IP: *.gazeta.pl 27.12.01, 09:57
Szanowny Panie Jerzy
Do poruszenia tematu książek skłoniło mnie pana zdanie o wymianie poglądów o
książkach i ocena rynku wydawniczego z wątku "Ptaki ziem polskich" - zgadzam
się z tym że PWN prowadzi dziwną politykę wydawniczą - najlepsze przykłady
to "Historia ogrodów " prof. Majdeckiego nie wznawiana od 1980 i cykl
Senety "Drzewa i krzewy". Nie mogę się zgodzić jednak z tym że obecni wydawane
są jedynie ksiązki z obrazkami bez fachowych wiadomości - faktycznie wydaje się
sporo książek, wśród nich wiele kiepskich ale wolę sytuacje obecną gdzie mogę
wybrac z 30 pozycji te wartościowe niż gdy 10 lat temu miałem do wyboru 3
książki.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: Książki 29.12.01, 12:28
      Witam na forum Gazety!
      Ta polityka wydawnicza nie odnosi się jedynie do PWN, chociaż akurat mnie
      osobiście to najbardziej boli. Za czasów komuny właśnie tu ukazywało się
      najwięcej fachowych książek o roślinach i zwierzętach, pisanych przez znawców
      tematu. Takie tytuły jak książki Senety prawdopodobnie nie ukażą się już nigdy
      gdyż, ludzie którzy tworzyli te książki już pewnie dawno odeszli z wydawnictwa –
      nazywa się to selekcja negatywna. Zresztą i tak nie są potrzebni bo obecnie
      panuje przekonanie, że najłatwiej sprzedać książki i pisma obrazkowe, czyli
      dużo ładnych zdjęć i mało tekstu.
      Pisze Pan ze woli pan sytuację obecną, ja po trochu też, ale jest to
      sytuacja patologiczna gdyż na naszym rynku większość książek to przedruki
      spadów z rynku zachodniego. Tłumaczę te książki i wiem, co one są warte i jakie
      kryteria decydują o ich wydaniu. Jeśli ktoś zna się trochę na roślinach to
      łatwiej mu wybrać te trzy wartościowe pozycje z 30 chłamu. Jeśli jest
      początkującym np. ogrodnikiem kupi te która mu się najbardziej podoba, gdyż
      nie ma możliwości merytorycznej oceny tekstu. Dlatego ja wole, aby na rynku
      były trzy mądre i żadnych głupich. Gdy wydajemy książki mądre to po co wydawać
      głupie? Niestety mamy błędny wizerunek rynku wydawniczego na świecie. W samych
      tylko Stanach wydawanych jest rocznie więcej książek niż w całej Europie, czy
      naprawdę wierzy Pan że są to w większości wartościowe pozycje??!!
      Teraz niech mi pan odpowie na pytanie, jaką książkę wybierze Polski
      wydawca, najlepszą, drogą i dobrze wydaną, czy taką, która już skończyła żywot
      na tamtejszym rynku, a jej wznowienie nie ma sensu w związku, z czym jej cena
      jest nikła? Tak właśnie są wybierane książki do tłumaczenia na nasz rynek.
      Oczywiście nie mówimy tu o beletrystyce czy światowych bestsellerach na których
      i u nas można nieźle zarobić. Czy książka pisana dla Anglika i przeznaczona na
      tamtejszy rynek będzie wartościową pozycją także u nas?
      Na koniec, wydałem na zachodzie dwie książki i służyłem wiedza przy 2
      następnych, w Polsce nikt nie chciał słyszeć o ich wydaniu, mimo że sam je
      złożyłem, opracowałem i obrobiłem elektronicznie wszystkie zdjęcia. Nie musze
      tez mówić że obecnie moje zdjęcia roślin są drukowane wyłącznie na zachodzie,
      a nie w Polsce. Mało kilku wydawców przygotowujących przewodniki (nie u nas)
      znalazło mnie jakimś cudem i zamówiło u mnie zdjęcia typowo turystyczne, takie
      jak hotele, ciekawe miejsca czy zabytki Północnej Afryki. Od dziesięciu lat w
      takiej sytuacji nie jestem tylko ja, ale wielu polskich autorów nawet tak
      zasłużonych dla polskiego rynku wydawniczego jak Profesor Seneta. Osobiście,
      więc wolę, aby były wydawane dobre książki polskich autorów i żadne inne –
      chyba, że merytorycznie poprawne - niż chłam który zalegał w piwnicach
      zachodnich wydawców, szkoda na niego drzew z naszych lasów.
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
      • Gość: Katula Re: Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 29.12.01, 19:55
        Witam
        Czegoś tu nie rozumię
        Skoro uważa Pan, że zarzucanie naszego rynku taką ilością "chłamu" z zachodu trąci brakiem szacunku dla czytelników, a wręcz przestępstwem, to dlaczego bierze Pan czynny udział w tym procederze i tłumaczy te śmieci?
        Osobiście zgadzam się z Jackiem, że obecna sytuacja, kiedy można wybrać z pośród 30 pozycji przynajmniej te 3 nadające się do czegoś jest zdecydowanie korzystniejsza niż ta sprzed wielu lat.
        Ponadto uważam, że początkujący amator, jeżeli nie trafi na księgarza profesjonalistę w księgarni naukowej i tak nie będzie wiedział jak dokonać wyboru.
        Ponadto w takich dziedzinach jak ogrodnictwo, dendrologia, zoologia , ornitologia odpowiednio duża ilość najwyższej jakości zdjęć jest niezmiernie ważna - umożliwia rozpoznawanie gatunków, ich dobór, a także ich choroby.
        Pozdrawiam
        Katula
        • Gość: Jack Re: Książki IP: *.gazeta.pl 29.12.01, 20:35
          Witam
          Katula, Panie Jerzy dzięki za cenne głosy...
          Oczywiście że nie warto kupować książek podających błędne informacje, czy
          opisują wymagania roślin dla innej strefy klimatycznej..cóż...nie zabronimy
          wydawnictwom ich wydawania. Ale nie wszystko co obce to złe ( Brooks ) .. Jeśli
          zdjęć jest w książce więcej niz tekstu to faktycznie niezbyt dobrze o niej
          świadczy ale w wielu pozycjach zdjęcia są konieczne, z pewnościa początkujący
          ogrodnik nie kupi Dendrologii Senety gdzie zdjęcia sa czarno - białe i
          niewiele. I w końcu myślę że ostatnie lata przynosły sporo książek pisanych
          przez rodzimych fachowców... kilka przykładów.. Bugała - drzewa - edycja ze
          zdjęciami, Majorowski - świetne Ogrody japońskie, Mynet, Czekalski,
          Tomrzyńska.... itd..Jak widać wszystko ma swoje plusy i minusy...
