Witam
Chcę podzielić się z wami spostrzeżeniami z, nagle zapalonej nad moją głową, lampki. Czasy się zmieniają a, jak wiecie razem z nimi ludzkie poglądy i potrzeby. To co kiedyś zarysowywało ludzki światopogląd teraz wydaje się być tylko marnym cieniem nowoczesności; wydaję się być bo wcale takie nie jest. Celując w rejon gier przypomnę wam niedzisiejsze juz mechanizmy, których teraz ze świecą w ręku należałoby szukać. Otóż bez zbędnej polemiki a z konkretami opowiem jak to kilkanaście godzin temu włączyłem grę z 2000r tj. American Mcgee's Alice. Szmat czasu, 11 lat, sprawił, że zauważyłem jak bardzo ta gra wygląda inaczej na oczach innych, nowych produkcji. Nie chodzi mi o wykreowany w zamysłach twórców świat który oczywiście jest unikalny ale o
mechanizmy techniczne rządzące grą. Pozytywne mechanizmy.
Teraz konkrety. Pierwszym mechanizmem jest po prostu to, że gra włącza się
bezproblemowo na
Windows 7 w 64 bitach.
Bez żadnych patchy, bez zadnych dupereli w konfiguracji, bez niczego. Klikasz na ikonę i wchodzi bez zadrapania..Rzecz niespotykana w dzisiejszych czasach.
Drugim są idealnie dopasowane do moich potrzeb, myślę, że jestem przeciętnym graczem który coś tam przeżył jeśli chodzi o gry, także i dopasowany do potrzeb większości graczy ustawienia sterowania postacią. Gra jest oczywiście prosta bez zbędnych przycisków, jednak te wszystkie ruchy które wykonywała Alicja podczas podświetlania przycisków kierowania ułatwiały znacznie orientację. Przyznam szczerze ile to razy zdarzało się, wchodząc do opcje sterowania nowszych gier człowiek rozmyślał co znaczą te wszystkie nazwy obok odpowiadających przycisków na klawiaturze.
Trzecim mechanizmem jest oczywiście zapis rozgrywki, proste, w moim przypadku, F6 i gra jest zapisana, bez checkpointów, które często potrafią doprowadzić do irytacji. Chcę zwrócić tutaj uwagę na to, że w dzisiejszych czasach twórcy zbyt często narzucają nam coś. W tym przypadku jest to checkpoint, który jest zabezpieczeniem przed zrujnowaniem sobie rozgrywki. Kiedyś człowiek denerwował się tylko i wyłącznie w sytuacji gdy źle zapisał grę (upadki z dużej wysokości i zbyt duża odległość pomiędzy zapisami) teraz denerwuje się (nie chcę tutaj użyć niewłaściwego słowa) cały czas jeśli tylko zginie i zmuszony zostanie do rozpoczęcia od checkpoint'a. W teorii gracz powinien się bardziej przykładać i jak najrzadziej powtarzać checkpointy jednak większość teorii w praktyce jest tylko abstrakcją
Czwartym mechanizmem jest to, że gra chodzi od początku do końca bezproblemowo bez potrzeby instalowania patchy, które oczywiście są, jednakże gra nie zmusza nas do ich pobierania. Mentalność twórców się zmienia i podczas gdy kiedyś po prostu bez zbędnego afiszowania się z tym robiło się gry tak długo na ile to było potrzebne; tak teraz twórcy nastawieni są na produkcję patchy jeszcze przed wydaniem pełnej wersji. Powodów jest kilka, termin wydania podyktowany przez wydawcę bądź wczesne buńczuczne zapowiedzi, że gra będzie idealna i termin się nie zmieni. Teraz rynek gier to korporacja zarabiająca olbrzymie pieniądze, kiedyś to byli ludzie tworzący coś po godzinach w garażu. Oczywiście przesadzam, ale przez przesadyzm chcę coś nakreślić. Aktualnie jest coraz mniej wydawców którzy chcą coś wnieść do świata gier, i to wnieść coś prosto z serca. Mniej nie znaczy wcale mało, w 21 wieku istnieją firmy które tworzą piękne, zapadające w pamięć gry, nie takie które włączysz na 5 minut w przerwie na 2 połowę meczu, ale w które możesz pograć z sercem wyskakującym z klatki piersiowej z tęsknoty za czymś ciekawym i oryginalnym. Ktoś powie, że mylę się, każdy człowiek się myli, ale wierzę, we wszystko co napisałem