Dodaj do ulubionych

Chwasty...?

13.04.02, 12:28
Na jakiej podstawie orzekamy, że jest coś chwastem i dajemy sobie rozgrzeszenie
tępiąc to wszelkimi dostępnymi środkami z przysłowiowym ogniem włącznie?
Czyż te roślinki i zwierzęta (jest przecież pojęcie chwast rybi) nie mają prawa
do życia?


Brzoza chwastem? Z tą swoją subtelną, zwiewną urodą. Z koźlarzami u
swych „stóp”. Z przepięknym w końcu, choć niełatwym w obróbce drewnem
przyrastającym tak szybko.
Gdzież są chabry, gdzież kąkole i maki opiewane w strofach?
Ileż piękna jest w zwykłych ostach, zwiewnych trawach ba w pokrzywach nawet!
I czemuż jest tak że to co nazywamy chwastem jest jednocześnie ziołem?
Odwdzięczającym się nam pomocą, ulgą w cierpieniach za tak okrutne traktowanie!

Najniższe ukłony!
Patrzący przez okno na wyłażące z ziemi przeróżne „chabazie” M.J.
Obserwuj wątek
    • jack_ Re: Chwasty...? 13.04.02, 15:00
      mjot1 napisał(a): min

      > Na jakiej podstawie orzekamy, że jest coś chwastem i dajemy sobie rozgrzeszenie
      >
      > tępiąc to wszelkimi dostępnymi środkami z przysłowiowym ogniem włącznie?
      > Czyż te roślinki i zwierzęta (jest przecież pojęcie chwast rybi) nie mają prawa
      >
      > do życia?

      Wszystko zależy o od tego jak pojmujemy pojęcie ogród, jaką mamy koncepcję
      ogrodu - chwastem jest roślina niepożądana w danym miejscu - wszystko co nie jest
      trawą na trawniku to chwast - ta sama trawa na kwietnikach czy w nasadzeniach
      bylinowych jest chwastem.
      W ogrodzie naturalistycznym - ekologicznym ( nazw tego typu ogrodów można by
      wymyślić jeszcze kilka) wszelkiego rodzaju "chabazie" mogą sobie współżyć ale nie
      mam wyrzutów sumienia przy tępieniu mniszków na trawniku przed Pałacem
      Prezydenckim albo gdy wyrywana jest trawa na z kwietników w Ogrodzie Saskim.
      Według mnie ogród to twór sztuczny tworzony przez człowieka - nie zawsze musi
      naśladować naturę np:ogrody barokowe.

    • ptasik Re: Chwasty...? 13.04.02, 23:53
      Witam Wszystkich , ale szczególnie serdecznie M.Jot-a

      Kłaniam Ci się do samej ziemi za temat który poruszyłeś
      i sposób w jaki do niego podchodzisz.
      Podpisuję się oczywiście wszystkimi kończynami.

      Jack, a z Tobą się niestety nie zgadzam. O ile możesz
      mieć racje w przypadku Pałacu Prezydenckiego i niech Ci
      będzie Ogrodu Saskiego, to nie masz racji mówiąc, że
      człowiek ma prawa kształtować swój ogród tak jak mu się
      podoba. Nie ma prawa, bo jeżeli nie ma odpowiedniej
      wiedzy to może zniszczyc jakieś bardzo rzadkie
      roślinki, które z wyglądu są niepozorne i po prostu nie
      pasują do wymyślnego ogródka.
      Wiem, że tak może być, bo ja w swojej najbliższej
      oklolicy sama odkryłam ze trzy rosliny chronione, a
      nigdy bym, się ich nie spodziewała.
      A poza tym nawet jak coś jest pospolite to czy od razu
      trzeba to niszczyć, bo akurat do nieczego nie jest nam
      potrzebne?

      I teraz do wszystkich
      Zacznijmy bardziej szanować przyrodę która nas otacza i
      to nie w sposób jaki nam pasuje, ale w sposób
      akceptowalny przez obydwie strony.

