mjot1
26.01.06, 12:34
Na fali ostatnich (lecz nie tylko) wydarzeń celowo zaśmiecam forum wątkiem
nowym a nic nie wnoszącym...
Mało tego. Jak zwykle powtarzał się będę.
Forum to wolność wypowiedzi, lecz również wolna wola czy wypowiedzi te
traktować z uwagą czy też lekce sobie je ważyć.
To Forum od początku było swoistym ogrodem, choć wirtualnym jeno.
Tu za „żywopłotem” można było się schować przed jazgotem realnej i wirtualnej
rzeczywistości. Tu panował spokój, tu niemalże jak w czytelni zniżano głos do
szeptu by nie zagłuszyć szmeru wiatru, śpiewu ptasząt i owadów grania...
Tu jakimś dziwnym trafem każdy potrafił znaleźć zakątek dla siebie...
Lecz jak długo można tolerować coś, co tak zdecydowanie odbiega od reszty
całej? Czyż w pojęciu (jedynie słusznym) demokracji może być miejsce dla
takich indywidualnych zachcianek? Toż to przecie niemalże cuchnie anarchią?
Więc jakiś czas temu i w tym ogrodzie zaczęły tryskać „zdrowe” źródełka dając
początek strumyczkom, które z kolei powoli acz nieuchronnie zaczęły pokrywać
wszystko szlamem.
Oczywiście, że należy pochylać się nad ukochaną roślinką a już szczególnie w
ogrodzie. Lecz do licha nie zapominajmy przy tym o całej reszcie! Ogród to
nie tylko badylek lecz i cała jego otoczka owa specyficzna, często tajemna
aura...
Wydarte z ram płótno i owszem jest najcenniejsze i najważniejsze, lecz bez
oprawy przecie jakieś niekompletne.
Można oczywiście zjeść obiad w kuchni czy w jakimś „fast foodzie” i mimo że
efekt w postaci napełnionego „kałduna” osiągniemy to przecie czegoś w tym
wszystkim jednak brak...
A jeśli ktoś nie ma pojęcia „czego”? To już (wybaczcie) nie moje zmartwienie.
Na pytanie: po co on te pierdoły tu wypisuje?
Odpowiadam: Bo mam prawo pisać. Bo mam prawo bronić swego „zakątka”. Bo coś
na naszych oczach zaczyna ginąć a tyle już zginęło... Bo uważam, że nie
wszystko co byłe jest z zasady złe. Bo z melancholią wspominam tych, którzy
tu kiedyś bywali wnosząc swoją obecnością tak wiele...
Słowo do ostatnich „wybryków”:
„Pamiętaj szanuj ludzi, którzy na ciebie pracują”
Tak rzekł mi daaawno temu (gdym gó..arzem był jeszcze) dziad mój, stary
wyzyskiwacz który w wyniku migracji zwanej repatriacją i
tzw. „sprawiedliwości dziejowej” stracił wszystko włącznie z grobami przodków.
Nie tylko krwiopijstwem, lecz również takimi zasadami kierowano się drzewiej.
Były to ciemne, prymitywne czasy, gdy umowy miast spisywać w asyście oddziału
prawników gwarantowano słowem jeno.
Te czasy już minęły...
Świat idzie do przodu, świat się rozwija, już wszyscy są piśmienni i światli,
i tylko czegoś jakby brakowało... i tylko czegoś jednak żal...
Cóż mam sądzić o kimś, kto biega tu z jakimś transparentem-odezwą od wątku do
wątku nie bacząc, że depcze kwiatki czy inny szczypiorek, kto hałaśliwie
zagłusza mi świergot ptaka, kto zasłania mi sobą misterną konstrukcję
dmuchawca?
Cóż mam rzec, gdy ktoś nie bacząc na mnie nie ma szacunku nawet dla siebie?
Cóż... Pewnie kiedyś zabrakło czegoś...? Kiedyś ktoś zapomniał lub nie
potrafił udzielić wskazówki...
A ta strata już niestety jest nie do odrobienia... Tego już niestety nie jest
w stanie zmienić żaden dyplom...
PS Musiałem coś nagryzmolić, bo mnie już zaczęło nosić!
A teraz możecie to wywalić, bo nie ma to nijakiego związku z forum. Tym Forum
oczywiście.
Najniższe ukłony!
Tęskniący za minionym zatwardziały konserwatysta M.J.