          Cóż ...życzmy sobie żeby w 2002 wychodziły tylko doskonałe książki...
          • jerzy.wozniak Re: Książki 30.12.01, 10:32
            No tak tu mnie zażyliście uważając, że w czambuł potępiam cały rynek
            wydawniczy. To oczywiście nieprawda, ale będę bronił swego stanowiska jeśli
            chodzi o książki naukowe, bo tylko takie mnie interesują. Zgadzam się że wyszło
            sporo niezłych książek, ale nie są to książki naukowe, a co za tym idzie
            podejście do tematu często jest rzekłbym luźne. Co do zdjęć, to jak do tej pory
            w kluczach do oznaczania roślin są wyłącznie rysunki gdyż te pozwalają na
            podkreślenie szczegółów budowy umożliwiających identyfikację gatunku. Dla
            informacji - rysownik który ilustruje klucz do oznaczania roślin w książce o
            endemicznej roślinności Wysp Kanaryjskich do której wykonuję zdjęcia, bierze za
            kilkaset rysunków więcej niż reszta autorów. Gdyby więc rysunki świadczyły o
            staroświeckim wydaniu to żaden wydawca nie zatrudnił by rysownika. Do
            wymienionych przez Pana kilku nazwisk polskich autorów – w większości praktyków
            ogrodników, których wiedza jest najcenniejsza, powinien Pan dołączyć listę
            ponad stu autorów zagranicznych, w tym wielu byle jakich (nie mówimy tu o
            Brooks’ie) których książki ukazały się na naszym rynku – relacja jest bardzo
            niekorzystna!
            Dyskusje o książkach przyrodniczych uważam za bardzo cenną, ale widział
            bym tu nie tylko nasze dywagacje na ten temat, co lepsze, a co gorsze, a przede
            wszystkim wasze oceny poszczególnych książek. Wy możecie to zrobić na forum –
            pisma nie, bo wydawcy skrytykowanych tytułów podniosą larum i będą grozić
            sądami.
            Czekam na listy, i przestańmy skakać sobie do gardeł! Te dyskusje musza
            przynieść korzyści reszcie czytelników!
            Jerzy Woźniak
        • jerzy.wozniak Re: Książki 30.12.01, 10:12
          > Witam
          > Czegoś tu nie rozumię
          > Skoro uważa Pan, że zarzucanie naszego rynku taką ilością "chłamu" z zachodu tr
          > ąci brakiem szacunku dla czytelników, a wręcz przestępstwem, to dlaczego bierze
          > Pan czynny udział w tym procederze i tłumaczy te śmieci? TAK to Typowe w tym
          kraju widzenie negatywne - TŁUMACZĘ JE TAK, a właściwie pisze od nowa, aby były
          użyteczne na naszym rynku. Ale pracując w wydawnictwie wiem jakie są inne książki
          i inni tłumacze. Stąd wnoszę, ŻE TAK TO WYGLĄDA WSZĘDZIE.
          > Osobiście zgadzam się z Jackiem, że obecna sytuacja, kiedy można wybrać z pośró
          > d 30 pozycji przynajmniej te 3 nadające się do czegoś jest zdecydowanie korzyst
          > niejsza niż ta sprzed wielu lat.
          > Ponadto uważam, że początkujący amator, jeżeli nie trafi na księgarza profesjon
          > alistę w księgarni naukowej i tak nie będzie wiedział jak dokonać wyboru.
          > Ponadto w takich dziedzinach jak ogrodnictwo, dendrologia, zoologia , ornitolog
          > ia odpowiednio duża ilość najwyższej jakości zdjęć jest niezmiernie ważna - umo
          > żliwia rozpoznawanie gatunków, ich dobór, a także ich choroby. CO DO CHORÓB SIĘ
          zgadzam ale nie wiem czy Pani wie ze zdjęcia np. ptaków mówią niewiele, więcej
          rysunki lub dobre opisy. Widać to na pani przykładzie, gdy myli pani pustułkę z
          innym sokołami. Nawet lornetka nie jest za bardzo przydatna gdy obserwujemy takie
          ptaki jak np. pierwiosnka i piecuszka gdyż specjalista rozróżnia je po zachowaniu
          nie po wyglądzie. W ich wypadku zdjęcia są w ogóle nie potrzebne! I tak się na
          nic nie zdadzą musi być rzeczowy i dobry tekst. Są to najpospolitsze ptaki w
          Polsce (oczywiście oprócz wróbli) i możemy je spotkać właściwie w każdym
          drzewostanie oprócz drągowiny iglastej. Zachowanie to przejrzysty opis, taki
          który przedstawia życie danego gatunku. Bo właśnie po zachowaniu można go
          dokładnie zidentyfikować. Ponieważ widzę że moi czytelnicy to zwolennicy
          obrazkowych encyklopedii to proszę mi napisać śpiew jakiego ptaka lud rymuje tak -
          tata bije, tata bije, zbił zbił zbił zbił, kto to widział kto to widział.
          Wystarczy powtarzać to szybko i znać odgłosy ptaków, aby bez trudu zgadnąć kto
          zacz. Pisze to, dlatego że ptaki jak każdy element przyrody są wplecione w nasza
          kulturę i tego nie dadzą nam kolorowe bajery. Dokładne opisy jak np. odróżnić
          paszkota, drozda czy pospolitego ostatnio kwiczoła są niezbędne. A takie cechy są
          podane w każdej dobrej książce ornitologicznej. I jeszcze zagadka na koniec jak
          ptak śpiewa - nie będzie suchej kobyle nic -? Pozdrowienia,
          Jerzy Woźniak
          > Pozdrawiam
          > Katula
          • Gość: Katula Re: Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 30.12.01, 21:51
            Witam naprawdę serdecznie
            Panie Jerzy zgadzam się z Panem, że dyskutując na tym forum, powinniśmy myśleć
            przede wszystkim o możliwych korzyściach i naukach płynących dla wszystkich
            którzy to forum z taką nadzieją odwiedzają.
            Pana zagadki są rzeczywiście dosyć trudne,
            co do pierwszej to stawiam na ziębę
            co do drugiej na trznadla.
            Bardzo proszę jednoczesnie o zarekomendowanie przez Pana jakiś innych dobrych
            pozycji książkowych na temat ptaków na ziemiach polskich, z których zdobyciem
            nie będzie tyle problemu co z "Ptakami ziem polskich" profesora Jana
            Sokołowskiego.