      Pozdrawiam
      Katula
      • maciekwiercinski Re: Chwasty...? Do Katuli i Mjota! 14.04.02, 12:32
        Witam!

        To czym Waszym zdaniem różni sie ogród od ugoru..?

        Natomiast zgadzam się z Jackiem, bo to uprawiamy ogrody, by wyglądały tak jak
        my chcemy...

        Nawet ogrody naturalistyczne, parki typu japońskiego, czy angielskiego są tylko
        kreacją, manierą...

        Innym, bardziej ciekawym, zagadnieniem...
        I bardziej twórczym jest pyatnie jak budować równowagę w ogrodzie czy parku...
        Równowagę bez tworzenia monokultur pokrzywy, perzu, trzcinnika...
        Ale bez ciągłych zabiegów, pestycydów spowodowanych gradacjami szkodników lub
        niepożądanej roślinności..

        Mam kilka brzóz, sosen i debów samosiejek, które nie są chwastami...
        Ale ich naloty, co wsiewają się w rododenrodrony są dla mnie chwastami...

        Bo nie chcę mieć monokultury brzozowo-pokrzywowo-trzcinnikowej.

        Pozdrawiam!

        Maciek
        • ptasik Re: Chwasty...? Do Katuli i Mjota! 14.04.02, 22:26
          Witam i ja

          maciekwiercinski napisał(a):
          > To czym Waszym zdaniem różni sie ogród od ugoru..?

          Gdybym miała odpowiedzieć na to pytanie tak jak naprawdę
          myslę, to powiedziałabym, że ugór to dla mnie ziemia
          zniszczona przez człowieka, a potem pozostawiona z tym
          nieszczęściem sobie samej

          > Natomiast zgadzam się z Jackiem, bo to uprawiamy
          ogrody, by wyglądały tak jak my chcemy...

          Też mi się tak wydaje

          > Nawet ogrody naturalistyczne, parki typu japońskiego,
          czy angielskiego są tylko kreacją, manierą...
          Zbyt często tej kreacji i maniery jest zbyt wiele

          > Innym, bardziej ciekawym, zagadnieniem...
          > I bardziej twórczym jest pyatnie jak budować równowagę
          w ogrodzie czy parku...
          > Równowagę bez tworzenia monokultur pokrzywy, perzu,
          trzcinnika...
          > Ale bez ciągłych zabiegów, pestycydów spowodowanych
          gradacjami szkodników lub
          > niepożądanej roślinności..
          >
          > Mam kilka brzóz, sosen i debów samosiejek, które nie są
          chwastami...
          > Ale ich naloty, co wsiewają się w rododenrodrony są dla
          mnie chwastami...
          >
          > Bo nie chcę mieć monokultury
          brzozowo-pokrzywowo-trzcinnikowej.
          >
          I dalej się z Tobą zgadzam, ale to Ty między innymi
          kiladziesiąt wątków temu opowiadałeś się za ratowaniem
          roslin, które ludzie w swojej bezmyslności niszczą
          bezpowrotnie, to Ty jeszcze wczesniej wspominałeś
          monokultury sosnowe w Sudetach

          W moim ogrodzie też wszystko ma swoje miejsce i swój
          porzadek, ale rosliny których nie znam, najpierw
          sprawdzam, a są takie które rzeczywiście po prostu tępie,
          może innymi metodami, ale jednak.

