roślinka na biurko

09.11.06, 08:41
Wiem, że biurko to nie ogród ale wiem ze dostanę tu fachową
odpowiedź.Chciałabym postawić na biurku roślinkę która nie potrzebuje dużo
światła dziennego bo biurko stoi daleko od okna i taką której nie będzie
przeszkadzało promieniowanie z komputera, monitora.
    • muka77 Re: roślinka na biurko 09.11.06, 09:26
      No niby paprotka bylaby najlepsza, ale jest troche "nieustawna" :), u mnie kolo
      monitora stoi zamiokulkas, ma sie dobrze, w salonie na stole z dala od okna
      palemka gorska, na razie malenka wiec ladnie na stole wyglada.
      • horpyna4 Re: roślinka na biurko 09.11.06, 11:55
        Rośliny lubią światło jarzeniowe, bo ma widmo zbliżone do słonecznego. Warto
        włączać nad nimi świetlówki, ładnie wtedy rosną. Nawet te bardziej światłolubne
        można hodować w takich warunkach.
    • jerzy.wozniak Re: roślinka na biurko 14.11.06, 09:03
      Witam na forum Gazety!
      Zacznijmy może od tego, że to co piszą w gazetach o pochłanianiu promieniowania
      to często fikcja wyssana z dużego palca, rośliny nie maja nic wspólnego z
      promieniowaniem komputera i nie uratują nam wzroku ani zdrowia. Po pierwsze
      ekran emituje promieniowanie o bardzo krótkiej fali i niewielkim zasięgu do 0,5
      metra od ekranu. Maleje ono z kwadratem odległości. W obecnie produkowanych
      nowoczesnych monitorach właściwie nie dochodzi nam do twarzy. Lekkie pole
      elektromagnetyczne wytwarzają też cewki odchylające strumień elektronów
      rysujących obraz na luminoforze ekranu. Jest ono jednak znikome i można je
      porównać do tego które wywołują przewody elektryczne w ścianie gdy włączysz
      pralkę. To pierwsze promieniowanie jest wysyłane do przodu więc aby roślina
      je „wychwyciła” musiała by stać przed ekranem. To drugie nie ma znaczenia. To
      co naprawdę ma znaczenie i o czym nie piszą w pismach to uszkodzenia wzroku
      spowodowane świeceniem monitora oraz wysychaniem rogówki oka. Powierzchnia
      rogówki jest zwilżana ruchem powiek, niestety podczas gapienia się w ekran ruch
      ten może być nawet 10 razy rzadszy niż normalnie co w połączeniu z suchym
      powietrzem w okolicach nagrzanego monitora powoduje wysychanie rogówki. Dlatego
      w przepisach BHP jest wytyczna, że operator komputera ma po godzinie pracy
      kilka minut wstać i połazić bez celu aby oko wróciło do normy. Oczywiście nasi
      pracodawcy zrzeszeni w związku businesmenów Polskich zwyczajowo zwanych dawniej
      cwaniakami mają to gdzieś, tak jak i resztę przepisów chroniących pracownika.
      Dlatego do pracy z komputerem należy kupić sobie specjalne okulary filtrujące
      co bardziej jaskrawe światło oraz regularnie zakraplać do oka sztuczne łzy lub
      specjalny żel o przedłużonym działaniu. Niestosowanie się do tego mimo
      oblepienia komputera zielskiem i tak prowadzi do znacznego osłabienia wzroku i
      podatności np. na stany zapalne spojówek. Najlepsze moim zdaniem są krople
      Artelac i żel do oka Vidisic. Promieniowanie można zmniejszyć kupując monitor
      ciekłokrystaliczny, który obecnie jest już prawie w cenie lampowego, ale i tak
      nie pomoże to naszym oczom, gdyż zwykle jest on bardziej jaskrawy i szybciej
      męczy wzrok. Gdzie można znaleźć informacje o pochłanianiu promieniowania przez
      rośliny - to w większości pism nie tylko ogrodniczych – wszystkie z prawdą nie
      mają wiele wspólnego, ale świetnie się sprzedają i o to głównie chodzi wydawcy.
      Prawda bowiem się w biznesie nie liczy!
      Prawda jest natomiast taka, że rośliny przyczyniają się do znacznej poprawy
      jakości powietrza w pomieszczeniu co ma decydujące znaczenie i wpływ na nasze
      samopoczucie. Być może stąd wzięły się opowieści o pochłanianiu promieniowania.
      Rośliny pochłaniają z powietrza wiele bardzo trujących związków które nawet w
      minimalnym stężeniu wpływają na nasze samopoczucie takich jak np. formaldehyd
      który paruje prawie z każdego mebla. Związki takie w biurach powodują zmęczenie
      i senność, i nagle cud wstawiamy rośliny i objawy mijają nic tylko te atumy z
      komputera poszły won!.
      Tak na marginesie wiele związków chemicznych jest szkodliwych dla zdrowia nawet
      w minimalnych dawkach, trudnych do zmierzenia i nic dziwnego że nikt nigdzie
      tego nie bada. Zresztą po co, okazało by się ze nasze biura w ogóle nie nadają
      się do tego aby przebywali w nich ludzie! Na koniec gatunki roślin, które
      wyłapują najwięcej świństw łatających w powietrzu na które pracodawca mówi że
      to tylko lekko duszno i należy wywietrzyć pomieszczenie.
      Figowiec sprężysty, dracena deremeńska, obrzeżona i wonna, większość palm ale
      nie podnoszą one wilgotności powietrza, cissusy i bluszcze, paprocie,
      scindapsusy, skrzydłokwiaty. Wiele z tych roślin ma niewielkie wymagania
      siedliskowe i może rosnąc prawie w każdym biurze. A spędzacie tam 1/3 swego
      życia, dbajcie więc o nie! Nie liczcie na pracodawcę!!!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak

      • zastepowa Re: roślinka na biurko 14.11.06, 22:43
        Oprócz skrzydłokwiatu, polecam peperomię.
        Nie bedę spierać się z Panem Jerzym, ale w takim razie po co nam rośliny
        w domu ?
        Skoro nie mają dobroczynnego wpływu na nasze otoczenie, to może ustawimy
        sztuczne - lepiej łapią kurz.
        Wiem, ze tam gdzie dwóch Polaków to 3 zdania.
        Ale nie wszystko co jest opisane w gazetach czy książkach jest beznadziejnie
        głupie. Nidgy w 100% nie stosuje tego co nam doradzają, ale zawsze jest
        ziarenko prawdy.
Pełna wersja