            Pozdrawiam i z okazji nadchodzącego Nowego roku życzę wszystkim forumowiczom
            wiele radości, spokoju, pogody ducha i spełnienia przynajmniej części marzeń

            Katula
            • jerzy.wozniak Re: Książki 30.12.01, 23:09
              Druga odpowiedź bomba! A myślałem, że jest trudniejsza niż pierwsza. Pierwsza
              to jeden z najpospolitszych ptaków-zaganiacz. Niestety jak większość takich
              popularnych ptasząt jak pierwiosnki czy piecuszki ugania się wyłącznie wyżej
              niż nasze głowy i właściwie słychać tylko jego pospieszny śpiew. Następna
              zagadka – czyj śpiew otwiera V Symfonię Beethowena?
              Z rekomendacja gorzej, regulamin forum i inne tego typu ograniczenia,
              które stawiają pod znakiem zapytania wolność słowa i wolność na forum. Wy
              możecie o tym pisać mnie nie wypada. Myślę, że zrobimy tak ze bedę zamieszczał
              listę książek na rożne tematy związane z ogrodem i stawiał przy nich plusy
              (tylko plusy), czyli jak plusów mało - można sobie darować, dużo wybitna.
              Przyznam się, że to nie tylko problem forum, ale prasy w ogóle. Nawet w pismach
              ogrodniczych nie pojawiają się się ( a szkoda) krytyczne oceny książek i
              artykułów w czasopismach. Może zrobimy cos na forum – np. książka miesiąca lub
              warto mieć?
              Dziękuję za życzenia i wzajemnie Wszystkiego Najlepszego w Nowym
              Tysiącleciu!
              Pozdrowienia i trzymam kciuki za Nowy Rok 2002!
              Jerzy Woźniak
              • Gość: piasia Re: Książki IP: *.gazeta.pl 31.12.01, 05:59
                Witam Panie Jerzy i Forumowicze!
                Zagadki są super! Powinny się znaleźć w osobnym wątku!
                "nie będzie suchej kobyle nic" to naprawdę trznadel???? Kilkakrotnie spotkałam
                się z podobnym opisem śpiewu zięby, dokładnie "zdechłemu cielęciu nie będzie
                niiiic?"
                Zaganiacza rozpoznałam (a kto mi to uwierzy? ;-)), mam tego ptaka w ogrodzie i
                nasycić się nie mogę jego śpiewem, ciągle mi mało...