          Pozdrawiam
          Katula
    • penutka Re: Chwasty...? 14.04.02, 15:28
      Wszelkie chwasty mają to do siebie, że panoszą się nieproszone i pomimo tępienia ich z ogniem
      włącznie i tak dadzą sobie radę i tu czy ówdzie wylezą ku naszemu utrapieniu. Myślę tu oczywiście o
      prawdziwych chwastach, takich jak perz, mniszek, tasznik, trawie typu mietlica (rośnie u mnie na
      działce wszędzie tam, gdzie nikt jej nie chce), babka i podobnej do koniczyny rośliny o czerwonych
      listkach i żółtych kwiatuszkach, która jest u mnie prawdziwą plagą (może ktoś wie, jak się to
      świństwo nazywa). Tak że nie przesadzałabym tak bardzo z ich ochroną, ONE I TAK DADZĄ SOBIE
      RADĘ.
      • jack_ Re: Chwasty...? 14.04.02, 16:14
        Katula ...mam wrażenie że myślimy o innych sytuacjach
        Piszesz że człowiek nie ma prawa kształtować ogrodu jak mu się podoba.. ale
        dlaczego jeżeli tylko nie łamie przy tym prawa???
        Mysle że mówimy o innych typach ogrodu - być może Twój jest na wsi lub w
        krajobrazie otwartym i wspólżycie gatunków jak w naturze jest u Ciebie po
        prostu spójne z otoczeniem.
        Ja najczęściej mam do czynieni z ogródkami przy segmentach które mają po 100 -
        150 m kw. i gdy ktoś w ciągu takich ogrodków chce mieć niekoszoną łąkę zamiast
        trawnika to przyczynia się do rozsiewania nasion np: mniszka na ogrodów
        sąsiadów - w normalnych warunkach pewnie takiego ekologa odwiedziła by straż
        miejska ...( czy to w ogóle ogród ekologiczny gdy ma pow 100 m kw. i otoczony
        jest ogromnym osiedlem, murami, powierzchniami utwardzonymi a do najbliższego
        pola lub lasu kilometry odległości.
        Tak więc wszystko w granicach rozsądku...
        ...pisze zresztą o tym Maciek

        Pozdrawiam.
        • ptasik Re: Chwasty...? Do Jacka 14.04.02, 22:38
          Witaj
          jack_ napisał(a):

          > Katula ...mam wrażenie że myślimy o innych sytuacjach
          Chyba rzeczywiście nie doprecyzowałam tego o co mi
          dokładnie chodzi
          > Piszesz że człowiek nie ma prawa kształtować ogrodu
          jak mu się podoba.. ale dlaczego jeżeli tylko nie łamie
          przy tym prawa???
          Mam wiele negatywnych uwag na temat przepisów dotyczących
          ochrony przyrody w naszym kraju i od razu powiem, że ta
          krytyka nie dotyczy tylko zbyt słabej ochrony gatunkowej,
          dotyczy także sytuacji, kiedy to prawo zabrania np.
          góralom zbierania jagód w lesie, który przez wieki był
          ich, potem został znacjonalizowany, a potem jeszcze
          utworzono tam park narodowy


          > Mysle że mówimy o innych typach ogrodu - być może Twój
          jest na wsi lub w
          > krajobrazie otwartym i wspólżycie gatunków jak w
          naturze jest u Ciebie po
          > prostu spójne z otoczeniem.
          Tak to prawda, ale dzieki temu, że mieszkam w takim
          otoczeniu, niestety częściej widzę brak szacunku, a wręcz
          wandalizm w stosunku do przyrody

          > Ja najczęściej mam do czynieni z ogródkami przy
          segmentach które mają po 100 -
          > 150 m kw. i gdy ktoś w ciągu takich ogrodków chce mieć
          niekoszoną łąkę zamiast
          > trawnika to przyczynia się do rozsiewania nasion np:
          mniszka na ogrodów
          > sąsiadów - w normalnych warunkach pewnie takiego
          ekologa odwiedziła by straż
          > miejska ...
          ???????????????????

          ( czy to w ogóle ogród ekologiczny gdy ma pow 100 m kw. i
          otoczony
          > jest ogromnym osiedlem, murami, powierzchniami
          utwardzonymi a do najbliższego
          > pola lub lasu kilometry odległości.
          Bez urazy , ale w taki ogrodzie chyba rzeczywiście trudno
          spotkać rosliny za którymi tęskni M.J. i ja
          Co do rozsiewania się nasion "chwastów" to przy wietrznej
          pogodzie mniszek roznosi się na kilometry, naprawdę, do
          tego dochodzą ptaki, inne zwierzęta no i my często
          nieświadomie przenoszący różne nasionka.

