Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyścigu

      • Gość: Dzidek Wrocław Frustrat !!! IP: *.benet.uu3.net 27.07.04, 01:12
        Panie Szurkowski - pan jesteś zerem! Tak a'propos Rywina !!! Czas się leczyć!
        Koniec komentarza! Żal dupe ściska? Co ?
      • Gość: marek_ Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.trentn01.nj.comcast.net 27.07.04, 01:19
        facet wygrywa tour de france po raz kolejny, a szurkowskiemu ciagle malo...
      • Gość: Young DLACZEGO NIE LUBIMY STARYCH MISTRZÓW ? IP: *.cvx.algx.net 27.07.04, 02:48
        Na starość stają się zgryźliwi i podważają rezultaty, których sami nie
        potrafili nigdy osiągnąć. Szurkowski, który nie przejechał kilometra na Giro,
        czy też Tour de France, a nawet nie wygrał pod rząd 6-ciu Wyścigów Pokoju,
        swobodnie ocenia Armstronga, z którym w życiowej formie nie ujechał by
        kilometra w Pirenejach. A przecież jeszcze do niedawna był zakład, że kto na
        jedną z gór tegorocznego wyścigu wjedzie na rowerze otrzyma 6 tys. dolarów!
        Wjechał nie tylko Armstrong, ale on był ze wszystkich najlepszy. Bo najlepsi
        wygrywają. Wszystkie więc tezy Szurkowskiego są fałszywe, włącznie z tą, że
        Armstrong jest fenomenem jednego wyścigu tylko dlatego, że nie pojechał na Giro
        d’Italia. Skoro tak, to co się stało na Tour de France z fenomenami ostatniego
        Giro, których Szurkowski wymienia jako prawdziwych herosów kolarstwa, tj. z
        Gilberto Simoni, Stefano Garzelli i Damiano Cunego ? Czyżby to byli też
        fenomeni jednego wyścigu ale Giro d’Italia? A po co ma jechać Armstrong na
        olimpiadę ? Fenomenem się staje po zwycięstwach w Tour de France, gdyż za parę
        miesięcy nikt nie zapamięta zwycięzcy olimpiady. My pamiętamy, że Szurkowski
        taki etap wygrał, ale nie wynika to z faktu że był fenomenem. Patrząc na
        rezultaty i na czasy, w których je osiągnięto, znacznie wyżej należy ocenić
        Stanisława Królaka. I czasami warto wspomnieć jego wyczyny na miarę tamtych
        czasów. Tym bardziej, że nie słyszałem by wypowiadał się na tematy, których nie
        znał.
        • Gość: trejo Re: DLACZEGO NIE LUBIMY STARYCH MISTRZÓW ? IP: *.rzeszow.mm.pl 27.07.04, 17:30
          Odnosnie sukcesow olimpijskich Szurkowskiego,to tak Bogiem a prawda to ten pan
          ma sie czym chwalic,ale bez przesady.W Monachium zdobyl srebro w druzynowce,ale
          indywidualnie bedac typowany na murowanego faworyta zawiodl kompletnie.Wygral
          tam pozniejszy mistrz finiszow w kolarstwie zawodowym Holender Hennie Kuiper.W
          Montrealu Szurkowski zdobyl znowu wicemistrzostwo olimpijskie w druzynowce ale
          indywidualnie tez nic nie wskoral,chociaz tutaj juz na niego tak mocno nie
          stawiano.Braz zdobyl za to Mieczyslaw Nowicki.
      • Gość: jast Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.arc.nasa.gov 27.07.04, 03:27
        Ja nie krytykuje Szurkowskiego - kazdy moze paplac co mu sie podoba - jego prawo.
        Sa tez inne opinie o Armstrongu. Prezydent Tour de France powiedzial o
        Armstrongu "to bez watpienia najlepszy kolarz tego wyscigu jakiego kiedykolwiek
        mielismy". A Jan Ulrich powiedzial "Armstrongowi zwyciestwo sie nalezalo - on
        jezdzi w innej lidze niz my wszyscy".
      • Gość: Dzidzio Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.065.trytel.com 27.07.04, 03:45
        Po czym poznaje sie MISTZA,:ze potrafi uznac ze jego czas sie skonczyl,ze sa
        nastepcy ktorych trzeba ocenic sprawiedliwie a wiec niewinny az uznany winnym.
        Smutne ze Mistrz ceniony przezemnie P.Szurkowski nie potrafi byc Mistrzem w tym
        wymiarze.
        Silne nogi to nie wszystko panie SZ.
        Panie Sz.twoj moralny upadek jest wymiarem twojej
        zazdrosci,podejrzliwosci,niemozliwosci przyznania ze lepsi od Ciebie.
        A sa. Bo to jest Zycie.
        Wiesz ,gdybys sie spytal L.Armstrong co on mysli o Tobie ,on by dal tobie
        najlepsza opinie.Nie uwazal by Ciebie za mistrza nagrywanego przez komunistow
        W.P ale za wybitnego sportowca ktory nie mial szczescia wygrac TdF.
        I to jest roznica pomiedzy twoja porazka a JEGO zwyciestwem.
        Hei Panie Sz.smutno mi bo stracilem cos wartosciowego : powazania Ciebie.
        C.Czarnowski.
      • Gość: shejk Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.phil.east.verizon.net 27.07.04, 03:53
        Niestety my Polacy nie mamy ani jednego dobrego kolarza i nie bedziemy mieli bo
        biednemu zawsze wiatr w oczy.Ci ktorzy podziwiaja Armstronga chca byc
        dowartosciowani ale w oczach innych maja najgorsze cechy.
        Ameryka was ma w dupie i bedzie miala bo juz niejeden raz to pokazala i szkoda
        ze dalej czekamy z nadzieja ze to sie odwroci.My korzystamy tylko przy innych.
        My jestesmy bohaterami tylko jak przelewamy krew.
        Zamiast cieszyc sie z tego ze kiedys mielismy dobrych sportowcow to my Polacy
        sami z siebie robimy posmiewisko. I jak pozniej nas maja docenic inne narody
        gdy to my sami sramy we wlasne gniazdo.
        Szurkowski byl wielki w swoim czasie i napewno by puscil kola Armstronga
        jesli by Lance jezdil w tamtym czasie.
        Czy my Polacy jak jest zle to musimy zawsze zwalac wszystko na zydow.