                A to kto: "Zofija wywija! Teofilu! Teofilu!" :-)
                • jerzy.wozniak Re: Książki 31.12.01, 17:57
                  Naprawdę trznadel, nie wiem skąd Pani wzięła tekst o ziębie bo jej
                  głos „przetłumaczono” na – czekaj, czekaj, cos zrobiła , a widzisz!. I jest on
                  taki naprawdę! Drugi mniej trafiony to – „myślisz, żem cię na śliwkach nie
                  widział!!
                  Kiedyś zięby były cenionymi ptakami śpiewającymi (trzymane w klatkach)
                  i zależnie od rejonu skąd pochodziły odróżniano ponad 40 typów ich
                  nieskomplikowanej piosenki. Ponieważ właściwie każdy ptak śpiewa nieco inaczej
                  urządzano konkursy ziębiego śpiewu, a te, które nie zaniedbywały melodyjnej
                  końcówki osiągały nawet cenę krowy.

                  Na po sylwestrowe zmęczenie podaje łatwą zagadkę – duży i głośno śpiewa tak:
                  Kita lis, kita lis, kurę zjadł, kurę zjadł, mam pieska burego, poszczuje go,
                  huź go, huź go, huź go!
                  Miłego Sylwestra!
                  Jerzy Woźniak
                  • Gość: Katula Re: Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.01.02, 14:10
                    Witam serdecznie
                    Litości jeszcze się całkiem dobrze nie obudziłam
                    Ale:
                    V symfonię Beetovena rozpoczyna ortolan
                    Zofiję nawołuje wilga
                    a nad tematem ostatniej zagadki muszę jeszcze pomyśleć
                    Pozdrawiam
                    Katula
                    • jerzy.wozniak Re: Książki 02.01.02, 10:10
                      Brawo!
                      I czekam na rozwiązanie ostatniej zagadki.
                      Może przenieśmy sie na nowy watek bo o ile pamietam w watkowości tez sa jakieś
                      techniczne ograniczenia.
                      Pozdrawiam,
                      jerzy Woźniak
                      P.S Skąd wiedziałaś o ortolanie?
                      • Gość: Katula Re: Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 02.01.02, 16:50
                        Witam serdecznie:)))))))))))
                        UWAGA UWAGA UWAGA
                        przenoszę wątek ptasich zagadek
                        Katula

    • Gość: Katula Naprawdę Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 02.01.02, 17:39
      Witam
      Jeżeli wolno to sukcesywnie opiszę większość książek o ogrodach, lasach, zwięrzętach, przyrodzie wokół i o ptakach, z których korzystam. Mam nadzieję, że moje "recenzje" i uwagi Pana Jerzego pomogą innym Forumowiczom w doborze lektury.