          > Tak więc wszystko w granicach rozsądku...
          > ...pisze zresztą o tym Maciek
          Nie odmawiam nikomu rozsądku, wręcz przeciwnie, choć to
          może tak nie zabrzmiało, apeluję o niego.
          Przyznaję, że za bardzo na skróty napisałam o co mi chodzi

          Pozdrawiam
          Katula
    • penutka Re: Chwasty...? 14.04.02, 17:03
      Całkowicie zgadzam się z tym, co napisał Jack. Ja również miałam takiego sąsiada, który bynajmniej
      nie z pobudek ekologicznych, ale z czystego lenistwa nic nie robił z zarastającymi jego działkę
      mniszkami. Pozbyć się ich potem nie można było przez kilka lat. Na szczęście sąsiad działkę
      sprzedał, a jego następca jest już bardziej pracowity. Czytałam w �Działkowcu�, że nasiona chwastów
      mają nawet kilkudziesięcioletnią zdolność kiełkowania, więc mniszkowi i jemu podobnym nie grozi
      wyginięcie, a o sąsiadach też trzeba myśleć. No chyba że ktoś mieszka na odludziu i lubi chabazie,
      wtedy wolna wola. De gustibus...
    • mjot1 Re: Chwasty...? Wycofywanie się? 14.04.02, 17:51
      Och z jakąż przeraźliwą powagą podeszliście do tematu.
      Przecież ja nie chcę wywołać żadnej rewolucji... Chociaż?
      Chcę tylko zwrócić uwagę, że w roślinkach „zbędnych” często zaborczych,
      agresywnych a często jakże niepozornych doszukać się można piękna
      niespotykanego gdzie indziej.
      Choćby i ten znienawidzony ogólnie „dmuchawiec”! Czyż przeraźliwa żółć mniszków
      w soczystej zieleni trawnika bardziej jest kiczowata od żółci np. żonkila?
      Czyż zwiewność ordynarnego trzcinnika jest bardziej prostacka od „szlachetnych”
      kolorowych traw?
      O brzozie, którą jakoś szczególnie darzę sympatią już napomknąłem...
      Chabry i maki jeszcze się spotyka gdzieś na miedzach albo ugorach, ale kąkole?
      Ja wiem, że to chwasty i że nie wypada z czymś takim do Europy, ale ileż uroku
      miały kiedyś pola!

      Jakże często zapatrzeni w jakąś hołubioną sztuczność wyrywamy coś, o czym nie
      mamy zielonego pojęcia ba nawet temu się nie przyjrzymy! I po to właśnie
      wścibiłem ten wątek! Podziwiajmy to, co Matka Natura stworzyła, bo nie ma form
      doskonalszych!

      Na koniec pytanie! Któż z Was widział ostatnio kąkole? Ja je pamiętam tylko z
      lat szczenięcych!