        • Gość: shejk Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.phil.east.verizon.net 27.07.04, 03:56
          Mialo byc nie puscil kola ale mi wykasowako nie.
      • Gość: fanarmstronga Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.proxy.aol.com 27.07.04, 05:58
        Masz racje. Co wiecej, Pan Szurkowski nieswiadomie podkresla klase Armstronga
        mowiac ze z gory wiadomo gdzie zaatakuje i kiedy. Tzn. wszyscy wiedza, kiedy
        Armstrong ucieknie i sa bezradni. To tak samo jak wszyscy wiedza ze Wlodarczyk
        albo inny Ronaldo strzeli z danego miejsca w 19 minucie bramke i on strzela!!!
        I po tym wlasnie poznac wybitnosc sportowca.
      • Gość: Dodzio Szurkowski - wielki kolarz, mały człowiek IP: 195.116.245.* 27.07.04, 06:49
        Zresztą Armstrong tez jest taki. Pasują do siebie.
        Co do Szurkowskiego chodzi mi o to, że facio wyraźnie ma żal do wszystkich, ze
        nie dane mu było zrobić zawodowej kariery, no i nie lubi Langa za to, ze ten
        reaktywował TdPologne i kosi kasę.
      • Gość: ibryl Szurkowski nie lubi Armstronga IP: *.mercor.com.pl / *.mercor.com.pl 27.07.04, 07:55
        Od ponad roku zastanawiam się dlaczego Szurkowski nie lubi Armstronga, moze
        dlatego, że jest od niego o kilka klas gorszy?
      • Gość: tatuś Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.zbroslawice.sdi.tpnet.pl 27.07.04, 08:03
        Panie Szurkowski! Myślałem, że ma Pan klasę, niestety gierkowską. Ma Pan rację.
        Dopiero teraz po latach ocenić trzeba Pana sukcesy. Widzimy ile talentów
        kolarskich legło na ołtarzyku Pana wygranych.
      • Gość: Toto Armstron - obecnie najwybitniejszy IP: *.dyn.optonline.net 27.07.04, 08:20
        Moim zdaniem Armstrong jest najwybitniejszym kolarzem ostatniej dekady.
        Wszystkie opinie ekspertow, ze skupia sie tylko na Tour de France, ze nie
        wygrywa Giro czy mistrzostw swiata nie maja zadnego logicznego uzasadnienia.
        Wielu innych swietnych kolarzy w tym sezonie skupilo sie tylko na Tour de
        France, chociazby Ullrich, Hamilton, Heras, Mayo.