      Odcinek 1
      Książki o ptakach
      Pozycją, z której najczęściej korzystam jest Leksykon Przyrodiczy "Ptaki lądowe" Friedera Sauera w tłumaczeniu i adaptacji Ewy Turyn i Barbary Urbańskiej
      osobiście bardzo cenię tę książkę i uważam, że dobrze spełnia moje oczekiwania w zakresie podstawowej wiedzy na temat ptaków. Przy wielu gatunkach podanych jest szereg wyczerpujących wiadomości na temat ich wyglądu, zachowania, lęgów, śpiewu, środowiska i pożywienia.
      W zakresie ptaków drapieżnych uważam, że godny polecenia jest Przewodnik "Ptaki drapieżne Europy" Theodora Mebsa w tłumaczeniu i adaptacji Andrzeja Kruszewicza. Przy każdym gatunku rysunki i kilka zdjęć, a co najważniejsze szereg informacji na temat występowania w Europie Środkowej, cech rozpoznawczych, głosów, zasięgu, środowiska, rozmnażania, długości życia i literatury źródłowej
      Bardzo często korzystam z Atlasu Jana Sokołowskiego "Ptaki Polski", jednakże książka ta ma układ typowego atlasu, w związku z czym jak dla mnie zawiera zbyt mało informacji tekstowych
      Te trzy są dla mnie najważniejsze, ale nie jedyne.
      Bardzo wysoko cenię sobie artykuły przyrodnicze, w tym oczywiście o ptakach Adama Wajraka i Jego narzeczonej Nurii (nazwiska dokładnie nie pamiętam, a nie chciałabym przekręcić), publikowane w Gazecie Wyborczej. Czytanie o krukach, orłach , czy o sowach śnieżnych to przednia rozrywka.
      Na dziś wystarczy
      Pozdrawiam wszystkich cierpliwych, którzy dobrnęli do końca tego wywodu
      Zwariowana Ptasiara Katula
      • Gość: piasia Re: Naprawdę Książki IP: *.gazeta.pl 03.01.02, 13:58
        Gość portalu: Katula napisał(a):

        > Pozycją, z której najczęściej korzystam jest Leksykon Przyrodiczy "Ptaki lądow
        > e" Friedera Sauera w tłumaczeniu i adaptacji Ewy Turyn i Barbary Urbańskiej
        > osobiście bardzo cenię tę książkę i uważam, że dobrze spełnia moje oczekiwania
        > w zakresie podstawowej wiedzy na temat ptaków. Przy wielu gatunkach podanych je
        > st szereg wyczerpujących wiadomości na temat ich wyglądu, zachowania, lęgów, śp
        > iewu, środowiska i pożywienia.

        hmmmm....
        A mnie ta książka bardziej przeszkadzała niż pomagała w rozpoznawaniu ptaków :-(
        Np. informacja, że jakiś ptak jest podobny do innego, tylko jaśniejszy, albo
        mniejszy - trochę to nieścisłe. Najpierw trzeba doskonale znać wygląd
        tego "innego", żeby mieć punkt odniesienia.
        Bardzo długo nie mogłam rozpoznać mojego ogrodowego zaganiacza - po wyglądzie
        pasowało kilka zdjęć, z opisu zachowania robił mi się w głowie kompletny mętlik.
        W książce przeczytałam, że (cytuję z pamięci) zaganiacza trudno zobaczyć pomiędzy
        liśćmi, krótko śpiewa skacząc po gałązkach. A moje ptaszysko siedziało na czubku
        gruszy po kilka godzin, widoczne ze wszystkich stron, i śpiewało na całe gardło
        też po kilka godzin dziennie.
        No chyba że to nie jest zaganiacz! Ale np. w polecanej przez Eksperta
        książce "Gniazda ptaków" (mam wydanie sprzed 30-tu lat) wyczytałam, że
        zaganiacz "długo i wytrwale śpiewa w pobliżu gniazda". I to by się zgadzało.
        Teraz korzystam z czterech książek naraz i wyciągam średnią ;-)
        Moje książki to właśnie "gniazda ptaków", Leksykon przyrodniczy "Ptaki lądowe",
        kupione niedawno "Ptaki w moim ogrodzie" (autora nie pamiętam, bo książka leży w
        biblioteczce na działce, 40 km stąd, za zaspami, za śniegami...) i mini
        encyklopedia ptaków. Na "Ptaki ziem polskich" zacznę chyba polować. Będę miała
        piątą książkę...

