Dodaj do ulubionych

jesienne prace

07.11.08, 18:56
napracowalam sie w ostatnich dniach, ze ojej! Bo tez stale jest cos
do roboty w ogrodzie. Co dwa dni duze grabienie lisci. Wywozenie ich.
Dzis nabralam nadziei, ze sie ta stale powtarzajaca czynnosc zbliza
do konca. Wisnia i grusza maja po mniej wiecej 5 listkow jeszcze. No
tyle ze jablonie jeszcze w pelnym listowiu co mnie szczegolnie
dziwi, bo stale pod nimi grabie gory lisci. Ciekawe ile takich lisci
ma drzewo? No i dzis po raz ostatni kosilam trawe. Za bardzo
podrosla bo i wilgotno (nie mokro) i cieplo i raz po raz slonce
swieci.
Przycielam dzis ladnie bluszcz ktory przypelza do mnie od sasiada i
zarasta czesc tarasu. Juz sie za daleko posunal, wiec trzeba bylo
zrobic porzadek. Meble ogrodowe pomyte i schowane. Czesc grzadek
skopanych. Jakos nie pamietam zebym w poprzednich latach byla tak
duzo w ogrodzie jesienia.
Mam drobny problem: sasiad ma na granicy naszej dzialki ladnie
kwitnace latem krzaki ozdobne. Rosna z metr od naszej granicy, a na
samej granicy ma paprocie. Ladnie wygladaja latem, ale teraz i zima
okropnie. Brazowo zrudziale, zmiete i zwiedle. Nie wolno mi jego
roslinek dotykac, a on nic z tym nie robi. Jasne, od jego strony sa
te ladne drzewka, nie musi jak ja, patrzec na te smutasy. Czy
paprocie sie obcina? Moze mu zaproponuje, ze sie tym zajme? Ale
musze najpierw wiedziec, co sie z tym fantem robi. Wie ktos tutaj?
Obserwuj wątek
    • jokaer Re: jesienne prace 07.11.08, 19:15
      Ewo czy w lesie ktoś obcina paprocie, kwiaty, liście zbiera ?
      pewnie, że ogród to trochę co innego, ale wieloletnie rośliny zdecydowanie lepiej zimują jak się ich nie obcina

      ---
      dagmargallery.republika.pl/
      www.ogrodziolowy.republika.pl/
      • horpyna4 Re: jesienne prace 07.11.08, 19:39
        Ja przycinam, jak zaczynają szpecić. Zimozielonych oczywiście nie
        przycinam, dopiero jak na wiosnę puszczają nowe liście, to usuwam
        stare. A pióropusznikom i onoklei pozostawiam do wiosny liście
        zarodnionośne, bo całkiem ładnie wyglądają.
        No i oczywiście nie przycinam bardzo krótko, właśnie ze względu na
        ewentualne zatrzymywanie śniegu przez pozostawione dolne części.
    • deerzet Re: sobotnie robótki na rabatkach w sabotkach 07.11.08, 19:36
      Choć w planach było coś innego - tośmy walczyli właśnie z listowiem.
      Ja - ze śp. liśćmi zeszłorocznymi w kompostierce nr 2.
      Tata - z liściem nr 247 455.

      Nie wywozimy jego.
      Jest ono składane do nowego kompostownika [tego 3x1x1x1].
      Z drzew, policzmy... 16 sztuk, winogron i winobluszczo-aktynidii na
      altance [nie licząc pomniejszych krzewów i opadziny z iglaków] -
      mamy w kompostowniku 2x0,3 metra warstwy liści.
      A to dzięki, Szanowna {Ewo}, lekkiemu UDEPTYWANIU i przesypywaniu
      starym, dojrzałym kompostem z termokompostownika nr 3.
      Nie rozumiem więc, zum Teufel, tej {ewowej} potrzeby wywożenia
      tegorocznych zgub z drzew naszych...
      A oddały one swe zielone ongi ozdoby w cirkaebałt 65,345 % ich
      zapasu.
      Choć Ojczulek mój nimi potrząsa, niecierpliwy grabiarz [gracarz]
      jesienny.

      A paprocie?
      Zostawiam na zimę ich niby-kwiaty w stanie nienaruszonym.
      Te brązowe pędzle, świętojanskie rodem, świetnie się z bielą śniegu
      komponują.
      Jeśli śniegowego puchu tren jest.

      1szt pędzla paprociowego Ojczulek zsekatorował był, ale zsekowanym
      słownie został i się oddalił na poszukiwania liścia nr 247 456.
      • deerzet Re: subotnik 07.11.08, 19:42
        Jak ten czas wolno leci...
        Jeśli dziś piątek - powyższe czytać radzę w sobotę.
        Będzie się lepiej z w. wpisanym nagłówkiem komponować.
        • yoma Re: subotnik 07.11.08, 19:45
          Czas właśnie szybko leci, do soboty ci już zleciało. Przypomina mi to znajomą,
          która przestraszyła się, że oślepła od pracy w ogrodzie :)
          • deerzet Re: start soboty 08.11.08, 22:59
            Na mą [pokrętną] obronę wybiorę fakt rozpoczęcia się dnia następnego
            wraz ze zmrokiem poprzedniego.
            Tak jak wigilia świąt - z 1. gwiazdką do wieczerzy pozwala usiąść.

            Piszę to więc już w niedzielę...

            {może się uda to przepchnąć...]
            • ewa553 Re: start soboty 09.11.08, 08:26
              A Ty co, moj Drogi? Zegara nie przestawiles?:))))
              Pozdrawiam pedzac na wycieczke.
    • ewa553 Re: jesienne prace 08.11.08, 09:52
      no coz, zostawie paprocie ich losowi, moze bede miala szczescie i
      snieg je przysypie (och naiwna, naiwna, naiwna).
      A liscie sa glownie z tej chorej gruszy, wiec rozumiesz.....
      A przydalyby sie w kompostowniku, bo musze przyznac ze w
      jednoosobowej rodzinie (trzy koty jedza z puszek) bardzo mozolnie
      zbiera sie kompost:(((((( Od przyszlego roku bedzie inaczej: drzewa
      zdrowe, liscie do kompostownika.
      A swoja droga: jak to jest? Jesli co roku bede dosypywac ziemi
      kompostowej na grzadki, to wkrotce bede miala Beskid Niski w
      ogrodzie. Chyba na wiosne juz bede musiala podsypywac piaskiem
      chodniki miedzy grzadkami..... Jak to jest u Was?
      • mjot1 Ni w pięć ni w dziesięć 08.11.08, 10:21
        Jeśli górę (materiał wybuchowy umiejętnie podłożywszy) wysadzić w
        powietrze wówczas dół (lej) powstaje.
        A gdy „w powietrze” poślemy dół...
        • danuta91 Re: Ni w pięć ni w dziesięć 13.11.08, 13:02
          To już nam nic nie zastanie Mjocie.
          Albo wszystko wróci na swoje miejsce.
          Spróbować można , tylko jak?
          Pozdrawiam
          DANUTA
      • obrobka_skrawaniem Re: jesienne prace 08.11.08, 10:51
        > A swoja droga: jak to jest? Jesli co roku bede dosypywac ziemi
        > kompostowej na grzadki, to wkrotce bede miala Beskid Niski w
        > ogrodzie.

        Spokojnie, to co dodajesz to prochnica, ktora bedzie sie stopniowo
        rozkladac. Poza tym nawet z tej masy lisci nie otrzymasz ton
        kompostu.
        • ciociaklementyna jesienne paprocie 08.11.08, 13:19
          Moje paprocie już w październiku wyglądają tak, jak w opisie Ewy.
          Obcinam je wtedy bardzo krótko i przestają "psuć mi pejzaż".
          Na wiosnę wyrastają równie bujnie, jak w roku poprzednim, w dodatku
          jest ich więcej.
          Moja rada: tak, zaproponuj sąsiadowi porządki i poobcinaj.
          ck
      • deerzet Re: patogenofobia 08.11.08, 22:54
        Szanowne {Ewo} i {Anno}.
        Co to zadziwne fobie ...

        Prócz szrotówka - nie obawiajmy się wylęgu z liści w kompostowniku
        jakichś owadzich gigantów... Jak będą one chciały coś nam
        spałaszować - to i tak wiosną do nas przylecą [ze swymi pałaszami].
        Od sąsiadów!

        A grzybozy z kompostu?
        No uwierzmy wreszcie w słowa {Mirzana}, że ich zarodników w 1 cm3
        powietrza jest multum - nawet zimą.
        Wszystko, co nie da się zjeść - w kompost!
        Sąsiada tam też, jeśli znów o paprociach zapomni...

        Niech {Ewa} nas nie czaruje, że nie ma co do kompostownika włożyć!
        A te corocznie wydawane w świat gałęzie zsekatorowane? A śp. trawka
        vel siano?
        Rozdrabniacz własny, gałęzie ciachu-ciach, w kompost i już górka
        czarnoziemu rośnie!

