob na pozyskiwanie muzyki, filmow w sieci! Sciagaly
              kolejny odcinek dr. House'a bo dla nich to bylo absolutnie naturalne, nie mialy pojecia,
              ze biora udzial w PRZESTEPCZYM procederze!

              Zatem matole - to, ze masz zalke z mikroekonomii jeszcze nie oznacza, ze mozesz isc na
              forum romanum i dyskutowac o sprawach, o ktorych nie masz pojecia i oczekiwac, ze
              wszyscy beda dupami klaskac z zachwytu. Nastepnym razem morda w kubel, grzecznie
              sie zapytaj, a moze czegos madrego dowiesz.

              Co do cen, to moge sie czesciowo zgodzic: ceny w polsce sa za wysokie. Po czesci ze
              wzgledu na walute rozliczen wydawcow: EUR lub dolek, wiec tutaj jest kurs wymiany,
              ktory splacamy m.in. w tych cenach. Glupota jednak polega na tym, iz gra albo plyta to
              nie ziemniak, ktory importujemy z holandii wiec trzeba oplacic koszt zakupu tony w EUR,
              koszt transportu, koszt skladowania, itd. Import gier nie podlega clu, jakims podatkom,
              nie placi sie za transport, koszty tloczenia to jest ulamek ceny, konfekcja takze, zatem
              ceny powinny byc dostosowane do rynku, a nie na chama przeliczane z bazowej
              wartosci w EUR na zyle...
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
              • the_mister_a Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 13:14
                I własnie takie myslenie u wielu powoduje, że piractwo jest i będzie na wschodzie popularne. Zresztą bo już nie mam sił rozmawiac z typem którego główny argument to tekst o starej. słyszałem, że to popularne w gimnazjach.
                A i naucz się czytac ze zrozumieniem. Bo odsiewając twoje inwektywy odrezsty tekstu można zauważyc, że po prostu nie rozumiesz do czego dążę.
                Oczywiście kulturalny człowiek poprosiłby o wytłumaczenie. Ale tego jak widać wymagac od ciebie nie można.

                Potrzebą ludzi jest dostep do dobrej rozrywki w dobrej cenie. Gdy ta jest zła w sensie cena nie chcą na tą rozrywkę się decydowac bo ich nie stać. Nie przejedziesz się ferrari bo cie nie stać. Niestety z piractwem jest inaczej. Nie tylko komputerowym, ale także przemysłowym. Widzisz grę na torrentach, na która cie nie stać ale jest ona w twoim zasięgu za darmo, podobnie będzie z torebką znanego projektanta. Nie stać cię ale jak kobieta widzi na targu to kupi. Prawie to samo. Prawie. Dlatego nie można piractwa niszczyć konwencjonalnymi metodami. Trzeba znaleśc inne dostosowane do jego specyfiki. O tym piszę. Cały czas jedziesz po mnie, że namawiam do piractwa i te twoje brednie bleble. Podczas, gdy moim celem było wskazanie, że piractwo mozna zwalczyć w lepszy sposób niż latanie po sądach, walkę z wiatrakami i zabawy w odcinanie netu gimnazjalistom. To nie jest metoda.

                CO do Call of Duty to jakbyś miał troche oleju w głowie to byś wiedział, że sens podanych przez ciebie danych jest niewielki bo ja moge podać kontraargument, że przecież CoD sprzedało się rekordowo. CHodzi o to, że kupionym w sklepie call of duty jest towarem innym, niż ściągniety z netu. Z netu ściagneli trwająca kilka godzin kampanie singlową, a wiadomo, że główny nacisk tej gry jest postawiony na multiplayer. Oczywiście zakładając, że chcemy grać w multi. Niemniej widoczna jest strata na wartości.
                Zresztą nie można twierdzić, bo badania tutaj też są sprzeczne ile osób ściaga grę lub płytę a potem leci do sklepu to kupić. Podejrzewam, że odsetek też jest duży. ALe to nie jest istotnę.

