chynia
15.08.07, 18:15
Mam takie pytanie, ale błagam was nie mówcie zaraz:trzeba zniszczyć,spalić
,unicestwić.Zastanówcie się prooszę może istnieje chociaż cień nadziei ze da
się je uratować.Teraz opiszę po kolei :mam(miałam)ok 300 lilii jeszcze w
ubiegłym roku kwitły ładnie.Rosły bardzo gęsto,bo ciągle młode cebulki
dorastały,a ja też często coś dokupię(na wiosnę wydaje się,że dużo miejsca i
dosadzam.)Zrobiła się z tego łąka, ale jesienią ubiegłego roku niektóre
przesadziłam.Ładnie przezimowały ,na wiosnę pięknie rosły, do momentu aż
przyszły przymrozki, a potem deszcze. I tu zaczęły się schody-mimo
kilkakrotnego oprysku przeciw chorobom grzybowym coś je zaatakowało. Liście
zasychały ,malutkie pączki tak samo, niektóre miały plamy po liściach ,a jeśli
juz zakwitły to kwiaty były zdeformowane i też z plamami na płatkach.Właściwie
bez zmian były tylko lilie tygrysie i Fata Morgana.Pozostałe to obraz nędzy i
rozpaczy. I teraz mam pytanie: czy są jeszcze do uratowania? Jeśli teraz je
wykopię i namoczę w jakimś środku grzybobójczym, posadzę w innym miejscu
ocaleją? A co z ziemią? ,czy można czymś odkazić-bo ja wiem- wapnem czy
czymś??? Proszę o jakieś rady ,bo jestem ....zdołowana