Gość: woj7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.05, 21:17 niesamowite, gory to jest piekna sprawa Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Andrzej Po cholere tam włażą??? IP: *.proxyplus.cz / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.05, 16:00 Po cholere tam włażą??? Lubię chodzić po górach, ale nie po 8 tysięcznikach. Łażenie w takich warunkach to kompletny nonsens nie służący nikomu i niczemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bazyliszek Re: Góra przeznaczenia IP: *.chello.pl 22.08.05, 00:47 niezła historia... przypomina się historia George'a Mallory'ego, który próbował zdobyć Mount Everest w roku 1924. jego ciało znaleziono dopiero 6 lat temu i wciąż nie wiadomo czy zdobył górę czy nie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: roro Re: Góra przeznaczenia IP: *.kom / *.kom-net.pl 22.08.05, 01:07 przyjmuej sie wersje ze zdobyl! ale pewnosci nie ebdzie nigdy. ale czy to wazne tam gdzie zaszedl z takim sprzetem nie dociera teraz 99% stajacych na dole z wyjechanymw kosmos wsparciem. wogole nisamowita historia, najpier zginale jego kumpel ktory nic nie kumam ze wspianczki i robil im butle. pierwszy wyjazd to szampan i przepiorkiw puszkach - kosmos. Odpowiedz Link Zgłoś
bazyliszek4 Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 01:14 Gość portalu: roro napisał(a): > przyjmuej sie wersje ze zdobyl! jesteś pewien? ja tam się na alpinizmie ani jego historii nie znam, ale wydaje mi się, że skoro dowodów nie ma to jego wejście nie jest uznawane. zresztą to Hillary jest oficjalnie pierwszym zdobywcą. zresztą - może kiedyś znajdą ten jego aparat fotograficzny i wszystko się wyjaśni. :) pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fangor REWELKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 07:10 no niezla historia ;-) to teraz tylko czekam na info, ze to mallory byl pierwszy na everescie hehe Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 08:16 niezla histyoria dajaca duzo do myslenia z checia przeczytalabym wiecej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samuray SAMOBÓJCY! IP: 213.17.170.* 22.08.05, 08:17 Potwierdza to moja opinię na temat gór i alpinistów. Jak dla mnie idiotyzm, ale nie zabraniam nikomu szarżować na Elbrusie czy innym Nanga Parbat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pitura Re: SAMOBÓJCY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 09:01 To nie samobójcy tylko ludzie gór. Ty tego nie zrozumiesz bo siedzisz przed telewizorem i nie zrobisz niczego co jest trudne i wielkie. Czy motocykliści, spadochroniarze, paragliderzy i inni uprawiajacy trudne sporty są samobójcami ??? Lecz się ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cykloza Re: SAMOBÓJCY! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 11:04 co do tego ze część kolesi chodzących obecnie po górach to samobójcy i idiocie t jak najbardziej się zgadzam. Z tego co słyszałem to Rosjanie mają już dosyć takich wspinaczy z Polski z którymi są same kłopoty. Ostatni wypadek, kiedy schodzili po lodowcu w południe i ponoć bez liny to jak skok z 200m z krowim powrósłem zamiast gumowej liny. Sorry, szkoda tych ludzi ale część z nich jedzie w wysokie góry bardziej w poszukiwaniu mocnych wrażen niż z miłosci do gór. Ot żeby było o czym kolegom opowiadac w pracy. jak tak sie bedzie chodzić po wysokich górach to wypadki będą bardzo częste. Motocykliści niestety też są przykładem sportu ekstremalnego. Przynajmniej w wiekszej części. Alpinista jak zginie to raczej nie zabije drugiego - koleś na scigancie niestety tak, ale nie będę się na ten temat rozpisywał bo to nie ten wątek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samuray Do Pitury !!! IP: 213.17.170.