ptasik
18.01.04, 21:25
No wiem, wiem, niektórzy mogą mieć dosyć, ale świadomie tytułuję tak, aby każdy kto niezainteresowany mógł szerokim łukiem ominąć:)
A dlaczego nowy?
Bo tamten stary, zeszłoroczny:)
A w ptasim świecie tyle sie dzieje:)
Bo tamten długi a pomna jestem prósb, aby zbyt długie niebyly, bo wtedy długasno sie otwieraja....
**********
Do rzeczy:
Mateczce naturze coś w tym roku z pgoda się całkowicie pomieszało i na mojej dolnoślaskiej wsi sobota była wiosenna prawdziwie, co bylo dla mnie wielkim rozczarowaniem. Bo o to jak co dnia, jeszcze zanim dzien dobrze sie obudzil pobieglam do ogrodu wysypac jedzonko dla ptakow, po czym wrocilam do domu i czekalam, najpierw az dzien sie zbudzi, a potem? Potem z coraz wiekszym przerazeniem czekalam na ptaszki, w karmniku nie bylo ani jednego:( Po jakims czasie pojawialy siejakies pojedynczne mazurki i wroble, nie bylo ani sladu dzwoncow, bogatek i trznadli, o gosciach bardziej zimowych nie wspomne. Nawet larum podnioslam, na drugi koniec Polski wyslalam sesemesa z zapytaniem jak w tamtejszych karmnikach sytuacja wyglada i dostalam straaaasznie dla siebie smutna odpowiedz, ze tam w karmniku jest komplet....
Hmmm, pomyslalam podpadlam.....
No ale jakby na otarcie lez w pewnym momencie za oknem uslyszalam a potem zobaczylam harmider, bo o to srokosz przypuscil atak....
Jakby spokojniejsza poszlam spac, tyle, ze z postanowieniem nie dawania nowej porcji nastepnego dnia, bo na placykach i w karmniku ciagle jeszcze byly ziarenka slonecznika, dynii:) płatki owsiane i kasza gryczana.....
Ale o to dzisiejszego dnia ta sama Mateczka Natura zaskoczyla mnie rano tym, ze cala okolica byla przykryta biala sniegowa pierzynka, a ona ciafgle jeszcze uzupelniala jej braki.... Odczekalam momencik i o to, w miejscach gdzie codziennie rano sypalam swoim podopiecznym jedzenie pojawily sie w moje wroble, mazurki, bogatki, dzwonce i trznadle, a sila ich byla, a kazdy grzebal w sniegu i wygrzebywal spod niego to co tam od wczoraj lezalo....
Na skrzydlach uzbrojona w odpowiednia instrumenta wylecialam z domu z podwojna porcja jedzenia i calusienki dzien dane mi bylo obserwowac ptasze palaszowanie.... Ba, dawaly sie podchodzic jeszcze blizej niz ostatniej niedzieli, a jak siedzialam w swojej czatowni (samochodzie) to nadlecial rowniez krogulec, ktory usadowil sie vis a vis otwartego okna samochodu i dal na siebie popatrzec, wprawdzie nie udalo sie zroibic zdjecia bo dosyc mocno wplatal sie w galazki, ale i tak bylo fajniscie:)
A na lesnym spacerze po swoim areale oprowadzaly mnie wrzeszczace sojki.....
A wszystkie napotykane samczyki jakby z dnia na dzien byly bardziej kolorowe:)
Napiszcie prosze, czy z racji wiosennej aury i przy Waszych karmnikach jest mniej podopiecznych?