danam
26.05.04, 20:30
Niby wszędzie zielono, roślinki przystrojone w kolorowe sukienki, brzęk
owadów i szczebiot ptaków słyszalny, a jednak!
Forumowicze „zagrzebani” w ziemi i tylko od czasu do czasu któryś pochwali
się swoim osiągiem ogrodniczym, a my musimy przynajmniej raz dziennie
przepalić w CO, bo zimnica sroga.
To tak na wstępie!
Ja nie grzebię, nie mam rabatek, ale za to dookoła masę ptasich gniazd. W
budkach za stodołą zamieszkały kowaliki, w kolejnych dwóch z boku domu
sikorki bogatki, w krzakach za drogą umiejscowiły się zięby, a w jałowcu
siedzi coś maleńkiego szarego, ale nie mogę zidentyfikować.
Za płotem, gdzieś niezbyt daleko ma dom dzięcioł duży pstry i gołębie
grzywacze. Natomiast w żywopłocie panoszą się kopciuszki i rudziki.
Państwo kosowie nasze podwórko traktują jak jadłodajnię, więc wczesnym
rankiem i wieczorem przebywają na posiłkach.
Jak jest pogodny wieczór, to ptaszęta do późnych godzin rozprawiają o
całodziennych trudach.
Oczywiście nad wszystkim panuje nasz wspaniały buk.
Ani koty, ani pies nie polują na fruwających przyjaciół, z czego bardzo się
cieszę. Mądre te ptaszęta! Mają gniazdka w takich miejscach, że koty nie mają
szans tam się dostać.
Ot gdyby jeszcze było ciepło? Ba! 10 dni i zajadamy deserek w postaci
czereśni prosto z drzew mniam, mniam.
A Wy jak już podniesiecie się do pozycji prostej, to coś widzicie????
Serdecznie pozdrawiam!
Danuta.