* 22.08.05, 11:30 Własciwie to czekałem na odpowiedź w tym stylu. Teraz mogę Ci odpisać, że robiłem w swoim życiu wiele rzeczy na granicy ryzyka albo juz zgoła wariackich. Nie jestem z nich jakoś specjalnie dumny, chociaż przy piwie to może i klawy temat ... Aby naświetlic temat: byłem wyczynowym sportowcem ... Wariactwo jest wariactwem, a Edison to chyba troche inna para kaloszy ... Kolumb i inni to byli odkrywcy, alpiniści to ludzie, którzy chcą po raz kolejny wleźć na ta sama górę, żeby udowodnić cos sobie i światu, bardziej sobie ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Do Pitury !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:00 Widzisz, jest niezupelnie tak jak ty to rozumiesz...Gdybys rzeczywiscie byl sportowcem wyczynowym, rozumialbys co sie czuje po osiagnieciu sukcesu. Dla mnie wejscie na szczyt nie jest udowadnianiem czegokolwiek sobie czy innym. Takiego poczucia wolnosci nie doswiadczam nigdzie indziej, i to wlasnie dlatego uprawiam ten sport. Kazdy ma inaczej, to samo moze powiedziec o sobie zeglarz, paralotniarz, itd. Oczywiscie zgadzam sie, ze wsrod ludzi gor sa tez ludzie zupelnie innego pokroju, wlazacy na szczyty z zupelnie innych, bardziej przyziemnych powodow, uznajacy siebie za tzw. elite, podczas gdy sa tylko niestety "pseudoelita". Ale nie wrzucaj wszystkich do jednego worka, i poszanuj ludzi, ktorzy maja jakas swoja pasje - niewazne jaka, wazne ze w ogole ja maja. Docen to, bo ludzi bez pasji jest, niestety, coraz wiecej - a efekty tego widac wszedzie...:((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Samuray Doceniam, ale ... IP: 213.17.170.* 22.08.05, 13:33 nie wmawiajcie mi, że poziom ryzyka alpinizmu jest taki sam jak siatkówki! Równie mocno podziwiam kolesia, który omal we mnie nie wjechał wczoraj autem, pedząc na zakręcie 200km/h! Wiem, wiem alpinista we mnie nie wjedzie, dlatego ma dodatkowy plus :) Też odrobinę chodziłem po górach (malutko) i jak dla mnie to igranie z przyrodą. Oczywiście nikogo nie zniechęcam do wspinaczki, tylko chcę aby alpiniści mieli świadomość, że śmierć jest wkalkulowana w ten "sport" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Doceniam, ale ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 15:50 Alez wlasnie oni maja ta swiadomosc (rozmawiamy o alpinistach, a nie o niedzielnych lataczach po gorach, ktorym sie wydaje ze nimi sa:)))) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Popęd śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 12:56 Gość portalu: Pitura napisał(a): > To nie samobójcy tylko ludzie gór. Ty tego nie zrozumiesz bo siedzisz przed > telewizorem i nie zrobisz niczego co jest trudne i wielkie. Czy motocykliści, > spadochroniarze, paragliderzy i inni uprawiajacy trudne sporty są samobójcami > ??? Lecz się ! Wszystkie ekstremalne sporty, gdzie jest ryzyko uszkodzenia ciała czy nawet śmierci są sublimacją wrodzonego ludziom popędu śmierci. U różnych ludzi różnie się to przejawia. Niektórzy kierują ten popęd na inne obiekty, a inni na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
forresty Re: SAMOBÓJCY! 22.08.05, 14:12 >To nie samobójcy tylko ludzie gór< Człowiek gór to ponoć Yeti. I messner uparcie twierdzi że zna tego kolesia Odpowiedz Link Zgłoś
northstar Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 08:19 Pamietam afere sprzed kilku lat jak Reinhold Messner za wszelka cene dazyl do tego, aby uniewazniono zdobycie przez polska ekipe jednego z osmiotysiecznikow w sezonie zimowym. Jego zdaniem czas zimowy trwal w innym terminie, niz to zostalo ustalone przez minosterstwo kraju, na terenie, ktorego byl ow szczyt. Niestety nie pamietam juz szczegolow. W kazdym razie bylo bardzo nieprzyjemnie, Polacy nie potrafili zrozumiec zawisci Tyrolczyka. On naparwde ma obsesje na punkcie gor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KP Re: Góra przeznaczenia IP: 193.111.166.* 22.08.05, 08:56 Gość portalu: woj7 napisał(a): > niesamowite, gory to jest piekna sprawa piękna sprawa ?? Wytłumacz mi co widzisz pięknego z zdychaniu z zimna, głodu i braku powietrza , na końcu świata , gdzie znika z najporządniejszych ludzi całe czlowieczeństwo , a zostaje już tylko zwierzęcy instynkt przetrwania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pitura Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 09:06 To dotarcie do twojego człowieczeństwa, do tego kim jesteś. To zmierzenie się z przyrodą i siłą natury, nie ma układów i kombinacji (jak w prawdziwym życiu), tylko ty i góra. Niezrozumiesz tego bo nigdy nie sięgniesz po nic co jest według Ciebie niemozliwe do osiągnięcia. Lepiej posiedź w kapciach przed telewizorem i wypij ciepłe piwko, tylko uważaj, bo niedaj Bóg wyjdzie z Ciebie zwierze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jo Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 09:46 Naiwny jesteś. "gdzie nie ma układów i kombinacji" hehe. Nie jest układem, że decyduje kierownik wyprawy - czyli himalaista żądny sławy, kto zdobywa górę - najczęściej on sam - reszta ma go jedynie wspierać. Pamiętam w telewizji dokument o himalaistce, która po zdobyciu góry z dwoma innymi towarzyszami schodziła wyczerpana. Ona zachowała swoje człowieczeństwo, bo podzieliła sią swoimi skromnymi zapasami żywności, oni ją zostawili i zginęła. Himalaiści to wielcy egoiści - dorabianie do tego sportu haseł o wielkości, człowieczeństwie jest wg mnie bzdurą. Pomyśl o Szerpach - oni żyją z gór, a jakoś nikt nie wpadł na pomysł uwieczniać ich nazwisk. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 10:20 Też to widziałam- koszmarny program...W ogóle bardzo póżno himalaiści jakoś przyjeli, że nie zostawia się ludzi na górze ...Wcześniej robili to nagminniwe , bo wcale nie chodziloo czystość intencji, ale o wlezienie jako pierwszy...Powiedziałabym, że więcej bezinteresowności jest w łazeniu po Alpach samemu miż w wyprawach w Himalaje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sceptyk Strefa śmierci IP: *.wroclaw.mm.pl 22.08.05, 12:32 To jest przyjęta zasadą i w tej kwestii z tego co wiem nic się nie zmieniło. W strefę rozrzedzonego powietrza himalaiści wchodzą na własną odpowiedzialność i nie mają prawa liczyc na pomoc innych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:10 Sorry, ale straszne glupoty piszesz. Na wyprawach bywa roznie, to fakt. Faktem jest tez, ze zdarza sie - jak wszedzie - iz decyduja prywatne preferencje i nie zawsze czyste emocje. Ale kierownik wyprawy jest zazwyczaj po to, zeby dbac o bezpieczenstwo calej ekipy, i to ze decyduje kto idzie na szczyt a kto nie zazwyczaj nie zalezy tylko od jego widzimisie, ale od wielu innych czynnikow o ktorych ty nie masz pojecia. To co piszesz o Szerpach tez nie jest prawda - bardzo wielu z nich jest uznanymi himalaistami. A samo zycie z gor nie jest zazwyczaj zadnym osiagnieciem, tak samo jak zycie z morza - chyba nie wymagasz, zeby kazdy rybak dalekomorski byl uwieczniany za swoje osiagniecia?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:02 Gość portalu: Pitura napisał(a): > To dotarcie do twojego człowieczeństwa, do tego kim jesteś. To zmierzenie się z > przyrodą i siłą natury, nie ma układów i kombinacji (jak w prawdziwym życiu), > tylko ty i góra. Niezrozumiesz tego bo nigdy nie sięgniesz po nic co jest wedłu > g > Ciebie niemozliwe do osiągnięcia. Lepiej posiedź w kapciach przed telewizorem i > wypij ciepłe piwko, tylko uważaj, bo niedaj Bóg wyjdzie z Ciebie zwierze :) Mi tam nie zależy na potencjalnej możliwości utraty palców i kilkunastu paznokci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cat2 Re: Góra przeznaczenia IP: *.idea.pl 24.08.05, 14:45 Chcesz poczuć adrenalinę? Albo jeszcze lepiej - swoje człowieczeństwo?! To pojedź do Konga albo Somali jako woluntariusz przy pomocy dla umierających tam z głodu ludzi - pomóż w paleniu ich zwłok, zatykaj uszy kiedy dzieci jęczą z bólu umierając z głodu. A jak nie masz ochoty na takie "widoczki" w realu to przeznacz forse z zakupu kosmicznego sprzętu do wspinaczki na utrzymanie przy życiu jednego dziecka w Afryce - 1 dolar dziennie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gre_d Re: Góra przeznaczenia IP: *.net.tb.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 22.08.05, 11:55 sluchaj, nie jestem alpinista, ale jestem w stanie ich zrozumiec. Twoje slowa, to slowa czlowieka bez pasji. nie pasji, nie ma sensu. hest pasja, nie ma glupich komentarzy. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:03 Ojejku, a czy ty byles kiedys w takich warunkach, ze piszesz o znikajacym czlowieczenstwie? Odsylam do literatury fachowej, wydawanej np. przez zwiazki alpinistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xaoo Re: Góra przeznaczenia IP: *.w82-122.abo.wanadoo.fr 22.08.05, 10:22 swietny material na scenariusz do filmu, uwazam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cykloza Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 10:37 Boże, jakie bzdury... Leniarski może zna się na sporcie, ale himalaizm nie jest sensu stricte sportem więc może pan leniarski dlatego opowiada bzdury. Takich historii w himalaiźmie są setki jak nie więcej. A to że przytrafiło się to Messnerowi nie świadczy o tym że jest to himalajska zagadka wszechczasów. Zniknięcie Rutkiewicz którą ponoć później widywano na ulicach Warszawy, wypadek Wojtka Wróża na K2, wypadek Tadka Piotrowskiego czy w końcu samego Jurka Kukuczki są tak samo fascynujące i zagadkowe jak ów opisywany w artykule. To że jeden baron którego puściła kantem żona odgrywa się na Messnerze jest żałosne tak samo jak robienie z tego taniej sensacji. Nie lubię Messnera ale co on ma jeszcze zrobić żeby w końcu dano mu spokój? Ma sam iść się zabić? No nie przesadzajmy. Tak samo jak z gloryfikowaniem Messnera. To wielki wspinaćz z niesamowitymi możliwosciami. Jednak miał to szczęście że wspinał się jakieś 10 lat przed wielką falą eksploracji która wydała takiego Kukuczkę i innych z bloku wschodniego. każdy kto zna trochę sprawę wie że Kukuczka robił trudniejsze wejścia, często zimowe i zawsze nową trasą. messner wchodził zwykle drogami klasycznymi - czasem bez tlenu. W moich oczach obaj byli równymi sobie. Kukuczka może zbyt dużo jednak ryzykował i to ich różniło. A wracając do tematu - komu zależy na tym aby zdyskredytować Messnera? Niemieckim kolegom, którzy zabrali żóltodziobów w nadziei że będą tragarzami. Do dzis nie mogą przeboleć że niemiecką górę zdobył jakiś Tyrolczyk dla Włochów. Kompletnie teo nie rozumiem. Messnerowi po tym wszystkim odbiło i też zaczął odstawiać różne numery także są warcie siebie wszyscy. Reinhold to duży chłopiec wiec powinien wiedzieć że podbieranie żon kolegom - nawet jeśli są arystokratami - do niczego dobrego nie prowadzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monik Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 10:51 cykloza podoba mi sie Twoja trzezwosc umyslu i chlod z jakim to wszystko przeanalizowalas:] Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monik Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 11:45 pardon...przeanalizowalES;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cykloza Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 10:52 z zostawianiem kolegów w górach to trochę nie tak. nie słyszałem aby ktoś zostawił kogoś na wys. 5000 m i pognał w dół lub w górę. Nie słyszałem też aby ktos kogoś zostawił tylko dlatego ze inny wolno szedł itp. Ale są przypadki kiedy niestety wybiera się - albo ginie on, albo giniemy razem. Sorry, ale takie jest życie w tym świecie na wys 8000m. Kupa ludzi poginęła bo nikt nie mógł ich nieść. Jak sam ledwo idziesz z wycieńczenia to jak pomożesz koledze który słania się na nogach ma obrzęk mózgu? Nijak - umrzecie razem. Miałem kolegę który był raz w Karakorum i powiedział że człowiek jak zachoruje, spadnie, złamie nogę ma minimalne szanse przeżycia nawet jakby szło z nim trzech kolegów. Po prostu tam musisz dawać z siebie 150% tego wysiłku na jaki cię stać w najlepszej formie. Kiedyś pamietam Diemberger był atakowany za zostawienie Miodowicz na K2 - to kawał niezłego drania, ale jak miał jej pomóc skoro sam się doczołgał do zejscia? Istnieją przypadki w których przewodnicy górscy wykazali się niezwykłą postawą i nie opuszczali swoich turystów. Rob hall zginął tak na Evereście a ponoć jego umiejętności pozwalały mu zejść w taką pogodę. Zreszta jak pamietam to znaleziono go przy turystach. Ale to są wyjątki. Z reguły nie ma szans na pomoc. Przeciez były przypadki zostawiania majaczacych himalaistów w namiocie - zostawali tak i ginęli. Koledzy schodzili w tym czasie już na dół. Wiadomo ze to rodziło zawsze potem pretensje i oskarżenia, ale każdy kto idzie w taki góry zdaje sobie sprawę reguł tam obowiązujacych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smerda jajeczny Re: Góra przeznaczenia IP: *.sympatico.ca 22.08.05, 14:48 Polecam ksiazke Joe Simpson - Dotkniecie pustki. Moze pomoze wielu zrozumiec co czuje himalaista zostawiajacy kolege. Odpowiedz Link Zgłoś
swiatlo Moralność powyżej 8000 22.08.05, 17:51 Nie ma na to reguł. Nie zawsze jest tak że automatycznie zostawiasz towarzysza kiedy widzisz że on już pada. Nawet powyżej 8000 są w człowieku czasami ludzkie uczucia. Eic Simonson, znany w świecie himalaizmu przewodnik grup komercyjnych na Evereście pisał, że automatyczne uznanie zasady że każdy kto wchodzi na górę działa na własny rachunek i nikt za niego moralnie nie odpowiada gdy on jest w potrzebie, prowadzi do wytłumaczenia zwykłych draństw wynikających z czystego egoizmu. Wiele jest przypadków kiedy to grupa ryzykuje własne życie aby przynajmniej spróbować uratować towarzysza. Kiedyś na Północnej ścianie Everestu dwójka Ukraińców odmówiła zostawienia umierającego towarzysza na grani. Umierali więc wszyscy trzej i gdy dotarła do nich ratunkowa grupa Szerpów, powiedzieli że schodzą wszyscy albo nikt. Więc ciągneli za sobą umierającego kolegę i pewnie zginęliby oni wszyscy gdyby nie to, że ten kolega wreszcie zrobił im przysługę i umarł. Dzięki temu mogli go już zostawić i zejść sami. Eric Simonson pisał że owszem, człowiek wie że pomagając pewnie zginie sam, ale mimo wszystko, wbrew wszelkiemu rozsądkowi, nie mieści się jemu w głowie że można zostawić majaczącego człowieka samego na zboczu ot tak. On sam brał udział w kilku ratunkowych akcjach w których sam ryzykował własne życie. Dlaczego tak robił - pytano Po prostu że tak mu każe jego irracjonalne sumienie. Bo chociaż każde logiczne wytłumaczenie mówi mu że nie ma szans, to mimo to samo jego elementarne sumienie każe mu iść w górę po tego umierającego. Nawet jeśli wie że być może on sam z tego już nie wróci. Kiedyś była taka japońska grupa himalaistów która sobie przeszła dokładnie obok grupy umierających i wołających o pomoc Hindusów, a tylko dlatego bo nie chcieli ryzykować własnych szans wejścia na szczyt. Za dużo zainwestowali w wyprawę aby ten wysiłek roztrwonić na ratowanie jakiś nieodpowiedzialnych amatorów hinduskich. No cóż, zdarzają sie i takie postawy. Eric Simonson bardzo wysoko stawia w tej moralnej hierarhi Szerpów. Jeszcze nigdy, mówi Simonson, Szerpa nie przeszedł obok umierającego himalaisty nie udzielając mu całej możliwej pomocy. Nawet kosztem własnego życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jules Książki a artykuł IP: 217.153.132.