                Jeżeli chcesz zniszczyć piractwo musisz walczyc na poziomie swojej oferty. Wyróżnić ją i uderzyć w ludzką potrzebę bycia uczciwym.
                Są ludzie, któzy i tak ściągną. Ale są ci których można przeciągnąć na różne strony w zależności od oferty.
                To nei samochód, że jak nie stać mnie to nie kupię, bo tutaj jest ogólnodostepny wygodny sposób dostania towaru za free.

                Podsumowując: jak pokazała dotychczasowa strategia walki siłowej efekty są mizerne. Koncerny powinny wyjść na przeciw sytuacji, a nie próbowac ją negować. Na zachodzie problem z muzyką był ogromny, przecież to tam było centrum przecieków gier, muziki i filmów nie na wschodzie. Apple wprowadziło iTunes i nagle piractwo muzycznie stało sie passe. Apple wyszło na przeciw ludziom i dostosowało się do sytuacji. Niska cena (wyobraźmy sobie pisoenkę za 99 groszy) i nagle wartośc dla nas jest duża, koszt niewielki więc więcej ludzi nie chce ściągać.

                A w grach promocję, tanie serie itp także poprawiają stosunek.
                To nie jest tak, że ludzie są nieuczciwi albo ucziciwi i jest przepaść. Świat jest bardziej urozmaicony. Potraktowanie piractwa jako konkurenta nie ma na celu zalegalizowanie go tylko sprawniejszą walkę.

                A teraz odpowiedzi:
                Eeee...,że co? Potrzeba ludzi jest taka: mieć popularną grę za DARMO - odpowied
                > z mi
                > na to!
                Potrzeba jest bardziej uniwersalna. Ludzie potrzebują rozrywki niskim kosztem. Będa poszukiwać jak najlepszego rozwiązania. Nie zgodzą się na wysoką cenę przekraczającą ich możliwości, ale w takim razie będą bardziej skłonni do sięgniecia po torrent.

                Potrzeba ludzi jest taka: nie chce splacac kredy, ktory zaciagnelem - odpowiedz
                > mi na
                > to!
                To nie jest potrzeba. Ale porównanie bezsensu. Sytuacja jest inna i to widać, stąd stosowanie tych samych metod jest bezsensu. Nie chcesz spłacać kredytu to go nie bierzesz i idziesz do komputera i ściagasz kaśe na lewo z torrentatongue_out? I to w dodatku nie ksoztuje cię nic poza mniejszymi lub większymi wyrzutami sumienia. Chyba widać, że to nie są porównywalne sytuacje.

                > "duża ilośc osób jest zawieszona miedzy legalnym i nielegalnym oprogramowaniem.
                > "
                >
                > Bzdura! Kryteria podziału są ostre: ci, którzy kupuja legalnie "szybkozbywalne"
                > dzieła,
                > np. gry, muzykę, nie piracą! Ci, którzy piracą, piracą wszystko jak leci: muzyk
                > e, gry,
                > filmy, ebooki, wszystko!

                Oj kryteria są ostre masz rację. Tylko znowu nie czytasz na spokojnie tytlko w zacietrzewieniu bez zrozumienia. Nie chodzi o to, że kryteria nie są ostre. Tylko, że jest duża grupa pewnie dominująca ludzii, dla których ściągnięcie gry za darmo nie jest aż takie straszne, ale gre kupili by jakby była tansza lub zawiarała zdecydowanie więcej niż ta ściągnieta (multiplayer dlc itp.). Kwestia dotarcia do nich.
                Dla wyjaśnienia to jest jak wybory w USA: 40% bez względu na wszytko będize za republikanami, 40% za demokratami. Walka trwa o 20% niezdecydowanych. Oni dostosują się do sytuacji politycznej i siły przekonywania spin doctorów.
                Podobnie tutaj. x% nie kupi gry tylko ją ściagnie, y% kupi bez względu na cenę, albo nie ściągnie jak ich nie stać. Problem jest przy reszcie. Oni tutaj potrzebują jak ci w USA motywacji by przejść na jedną ze stron.


                > PIRACTWO w XXI wieku, w naszym regionie to jest styl zycia wynikajacy z braku
                > rozumienia podstawowych zasad funkcjonowania w spoleczenstwie: za kazde dobro,
                > nalezy sie zaplata. Problem z piractwem nie polega na tym, ze uderza on w zyski

                Odpowiem spokojnie pominę reste inwektyw: Piractwo najsilniejsze jest w Szwecji, USA. Na zachodzie są najwieksze grupy łamiące zabezpieczenia. A jak wiemy tam są nizsze ceny, lepsze zarobki i inna mentalność.

