Dodaj do ulubionych

nowy gość w karmniku - sensacja

07.03.05, 14:25
Z tą sensacją to trochę przesadziłam, żeby ściągnąć tu ptakolubów i pochwalić
się nowym gościem, który dziś zawitał na mój balkon.

Otóż pojawił się GRUBODZIÓB.

Zamurowało mnie, jak go zobaczyłam, bo to był pierwszy grubodziób jakiego
widziałam w życiu, i to od razu na moim balkonie! Stal wśród stadka wróbli i
pożerał słonecznik. Jak słonecznik się skończył, to musiałam go spłoszyć,
żeby wysypać następną porcję ziarna. I okazało się, że wcale nie jest taki
strasznie płochliwy - pierwsze zwiały wróble, potem sierpówki, a grubodziób
czekal do ostatniej chwili, i odfrunął całkiem blisko. A po kilku minutach
był z powrotem.
Wiecie jak się cieszę?

Oczywiście dla tych z Was, którzy mieszkają w domkach z wielkimi ogrodami,
albo wręcz w lesie, grubodziób to żadne dziwo, i sensacja to by była, gdyby w
karmniku pojawił się np. pelikan, ale mój balkon odwiedzają prawie wyłącznie
wróble i sierpówki, czasem sikorki. Dwa razy ( w zeszłym roku) był dzwoniec,
ze trzy razy kos. I to wcale nie dlatego, że mają mało urozmaicone jedzenie -
sypię mieszankę pszenicy, słonecznika, ryżu, kaszy gryczanej i płatków
owsianych nasączonych tłuszczem. Próby wysypywania czegoś innego kończyły się
zeskrobywaniem tego czegoś innego z posadzki balkonu, bo żaden ptak tego nie
ruszył. Tak było z drobno pokrojonymi owocami, siemieniem lnianym czy
kukurydzą.

Tak więc od dzis moja lista balkonowych gości wygląda nieco lepiej! Do
czterdziestu wróbli i siedmiu par sierpówek dopisuję tego oto jegomościa:

www.wisniewski.dt.pl/ptaki1/IMG7192.htm
Obserwuj wątek
    • mjot1 Protest! 08.03.05, 11:36
      A ja się nie zgadzam! Ja protestuję!
      No, bo nie może być tak, że wszyscy mają swojego prywatnego grubodzioba a
      niektórzy to nawet po kilka a ja jestem z jakichś nieznanych mi powodów go
      pozbawion.
      Czyż nie należy mi się, choć namiastka uzasadnienia? Wszak (chyba) obowiązuje
      jeszcze zasada domniemania niewinności?
      Więc jakiejż to zbrodni potwornej się dopuściłem wysoki trybunale żem na takie
      traktowanie i karę zasłużył?

      Jednocześnie niniejszym składam oto oficjalnie żądania!
      W oparciu o podstawowe prawa człowieka i kierując się zazdrością, pobudką może
      i niską, płytką, lecz szczerą i przecie jak najbardziej ludzką żądam
      grubodzioba!
      Czy to doprawdy tak wiele?
      Czyż żądanie me doprawdy spełnionym być może jako zbyt wygórowane czy
      krzywdzące kogokolwiek?

      Najniższe ukłony!
      Normalnie zazdrosny M.J.
      • jacekp11 Re: Protest! 08.03.05, 18:05
        Coś w tym jest Mjocie bo nie tylko grubodzioby Twoją okolicę omijają ale też
        kormorany a nawet zwykłe szkodniki chrabąszcze majowe ,o których czytamy,że ich
        mnóstwo ?
        :-))))).
        • mjot1 Re 08.03.05, 21:11
          Oj... Jednak faktycznie musiałem chyba nieźle narozrabiać...?
    • atoya Piasiu :) 08.03.05, 13:57
      gratuluję i zazdroszczę gościa :)