        • jerzy.wozniak Re: Naprawdę Książki 03.01.02, 20:42
          Ot i wyszło na moje chociaż to w tym wypadku żadna satysfakcja. Zaganiacz
          śpiewając nigdy! nie biega z gałęzi na gałąź jak pokrzewki. ZAWSZE siedzi w
          ulubionych koncertowych miejscach i drze się na całe gardło. Miejsca te są
          zwykle położone dość wysoko, a sam ptak w razie niebezpieczeństwa salwuje się
          ucieczką w gęstwinę liści. Nazwa zaganiacz została mu nadana z tego powodu ze
          jest to niezwykle ruchliwe ptaszydło ciągle gnające przez gęstwiny gałęzi za
          gąsienicami, pająkami itp. kąskami.
          Szkoda ze w książkach są zamieszczane takie nieprawdziwe informacje.
          Jurek
          • Gość: Katula Re: Naprawdę Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 03.01.02, 22:55
            Dobry wieczór
            Czy można prosić o plusy lub ich brak przy podanych przeze mnie i Asię tytułach?
            Mogę je poukładać w listę, a przy okazji dopiszę pozostałe 10 tytułów.
            Pozdrawiam
            Katula
            • Gość: piasia Re: Naprawdę Książki IP: *.gazeta.pl 04.01.02, 08:12
              te mylne informacje o zaganiaczu były właśnie w Leksykonie przyrodniczym "Ptaki
              Lądowe".
              Więcej konkretów wyciągam z książki "Ptaki w moim ogrodzie". Ma naprawdę
              wspaniałe zdjęcia. Panie Jerzy, gdy tylko dotrę na działkę (zaspy!!!), gdzie
              mam tę książkę, napiszę autora, tłumacza i recenzenta.

              Ponawiam pytanie - co śpiewa nocą w czerwcu (ok. 23-ej)? Tylko słowiki czy coś
              jeszcze? I czy możliwe, żeby słowiki mieszkały sobie nieopodal huty, w krzakach
              i drzewach na podmokłej łące (olsze, tarniny, wierzby) w ilości kilkunastu
              sztuk na 2-3 hektarach?
              Jeden szczególnie wytrwały śpiewak siedział w krzakach tuż koło dworca i węzła
              kolejowego, w sąsiedztwie pętli tramwajowej, pod wiaduktem, po którym mknęły
              ciężarówki. Słowik?!
              Pozdrawiam




              • Gość: Irga Re: Naprawdę Książki IP: 195.114.189.* 04.01.02, 16:38
                Znalazłam "źródło" gdzie można kupić "Ptaki ziem Polskich" prof. Sokołowskiego
                w cenach 100-120 zł.
                Mnie kusi, kusi, ale rozsądek i stan portfela jeszcze nieśmiało walczą..
                Irga
                • Gość: Katula Re: Naprawdę Książki IP: *.lubin.dialog.net.pl 04.01.02, 21:16
                  Gość portalu: Irga napisał(a):