                Poza obrażaniem i durnym krzykactwem jesteś bardzo chyba zakompleksioną osobą. Matole, gó...arzu, coś się naczytał... Poziom rynsztoka.
                • strzyka_w_kolanie Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 14:16
                  @the_mister_a:

                  > Odpowiem spokojnie pominę reste inwektyw: Piractwo najsilniejsze jest w Szwecji
                  > , USA. Na zachodzie są najwieksze grupy łamiące zabezpieczenia. A jak wiemy tam
                  > są nizsze ceny, lepsze zarobki i inna mentalność.

                  I co wg. ciebie matole z tego wynika? No słucham? Co chciałeś pokazać tym, że w USA i
                  w Szwecji (swoją drogą ciekawe skąd te dane) jest największe piractwo.

                  Co taki EKSZPERT chciał nam tutaj powiedzieć podając jakieś z dupy szpadlem
                  wygrzebane nazwy państw?

                  A czy wiesz EKSZPERCIE, że w tych państwach jest dostępny XBOX LIVE (a przeciez
                  właśnie trwa nagonka Micro na polskich piratów, że to podobono z tego powodu nie
                  mamy tej usługi)?

                  Tzn, co, że w Szwecji jest taaaaaaakie piractwo i mimo to mają live, a my nie? Ale glupi
                  ten Microsoft... the_mister_a wie lepiej przecież... Ojej, a ilu piratów jest W USA! Eeee...i
                  tam też jest LIVE? BES SĘSU!

                  Wiesz, że USA jest NAJWIĘKSZYM rynkiem sprzedaży, wypożyczania, merchandisingu
                  gier? Wiesz, że zyski EA i Activision Sweden są bez porównania większe niż odziałów
                  tych firm w Polsce porównując sprzedaż na wszystkich platformach?

                  Więc pytam się ponownie: CO MA SER DO POKROWCA NA CEPY?

                  Podsumowując: na każdą moją odpowiedź dajesz kolejny akapit, w którym przytaczasz
                  argumenty, które nijak się mają do stanu rzeczywistego rynku i branży - no bo skąd,
                  przecież gó... o tym wiesz. Konkluzja twoich wypowiedzi jest jedna: TRZEBA CUS
                  ZROBIC. Wow....nie no az usiade bo otworzyles mi teraz oczy.

                  Radze ci, idz politykieruj bo jestes wymarzonym tworzywem na pOSLA.


                  > Na zachodzie problem z muzyką był ogromny, przecież to tam było centrum przecieków
                  > gier, muziki i filmów nie na wschodzie. Apple wprowadziło iTunes i nagle pirac
                  > two muzycznie stało sie passe

                  Buahahahahahahahahaha...czekaj....dojde do siebie.....ufffff....jazda bez
                  trzymanki...OK, to nie wymaga komentarza.

                  EKSZPERT, pokonales mnie smiechem. Rezygnuje, bo jak jeszcze cos takiego do
                  ciebie przeczytam to chyba zejde zE tego padola.

                  See you later, aligater.


                  ..
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/we/ia/qsz1/wmfAJsYCB5bJ9v3i7A.jpg
                  • the_mister_a Re: Kretyn miesiąca 19.02.10, 14:21
                    Jakakolwiek próba dyskusji z tobą nie ma sensu. Więc nie będę się w to bawił. Jak widzę wysokie mniemanie o sobie wystarcza ci do życia. Powodzenia.
                    Nie będę już odpowiadać na twoje zaczepki w tym temacie bo to bezcelowe.
                    Jak to mówią, nie dyskutuj z kretynem bo najpierw sprowadzi do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem. Jak widać nie potrzebnie wdałem się w dyskusje z toba co nieuchronnie ściągało mnie do twojego niskiego poziomu. Bo jeżeli krzykactwo i wyzywanie innym nazwiesz jakimś poziomem to wybacz, ale podziekuj rodzicom za wychowanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka