Gość: KKS
IP: *.prodigy.net.mx
28.11.01, 05:42
Casting Lecha
PROWADZĄCY w II lidze poznański Lech nie ustaje w poszukiwaniach wzmocnień
składu. Listę kandydatów do zespołu otwierają nazwiska Marka Jóźwiaka, Macieja
Mizii i Rafała Pawlaka.
- Skąd pomysł sprowadzenia tych strasznie już doświadczonych graczy? - pytamy
trenera "Kolejorza" Bogusława Baniaka (na zdjęciu).
- W piątek i w sobotę robimy casting w Lechu. Zawodnicy sami się do nas
zgłosili. Chcemy więc im się przyjrzeć na wybiegu. Mamy już zarezerwowany dla
nich hotel w Poznaniu...
- Chodzi o hotel "Trawiński"?
- Nie, nie. Nie ten standard i nie te koszty. Casting w "Trawińskim"
kosztowałby nas więcej niż ewentualne zakupy piłkarzy. Przygotowaliśmy coś
skromniejszego, nie znaczy, że gorszego. Nazwiska są poważne, więc musimy ich
tak samo poważnie traktować.
- Mówił pan, że zawodnicy sami się do was zgłosili...
- Ano. Maciek Mizia był na meczu w Poznaniu. Spodobała mu się bardzo atmosfera
na trybunach. Jest już po rozmowie z działaczami. Raczej była to jednak
przyjacielska rozmowa, a nie finalizująca transfer. Jacek Ziober przez Canal
Plus polecił nam Jóźwiaka i Pawlaka, którzy właśnie wrócili z Chin. Nie chcemy,
broń Boże, im robić żadnych testów. Są to na tyle sprawdzeni piłkarze, że wiemy
na co ich stać. Właśnie Wojtali i Augustyniakowi kończą się kontrakty. I choć
chcemy ich utrzymać w zespole, to musimy się też jakoś zabezpieczyć w razie ich
odejścia. Szukamy obrońcy kryjącego, prawego pomocnika i napastnika.
- Żaden z wymienionej trójki nie jest przecież napastnikiem.
- Zgadza się. Ale nikt nie mówił, że tylko tych trzech piłkarzy poddamy
castingowi. Kotrakt z Groclinem wygasa właśnie Araszkiewiczowi. Nasi działacze
z nim rozmawiają. Poza tym szukamy zawodników w niższych klasach, w trzeciej i
czwartej lidze. Nie obraziłbym się, gdyby pokazał nam się taki piłkarz jak
filigranowy Moskała, który wylał nas z Pucharu Polski.
- To chyba musicie zapukać do trzeciligowego Ceramedu Bielsko-Biała.
- Tam też mamy swoich szperaczy talentów. Grzesiek Więzik jest tam przecież
menedżerem, a ja przecież znam go jeszcze z Pogoni, z której dał kiedyś nogę.