      A jak masz zamontowany karmnik na balkonie? Pytam, bo ja mam dwa w ogródku, ale
      moja mama chciałaby mieć na przyszły rok na balkonie właśnie :) Ale to wysokie
      piętro...
    • alab108 Re: nowy gość w karmniku - sensacja 09.03.05, 10:57
      Kochani a w moim karmniku, zamontowanym na tarasie były dwa grubodzioby.
      Widzialam też całe stadko dzwońców, ale przeważnie codziennie odwiedzają go
      sikorki bogatki, sikorki modre no i wróble. Do karmnika wysypuję tylko
      słonecznik niełuskany, a dodatkowo mój mąż zrobił specjalnie dla sikorek takie
      karmniki wiszące z otworami,do których wciskam przygotowaną mieszankę: siemie
      lniane, słonecznik łuskany,mak, płatki zbożowe i owsiane, wszystko zalane
      smalcem. Przy każdym otworze jest patyczek do siedzenia. No i te karmniczki
      okupują wróble i nie dopuszczają sikorek, a mi jest żal ich wyganiać, więc
      kupiłam dodatkowo kule w siateczkach,które powiesiłam na wiśni w ogródku. No i
      zauważyłam, że te kule niezbyt są odwiedzane.Mam pytanie w ogródku rośnie
      ognik, cały jest pokryty pomarańczowymi owocami, w ostatnią sobotę zauważyłam
      dużego ptaka, który wcinał te owoce. Nie mogłam dokładnie obejrzeć ptaka bo był
      w środku krzewu, wydawało mi się, że był trochę niebieskawy.Co to mogło być?
      • magze Re: nowy gość w karmniku - sensacja 09.03.05, 12:23
        też zauważyłam tego ptaka, ale na zywopłocie z czarymi jagodami. Jest wielkości
        gołębia, może ciut większy. Jestem ciekawa co to za ptaszek1
      • cereusfoto Re: nowy gość w karmniku - sensacja 11.03.05, 08:08
        Zapewne widziałaś kwiczoła. Zarówno on jak i kos bardzo lubią ognik - u mnie w
        ogrodzie na pierwszy rzut przed zimą zniknęły właśnie pomarańczowe owoce ognika.
    • magze Re: nowy gość w karmniku - sensacja 09.03.05, 12:18
      gratuluję Grubodzioba!!!!!!!!!!
      Obserwuję je od 2- miesięcy. Są malownicze.To one rządzą w karmniku, aż do
      momentu, gdy pojawi się większy ptak- sójka, sroka, kawka czy gawron.
      Reszta mniejszego towarzystwa (wróble , mazurki , sikorki bogatki, modraszki,
      szczygły i dzwońce) niestety musi czekać na pobliskiej daglezji lub na cisach.(
      karmnik osadzony jest na starej wiśni). Co prawda, sikorki zaczęły się
      wyłamywać i podjadają słonecznik. Tylko kosy omijają ten porządek. Dziobią
      jabłka pod rozłożystą,z gałęziami do ziemi, daglezją . Indywidualiści!!!!!!!!!
    • cereusfoto Re: nowy gość w karmniku - sensacja 09.03.05, 13:16
      Mogę się podzielić - mam 4 sztuki - podaj adres to ci wyślę...
      • wini3 Re: nowy gość w karmniku - sensacja 09.03.05, 21:19
        Gróbodzioba goszczę co roku. Specjalnie dla niego trzymam wiśnię i pnące się po
        niej winogrono. Wiśnia zacienia mi okno i zamierzałam już nieraz pozbyć się jej
        bo i rodzi jak wariatka - nie wiadomo co z tym robić ale zawsze powstrzymuje
        mnie myśl o ptaszku ktory przyleci. Czy macie już szpaki? U mnie 2 marca były
        pierwsze. Czyli będzie wiosna.
        • mana72 Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 09:12
          a jak zwabić sójki?
          • cereusfoto Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 12:32
            Zasadzić dęby lub karmić żółędziami i orzechami w zimie. Przylecą na bank!
            • piasia do Atoyi 10.03.05, 15:16
              Ja na balkonie wcale nie mam karmnika. Sypię ziarno bezpośrednio na posadzkę
              (płytki) - w ten sposób więcej ptaków naraz może się pożywić - goszczę
              równocześnie do czterdziestu wróbli i kilka sierpówek.
              A grubodziób więcej się nie pokazał, buuuuu....