        Prawda jest jednak taka, ze tylko Armstrong jest mistrzem zarowno w gorach jak
        i w czasowkach. A to wlasnie te dwie umiejetnosci licza sie w wielkich Tourach.
        Poza tym Armstrong umie unikac glupich wypadkow i wpadek na plaskich etapach.
        Przeciez Hamilton zawsze lapie glupie kontuzje i Ullrich w tym roku stracil
        sporo sekund na glupich etapach.

        Na gorskich etapach Armstrong zawsze kontroluje sytuacje i nigdy nie wymyka mu
        sie ona spod kontroli. Tak wielcy czasowcy jak Zuelle czy Olano zawsze miewali
        bardzo slabe dni w gorach, kiedy koledzy z druzyny dociagali ich do mety. Z
        kolei Simoni, Heras czy Pantani zbyt duzo traca/tracili na czasowkach, ich
        przewaga w gorach mogla wystaczyc i wystarczala na Zuelle czy Olano. Ale nawet
        zakladajac, ze Armstrong moze stracic minute czy dwie w gorach (co sie jak na
        razie nigdy nie zdarzylo) to i tak odrobi to z nawiazka w czasowce.

        Gazeta Wyborcza ma szeroki zasieg i czyta ja sporo osob tylko sporadycznie
        interesujacych sie kolarstwem. Obecnie Tour de France jest najwazniejszym
        profesjonalnym 3 tygodniowym wyscigiem. Dwa pozostale, Giro de Italia i Vuelta
        Espana maja znacznie mniejsze znaczenie i najczesciej nie startuja w nich
        najsilniejsi albo nie sa w tym czasie w formie. Dla przykladu Ullrich dwa razy
        startowal w Vuelta Espana - raz wygral a raz 'praktycznie' wygral - wycofal sie
        przed Olimpiada. Dodatkowo Giro jest naznaczone aferami dopingowymi a Vuelta
        jest pod koniec lata kiedy pogoda bywa bardzo rozna.

        Osobiscie najwieksze wrazenie zrobil na mnie Marco Pantani i to on jest dla
        mnie numerem jeden. Cale kolarstwo tonie w dopingu ale jezeli sie o tym na
        chwile zapomni to wlasnie zwyciestwa gorali nad czasowcami (1998 Pantani-Zuelle
        i Pantani-Ullrich) sa w tym sporcie najpiekniejsze. Bardzo cenie tez Herasa czy
        Simoniego ale oni nie zwyciezali tak spektakularnie.

        Trudno mi porownywac Armstronga z innymi wielkimi kolarzami sprzed lat. Ja
        interesuje sie kolarstwem i sledze wielkie Toury od 1997 roku. Mysle, ze np.
        dwie dekady temu po prostu cale kolarstwo bylo inne i ten fakt wcale nie
        umniejsza sukcesu Armstronga.