                  > Znalazłam "źródło" gdzie można kupić "Ptaki ziem Polskich" prof. Sokołowskiego
                  > w cenach 100-120 zł.
                  > Mnie kusi, kusi, ale rozsądek i stan portfela jeszcze nieśmiało walczą..
                  > Irga
                  Irga litości, mnie kusi już od dawna i gdybym wiedziała gzdie można to kupić, to nie wiem czy rozsądek i stan portfela miałyby jakiekolwiek sznase w tej walce.
                  Sądząc po tym, że zapomniałaś podać adres, to stan Twojego rozsądku jest mniej więcej zbliżony do mojego
                  Czy mogę prosić o adres?
                  Z góry dziekuję
                  Katula
                  • Gość: Irga do Katuli :-) IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 05.01.02, 03:37
                    Wybaczyć poetce..
                    Otóż wszelkie książki wydane dziesiąt lat temu najlepiej zakupić w Allegro
                    (aukcje on-line)www.allegro.pl/
                    Ja się złamałam i .. kupiłam. Ale jest jeszcze jedna pozycja II-tomowa, i kilka
                    mniejszych. Pozdrawiam serdecznie!
              • jerzy.wozniak Re: Naprawdę Książki 04.01.02, 19:38
                Witam na forum Gazety!
                Po raz kolejny mam nikła satysfakcję ze to co pisałem o książkach sprawdza się
                na 100%. Nawet w tak podstawowej sprawie jak śpiew ptaków nie są one w stanie
                przekazać wam podstawowych informacji. Podkreślam podstawowych! Zacznijmy może
                od tego że w Polsce żyją dwa gatunki słowika szary i rdzawy. Zajmują one różne
                biotopy, ale czasem nawet dochodzi do krzyżówek, ale o ich zwyczajach napisze
                po odpowiedzi na pytanie.
                Słowik trzyma się w cieniu krzewów i na otwartą przestrzeń wychodzi bardzo
                rzadko. Jego oczy są przystosowane do półmroku i w nocy widzi prawie tak samo
                dobrze jak w dzień. Swoje wędrówki odbywa wyłącznie nocą. Samce przylatują
                znacznie wcześniej niż samice od razu zajmują dawne rewiry i zaczynają
                koncertować najpilniej przed zachodem słońca i w nocy od godziny 23 aż do
                rana. Właśnie te godziny sa bardzo charakterystyczne dla tych ptaków! Nocne
                wydzieranie się (oj ma on głos) ma na celu przywabienie samic, które w tym
                czasie jeszcze są na nocnym ciągu, zmierzając na tereny lęgowe. Słowik śpiewa
                do czasu aż młode wyklują się z jaj, co zwykle następuje w połowie czerwca.
                Ponieważ w niektórych populacjach jest znacznie więcej samców niż samic często
                na niewielkim tereni śpiewa jeden samiec z gniazdem i kilku bez pary. Na mojej
                niewielkiej działce o powierzchni około 3500m.kw.zwykle śpiewa 2-5 samców.
                Teraz może trochę o samych słowikach. Bo nie wiem jakie informacje podano wam w
                książkach. Ptaków nie rozróżniamy po ubarwieniu czy wyglądzie lecz po głosie!
                Ale o tym może innym razem, gdyż mam ciągłe uwagi że to nie gazeta tylko forum
                i mam odpowiadać w pięciu zdaniach. Ponieważ taka odpowiedź jest w moim
                zrozumieniu obraźliwa dla pytającego bo oznacza wg. Mnie „odczep się” - nie
                będę się do tego stosował, ale nie mogę tez szaleć!
                Słowik szary panoszy się wśród zarośli wierzb, olch i osik, na terenie mokrym,
                z dla od siedzib człowieka, często w dolinach rzecznych, w biotopach zbliżonych
                do naturalnych, położonych zwykle z dala od cywilizacji. Słowik rdzawy znosi
                towarzystwo człowieka a z drzew woli bez lilak, dąb, leszczynę i dzikie
                porzeczki. Gnieździ się w pobliżu domów na terenach zurbanizowanych i znacznie
                suchszych, chociaż ta ostatnia cecha nie jest regułą. Często zakłada gniazda w
                zaniedbanych ogródkach działkowych parkach miejskich, dużych nie
                zagospodarowanych iglakami ogrodach i działkach rekreacyjnych lub często na
                cmentarzach. Tak upraszczając to słowik rdzawy trzyma się bliżej zabudowań,
                dróg, torów kolejowych i starych zabudowań otoczonych lilakami. Słowik szary
                natomiast brzegów rzek i jezior, a także w tarasach zalewowych rzek i biotopach
                parkowych.
                Tu uwaga dla koneserów jego śpiewu, piszę to nie pierwszy raz a ciągle
                otrzymuje listy „chce mieć w ogrodzie słowika co zrobić?” TAM gdzie nie ma
                opadłych liści, tam słowiki nie zakładają gniazd i nie śpiewają z tego powodu
                opuszczają zbyt czysto utrzymane ogrody. Jeszcze uwaga dla posiadaczy lornetki -
                słowiki jeszcze bardziej przystosowały się do biegania po ziemi niż kos i
                siadają na krzewy lub drzewa tylko po to aby rozejrzeć się czy w pobliżu nie
                łazi ukochany kotek sąsiada (koty niszczą 80% populacji piskląt), lub po to by
                pośpiewać. Nawet wtedy unikają nasłonecznionych widnych miejsc toteż wykonanie
                dobrego zdjęcia śpiewającego słowika jest nie lada sztuką. Podczas śpiewu
                słowik szary milknie gdy zbliżymy się na około 70 metrów, słowik rdzawy
                dopuszcza człowieka nawet po sami drzewo nie przerywając śpiewania.
                To tak pokrótce o słowiku.
                Pozdrowienia,
                Jerzy Woźniak
              • Gość: mjot Re: Co śpiewa...? IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.02, 20:33
                Wtrącę się, choć „nie w temacie”! Boć to przecie wątek o literaturze.