              A co do Mjota to ja myślę, że jednak jakaś sprawiedliwośc jest na tym świecie.
              Nie może przeciez być tak, że u niego jest wszystko, a u nas nic albo prawie
              nic! On ma nawet kobuzy a jednego marnego grubodzioba mi zazdrości? Mjocie,
              powściągnij swą zachłanność, bo Ci podeślę chrabąszcze majowe w dużych
              ilościach i będziesz miał problem....
              • atoya Re: do Atoyi 11.03.05, 10:49
                Dzięki :)
          • woy Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 15:33
            zdecydowanie orzechy włoskie, rozgniecione i wysypane wraz ze skorupkami, ja
            metr od okna balkonowego rozsypuję kilkanaście orzechów na pieńku, dwie sójki
            jużczekają nieopodal.
            w.
            • q.bek Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 16:19
              Wiadomosc z ostaniej chwil.
              Moje sie wypinaja na moje dokarmianie i siedza dwa metry dalej na krzaku
              nastroszone:-(
              • piasia Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 16:53
                Nażarły się po sam dziób i teraz szykują się do snu.
    • barka01 Re: nowy gość w karmniku - sensacja 10.03.05, 20:56
      Ja też dopisuję się do klubu dokarmiaczy grubodziobów.Zeszłej zimy bywały u mnie
      okazjonalnie ale tym roku mam na już stałe parkę odwiedzającą karmnik.Co
      ciekawe inne ptaki tolerują, ale swoich pobratymców pędzą i przeganiają. A może
      tylko te moje to sobki jakieś? Niestety niewiele wiem o ich zwyczajach. Dla
      mnie, mieszkanki miasta, to one są takie bardziej egzotyczne.
      • q.bek Re: nowy gość w karmniku - sensacja 11.03.05, 16:28
        Moje tez dziwne maja zwyczaje:)
        Najpierw najchetniej chcialy wyzerac to co zawieszone najwyzej.
        Ale tam juz byli pierwsi waleczni i co sie jakis nastepny zlizyl to wybuchala
        klutnia/bitwa.
        Zawsze wygrywaja te ktore juz sa okupantami wyzerki.
        Pozniej im sie odwidzialo i zaczely wywalac wszystko z karmika na ziemie.
        Nastepnie dziobaly tylko to co wisialo w polowie krzakow czasami chodza po
        sniegu i cos tam dziobia.
        A teraz siedza wszystkie w zgodzie i przygladaja sie zawieszonym smakolykom i
        nawet nie chce im sie odlatywac jak ktos przechodzi obok.
        Najbardziej odwazne sa kosy.
    • mjot1 Dzięki! 13.03.05, 08:14
      Wstałem sobie o 6,30 niespiesznie (boć przecie piątekpopołudniu trwa jeszcze w
      najlepsze), rzut oka na restaurację i... Gęba mi się rozdziawiła.
      Oto na honorowym miejscu przy miseczce pozwolił sobie zasiąść sam Pan
      Grubodziób!
      Jak na dystyngowanego gościa przystało jego zachowanie przy miseczce cechowała
      niezwykła dbałość o każdy detal obowiązującej etykiety. Ziarenka słonecznika,
      na które to raczył mieć apetyt smakował niespiesznie i dostojnie nie wykonując
      przy tym żadnych zbędnych czy gwałtownych ruchów.

      Nie wiem, komu z Was wdzięczność winienem, że taaaki gość raczył obecnością swą
      zaszczycić skromne progi i naszej ptasiej restauracji. Składam więc dzięki
      serdeczne ogólnie!

      A swoją drogą to nie da się ukryć, że prawdziwa szczera niczym nie skalana
      zazdrość potrafi cudów dokonać!