        Pytanie czy Armstron bierze doping nie ma dla mnie sensu. To dlatego, ze trudno
        zdefiniowac 'doping'. Fakt, ze poziom niedozwolonych substancji we krwi jest 'w
        normie' nie oznacza, ze nie bierze sie niedozwolonych srodkow. Poza tym trudno
        zdefiniowac niedozwolony srodek, kazdy moze sie najesc glukozy i podskoczy mu
        wskaznik.

        Mysle, ze Armstrong na pewno nie oszczedza swojego organizmu i wykorzystuje
        serce, pluca i miesnie bardziej niz przecietny czlowiek. Stosuje w tym celu
        dozwolone wspomagacze tak aby nie przekroczyc norm. Na pewno nie bedzie przez
        to zyl dluzej. Ale z drugiej strony mysle, ze 'normalny' czlowiek po
        przejechaniu Tour de France szesc+ razy umrze znacznie szybciej niz umrze
        Armstrong.

        Opinie pana Szurkowskiego sa moim zdaniem w duzej czesci nietrafne.

        Pozd.
        • Gość: das boot Re: Armstron - obecnie najwybitniejszy IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 27.07.04, 09:07
          otoz wlasnie, amerykanina dzieli od reszty peletonu taki dystans, jak niegdys
          flo-jo czy marion od reszty stawki. jest dla mnie oczywiste, ze na mecie moglby
          miec sporo wieksza przewage. gdyby tylko chcial. poki co nikt mu niczego nie
          udowodnil, ale moim zdaniem czysty nie jest. mowi mi to zdrowy rozsadek.

          to, ze dotad badania niczego nie pokazaly, z logika wcale sie nei kloci.
          walczac z tysonem w ringu tez sie mozna spierac, czy wbicie w beton jest tak
          nieuchronne "no bo przeciez walki dotad nie bylo, wiec dowodow nie ma" :))), co
          nie zmienia faktu ze logika+instynkt jest jednoznaczna. tyson oczywixscie to
          taki polzart tutaj :)

          a dopingowy rollercoaster w us zaczal sie rozkrecac...
      • Gość: tom Panie Szurkowski -szacunek od kolarza. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 09:02
      • Gość: Radek Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.mentor.torun.pl 27.07.04, 09:26
        Jak można pleść takie bzdury Panie zazdrosny!. Tour de France to
        prawdziwe "Himalaje" tego sportu, jedyne "mistrzostwa świata" w kolarstwie.
        Wielokrotni zwycięscy Touru przechodzą do legendy kolarstwa - w odróżnieniu od
        innych wyścigów etapowych rozgrywanych na świecie. Wygranie choćby jednego
        etapu w Tour de France cieszy się większym prestiżem niż wygranie całego
        wyścigu Tour de Pologne, juz nie mówiąc od Wyścigu Pokoju. Wielka Pętla to
        wielkie widowisko medialne i wielomilionowa publiczność (mówi się o 250 mln)a
        co za tym idzie coraz wieksze pieniądze. Jego poularność błyskawicznie rośnie
        za oceanem i niewykluczone, że będzie jedynym wyścigiem interkontynentalnym - o
        zorganizowanie kilku etapów usilnie ubiega się Kanada. G. W. Bush natychmiast
        osobiście, telefonicznie pogratulował Armstrongowi zwycięstwa w Wyścigu co
        znaczy, że administracja wyczuwa jaką popularnością cieszy się w społeczeństwie
        amerykańskim. Na koniec: Każdy kolarz na świecie chce wygrać Tour de France, od
        6 lat wygrywa ten sam.
      • Gość: tomeque Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.mofnet.gov.pl 27.07.04, 09:50
        A Szurkowski nie był bohaterem jednego wyścigu - Wyścigu Pokoju!
      • Gość: Matt Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 4.26.61.* 27.07.04, 10:21
        Wypowiedz Toto i pare innych rzeczowych wypowiedzi nakreslaja trafna ocene
        tego co sie dzieje w kolarstwie. Na szczescie, ktos jeszcze rozumie
        o co tu w tym wszystkim chodzi.
        Osobiscie sadze, ze mistrz Szurkowski nie ma zlych intencji, dal sie tylko
        dziennikarzowi "wpuscic w maliny". Przez to ulegl pokusie pedalowania
        po sliskiej nawierzchni wlasnych i dziennikarskich interpretacji,
        za co dostal lanie od wielu wypowiadajacych sie w tym forum.
        Ale kiedys byl dobry i nie nalezy tego zapomniec.
        PZDR
        • oregon Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści 27.07.04, 11:22
          wcale nie dal sie wpuscic w maliny ani nie ulegl pokusie, bo rok temu tez w
          takim tonie sie wypowiadal! Nie wiem co powoduje ze Szurkowski probuje
          pomniejszyc wyczyn Armstronga...
      • Gość: jack.g@actiontrave Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wys´ci IP: *.telia.com 27.07.04, 10:22
        Panie Szurkowski-to co pan mowi jest beznadziejne .WSTYD!!!!!
      • Gość: Pan Tygrys Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 10:32
        Niedługo Armstrong sam przyzna się do "koksiarstwa" to wtedy większość z was
        powie że to nie jego gęba gadała.
        • Gość: Toto Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.bnl.gov 27.07.04, 20:05
          Tygrys,

          > Niedługo Armstrong sam przyzna się do "koksiarstwa" to wtedy większość z was
          > powie że to nie jego gęba gadała.

          Mysle, ze czolowi kolarze biora 'doping' kazdy mniej wiecej w tym samym
          stopniu. Wysoko w gorach czy tez przy czasowce doping nie wystarczy, on moze
          jedynie pomoc.

          Kolarze, ktorzy stosuja doping w duzych ilosciach miewaja mimo to slabsze dni.
          Przy rozpatrywaniu takich kwestii trzeba zawsze wziac pod uwage
          element 'ludzki' - to jest kwestia motywacji, frustracji, skupienia sie na celu
          itp.

          Popatrz Tygrys na Ullricha. W tym roku byl dopiero czwarty w wiadomo, ze w jego
          zasiegu jest drugie a nawet pierwsze miejsce. Ale po prostu na wiosne zabraklo
          mu motywacji i jechal Tour nie do konca w formie.

          U Armstronga takie banalne problemy nie istnieja. On zawsze jest przygotowany i
          w formie. To przeciez nie jego wina, ze inni sa bez formy.

          Moim zdaniem to nie jest tak, ze Armstrong jest poza zasiegiem. Popatrzmy na
          wyniki czasowki 'pod gore' z tegorocznego Touru. Rekord Marco Pantaniego nie
          zostal pobity mimo, ze kolarze jechali wypoczeci. Mozna byc pewnym, ze np.
          Pantani w formie z 1998 roku moglby spokojnie walczyc z Armstrongiem o
          zwyciestwo.

          Jeszcze o dopingu: czy uwazasz, ze Mayo byl na dopingu ? Po tym jak 'latal'
          podczas wiosennych przygotowan mozna przypuszczac, ze calkowicie czysty nie
          jest. A co sie stalo podczas Touru ? Zgasl i tutaj zaden doping, po prostu nic
          nie pomoze. Chocby sobie wtrzyknal cala butelke jakiegos specyfiku to i tak by
          pod gore duzo szybciej nie podjechal. Dlaczego jedynemu Armstrongowi takie
          wpadki sie nie zdarzaja ? - bo tylko on jest naprawde dobry i nawet w slabszej
          formie umie byc 'twardy' i przetrwac jak rok temu.

          To jest troche tak, ze Armstrong ma mentalnosc zwyciezcy a cala reszta ma
          mentalnosc przegranych.

          Pozd.
      • Gość: Kolarz Mózg twardsz niz beton IP: *.stocznia.gda.pl / 213.17.192.* 27.07.04, 10:34
        Z Szurkowskiego wylazł nie tylko stary komuch ale również człowiek zawistny.
        Podawanie tu przykładu afery Rywina świadczy o tym , że jego mózg jest twardszy
        niż beton partyjny i żaden promień słońca już tam się nie przebije. A pan
        redaktor dostroił się do jego poziomu.
      • Gość: śliwka Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 217.11.147.* 27.07.04, 11:08
        Bez sensu gadanie, że to się okaże czy Armstrong jest taki dobry, że trzeba
        poczekać - na co? Przecież on nie wygrał po raz pierwszy wyścigu, ale
        szósty!!!! więc czekamy juz sześć lat i co? zawsze to samo: jest najlepszy.
        • Gość: Pan Tygrys Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:15
          Na to że Carl Lewis koksował musieliśmy czekać 14 lat.
          • Gość: śliwka Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 217.11.147.* 27.07.04, 11:37
            Ty już lepiej zamilcz, albo wymyśl coś innego. Nudzisz mnie.
            • Gość: Mark Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.tnt13.bne1.da.uu.net 28.07.04, 11:09
              Wlasnie wymyslil i ty tego niedoceniles. Jak sie traci argumenty to pozostaja
              tylko obelgi. Klasyczne prostactwo na tym forum.
              • sliwka1977 Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści 28.07.04, 12:01
                a co też takiego innego wymyślił?
      • Gość: sos Re: Szurkowski jest Ok. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.04, 11:24
        Szurkowski jest Ok, bardzo szanuję jego opinię bo oprócz tego że był świetnym
        kolarzem jest inteligentnym facetem. Armstrąg wyspecjalizował się w wygrywaniu
        jednego wyścigu a to za mało żeby byś najlepszym.
      • Gość: Ancymon Armstrong niczego nie wymyślił tylko .... IP: *.pomorzany.v.pl 27.07.04, 12:03
        Jakoś nikt nie czepia się sprinterów, że wygrywają tylko finisze. Nikt się nie
        czepia górali, że wygrywają tylko w górach. Więc nie można się czepiać
        Armstronga, że wygrywa tylko TdF. Takie są czasy, że kolarzy wybitnych bądź
        równych sobie jest dużo więcej niż za czasów Merckxa albo i wcześniej. I nie da
        się po prostu wygrać 3 wielkich pętli w jednym roku. Czy to takie trudne do
        zrozumienia?
      • Gość: Cezary Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: *.static.qsc.de 27.07.04, 12:08
        Lance Amstrong po prostu bierze i tego jestem pewien na 100%.
        Przed choroba byl jednym z wielu po wyczerpujacej chorobie zostal mistrzem.
        Nie wirze w cuda. Facet jest sprytny ale mam na dzieje, ze ktoregos dnia
        dowiemy sie prawdy.
      • Gość: deadman Re: Szurkowski: Armstrong - fenomen jednego wyści IP: 212.160.156.* 27.07.04, 12:59
        kim jest p.Szurkowski i co osiagnal nazywajac Armstronga fenomenem jednego
        wyscigu.Zgodzilbym sie z nim jesli bylby to wyscig : kiernozia - babice male -
        sarnowa gora - paryz (pod olsztynem) a nie wielki tour...
      • Gość: tomek gnyś Lance-niekoniecznie ikona, ale.....by tomek gnyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 13:37
        Armstrong jako sportowiec, ale przede wszystkim jako człowiek budzi we mnie
        najgłębsze uznanie. Walka z rakiem i wymykający sie logicznym wyjasnieniom
        powrót w wielkim stylu na rower-to legitymacja do poslugiwania sie tytułem
        idola. Nie wymagam od innych, w tym od znakomitego skadinad R.Szurkowskiego, by
        traktowali Lance jako chodzacej ikony. Ale ciagle insynuowanie Armstrongowi
        nieczystej gry, nieustannne umniejszanie jego sukcesow budzi po prostu niesmak.
        Owszem, odstepuje od rywalizacji w innych wyscigach(choc przeciez wkilku
        znaczacych bierze udzial, np.Dauphine Libere), ale prosze mi pokazac liczacego
        sie zawodnika, stajacego w szranki w kilku liczacych sie wyscigach(i to z
        powodzeniem!-mam tu na mysim wielkie toury czy klasyki pucharu swiata).
        • Gość: ja@ Czy Lance jest wielki ? IP: *.pool.mediaWays.net 27.07.04, 15:58
          Są kolarze którzy startują w wielu ważnych wyścigach w sezonie. Choćby w tym
          roku Simoni. A że nic nie wskurał w Tour de France? No właśnie, tacy kolarze
          stoją już na starcie na straconej pozycji. Nie mają szans z zawodnikiem który
          przez cały rok przygotowuje się tylko do jednej imprezy. OK,jego prawo, ale
          przez to dokonania w tym jednym wyścigu w roku mają o wiele mniejszą wartość.