* 22.08.05, 11:05 Czytałem obie książki dot. tej wyprawy, czyli wersje Messnera i von Kienlina i tak naprawdę trudno powiedzieć, kto ma rację. Znalezienie ciała Gunthera na ścianie Diamir sugeruje, że to Messner ma rację w kwestii co się stało z jego bratem, ale czy ma rację w kwestii jakie pobudki nim kierowały, ze poszedł właśnie ścianą Diamir, a nie Rupal i dlaczego nie skorzystał z pomocy dwóch wspinaczy, którzy następnego dnia weszli na szczyt (miał z nimi kontakt głosowy)? Inna sprawa to, o ile dobrze pamiętam, to Messner pisze, że jego brat zginął dużo niżej (a nie na 7000 m), praktycznie u podnóża tej ściany. I dlaczego Messner zostawił wycieńczonego do granic brata o 2 godz(!) drogi za sobą? I jeszcze jedno: w artykule błędnie podano informację o wystrzeleniu rakiety przez Reinholda - rakietę wystrzelił kierownik ekspedycji Herrligkoffer, który był niżej i miał dostęp do prognozy pogody. Nota bene, prognoza miała być dobra, a wystrzelona rakieta sugerowała wręcz coś odwrotnego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ochudzki Re: Góra przeznaczenia IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 22.08.05, 11:53 uważam jak któryś z moich poprzedników że himalizm = głupota; jest to nadmierne narażanie rzeczy cennych dla rzeczy zupełnie nieważnych; tekst w stylu docieranie do sedna człowieczeństwa, poznawanie własnych granic to pustosłowie, beznadziejny slogan, reklama!! co przyjdzie ci człowieku że wleziesz na jakąś górkę jeśli stracisz palce, ręce czy całe życie nawet??!!to punkt na mapie w którym byłeś, i tyle. kropka. życie jest piekne, każdego dnia (jeszcze piekniejsze z kompletem palców) żeby je tracić w tak beznadziejny sposób. Nie uważam za bohaterów żadnych alpinistów żywych lub martwych, ci żywi wygrali tylko ze statystyką, nie będzie im się to udawać wiecznie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cykloza Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:03 ochudzki, może mi podasz definicję himalaizmu? Człowiek który jedzie do Sikimu i pochodzi po łąkach wkoło kandżendzongi to himalaista czy już nie? Wejście na Baltoro to himalaizm czy sport ekstremalny? Moim zdanim himalaizm jest dziedziną eksploracji taką samą jak spacery po puszczy amazońskiej czy przelot nad Saharą. istnieją ludzie którzy potrafią to robić i wiedzą gdzie zaczyna się granica niepotrebnego ryzyka i istnieją ludzie którzy nie zdają sobie nawet z tego sprawy. Wrzucanie wszystkich do jednego worka a tym bardziej dawnych himalaistów w stylu messnerów z dzisiejszymi łojantami traktującymi góry jak ściankę wspinaczkową w markecie jest trochę niesprawiedliwe. przecież wszędzie mozna zginąć a póki co nie maustawowego nakazu udzielania pomocy nierozsadnym górskim turystom, nawet jeśli ci czuli się tak pewnie że chodzą beztrosko po górach kaukazu. Będę bronił alpinizu , himalaizmu czy jakkolwiek tego nie nazwiemy bo grupy nawiedzonych amatorów adrenaliny nie mają nic wspólnego z himalaizmem więc nie przekonuje mnie teza że to są jakies chodzące schizy o skrzywieniach emocjonalnych ze skłonnościami do masochizmu. Co by nie mówić o Messnerze i jego charakterze to pozostaje jednym z największych nazwisk w historii odkryć XX w. Obok polarników, zdobywców biegunów, eksploratorów amazońskiej dżunglii itp. Nie on sam rzecz jasna choć jest wielkim symbolem świata gór. Dla mnie jednym z największych oprócz kilku innych których świat po prostu nie pamięta. A zarzucanie mu że dla wspinaczki zostawił brata to juz naprawdę jest niesmaczne i nie rozumiem ludi którzy usilnie wierza jeszcze w te brednie. Jak napisałem nie lubię Messnera i tego jak zachowuje się w stosunku do otoczenia - nie tylko wobec polskich kolegów po fachu bo i wśród nich miał przyjaciól, ale staram się patrzeć obiektywnie na sprawę i póki co cała ta sprawa to jedno wielkie szleństwo z pogranicza brukowej sensacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ochudzki Re: Góra przeznaczenia IP: *.dzi.vectranet.pl / *.unregistered.net.telenergo.pl 22.08.05, 17:15 hej, uściślając mówiłem o ekstremalistach wszelkiej maści; w rodzaju Kukuczki i Messnera; nie pasjonuję się tym ani trochę także historia o bracie RM i nie odnoszę się do niej w swojej wypowiedzi; mowię o rasowych, profesjonalnych himalaistach, zdobywcach ośmiotysięczników. Mówię o tych z Elbrusa, mówię o niepotrzebnym wystawianiu się na ryzyko. Po co??!! Czy nie sądzisz ze lecąc głową w dół nie przemknęło im przez głowy właśnie to pytanie? Nie lepiej było siedzieć w domu z ciepłym piwkiem? Wystawiając się na takie ryzyko grzeszysz pychą, nie szanujesz danego ci daru, obojętnie czy jesteś religijny czy nie! Może sądzę po sobie ale nigdy nie poszedłbym na taką wyprawę, to głupota, obojętnie za jakie wrażenia. Możesz tylko przegrać lub ocalić życie, nie wygrywasz nic. Nigdy Dla kolegi poniżej: nie jestem warszawiakiem, powiem Ci nawet że mieszkam w górach tylko zdobywam je rowerem:) Zupełnie nie wiem czemu wywołałeś ich tutaj... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 13:19 Powiedz mi, Ochudzki, zy ty nalezysz moze do tych fantastycznych ludzi, zazwyczaj z Warszawy - nie obrazajac porzadnych Warszawiakow, oczywiscie - ktorzy leza w gory w adidasach i bez mapy?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mwe Re: Góra przeznaczenia IP: *.biskupin.wroc.pl 22.08.05, 14:10 Bez przesady, szerpowie chodza na bosaka i bez map w miejsca gdzie przecietny trekkingowiec nie polazłby bez sprzetu za dziesiatki tysiecy.Z wyposazeniem jakie miał Slocum plynac samotnie dookola świata dziś pewnie mało kto popłynie na Bornholm. Standarty sie zmieniaja, tylko poziom adrenaliny niezbedny do życia pozostaje niezmiennie różny dla różnych osobników. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 15:57 Zgadza sie, tylko ze Szerpowie tam mieszkaja i niekoniecznie musza miec mapy - aczkolwiek zapewniam Cie, ze Szerpowie himalaisci mapy maja i ic uzywaja. Profesjonalna mapa gorska wyglada troche inaczej niz mapy turystyczne jakie mozna kupic w sklepach czy ksiegarniach:)A co do standardow - wlasnie dlatego ze sie zmieniaja nalezy je wykorzystywac, zwlaszcza gdy chodzi o bezpieczenstwo czlowieka. Zakladam, ze ty tez nie chodzisz na piechote z maista A do miasta B, tylko wykorzystujesz dobra cywilizacji w tym celu, prawda?:) Odpowiedz Link Zgłoś
uka_m Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 14:06 Nie oceniam.Pozostawiam to sumieniu,spekulacje będą trwały. Piękna pasja,wiem jak wygląda człowiek,który wraca z udanej wyprawy;Myśli o następnej. Po co tam jeżdzicie?Bo góry są. Patrzę na kamień,który mam z Anapurny i wspominam tych,którzy odeszli,tych którzy muszą żyć z myślą,że mogło być inaczej. ,Krzyk kamienia,Herzoga to temat na dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obserwator Re: Góra przeznaczenia IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 22.08.05, 15:32 Chorzy sa Ci himalaisci.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 16:08 A moglbys rozwinac - dlaczego tak uwazasz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Schuja Re:Kto to placi?,z podatkow? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.05, 17:38 Nie oceniam czy powinni czy nie ludzie sie tam pchac , czy sa normalni czy tez maja srube.Interesuje mnie , kto ponosi koszty roznych akcji ratunkowych , jak cos sie nie uda.Mam nadzieje , ze to wszystko idzie z portfela ludzi bawiacych sie tym wspinaniem.No i mam nadzieje , ze to nie jest ani groszem czy tez centem finansowane z podatkow.To by bylo ORDYNARNE zlodziejstwo moich pieniedzy i na takie cos nie ma mojej zgody.Chca tam wchodzic - prosze bardzo, chca spodac - prosze bardzo , chca byc ratowani prosze bazdzo. ALE NIE ZA MOJE PIENIADZE.Z mojego powodu niech zdychaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re:Kto to placi?,z podatkow? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.05, 10:47 Jestes przerazajacy, i Twoja niewiedza tez jest przerazajaca. Nie martw sie, akcje ratownicze w Himalajach nie sa prowadzone za Twoje pieniadze. A wiesz, powinienies nauczyc sie ze Twoj post swiadczy o Tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Góra przeznaczenia 22.08.05, 16:12 Chorzy nie sa , ale na pewno za dużo ludzi szwęda sie ostatnio po górach. po Kaukazie i po zwykłych Alpach. Połowa tych ludzi nie powinna nigdy w te góry pojechac, jak jedni moi znajomi, którzy nie mają pojęcia jak wiązać asekurację , a w tym roku pojechali na Kaukaz. Wrócili, ale mało brakowało, ze wróciliby bez jednego z członków tej załosnej wyprawy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idavdk Re: Góra przeznaczenia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.05, 10:49 I wlasnie tacy ludzie sprawiaja najwiekszy klopot. Tylko ze to nie sa alpinisci... Odpowiedz Link Zgłoś
swiatlo Przesada z tą "Największą zagadką himalaizmu" 22.08.05, 17:26 Jest to niewątpliwie ważna zagadka, jednak nie najważniejsza. Najważniejsza to zagadka George Mallorego z 1924. Kiedy zobaczyłem nagłówek artykułu byłem przekonany że znaleziono nowe fakty dotyczące tragicznej wyprawy na Mt Everest z 1924, w której to zginęli George Mallory i Andrew Irvine w bardzo tajemniczych okolicznościach i zostawiając za sobą największą zagadkę himalaizmu. Zagadkę czy zdołali wejść na szczyt czy też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Annaantoni. Re: Góra przeznaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.05, 17:49 artykuł bardzo ciekawy - porusza interesujące zagadnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tramp Największą zagadką himalaizmu jest yeti IP: *.neostrada.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.05, 17:58 Nikt nie wie, który to alpinista błąka się po górach. A może jest ich dwóch lub kilku? Oto, co Himalaje robią z ludzi. Rozrzedzone powietrze, brak tlenu w mózgu, choroba psychiczna i taki owłosiony osobnik szwęda się po Himalajach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Schuja Re: Największą zagadką himalaizmu jest yeti IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.08.05, 18:04 A tak wracajac do ostatniej sprawy na Kaukazie, ciekawe kto placil za trud tych rosyjskich ratownikow.Chyba nie byla to jak zwykle darmocha dla Polakow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: izbaa Re: Góra przeznaczenia IP: 80.50.250.* 22.08.05, 18:19 hmm. a ja zawsze myslalem,ze Yeti jest najwieksza tajemnica gor....coz czlowiek istota omylna jest:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Mizeria Gazetowych tekstów. IP: *.infovide.pl 22.08.05, 18:39 Tekst ten pisał chyba jakiś ignorant dość powierzchownie znający całą sprawę. Dowodzi tego chociażby fakt, że autor pisze o tym, że jednym z obszarów sporu o intencje Messnera była kwestia koloru wystrzelonej racy przez Messnera. W rzeczywistości chodziło o racę, którą wystrzelono z bazy. Niby drobiazg, ale w kontekście tej sprawy na tyle istotny, że wręcz kompromitujący... O innych, drobniejszych, zastrzeżeniach już nie będę wspominał. Odpowiedz Link Zgłoś