mjot1
13.04.02, 12:28
Na jakiej podstawie orzekamy, że jest coś chwastem i dajemy sobie rozgrzeszenie
tępiąc to wszelkimi dostępnymi środkami z przysłowiowym ogniem włącznie?
Czyż te roślinki i zwierzęta (jest przecież pojęcie chwast rybi) nie mają prawa
do życia?
Brzoza chwastem? Z tą swoją subtelną, zwiewną urodą. Z koźlarzami u
swych „stóp”. Z przepięknym w końcu, choć niełatwym w obróbce drewnem
przyrastającym tak szybko.
Gdzież są chabry, gdzież kąkole i maki opiewane w strofach?
Ileż piękna jest w zwykłych ostach, zwiewnych trawach ba w pokrzywach nawet!
I czemuż jest tak że to co nazywamy chwastem jest jednocześnie ziołem?
Odwdzięczającym się nam pomocą, ulgą w cierpieniach za tak okrutne traktowanie!
Najniższe ukłony!
Patrzący przez okno na wyłażące z ziemi przeróżne „chabazie” M.J.