          Co by powiedzieć o skoczku narciarskim który przez cały sezon przygotowuje się
          tylko do jednego startu na mistrzostwach świata, najlepiej jeszcze na tej
          właśnie skoczni. Sezon kolarski trwa przecież od kwietnia do pazdziernika.
          Sprowadzanie kolarstwa do tylko jednego touru jest nieporozumieniem.

          Ja chciałbym zobaczyć na co stać Armstronga startującego w jednym roku w Giro,
          Tour i jeszcze MS. Jak go do tego zmusić? Ano mówiąc mu - Lance, wcale nie
          jesteś taki wielki. Przygotowujesz się jak brojler do jednego występu w roku,
          nie dziwota że go wygrywasz. Wygraj w jednym roku Giro, Tour jak ostatnio
          Pantani czy Roche, wtedy bądziesz wielki. A tak pokazujesz jaki jesteś silny w
          Tour, a miesiąc pózniej nie masz sił na start w Igrzyskach. Kompromitacja.

          Ps. W dyskusjach o dopingu nie mam zamiaru uczestniczyć. Są bez sensu.Każdy
          może w nich mówić co mu ślina na język przyniesie. Dopóki kogoś nie złapano
          jest czysty. I dotyczy to nie tylko Armstronga ale i Ullricha, Virenqa czy
          innych.
      • Gość: KIX Szurek? Twor komunizmu jak guma arabska i inne... IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 27.07.04, 13:38
        Panie Szurkowski, szkoda patrzec na te wypociny "okiem eksperta", czasy
        swietnosci wyscigu pokoju pokoju minely bezpowrotnie i nie wroca. Prawda jest
        taka ze Szurkowski scigal sie z 15 innym zawodnikami czyli NRD, czechoslowacja,
        i ZSRR a reszta obcokrajowcow szczegolnie z z zach. europy to byli fryzjerzy i
        kelnerzy co trenowali po pracy, zeby sie przygotowac do wyscigu pokoju.
        Kolartwo sie zmienia, a Szurkowski mimo ze dziala w PZKOL nie moze w dalszym
        sie obudzic z letargu i przestac pozywiac sie piesnia dalekiej przeszlosci. Zal
        mi tego czlowieka, bo juz mam dosc ze przy kazdej okazji pana VIPa
        Szurkowskiego prosi sie o komentarz a on dalej jest w latach 70. Armstrong to
        jest taki profesjonalista, ze sobie czlowiek sprawy nie zdaje a on insynuuuje
        ze o ocene to sie pokusi za kilka lat :-)))Zalosne, bardzo zalosne. Najbardziej
        mi sie podobalo jak Wesseman zabral fotel krola Szurkowi wygrywajac 5 raz
        wyscig pokoju. Szur nie mogl sie doczepic do Wesemana to skrytykowal polskich
        kolarzy ze wygral Niemiec. Krol Ryszard idzie do lamusa, przykre prawda???
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka