slaxx 17.05.09, 21:30 Proszę napiszcie jakie macie sposoby na komary.Jakich roslin nie lubią komary i jakich zapachów. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
deerzet Re: Anopheles 18.05.09, 00:42 slaxx napisał: [...A. Proszę napiszcie jakie macie sposoby na komary. B. Jakich roślin nie lubią komary i C. ... jakich zapachów...] B+C = ? A.1. Pilna robota: kapelusz z woalką siatkową, taki rybacki [nie tak ciężki jak pszczelarski] + rękawice/ mankiety koszuli/ spodni + chemia i szybkobieganie. A.2. Odpoczynek na łonie natury: hamak z moskitierą, zero chemii. A.3. Unikanie pobliża żywopłotów [noclegowisko komarzyc, ich schronienie w czas upału] / unikanie wieczornej pory [wariant meszkowy - unikanie porannej pory] ... A.4. Namiot etc.: poddźwiękowe buczki wieszane u wejścia namiotu, bateryjne. A.5. Niepocenie się [~ C.0.]; A.6. Posiadanie nie-niebieskiej krwi tudzież tajemnego zestawu hormonów; A.0. - Anophelesomizoginia i szybki refleks. pl.wikiquote.org/wiki/Komar Odpowiedz Link Zgłoś
pinkink3 komarozerna rybka 18.05.09, 05:31 Do powyzszego spisu Deerzeta dodalabym mala rybke-komarojada, vel mosquito eater vel Gambusia. Jest malutka i niepozorna. Nie ma prawie zadnych wymagan co do glebokosci, wielkosci czy temperatury wody, w ktorej zyje. O jedzenie dba we wlasnym zakresie: zjada komarze larwy a w razie ich chwilowego braku zjada wlasne potomstwo, ktore produkuje w duzych ilosciach. Jest praktycznie niezniszczalna. Ma jeden za to spory minus: tam gdzie sie pojawia gina wszystkie inne gatunki. Jest bardzo drapiezna. Mam je od blisko roku w moich dwoch mikroskopijnych oczkach wodnych i jak ostatnio tam zagladalam, to smigaly sobie wesolo. Komarow nie ma. Wiecej o nich pisze tu: fotoforum.gazeta.pl/72,2,638,74690897,82895885.html Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: wodne żarłoki 18.05.09, 13:21 Zapomniał Deerzet dodać, że [prócz wewnątrzstawnej metody made_in_pinkink] nie ma skuteczniejszej metody na zalęganie się mu w beczce z deszczówką larw komarzych niż tę beczułeczkę zakopać, nad nią atrapę studni z klapą zamontować. A przedtem to Deerzet na beczułeczkę gęsty muślin nakładał, owijał - i nic! Jaja były chyba składane przez pory siateczki,do wody wpadały, multum w toni komarów ogonkami wywijało. Wylatywały już uskrzydlone spod siatki chmarami, ergo -siatka do ... do niczego. Co na to Deerzet? A on [odpuść Sylwanie!] tę przebrzydłą larwę chemią! Kropla insektycydu na beczkę, pipetką - i schluss! Lepiej jednak bekę zadołować, chemii się oszczędzi, rękę w łokciu się wzmocni to wiaderko z niby-studni zgrabnie czerpiąc... Zdaje się, że nie trzeba jakiejś wymyślnej tropikalnej rybki, by larwę komara, czy inną drobinę żabiego skrzeku czy ikry, spożyć. Wystarczy każda drapieżna rybka. I na duchotę i niedotlenienie wytrzymała. *** Odzielenia nam się zakątek forum, oj, odzzielenia... Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: rybacki kapelusz/ pampaski 18.05.09, 13:33 Nie kapelusz rybacki - a wędkarski. Oto ma on na swym rondzie wzmocniony brzeg drucikiem - wypisz wymaluj jak ten pszczelarski. Ale waży niewiele, nie zasłania pół świata. Jest on w wykhwintnym kholorze khaki, z plamami. To chyba morowe chłopaki zwą kolorem panterki. --- Ciekawe jak na komary działałby ten pysznie wyglądający kapelusz rodem, chyba, z pampasów arhentińskich - ten, co ma na swym rondzie zbiór co centymetr przyszytych i dyndających na każdy ruch głowy, ex.mła, kutasików z nanizanymi dociążającymi koralikami. Pono taki kapelusz świetnie ranczeros ochrania przed natrętnymi muchami. Jak on działa[łby] na komary i inne moskity? Np w czasie drzemki, z kapeluszem tym na głowie, wymagałby potrząsania głową tą? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: komary 18.05.09, 20:46 Husarza władcę w gościnę radzę zaprosić. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=6388210&a=6414725 Najniższe ukłony! Owadolubny M.J. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: owadów oblubieńcy oskorupiali 19.05.09, 13:46 Tak mię się zdaje, {eMJocie}, że owady krwiopijne ukochać to można tylko w naszym klimacie. Już tambylcy nad błotami dalekiej północy i antypodów wiedzą, że u nich nie ma więcej meszek, muszek, i innych żądlaków, niż u nas. Jest ich tyle samo, ale występują krócej, w dziesięcionasób stężając swój pojaw w 10x krótszym okresie swego wylęgu. Tego włażenia w oczy, nosy, uszy etc. nie dało się wytrzymać - opowiadała moja Babcia, a i Dziadek, oboje przymusowo bratali się z [białymi - dziadek/ brunatnymi - babcia] niedźwiedziami w czas Wlk. Wojny Ojczyźnianej, za 1. i 2. Sowietów. Nam, pięknoduchom strefy umiarkowanej, niesposób tej orgii żądeł zrozumieć... A jak jest w krajach Południa, niemających żadnej przerwy w odganianiu się od komarzyc, widliszyc itp? Albo nie reagują cierpiąc - albo smarują się najstarszym antyowadzim kosmetykiem świata - ochrą. Skorupa na skórze z tej glinki czyni mniej wyczulonym na żądła - a i daje większe pole do wyobraźni o tym, co kryje się u płci krąglejszej pod tą ponętną archeo-kosmetyków powłoką. Ochrę stosowano u nas w Europie, za kromaniońskich czasów, jeno w czas pogrzebu ... Dziś - w każdej perfumerni. D. Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: owadów oblubieńcy oskorupiali 19.05.09, 18:56 Owadolubność - rzecz to względna wielce. Czyż nadmieniając o ważce mogłem (o zgrozo!) napomknąć żem owadowi nieprzychylny? A komar? Cóż... Owo „niewielkie licho” z jego falsecikiem, w rankingu „lubienia” stawiam zdecydowanie ponad meszkę zdradliwą, o której wiesz wonczas dopiero, gdy poczujesz. Hm... Jakżeż (pomimo owych nieprzebranych zjadliwych chmar) dźwięczną (brzęczną?) nostalgią Bajkał pobrzmiewa... No i Polesia (prawdziwego) czar... Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Toż rasowy ... 19.05.09, 22:50 Toż rasowy i błotalubny Sławianin z {eMJota} wychyla sia! Taż my Sławiany właśnie z błot pochodzący. Polesie nam znachodzi sia na te błota nad Prypecią, skąd nasz ród. Potwierdza naszą do brzęczaków uskrzydlonych podświadoma miłość nie tylko ten celny, w oka mgnieniu, ruch plaskania ręką o skórę na brzęk natrętny, acz tak nam słodki - ale i nasza niepomierna mnogość terminów błotnych. Jako i saamijscy znawcy, kilka dziesiątek odmian śniegu znający, mamy i my dziś jeszcze miriady mian na nasze ukochane, malaryczne, borowiną nam łaskawe, nasze zakomarzone błota, mszary, łęgi, topiele... Błota tak zdatne od tysiącleci do przyjęcia ciał skazańców, za zdradę małżeńską bogom powierzonych. O dziwożonach tam nas, {eMJocie} wodzących, na naszą zgubę wodotopielną, już nie wspomniawszy, a? Miłego upuszczania, z pomocą brzękliwych diptera, krwi - co od wieków mężczyznom dorównać białogłowom pozwala, pijawek chronionych szczędząc życzy d. Odpowiedz Link Zgłoś
mjot1 Re: Toż ... 20.05.09, 19:27 ...przecie można tu i plusik maleńki dostrzec ;-) Bo jeśli wynurzysz się z chałupinki, zasiądziesz pod brzózką na polance i błogiej czynności nicnierobienia oddasz się bez reszty to owad ten niewielki w jednostajność odpoczynku potrafi wnieść sporą dozę urozmaicenia. A gdy zaszyty w chaszczach derkacz ogłosi koniec dnia to wraz z nadchodzącym zmierzchem i milknącymi ptaszętami również owo licho niewielkie gdzieś przepada. I wonczas właśnie bardziej doceniasz spokój ciesząc się ciepłem płonącego ogniska i wsłuchując w chór żab hen tam za lasem grających... Najniższe ukłony! Majowo nastrojon M.J. Odpowiedz Link Zgłoś