mjot1
08.04.04, 20:56
... zaobserwowane wczoraj. A którego nijak nie umiem sobie logicznie
wytłumaczyć.
Oto rozkwitający krzak forsycji a na nim pracowicie uwijająca się bogatka.
Ptaszęto systematycznie podążając wzdłuż gałązki mozolnie obrywało kwiatki
jedynie po to by je poobrywać.
Nie było to poszukiwanie jakiegoś jedzonka ewentualnie ukrywającego się wśród
płatków. Ona normalnie zrywała kwiatki dla samego ich zerwania! Po urwaniu
szybkim ruchem odrzucała go od siebie nie interesując się nim zupełnie i
natychmiast przystępowała do następnego. Jeśli nie dała rady urwać całego
kwiatka to nie mozoląc się szybciutko załatwiała go obskubując pojedyncze
płatki. Pracowała jak w akordzie!
Ja wiem, że wszystko ma sens tylko, że czasami jest on ukryty.
Jaki w tym trudzie bogatki tkwi sens?
Czy ktoś ma jakieś sensowne wytłumaczenie?
Najniższe ukłony!
Zaciekawiany i dręczon okrutnie niewiedzą M.J.