                Moim skromniutkim zdaniem, to słowiki!
                W swoim skromniutkim życiu największe „usłowiczenie” (ale sobie paskudne słowo
                wykombinowałem, prawda?) spotkałem we Wrocławskich parkach. Nie opieram swoich
                spostrzeżeń tylko na słowach piosenki. Naprawdę nigdy i nigdzie nie słyszałem
                ich tylu na raz, co w parku Południowym. One jak wszystkie ptaszęta, w mieście
                są zdecydowanie odważniejsze, nie przeszkadza im hałas pospólstwa czy
                przeraźliwe tramwajowe zgrzyty.
                Obecnie w lesie śpiew słowika to dla mnie rarytas! Słucham ich, gdy wyrwę
                się na ryby i zaszyję w chaszczach nad Wisłokiem. Ale to nie ta ilość, co we
                Wrocławiu, bywam tam czasami i wiem, że nie jest to wytwór mojej wyobraźni
                podkolorowanej nostalgią.
                A swoją drogą skąd w tym niewielkim gardziołku taka potęga?

                Najniższe ukłony!
                Zaszyty w krzakach M.J.
                • Gość: Katula Re: Co śpiewa...? IP: *.lubin.dialog.net.pl 04.01.02, 21:28
                  Witam bardzo serdecznie

                  I tym oto sposobem dowiedziałam się, że mi i mojemu mężowi znak strumyczka wśród olch, leszczyn, dębiny, brzózek przepięknie wrzeszczą słowiki szare.
                  Na szczęście i w ogrodzie gdyby chciały znalazłyby dla siebie kącik słowiki rdzawe.

                  Do następnego spotkania
                  Katula
                  • Gość: piasia Re: Co śpiewa...? IP: *.gazeta.pl 07.01.02, 08:42
                    Dziękuję za informację! Podejrzewałam, że słowiki, ale teraz już wiem na pewno.
                    Szare, szare, szare.... tyle że trochę "oswojone", bo śpiewanie w krzakach koło
                    dworca, bez oglądania się na pociągi i podróżnych, (tudzież Piasię i jej psa
                    stojących w zachwycie nieopodal) wymaga pewnego samozaparcia. ;-)

                    Wracam do tematu książek. Przedarłam się przez zaspy na działkę i przywiozłam
                    je sobie do domu. A więc, Panie Jerzy: książka, którą się podpieram w moim
                    rozpoznawaniu ptaków to "Ptaki w ogrodzie. Praktyczny poradnik dla całej
                    rodziny". Wydawnictwo Delta ( a nie Prószyński, jak pisałam wcześniej). Autor -
                    dr Michael Lohmann, konsultacja merytoryczna - dr Friedrich Koegel.
                    Tłumaczenie - Barbara Zych. Piękne zdjęcia, sporo tekstu, tabela pokarmu,
                    wymiary skrzynek lęgowych - ot, taki właśnie poradnik. Dla mnie na początek
                    całkiem wystarczający, zresztą - jak już pisałam - każdą informację znalezioną
                    w jednej książce sprawdzam z innymi książkami, żeby potwierdzić, że dobrze
                    rozpoznałam jakąś skrzydlatą piękność.

                    Niestety, wciąż nie ma na rynku najpotrzebniejszej ptasiarzom rzeczy - czyli CD
                    z głosami ptaków. Nie "ptasich głosów na tle muzyki relaksacyjnej", tylko
                    rzetelnego zapisu śpiewu. Do wydania takiej płyty przymierzało się
                    profesjonalne gdańskie wydawnictwo od efektów dźwiękowych, jak ustalę czy
                    wydało - napiszę. Cena jednak takiej płyty jest dość wysoka - ok. 80 zł (buuu!)

                    Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka