paulina7171
08.10.11, 11:40
No właśnie. Już od kilku miesięcy na moim stefanotisie obserwuję coś w rodzaju "kłaczków waty" - bezwonnej klejącej substancji, która zawiera jakieś ziarenka. Kupiłam jakiś czas temu truciznę w aerozolu, ale niewiele ona daje. Staram się ściągac to palcami, ale ileż można? Najgorsze jest to, że stefanotis traci liście oraz to, że nowe "kłaczki" pojawiły się także na drzewku szczęścia.
Ludzie, co to za paskudztwo? Czym się tego pozbyć? Domyślam się, że to jakaś choroba roślin, w dodatku zaraźliwa :-( Czy możliwe jest, że zakażone są korzenie i dlatego aerozol nie działa?
Za wszelkie podpowiedzi i pomoc z góry serdecznie dziękuję.