      Najniższe ukłony!
      We wdzięcznej pozie dość pokracznie wygły M.J.
      • mifsc Re: Dzięki! 14.03.05, 00:39
        A ja chyba mjot1 zawdzięczam odwiedziny grubodzioba. Chcąc zmazać nieładny
        przypływ zazdości, a mając dobre serce, chciałeś obdarzyć nas wszystkich
        widokiem pożądanym.
        Od paru miesięcy dokarmiam sikorki w takim mini-barze. 2 kawłki słoninki i
        radość okrutna skrzydlatych. Pokazały się wróble, ale nie widząc dla siebie
        potraw odleciały zawiedzione. Za niedługo konsumentów, jak by przybyło.
        Pojawiły się dwa dzięcioły, potem trzeci. Trzeba było dostawić stoliki.
        Zachęcony efektami, ustawiłem karmnik z jadłospisem wegetariańskim. Toż to
        jest zabawa patrzeć na fruwające pociski. Sikorki, jak oszalałe rzuciły się
        na słonecznik. Lot koszący, miękie lądowanie, załadunek i fru na gałązkę,
        rozdiobywać zdobycz. Ale tylko sikorki. I dzisiaj przybył dostojny gość.
        Przysiadł na gałązce. zlustrował otoczenie i nie dbając o biesiadników zajął
        najlepsze miejsce przy stole. Sikorki się rozpierzchły na pobliskie krzaki i z
        niecierpliwością patrzyły na spokojną, niespieszną konsumcję intruza. Co
        chwilę któraś sikorka podlatywała, jakby chciała sprawdzić , czy jeszcze coś
        zostanie, czy warto czekać. Jedna, zniecierpliwiona, wleciała, porwała
        ziarenko i czmychnęła na gałąź. Nie zabrała się od razu za rozdłubywanie.
        Dumna, długo patrzyła na swoje towarzyszki, szukając u nich aplauzu.
        Również zgięty w dziękczynnym pokłonie Mjotowi
        mif
        • wcyrku1 sensacja atak w karmiku 15.03.05, 18:51
          www.photo.net/photodb/photo?photo_id=3154940
          szukałem zdjęć Lary.croft
        • mjot1 Re: Do Mifsc i... 15.03.05, 19:34
          To cieszy, że jest ktoś, kto grubodzioba postrzega podobnie.
          A on (grubodziób) naprawdę kojarzy mi się z „rasowym” angielskim dżentelmenem.
          Ta flegmatyczna dostojność...
          On wyraźnie odbiega od reszty stołowników.
          On nie rzuca się na potrawy jak jakiś uprzednio głodem morzony dzikus.
          On bez względu na to czy akurat podano danie wykwintne czy też zwykłą codzienną
          owsiankę zawsze spożyje posiłek spokojnie i z należytą godnością.

          A przy okazji chciałbym Wam oznajmić, że jest już jednak jakby inaczej.
          Co prawda zima u nas jeszcze na całego. Śniegu tyle, że ho ho! A może i więcej?
          A jednak...
          Otóż „nasze” trznadle gdzieś tak od półtora tygodnia siedząc w żywopłocie i w
          wielkim zagęszczeniu zaczęły cichutko trenować swą pieśń. Wyglądało to tak
          jakby stroiły instrumenty. Z krzaków snuła się cichutka kakofonia dźwięków,
          która jednak wyraźnie układała się w tę charakterystyczną monotonną smętną
          nutkę. A od dwóch dni, gdy raniutko ruszam niechętnie do pracy już są
          porozstawiane na całej długości drogi od lasu począwszy poprzez młodniki ugory
          i aż hen do wsi. I niesie się ta ich pieśń zewsząd. Wierzcie to naprawdę
          wygląda tak jakby śpiewem chciały podziękować za pomoc udzieloną im w trudny
          zimowy czas.
          Natomiast już we wsi po raz pierwszy w tym roku przywitał mnie dziś śpiew
          szpaków! Może jeszcze nieśmiały jakby drętwy, skrzekliwy czasem kwiczący, lecz
          trzeba im oddać sprawiedliwość, że naprawdę starały się biedaki i że w tej
          zimowej na wskroś scenerii zabrzmiało to nadzwyczaj radośnie.
          No i dziś stojąc raniutko na przystanku usłyszałem nieśmiały dzwoneczek
          przelatującego skowronka! Nie dostrzegłem go, co prawda, lecz usłyszałem po
          dwakroć i nie mam najmniejszej wątpliwości. To był on!
          By oddać niesamowitość zjawiska muszę tu nadmienić, że na naszej polance pomimo
          trwającej odwilży pokrywa śnieżna sięga jeszcze ok. 60 cm grubości.
          Cóż nie da się ukryć do wiosny już bliżej niż dalej... I ani się obejrzymy jak
          nas sobą zaskoczy.

          Najniższe ukłony!
          Z malutką skierką optymizmu M.J.
          • mifsc Re: Do miot1 i... 15.03.05, 23:57
            mjot1 napisał:

            > To cieszy, że jest ktoś, kto grubodzioba postrzega podobnie.
            > A on (grubodziób) naprawdę kojarzy mi się z „rasowym” angielskim dżentelmenem.

            Raczej lord. Po zjedzeniu obiadku wyszedł przed karmnik, podniósł głowę, starał
            się wypiąć pierś i kiwając się w tył i w przód, spojrzał po rozpierzchłych,
            siedzących na pobliskich gałązkach, też skrzydlatych, a jednak niżej urodzonych.
            Długo napawał się ich niecierpliwością na rozpoczęcie uczty resztkami z
            pańskiego stołu.
            Zauroczeni, patrzyliśmy z żoną na to widowisko.
            Zduminy dziwami natury mif
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka