Dodaj do ulubionych

Kompost-kilka trywialnych pytan

28.01.09, 12:51
witam,
licze na Wasza wyrozumialosc, wobec mojej niewiedzy w dziedzinie
kompostowania.
Chcac zglebic swoje informacje poczytalam troche forum gazetowe i
widze tu wiele sprzecznych ze soba informacji, wiec licze, ze
znajdzie sie ktos, kto poprowadzi mnie za reke w tym temacie.
Otoz:
Chcialabym zalozyc przydomowy kompostownik, do ktorego bede wrzucac
domowe odpadki z jedzenia (co mozna wrzucac juz wiem), liscie
ogrodkowe (mam 3 bzy, 3 brzoskwinie, 2 jablonie, 2 pigwy, po 3
krzaki malin, agrestu i porzeczek, leszczyne) i skoszona trawe (nie
mam ogromnego trawnika) i kilka przy tej okazji pytan:
1. czy kupic gotowy termokompostownik czy zaadaptowac do tego celu
plastikowa beczke? mam takowa 200l, ale obawiam sie, ze moze byc
sporo za mala. Widzialam termokompostowniki o pojemnosciach 350 l,
720l typu zamknietego i duzo wieksze otwarte.Ile "na ogół" czeka się
na efekt finalny?
2. Gdybym zdecydowala sie na termokompostownik 350l, to czy nalezy
przy pierwszym "wsadzie" dorzucic szczepionke? Jesli tak, jaka
polecacie?
3. Od jesieni 2008 do teraz utworzylam cos na ksztalt pryzmy
kompostowej, na ktorej leza straszace haldy odpadow organicznych -
kuchenne + liscie spod bzow i malin. Dzis, po kilkudniowej odwilzy
probowlam to przerzucic lopata od srodka, ale na tyle na ile mi sie
udalo zobaczyc, to mazia na glebokosci 30 cm. Domyslam sie, ze za
malo ciepla i wilgoci. Przez te kilka miesiecy utworzyłam górkę,
mniej więcej 1,2*1*0,5m (ok.0,6m3).
Czy jesli juz zakupie kompostownik, to czy mam tam wrzucic ten moj
balagan z pryzmy? Dodam, ze znalazly sie tam rowniez skorki
niedozwolonych w komposcie cytrusow.
Jako miejsce na docelowy kompostownik wybralam zacienienie pod
leszczyna, wokol ktore na ogol niestety jest sporo slimakow - ale to
jedyne miejsce,abym nie straszyla sasiada.
Bardzo bym byla wdzieczna za pomoc w odpowiedzeniu na moje pytania i
watpliwosci. Jesli mozecie, napiszcie na co zwrocic uwage, by z moj
piekny, ekologiczny kompostownik nie zamienil sie z cuchnacy plastik
w kącie ogrodu.Chetnie skorzystam z porad
doswiadczonych "komposciarzy".
Obserwuj wątek
    • deerzet Oto wielka tajemnica rozkładu [beczki] 28.01.09, 14:59
      Ad1. -->
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=74769388&a=74779555
      Warto mieć i termokompostierkę, i klasyczny [z ogrodzeniem]
      kompostownik.
      Można wtedy rozdzielać zebrany materiał na szybciej i mniej szybko
      się rozkładający.
      Ad2.
      Wystarczy wiadro starego kompostu od sąsiada. Lub sąsiadki.
      Ad3.
      Chyba u {Poli} ta maź niech poleży już do wiosny.
      Za bardzo się schłodziła ta sterta - bo ciut za mała była. Ciepło w
      jej wnętrzu nie zanikłoby nawet w mrozy - im większa ta sterta
      byłaby.
      Można, w przyszłości - na zimę ją nawet zwykłą ziemią obsypać, by
      nawet wtedy jej rozkład uskuteczniać...
      Brak w jej wnętrzu nadzienia ją spulchniającego, napowietrzającego
      [za bardzo zbite warstwu liści - przekładane powinny byc innym
      materiałem - nawet ziemią ze starego kompostu] przytrzymał za dużo
      wody i rozpoczął proces GNICIA beztlenowego - zamiast tlenowego
      butwienia. Rozkład taki, z ucieczką składników azotowych [zapach
      gnilny] - to strata pierwiastków cennych.

      A "skorki" warto oszczędzać - cóż te owady winne?
      Cytrynowe skórki TEŻ się rozłożą, ino dłużej. Bo w nich farsz z
      chemicznych konserwantów rozkład spowalnia.

      Po zakupie nowego temokompostownika [nie oszczędzać!] - doń ową maź
      wsypać warto [nawet z uzyciem kilofa - jeśli byłyby mrozy] - rozłozy
      się szybciej. Jeśli nie byłoby mrozu - przemieszałbym to "nadzienie"
      z inną masą.

      Następną inwestycja po t-kopostierce - ROZDRABNIACZ resztek
      ogrodowych!
      Skończa się kłopoty ze stertą gałęzi - a i będzie czym przekładać
      sterty liści w kompoście.

      Warto wczuć się w rozkład, {Polo}, by zapach kompostu sąsiadom w
      ogródku nie doskwierał:

      Miałem do zeszłego roku śp. sąsiadkę, co mój sprzed swych okien
      [odl. 7 mb] kompostownik wygnała ongi.
      Był on - beczkoidalny wtedy właśnie.
      Na drugim, przeciwległym rogu ogrodu inny założyłem, klasyczny.
      Ta sąsiadka tamże do mnie chadzała pod mą nieobecność i na
      ławkowisku ze stolikiem w kanikułę sobie lektury obczytywała.
      Nie czuła, że metr od niej, za palisadą obrośniętą bluszczem,
      rozkład kompostu trwa w czwórnasób.
      Zapachu nie ma.
      A nawóz naturalny jest..

      * * *

      W kompoście stosunek C:N warto poprawiać i ... doazotowywać.
      Mocznikiem.
      • pola_1977 Re: Oto wielka tajemnica rozkładu [beczki] 02.02.09, 09:10
        witam ponownie,
        bardzo dziekuje za uzyteczny komentarz. Zdecydowałam się, póki co,
        na zakup termokompostownika 350l - tak na początek. Jeśli proces
        będzie przebiegał po mojej myśli zdecyduję się rozbudować mój
        kompostowy kącik.
        Mam jednak pewną wątpliwość odnosnie skórek cytrusowych. Wszystkie
        bez mała informacje jakie czytam na ten temat, stanowczo zakazują
        kompostowania tychże, nawet w młych ilościach i w małych kawałkach -
        jak to jest naprawdę?Czy środki ochronne mogą znacznie zmniejszyć
        wydajność dobrotliwych bakterii?
        pozdrawiam
        • deerzet W cieniu cytryny cenna nać 02.02.09, 14:35
          {Poli} słowa:
          [... Zdecydowałam się, "paka szto", na zakup termokompostownika 350-
          l - tak na początek. Jeśli proces będzie przebiegał po mojej myśli
          zdecyduję się rozbudować mój kompostowy kącik ...].

          Zamiast jednego kompostownika z plastiku - dwie jego sztuki nabyć
          warto, Szanowna {Polu}.
          Mnie łatwo w połowie sezonu [rozkładu] jednego zawartość - przewalić
          w drugi i przemieszać. To jedna z ważniejszych zasad kompostowania
          odpadów. W leśnych szkółkach, na kompostowiskach, są specjalne
          pojazdy kilka razy w ciągu roku pryzmy kompostu przewalające do góry
          nogami/ z boków w środek. Sam "mniód" wtedy wychodzi z takiego
          rozkładu...
          Taką homogenizację należy też w kompostownikach czynić - bo inaczej
          znów będą lamenty "taka maź mi wyszła i cuchnie..."

          [... zakazują (...) nawet w małych ilościach i w małych
          kawałkach ...].
          Jedna pomarańcza w stosie odpadków nie zabije detrytusu do szczętu!
          W razie czego można z niej jakiś "english jam" wyprodukować [jak się
          nie wierzy w chemizację ich skórek], nie truć mikrobów - a w ciasto
          zapiec.

          Można doradzić {Poli} porzucenie diety cytrusowej - problem skórki z
          cytrusa zaniknie. Albo uprawiać bez chemii je samej, w donicy - bez
          konserwantów.
          :-)))

          Nie rozumiem tego zachwytu importowanymi cytrusami. Ta zielenizna
          dojrzewa chemicznie dopiero w polskich magazynach w oparach etylenu.
          Italskiego słońca nie widząc!

          Coroczny dżem z własnych czarnych porzeczek skutecznie
          dowitaminizowuje w grypowy czas.
          Cytryna - przereklamowana jest...
          Natka pietruszki - prosto z zagonka - posiekana w lutowy czas -
          mniam.

          Moja kotka tak się krzywi na zapach cytrynny na naszych rękach,
          że "baki" zrywać...

          Żegnam ponownie
          D.E.Z.
          • pola_1977 Re: W cieniu cytryny cenna nać 03.02.09, 09:30
            alez ja nie umniejszam naszym rodzimym produkcjom, typu natka, czy
            jablko, co wiecej, uwazam, ze to sie wzajemnie nie wyklucza. Jadam i
            pomarancze i cytryny, banany i kiwi, nie gardzac owocami dwoch
            papierowek i 3 brzoskwin, 5 porzeczek czarnych, czerwonych i
            bialych, agrestu ze swojego ogrodka.
            Ot tyle odbiegajac od tematu.
    • kazikowa1 też mam dylemat 01.02.09, 22:56
      a co powiecie na coś takiego?
      www.kompostowniki.pl/grafika/kompostownik%20M%201100%20b.jpg
      Dotychczas był z desek (2 komory), ale niestety już się rozpada i trzeba coś
      nowego:trwalszego, praktycznego i estetycznego. Zastanawiamy się, czy nie
      wykorzystać do budowy kompostownika ogrodzeniowych, ażurowych płyt betonowych.
      • gabula777 Re: też mam dylemat 02.02.09, 09:29
        Ja mam 2 z takich betonowych płyt ażurowych już masę czasu,są b. trwałe, można
        na nich stanąć w razie potrzeby (czasem to wygodniejsze niż praca w nim tylko z
        pozycji gruntu), obrośnięte cisami, więc nie widać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka