Gość: MirekP.K
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
06.09.01, 10:25
nigdy nie pisalem zadnych komentarzy, ale ponieważ mam taka mozliwość,
chciałbym przypomnieć o tych winowajcach porażki, o których się nie mówi, bo
sami komentują to, co się stało. W niedzielę wieczorem zrobiono w głowach
piłkarzy młyn. Fetowano ich jak mistrzów świata w programie II TVP, a potem w
Sportowej Niedzieli. Prowadzacy przeszedł sam siebie - urzadził Cyrk, wielka
galę z udziałem naszego wielkiego Kazimierza, dla którego zaśpiewała nasza
nieśmiertelna Maryla. Słano podnożki, szukano żon dla kawalerów. Wczoraj wielki
balon pękł, a prowadzący te programy, komentator wczorajszego meczu ubolewał,
że piłkarze są zdekoncentrowani. Jego jęki miały ton klasycznie faryzejski.
Trener Engel próbował coś bąknąć na ten temat w rozmowie po meczu, ale nasz
etatowy komentator sprytnie skierował rozmowę na inne tory. Mam ochotę użyć
mocnych słów, ale nie bardzo wypada. Niczego nie jesteśmy się w stanie nauczyć.
Zdumiewała wszystkich znakomita dyspozycja psychiczna Małysza przez całą zimę,
wszyscy zachwycali się umiejętnościami jego psychologa, a ja się pytam, gdzie
jest psycholog-opiekun tej reprezentacji? Na ogół słyszę tylko o jej trenerach
i kucharzu. Dlaczego Engel stracił głowę i pozwolił do 24.30 na dwa dni przed
meczem kontaktować się zawodnikom z mediami? Nie można było przewidzieć co
nastąpi? I na koniec, kompletnie rozłożył mnie komentator gdy po raz setny
powtarzał, że mecz nie oddaje siły drużyny, bo naprawdę jest świetna jak ma
tydzień na przygotowanie, a ja się pytam, które to MŚ zaliczy w swojej karierze
pan Miś-obieżyświat i czy nie wie jak wygląda turniej piłkarski. Usłyszałem
tylko komentarz "po polsku"> graliśmy świetnie, ale nie wyszło. A co powiemy
jak dostaniemy na MŚ od Kostaryki w d... 4 do 0 w drugim, albo trzecim meczu
grupowym?
z poważaniem
MirekP.K.