maz-48
04.03.11, 07:43
- Wysłałem trzy listy, w których opisałem konieczność badań wykrywających astmę u sportowców. Dwa do PKOl i jeden do Polskiego Związku Narciarskiego. Nie dostałem żadnej odpowiedzi - mówi Kowalski.
Uważam, że problem astmy istnieje i sportowcy dotknięci tą chorobą mają nadal prawo startować w zawodach sportowych. Jednak ich choroba musi być wiarygodnie udokumentowana indywidualnie i tylko specjalna komisja (powinna taka powstać przy MKOl) powinna orzekać o stopniu upośledzenia i ilości leków, oraz ich rodzaju, które może przyjmować sportowiec dotknięty taką chorobą.
Nadal uważam, że nie można dyskwalifikować sportowców, którzy nabyli, bądź od dziecka cierpią na jakieś dolegliwości z uprawiania sportu, a co za tym idzie, z zarabiania (dużych!) pieniędzy, które tylko w takich przypadkach sport gwarantuje.
W związku z powyższym uważam, że trzeba na nowo zweryfikować wszelkie ustalenia na ten temat i od nowa zająć się tym problemem. Uważam jednak, że pojedyncze protesty zawodników(czek) nie mają większego sensu, jeśli nie pójdą za tym oficjalne wnioski narodowych komitetów olimpijskich, czy związków sportowych. Nie może być tak, że tylko sportowiec (w tym przypadku Kowalczyk) protestuje, a prezes, który go reprezentuje (Tajner) robi głupią minę do złej gry.
Wszyscy, PKOl, PZN (i inne dotknięte tą plagą związki sportowe), ministerstwo sportu i polska komisja antydopingowa muszą mówić jednym głosem. Nie może być tak, że tylko jedna Justyna "walczy z wiatrakami!"!
Aby to wszystko miało sens, trzeba koniecznie namówić inne zagraniczne instytucje, komitety olimpijskie, bądź związki sportowe w celu lobbowania na ten temat we władzach MKOl, oraz innych związkach (w tym wypadku FIS) dotkniętych plagą astmy, aby doprowadzić do weryfikacji i ponownych ustaleń w sprawie orzecznictwa sportowców dotkniętych różnymi schorzeniami. Innej drogi nie ma.
Gdy jednak przeczyta się zacytowany przeze mnie na początku fragment tego artykułu, to ręce opadają i ta cała walka z tą plagą nie ma w ogóle sensu, bo z całą pewnością płacz samej Justyny jej nie rozwiąże....