        A obserwacje, tamże w kompostierce, uścisków dżdżownic dadzą asumpt
        ku zmianie singlostwa na duet [lumbricusy to obojnaki - duo?].
        I kotami ktoś by pomógł się zająć...
        ;)
        • luiza-w-ogrodzie Wszystko, co nie da się zjeść - w kompost 10.11.08, 03:22
          deerzet napisał:

          > Wszystko, co nie da się zjeść - w kompost!

          Deerzet slusznie prawi.

          > Sąsiada tam też, jeśli znów o paprociach zapomni...

          He he he, to mi przypomina terakotowa plakietke wiszaca na scianie
          domu: "Trespassers will be composted" czyli "Wchodzacy bez
          zezwolenia zostana skompostowani" i nad tym grozny rysunek motyki
          skrzyzowanej z grabiami :oP

          Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
          • luiza-w-ogrodzie Moj poprzedni post byl 100300 na tym forum n/t 10.11.08, 05:48

          • ewa553 Re: Wszystko, co nie da się zjeść - w kompost 10.11.08, 09:16
            Luizo, Twoja plakietka bardzo mi sie podoba. Poszukam takiej po
            niemiecku, bo ostatnio wchodza jacys ludzie do mojego ogrodu.
            A to dlatego, ze zamyka sie brame wejsciowa na noc, a jak ktos
            zabaluje w ogrodzie i zapomni klucza, to chce przejsc przez zywoplot
            na ulice - a moj ogrod z brzegu:((((( A wiec plakietka jak widzisz,
            bylaby jak najbardziej na miejscu:))))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Wszystko, co nie da się zjeść - w kompost 11.11.08, 02:29
              ewa553 napisała:

              > Luizo, Twoja plakietka bardzo mi sie podoba. Poszukam takiej po
              > niemiecku, bo ostatnio wchodza jacys ludzie do mojego ogrodu.
              > A to dlatego, ze zamyka sie brame wejsciowa na noc, a jak ktos
              > zabaluje w ogrodzie i zapomni klucza, to chce przejsc przez
              zywoplot
              > na ulice - a moj ogrod z brzegu:((((( A wiec plakietka jak
              widzisz,
              > bylaby jak najbardziej na miejscu:))))

              Zgadzam sie ze plakietka na miejscu, inna sprawa czy napis
              rzeczywiscie odstraszy :o)
              Zalozylam watek na Fotoforum na temat ogrodowych napisow, oto
              zdjecie tabliczki, o ktorej pisalam:
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,1549554,1,0,638.html
              Luiza-w-szeleszczącym gąszczu uroczynu
        • obrobka_skrawaniem Re: patogenofobia 13.11.08, 17:10
          deerzet napisał:

          > A grzybozy z kompostu?
          > No uwierzmy wreszcie w słowa {Mirzana}, że ich zarodników w 1 cm3
          > powietrza jest multum - nawet zimą.

          U mirzana zapewne jest multum i uszczesliwia nimi cala okolice,
          skoro nie niszczy porazonego materialu. Jesli ktos robil badania
          mikrobiologiczne powietrza to wie, ze nie ma tego tak wiele.
          • deerzet sporu o spory cd. ? 13.11.08, 19:39
            Dziwne nasilenie zgonów odkrywców pośmiertnego oblicza Tut-Ankch-
            Amona i najmłodszego z Jagielloniców przeczy tezie {Obrobki_S}.

            Zakopanie toporów sporu o spory ześle {Mirzanowi} i {Obróbce_S} sen
            błogi.

            A tak długo nie było tu szczęku szczęk...
            • obrobka_skrawaniem Re: sporu o spory cd. ? 13.11.08, 20:04
              Pisalam o normalnych warunkach zewnetrznych a nie o kryptach
              grobowych.
            • obrobka_skrawaniem Re: sporu o spory cd. ? 13.11.08, 20:06
              A swoja droga ciekawe skad Mirzan ma takie wiadomosci? Przeczytal
              gdzies, czy mu sie wydaje?
    • ewa553 Re: jesienne prace 08.11.08, 16:01
      obrobko, jaka prochnica? To co ja podsypuje, to najpiekniejszy
      czarnoziem jaki mozna uzyskac. A wiec grzadki rosna w gore:))))
      Dzieki za rade, ciotko K. Zapytam w poniedzialek sasiada, moze
      cienka aluzje pojmie i sam powycina:))))
      • obrobka_skrawaniem Re: jesienne prace 08.11.08, 16:09
        A z czego jest zbudowany czarnoziem? I co jest w ziemi kompostowej?
        Z resztek organicznych powst. prochnica, ktora stopniowo sie
        rozklada do zw. nieorganiczych. Grzadki troche urosna ale nie tak
        jakbys nasypywala ziemi mineralnej.
    • ewa553 z innej beczki: 08.11.08, 16:06
      nie chce na kazde glupstwo zakladac nowe watki, wiec tu siem radzem:
      w pewnym miejscu w ogrodzie, gdzie do tej pory na trawe wpelzaly
      tylko plozace kaktusopodobne "kwiaty", nagle ukazal sie mech.
      Wieksza polac, conajmniej 2 qm. Wczoraj koszac trawe zgubilam buta i
      wdepnelam tam w skarpetce i stwierdzilam, ze jest tam bardzo, bardzo
      mokro. Ki diabel? Woda gruntowa? Jest to blisko dolu (wylozonego
      ceglami i zakrytego solidnie) gdzie zbiegaja sie rury doprowadzajace
      wode do kilku ogrodkow. Dol jest gleboki, jak wchodze zakrecic wode
      na zime, to musze uzyc drabinki. Ale moze gdzies jest jakis przeciek
      i tryska do gory? Nie wiem co o tym myslec. A najbardziej mnie to
      martwi, ze ten mech siega prawie (no, moze brak jeszcze 20 cm) do
      jablonki ktora posadzilam dwa lata temu. To taka karlowata, mojego
      wzrostu:))) Czy jej takie mokradlo nie zaszkodzi? A jak zniesie
      ewentualna przeprowadzke? Co myslicie?
      • anna.2007 Re: z innej beczki: 08.11.08, 17:54
        Nie mam pojęcia, ale grawitacja chyba robi swoje i woda powinna
        najpierw pojawić się w dole jeżeli ma żródło w awarii rur.
        Co do paproci, liści, przekwitłych bylin to ich nie ruszam. Tam
        gdzie liście i tak trawa marna byłaby więc je zostawiam i wsadzam
        roślinki dna lasu. Oczywiście nie dotyczy to sadku. W nim liście
        zebrałam kosiarą i na kompost. Mam nadzieję, że patogeny się
        wygrzeją lub wyziębią tak czy owak szlag je trafi.
    • ewa553 Re: jesienne prace 13.11.08, 16:54
      zgrabilam dzis przed-przedostatnie liscie i zgodnie z zaleceniami
      Szanownego Kolezenstwa skompostowalam je. Dolozylam im jeszcze
      conieco nasturcji. Wszystko to przekladajac troche starszym
      kompostem i podsypujac proszkiem pt. Schnellkomposter. Napracowalam
      sie troche. No, w ten sposob moze dorobie sie wiekszej ilosci ziemi
      kompostowej i dorobie sie wlasnych Beskidow w ogrodzie:)))
    • ewa553 Re: jesienne prace 16.11.08, 18:33
      wracajac z walkingu wstapilam na chwile do ogrodu, gdzie skladuje
      jablka. Zjadlam wczoraj ostatnie w domu. No i z tej chwili zrobily
      sie prawie dwie godziny: okazalo sie ze wczoraj byl Pan Ogrodnik i
      poobcinal drzewa. Ludzie, gory galezi i galazek lezaly na trawnikach.
      Pozbieralam wiekszosc, poskladalam na wielgachna kupe na tarasie.
      Bede miala co robic w sloneczne, zimowe dnie: ciac galezie, pakowac
      i wywiesc. Niesamowite ile on co roku obcina, skraca tez jablon co
      roku o conajmniej metr, a ta rosnie sobie znowu, odzyskuje piekno
      wypuszczajac nowe, pozwalajac rosnac tym, ktorych Pan Ogrodnik
      oszczedzil.
      • deerzet Re: Herr "Ogrodnick" 16.11.08, 20:05
        Choć każdego cięcia ranę można zabezp... ochronić smarując pastą na
        rany - to tak intensywne cięcie, z redukcją korony drzew
        jabłoniowych, wykonane powinno być na przedwiośniu, jak najpóźniej,
        przed ruszeniem soków - szybko wtedy takie rany regenerują się.

        Długie tych ran do wiosny przeczekiwanie, moim zdaniem, zwiększyć
        zagrożenie ran WIĘKSZYCH grzybną inwazją może.

        Cięcia WIĘKSZE antygrzybową pastą na rany zamalować, zapastować
        warto byłoby...

        Ów Herr "Ogrodnick" szybki dziwnie!

        *** [1]

        Wywiezienie wywieść może w pole...

        * * * [2]

        Germańska składnia zdania zalotna jest

      • deerzet Re: cięciologia 16.11.08, 20:13
        Albo konary w niebo wzrosłe - albo owoców multum
        - wybór należy do {Ewy}.

        Drzewa umierają owocując.
        - I stojąc [Pani Ćwiklińska dodaje].

        Owocowanie drzew usychających - daje im ostatnią szansę na
        przedłużenie istnienia gatunku.
        Stąd mini-owocki pojawiające się na np. gałęziach klonowych ściętych
        do wazonu.

        Ogrodnicy tnąc drzewa - straszą je uśmierceniem?
    • ewa553 Re: jesienne prace 22.11.08, 08:23
      obudzilam sie dzisiaj w bialej krainie. Ladnie. Ale nie moge sie
      cieszyc, bo zaplanowalam na dzis przekopanie ostatniej 1,5 grzadki.
      Spoznilam sie. Beda dopiero na wiosne przekopane. Czy to zle czy
      bardzo zle? Czy tez po stopieniu pierwszego sniegu babrac sie w
      mkrej ziemi i jednak teraz przekopac? Prosze o rady doswiadczonych
      ogrodnikow.
      • horpyna4 Re: jesienne prace 22.11.08, 09:59
        Jak znam nasze zimy, to jeszcze w grudniu (a nawet w styczniu) mogą
        być dobre warunki do przekopania. Nie spiesz się, po co babrać się w
        błocie?
      • deerzet ponowa 22.11.08, 11:07
        U nas jedynie posrebrzone nieco zestaloną H2O okolice.

        Kopiącym warto doradzić, by produkując skiby poczekali właśnie do
        lekkich mrozów.
        Wtedy jeszcze szpadel czy rydel daje się w glebę wcisnąć, a skiba
        się nie rozpada, w całości przemarza - co dać może [jeśli luty
        będzie lutymi mrozami ściskać] wyziębienie nadmiaru szkodników
        glebowych.

        Czy luty będzie lutym - można stwierdzić po GŁĘBOKOŚCI zejścia na
        zimę niektórych owadów w glebę POD ŚCIÓŁKĄ.
        Im płycej - tym mniej lutym będzie luty [w danej okolicy].

        Złamania trzonka łopaty/szpadla/szufli/rydla/wideł
        hamerykańskich/glebogryzarki *
        życzy
        D.E[r].Z.
        * niepotrzebne skreślić

        P.S. A teraz skibkę skubnę, bom zgłodniał.
        • ewa553 Re: ponowa 22.11.08, 11:41
          a wiec jednak przekopac, choc niekoniecznie dzis - dobrze
          zrozumialam?:))) Poczekam wiec troszke. Bede wielka atrakcja w
          ogrodach: wszyscy sa gotowi na zime, a ja tu zaczne kopac. Niemcy
          (i nie tylko, bo pelno Wlochow ma ogrody w okolicy) sa bardzo
          porzadni, jak trza kopac to kopia. A ja do ostatniej chwili
          cieszylam sie nasturcjami, usunelam je dopiero po pierwszym nocnym
          mrozie, czyli w poniedzialek. A co mi tam. Serce by mi peklo, jakbym
          te kwitnace jeszcze kwiaty usuwala, bo kalendarz robot ogrodniczych
          kaze....
          To samo zreszta obserwuje na cmentarzu. Jak czas zamieniac rosliny
          letnie na zimowe, to wszyscy to naraz robia, groby jakby przy pomocy
          rozdzki czarodziejskiej zmieniaja wszystkie naraz oblicze. Ja w tym
          roku znowu czekalam, az begonie w duzej misie na srodku (wsrod
          wiecznie zielonego Junipherusa) zmarzly. A bylo to przedwczoraj:)))
          Wiec dopiero teraz zmienilam wystroj na zimowy. Pewnie maja mnie za
          dziwaczke. Albo mowia sobie "no coz, ona jest z Polski":)))))
          • deerzet Re: wiosenne prace jesienią 22.11.08, 13:17
            Szanowna{Ewo}
            Zależy, jaką pogodę zimą macie "mieć".

            Jeśli prze[o]kropną, dżdżystą i nie-snieżną - to lepiej byłoby na
            przedwiośniu zagonki zagonić skopaniem do plonowania.
            Jeśli ścinaną mrozem - to moja poprzednia rada o zięblach jest w sam
            raz.
            Trzecia "alternatywa" - nie będzie mrozu, a ogródek wysterylizowany
            z nasienników chwastów - to nawet zimowe pluchy nie przeszkadają
            [mój wariant] w PRZYSPIESZENIU wiosennych zasiewów w WILGOTNĄ po
            zimie [na mych piaskach] glebę.
            Sąsiedzi ogródkowi moi budzą się z zasiewami na początku maja - gdy
            u mnie od marca już zasiewy są na wirsycku i kłują im w oczy
            zielonością swą...
            Mam wtedy mniej pielenia, bo zagonki same się już chronią zieloną
            swą powłoką przed inwazją chwastów OD SĄSIADÓW mych.
            I mniej jest wiosną podlewania.
            Zachwalam wariant 3.

            Na modzie cmentarnej jeszcze się nie znam.
            Ale - za 30 lub 40-parę lat, jak dobrze [?] pójdzie, to {Ewie} coś
            oddolnie doradzę.
            :)
            • siem-ata Re: wiosenne prace jesienią 22.11.08, 18:07
              Tyle o niczym. Na zimę kopanie głębokie z kompostem czy obornikiem i koniec. Na
              wiosnę tylko płytkie i już bez nawozów organicznych. Po kopaniu głębokim na
              wiosnę tylko przegrabienie i siewy.Tak na marginesie sadzi się tylko np.
              drzewa.Ale można też "sadzić się" tak jak Deerzet.
              • ewa553 Re: wiosenne prace jesienią 22.11.08, 19:06
                bum!!!! alesmy dostali od Pana Profesora maczuga po glowie!
                • mjot1 Re: wiosenne prace jesienią 22.11.08, 19:43
                  Powiadają, że kopanie leżącego jest (delikatnie ujmując)
                  nieeleganckie...
                  Hm... A czymże jest kopanie Matki Ziemi?

                  Najniższe ukłony!
                  Zaniepokojony M.J.
                  • deerzet Re: bez łeb go 23.11.08, 02:06
                    Nie czuję się skopany - a uwznioślony poradą {sie-maty}.
                    Muszę się z tym przespać, by zrozumieć jej głębię.
                    • siem-ata Re: bez łeb go 23.11.08, 12:18
                      Deerzet głębia jest! A jak u Ciebie z nosem,a?
                  • horpyna4 Re: wiosenne prace jesienią 23.11.08, 10:45
                    Mjocie, właśnie tak uważali ludzie z mongolskich plemion pasterskich.
                    Hodowali bydło, ale nie uprawiali ziemi. A obuwie, które nosili,
                    miało nieco zadarte do góry nosy, żeby przypadkiem Matki Ziemi nie
                    skaleczyć.
                    • mjot1 ;-) 23.11.08, 11:46
                      Że sobie dziczeję luźniutko wiem...
                      Lecz że doszedłem już aż tak dalece wstecz!
                      doprawdy nie zdawałem sobie sprawy...

                      Najniższe ukłony!
                      Zaskoczony M.J.
                  • siem-ata Re: wiosenne prace jesienią 23.11.08, 12:28
                    Dziękuję za uwagę do dzienniczka.A co Ci leży ....... ?No lata idą.
              • deerzet Re: płytkie potraktowanie [problemu] 23.11.08, 02:15
                O, bracie - nie spłycaj problemu!

                Nie gleba - a kopanie jest ważniejsze.
                Gleba jest potrzebna tylko po to, by wiedzieć, kiedy przestać.

                Dziś zaleca się, by nie skopywać - a jeno zruszać specjalnym
                zruszadłem, by kapilary glebowe przerwać.

                Kto co rok obornikuje - ma śmietki tam i ówdzie.

                A stosunek C:N to już sama esencja skopywania, {Sie-mato}...
                Po co skopywać dwukrotnie jesień+wiosna, to
                wielka_tajemnica_istnienia - jak mawiają rozczłonkowywane o ten
                jeden raz za dużo, rosówki.

                {Sie-mata} sadzi koperczaki aby?
                • siem-ata Re: płytkie potraktowanie [problemu] 23.11.08, 12:25
                  Jak czytasz to dokładnie. Ale z tym kopaniem to mi się dostało. Tak się mówi
                  potocznie na Kujawach i poleciałam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka