Jaka grę po wyczekiwanym sylwestrze będziemy mogli ze spokojem ochrzcić fps'em roku? Jaka produkcja przykuła was przed telewizory na dłużej niż można się było po sobie spodziewać? I wreszcie co urzekło was w swoim upatrzonym faworycie najbardziej?
Uzależnił mnie od siebie Battlefield. Uzależnił na tyle, że jak gdyby przez mgłę spoglądam na jego wady. Zatracam się w nim, gdy go dopadnę. Często na tyle, że po wyjściu z serwera dopiero zaczynam orientować się, że jestem we własnym pokoju. Czy można chcieć więcej od gry, jak nie tego, aby choć na jakiś czas dała nam zapomnieć o rzeczywistości? Czy to nie to, co najbardziej cenimy w grach? Ja tak, to najsolidniejszy argument według mojego toku myślenia do tego, aby rozsiąść się w cieplutkim fotelu i chwycić kontroler w dłonie. Ze spokojem zrelaksować się w pół mroku i wkroczyć do bitwy, i to nie byle jakiej. Błogosławionym niech będzie ten, kto postanowi jeszcze dokładniej odzwierciedlić krwawą wojnę i gonitwę za zwycięstwem w wirtualnej rozgrywce. Musi zdawać sobie jednak sprawę z tego, że nie będzie to zadanie należało do łatwych. Co jednak zmusza mnie do myślenia w ten sposób? Co rodzi we mnie świadomość, że uległem DICE, a nie Treyarch. Chyba gra emocji. Szwedzi bawią się moimi niczym kukłami na tle czerwonej kurtyny. To dreszcze emocji, które pobudzają moją wyobraźnie. Zawalający się budynek po lewej, odłamki przelatujące mi przed oczami. Dźwięk kuli, która skierowana o centymetr w prawo dałaby mojemu przeciwnikowi powód do uciechy, że sprzątnął wroga i nie pozwolił mi zedrzeć z masztu amerykańskiej flagi. Okrzyki kolegów z zespołu potrzebujących mojej pomocy. Na którym nośniku znajdę podobnie przekonujące uszy zasoby dźwięków? Nie wiem. Nie wiem również w jaki sposób, ktoś lepiej sprzedałby mi obraz współpracy z członkami drużyny. Onieśmielony jestem tym jak wypada to wszystko graficznie, moje oczy pożerają te widoki z zachwytem, a każde uczucie zmęczenia powoduje frustracje.
Zaprzedałem duszę EA, przynajmniej wypożyczyłem im ją na okres panowania według mojego gustu tej, a nie innej produkcji. Nie jestem uczulony na produkcje Activision. Cenię je, a wręcz bardzo mi się podobają. Miłość zawsze wygra jednak z zauroczeniem, jest to uczucie silniejsze, co nie podlega wątpliwości. Ja zakochałem się w Bad Company.