      Najniższe ukłony!
      Tłumaczący się M.J.
    • jerzy.wozniak Re: Chwasty...? 14.04.02, 18:53
      Witam na forum Gazety!
      Określenie chwasty zostało wprowadzone do ogrodnictwa dość późno. Zostało
      zapożyczone z rolnictwa, a tam oznaczało każda niepożądaną roślinę rosnącą na
      polu. Obecnie nie oznacza czegoś niepożądanego lecz wręcz gorszego niż inne
      rośliny, co oczywiście jest bzdurą. Podczas gdy w rolnictwie rośliny
      niepożądane – chwasty – sprawiały że obniżą się plony, a ich tępienie miało i
      ma uzasadnienie finansowe. Dawniej mogło oznaczać wręcz śmierć głodową. Tak
      dzisiaj chwasty w ogrodzie przeszkadzają tylko naszemu poczuciu estetyki i
      czasem zagłuszą skutecznie słabsze gatunki (to cecha prawidłowa z punktu
      widzenia przyrody gdzie zawsze silny wypiera słabszego i gorzej
      przystosowanego) co oczywiście nie podoba się nam, kreatorom małego wycinka
      świata. Dziwi mnie to, że zaprzątacie sobie głowę tym tematem bo przecież
      jasne, że dla jednych wierzba od Boruty (głowiona i trochę spróchniała) będzie
      chwastem w ogrodzie z iglakami i odwrotnie dla mnie iglaki są chwastem w moim
      ukochanym olsie nad rzeką gdzie właśnie budują gniazda kwiczoły, a jego jedna
      stronę zdobią stare spróchniałe wierzby w których mieszkają sobie nietoperze.
      Ale to znaczy tylko tyle że mamy inne gusta – ani lepsze ani gorsze tylko inne.
      Tak jak wybór czerwonego koloru nie oznacza bezguścia tylko inny wybór.
      Co prawda w liście MJ jest pewna troska – tępimy w ten sposób wiele pięknych i
      o wiele pożyteczniejszych dla środowiska roślin niż te które posadziliśmy. M.J.
      nie martw się! chwasty to roślinni atleci, tak szybko nie wyginą. Wystarczy
      przejechać się po starych pruskich parkach, w wielu bez opieki człowieka tzw.
      chwasty wzięły w swe posiadanie. W przyrodzie dobór naturalny i konkurencja nie
      działa tylko wtedy gdy wtrąci się człowiek. A czasem zobaczcie jak piękne są
      chabry i maki na polu!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • piasia Re: Chwasty...? 15.04.02, 09:46
        Mjot, Ptasik, bracia i siostry w rozterce ;)))

        Też należę do tego zwariowanego bractwa, które czuje się podle, gdy trzeba coś
        wyrwać i wytępić a tzw. "przerwanie siewek" to dla mnie rzecz niewykonalna.

        Czytałam gdzieś pean na cześć pokrzyw - że warto mieć w ogródku zakątek z tym
        zielskiem - tak nielubianym, a tak pożytecznym. Popatrzcie, jakie piękne motyle
        siadają na pokrzywach. Są ptaki, które właśnie w tym parzącym gąszczu zakładają
        gniazda.
        Kwitnący mniszek to wyżerka dla wszelkiej maści owadów. Ale natychmiast po
        kwitnieniu wkraczam z kosiarką ;)))
        Poza tym mój ogród to jedna wielka dżungla - każda posadzona w nim roślina po
        jakimś czasie staje się chwastem - sama się wysiewa i rozrasta, mnie pozostaje
        utrzymywac to towarzystwo w jakich takich ryzach ;)
        Jest jeden chwast, którego nigdy nie wyrywam, bo mi się podoba - kurzyślad
        polny. Widzieliście kiedyś z bliska jego maleńkie koralowo-łososiowe kwiatuszki
        z fioletową plamką u nasady i żółtymi pręcikami? Cudo.
        ...i jeszcze.... wstyd się przyznać, ale czasem wyrywając chwasty przepraszam
        je za to...
        • jack_ Re: Chwasty...? 15.04.02, 17:01
          Mój ulubiony "chwast" to bluszczyk kurdybanek - doskonale zadarnia pólcieniste
          miejsca i ...co za nazwa ;-)
          • piasia Re: Chwasty...? 16.04.02, 05:42
            jack_ napisał(a):

            > Mój ulubiony "chwast" to bluszczyk kurdybanek - doskonale zadarnia pólcieniste
            > miejsca i ...co za nazwa ;-)

            bluszczyk kurdybanek jest istotnie uroczy, też go lubię ;))) ma nawet własną
            rabatkę ;)))

            a może ktoś wie, jak nazywa się niska roślinka o niebieskich kwiatkach znana
            jako "żabie oczka" (nie niezapominajka) ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka