Gość: Camara
IP: 217.96.35.*
15.02.02, 08:30
Niniejszym obwieszczam wszem i wobec objęcie określenia PIKNIK specjalną,
bezpośrednią własną ochroną. Jako stary zwolennik spozywania tego i owego na
świeżym powietrzu i miłosnik starego języka żabek znad Sekwany, Mozy i Loary
zawłaszczam dla siebie czynność kryjąca się pod czasownikiem piquer-niquer.
Jest tu paru chłopa, którzy mogą (i pewnie zechcą) dołączyć do
tego "biesiadnego teamu" - ale wymagany jest wiek dojrzały, jamnik w domku,
bluza na ścianie, srebrzyste co nieco pod chatą (dla jednego Pana zrobimy
wyjątek i może być coś białego i długiego:)}, a także umiłowanie Absoluta,
Dywizjonu 303 i Azji Płd. Wsch. Oczywiście mile widziana niechęć do beemek
serii 3 rocznik na oko 83-86 z ciemnymi szybami, farbowanych blondyn
czekających w Galaktyce pewnie.......na "deszcz" bądź "Malowanego Ptaka",
smażonej wątroby i amici wroneczki. Zaskakująco przyjemna będzie również ochota
do niezgadzania się z naszym drogim Milczącym Psem vel cane'muto - drogi
Panie,......ja nie chcę.......ja boję się........jam nie zwykł..........zgadzać
się ?......brrrrrrrr, obrzydliwość.
Na zawsze oddani Piknikowi fani : spasiony jamnik i jego wierny towarzysz Big
Piknik zwany cama(lub caba)retto.
Hehe.