Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czas podsumowań vol. 1

    IP: *.lodz.msk.pl 18.08.08, 22:34
    Półmetek igrzysk za nami, rywalizacja w części dyscyplin zakończona. Czas
    pobawić się w podsumowania występów Polaków.

    1. Badminton - na miarę możliwości. Dyscyplinowana na świecie zdominowana
    przez Azjatów, w Europie przez Duńczyków. Więcej ugrać raczej nie było można.

    2. Gimnastyka sportowa - król Leszek I Blanik i to wszystko. Następców nie
    widać, baza treningowa w rozsypce, młodzieży gimnastyka nie ciągnie (i trudno
    się dziwić, jeśli w szkołach króluje nieśmiertelny skok przez skrzynię).
    Trafił nam się diament, udało się zrobić z niego brylant, ale w następnych
    latach interesować się gimnastyką niestety nie będzie powodu. Może wyślemy
    kogoś do Londynu, kogoś, dla kogo sukcesem będzie 30 miejsce.

    3. Jeździectwo - występ na miarę skromnych możliwości, odległe miejsca
    zawodników w niszowym w Polsce sporcie. Ostatni sukces w tej dycyplinie to
    1988r.- 4 miejsce drużynowo w WKKW w Seulu. Na następny pewnie jeszcze poczekamy.

    4. Judo - kryzysu ciąg dalszy. Dyscyplina, która przynosiła Polsce medale od
    Atlanty podupada. Najgorsze, że oznak poprawy nie widać. W Atenach mogliśmy
    się łudzić, co by było, gdyby walka była kilka sekund krótsza. W Pekinie już
    bez złudzeń. Co jeszcze gorsze nie można mieć pretensji do zawodników- spisali
    się na miarę skromnych możliwości.

    5. Kajakarstwo górskie- całkiem przyzwoity występ, bez fanfar, ale i bez
    rozczarowań.

    6. Kolarstwo szosowe- kryzys trwa i oznak poprawy nie widać. Upadku dyscypliny
    nie powinno przesłonić 8 miejsce Pauliny Brzeźnej. Najgorsze, ze bez
    niedozwolonego wspomagania raczej nie ma szans dogonić światowej czołówki.
    Trenować w Polsce też nie bardzo jest gdzie- najwyższe trasy ledwo
    przekraczają 1000m.

    7. Kolarstwo torowe- ktoś pamięta sukces olimpijski w tej dyscyplinie? Występ
    w Pekinie na miarę skromnych możliwości. Brak torów, brak funduszy, mała
    popularność- w Londynie raczej lepiej nie będzie. A szkoda, bo ta dyscyplina
    dofinansowana mogłaby przynosić sukcesy...

    8. Łucznictwo- występ, choć przyzwoity, rozczarował. W turniejach
    indywidualnych szans medalowych nie było. Kobiety w drużynie zawiodły (znowu),
    mężczyźni pechowo trafili w ćwierćfinale na Koreę. Miejsca w ósemce niby nie
    są złe, ale drużyny stać było na więcej.

    9. Pływanie- kryzys. Pojedyncze miejsca w finałach, brak medalu- liczyliśmy na
    dużo więcej. Zginęli gdzieś żabkarze, zniknęła czwarta 4 lata temu Paulina
    Barzycka, młodzi (podobno) zdolni nie zdobyli minimów. Zawodnicy drugiego
    szeregu zajmowali miejsca w II i III dziesiątce. Być może, jak wieść niesie, w
    pływackim światku pojawił się nowy specyfik. Ale mimo wszystko nasi zawodnicy
    powinni zbliżyć się do rekordów życiowych. A z tym był kłopot.
    Dodajmy do tego próby centralizacji szkolenia, brak bazy treningowej (kryty
    basen 50-metrowy to w PL ewenement)... Jeśli szybko coś się nie zmieni,
    będziemy światową czołówkę gonić latami.

    10. Szermierka- słabo- z 5 szans medalowych (drużyny, szabla kobiet i floret
    kobiet indywidualnie) wykorzystano zaledwie jedną. Pozostali przegrali - i to
    w dość marnym stylu. Po porażce przystąpiono do wzajemnego obrzucania się
    błotem- co wbrew pozorom jest objawem pozytywnym. Niezadowolenie i frustracja
    zawodników może wymusi zmiany. Jeśli to prawda, że przeciwnicy nie byli
    rozpracowani pod względem taktycznym- to kompromitacja związku- wyobrażacie
    sobie, że taktyki drużyny przeciwnej nie mają rozpracowanej piłkarze czy
    siatkarze?

    11. Strzelectwo- też klapa- dwa miejsca w finałach to jeden z gorszych
    występów. Niestety- na miarę możliwości. Zawodników, których stać na medal
    olimpijski niestety już nie mamy.

    12. Tenis ziemny- wynik na miarę możliwości. idiotyczny system kwalifikacji
    wymusił ciułanie punktów w turniejach- nawet jakby ktoś chciał przygotować się
    tylko do olimpiady, nie miał na to szans. Nie mamy zawodników regularnie
    grających w półfinałach wielkich turniejów, więc każdy medal byłby fuksem.

    13. Wioślarstwo- sukces w postaci dwóch medali. Warto jednak popatrzeć
    szerzej- zaledwie 5 osad na igrzyskach, z czego jedna kobieca. Mało.

    14. Zapasy- styl klasyczny- chyba nikt nie liczył na medale, ale styl porażek
    był dobijający. Kryzys, który zaczął się w Sydney trwa i pogłębia się.
    Myślałem, że w Atenach osiągnęliśmy dno. Niestety, myliłem się.
    Obserwuj wątek
      • Gość: y Vol. 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.08, 20:13
        Kolejny dzień igrzysk i kolejne dyscypliny się już dla Polski
        zakończyły.

        1. Podnoszenie ciężarów- srebrny medal Kołeckiego i kilka miejsc w
        czołówce to sukces. Warto zwrócić jednak uwagę, że po raz kolejny
        nie mieliśmy przedstawicieli w niższych kategoriach wagowych. Wśród
        kobiet świat uciekł bardzo daleko- kto chce niech wierzy, że dzięki
        uczciwemu treningowi.

        2. Triathlon- nie liczymy sie w tej dyscyplinie na świecie (chyba
        nawet w Polsce bardziej popularny jest stary dobry pięciobój
        nowoczesny). Udało się wysłać troje zawodników, którzy zgodnie z
        przewidywaniami nie odnieśli żadnego sukcesu.

        3. Boks- ta dyscyplina w Polsce dogorywa. Na mistrzostwach Polski
        marzeniem organizatowów jest obsadzenie we wszystkich wagach
        ćwierćfinałów (a ostatnio był problem nawet z półfinałami). Każdy,
        kto potrafi przetrwać 4 rundy szybko przechodzi do jednej z grup
        zawodowych, gdzie walczy o kolejny tytuł "międzynarodowego mistrza
        polski" na kolejnej "gali boksu zawodowego" zorgaznizowanej w Pcimiu
        czy Wąchocku, za to transmitowanej przez telewizję.
        Wysłaliśmy na igrzyska dwóch bokserów- to i tak niestety ponad stan-
        którzy wrócili bez sukcesu. Obiektywnie patrząc- jakikolwiek sukces
        tylko zafałszowałby upadek boksu amatorskiego w Polsce. Zawodnicy
        startowali w najniższych kategoriach- czyli tych najmniej poważanych
        w boksie zawodowym.
        Bez zmiany w systemie szkolenia, bez stypendiów dla zawodników nic
        się ne zmieni. Jeśli jednego boksera wyślemy do Londynu, to będzie
        nieźle.
        • Gość: Jojo Re: Vol. 2 IP: *.dip.t-dialin.net 19.08.08, 20:36
          Boks amatorski wogole dogorywa ,likwidacja na olimpiadzie tuz,tuz.
          • Gość: y Re: Vol. 2 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.08, 23:09
            A ja obstawiam, że żadnego usunięcia boksu z igrzysk nie będzie.
            Więcej, za kilka lat zobaczymy boks w wersji kobiecej.

            Powód? Amerykańskie stacje telewizyjne.
      • Gość: y Vol. 3 IP: *.lodz.msk.pl 20.08.08, 19:41
        Siatkówka

        1. Kobiety- wynik nieco poniżej możliwości. Można było liczyć na ćwierćfinał, do
        którego zabrakło niewiele. Wyrównane mecze z Japonią, USA, a nawet z Chinami
        można było wygrać. Czegoś zabrakło- zmysłu taktycznego trenera? wiary we własne
        siły? dobrej atmosfery w drużynie? umiejętności?- a może wszystkiego naraz. Czas
        na zmiany. Nie tylko trenera, ale też wśród zawodniczek. Zbyt dużo w grze
        zespołu zależało od dobrej formy Glinki.

        2. Mężczyźni- po przegraniu przez naszą reprezentację w ostatnich miesiącach
        niemal wszystkiego, co było do przegrania, o awans do ćwierćfinału miałem obawy.
        Po dobrej grze w grupie można było liczyć na więcej niż 5 miejsce w turnieju. W
        ćwierćfinale zagrały dwie równe drużyny- szkoda, że jedna musiała przegrać.
        Zresztą i tak przy takim rozstawieniu półfinałów złoto i srebro było poza naszym
        zasięgiem. Brązu jednak szkoda i to bardzo, bo był w naszym zasięgu.
        • Gość: Linka Re: Vol. 3 IP: *.gdynia.mm.pl 21.08.08, 17:23
          Siatkówka kobiet - uważam, że oczywiście nasza reprezentacja wypadła
          słabo, to fakt, ale spójrzmy szerzej, niestety Europa nie liczyła
          się w ogóle. Ostatnie europejskie drużyny odpadły w ćwierćfinałach,
          walkę o medale pozostawiając siatkarkom z Azji i obu Ameryk. Po co
          więc nam były te wszystkie sparingi przed IO z Rosją, czy Serbią?
          Obie drużyny nie liczyły się w ćwierćfinałach, troszkę lepiej
          Włoszki, ale i tak odpadły. Wniosek? Może uczmy się od najlepszych,
          czyli od Brazylii(techniki), od USA(mentalności zwycięzców), od Kuby
          (przygotowania fizycznego, siły i skoczności), od Chin(spokoju,
          taktyki)..Nasze europejskie podwórko w przypadku kobiecej siatkówki
          się po prostu nie liczy..smutne.
      • Gość: y Vol.4 IP: *.lodz.msk.pl 21.08.08, 16:50
        I kolejne dyscypliny mamy już za sobą:

        1. Tenis stołowy- Europa w tym sporcie już się nie liczy, my nie jesteśmy
        wyjątkiem. Nasza reprezentacja wraca bez żadnych sukcesów, czemu chyba nikt się
        nie dziwi. Martwi tylko kiepski styl, w jakim odpadły nasze zawodniczki.

        2. Zapasy- styl wolny - całkiem przyzwoity występ kobiet z brązowym medalem
        (szkoda, że zdołaliśmy zakwalifikować zawodniczki tylko w dwóch wagach). Bardzo
        słaby występ mężczyzn (i tej opinii nie poprawia, że sędziowie uczyli się chyba
        fachu od Howarda Webba). Kryzys trwa, oznak poprawy nie widać, w świecie się nie
        liczymy. Jeśli do Londynu pojedzie dwóch zapaśników będzie nieźle.

        3. Żeglarstwo- ta dyscyplina walczy z pływaniem o miano największego
        rozczarowania igrzysk i wcale w tej walce nie znajduje się na straconej pozycji.
        Mieliśmy 3 załogi, które powinny walczyć nawet o złoty medal. Skończyło się na
        jednym czwartym miejscu i narzekaniach na brudną wodę oraz słaby wiatr (jakby
        warunki nie były jednakowe dla wszystkich). Nadzieją jest to, że w Londynie za
        cztery lata grozi żeglarzom raczej sztorm niż flauta. Może będzie lepiej.
        Szkoda, że nie ma zaplecza dla olimpijskich załóg. W niektórych klasach
        olimpijskich w Polsce nie ma nawet jednej... łódki.
        • Gość: maz45 Re: Vol.4 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.08, 08:08
          We wszystkich niemal dyscyplinach potrzebne są niezbędne reformy. Tylko
          radykalne zmiany w sposobie zarządzania związkami mogą coś zmienić. Tymczasem
          trwa marnotrawienie publicznych pieniędzy, a efektów nie ma. Jest coraz gorzej.
          Minister Drzewiecki zapowiada reformy, zobaczymy co z tego wyjdzie. Pewnie tylko
          na gadaniu się skończy...
          • Gość: y Re: Vol.4 IP: *.lodz.msk.pl 22.08.08, 17:30
            > We wszystkich niemal dyscyplinach potrzebne są niezbędne reformy.
            > Tylko radykalne zmiany w sposobie zarządzania związkami mogą coś
            > zmienić.

            Zaryzykuję stwierdzenie, ze nic to nie zmieni. Związki to tylko jeden z objawów
            choroby. Podstawą każdego sportu wyczynowego jest sport dzieci i młodzieży.
            Część dzieciaków stanie się wyczynowymi sportowcami, reszta będzie trenować coś
            dla przyjemności, albo potraktuje sport jako metodę spędzania wolnego czasu.

            A teraz popatrzmy jak to wygląda w szkołach.
            Owszem, zwiększono liczbę godzin WF. Tylko czemu wszyscy się dziwią, że z tego
            WF wieje kto może, a osoby z całkowitym zwolnieniem z WF grają przed szkołą w
            piłkę nożną.
            Na WF dalej króluje ogólnorozwojowa gimnastyka, nieśmiertelny skok przez
            skrzynię i rzut piłką lekarską. Z gier zespołowych do wyboru siatkówka lub
            koszykówka (piłka ręczna jest wyjątkiem)- jak komuś Bozia wzrostu nie dała, to
            kompleksy gotowe. Oczywiście wszystko na ocenę, liczoną oczywiście do średniej.
            Znakomity skoczek wzwyż po otrzymaniu ndst z rzutu piłką lekarską i biegu na 1
            km grzecznie podziękuje za uczestnictwo w dalszych lekcjach...
            O tym, żeby w ramach WF spróbować np. rzutu dyskiem, dżudo, zapasów, szermierki,
            skoku w dal w większości szkół nie ma mowy.
            Podobnie jak o tym, zeby oceniać postępy wyników, albo brać pod uwagę tylko
            najlepszą konkurencję. Bo próby zlikwidowania ocen z WF spotykają się z
            histerycznym sprzeciwem nauczycieli od fikołków.

            Załóżmy, że mamy już dzieciaka pasjonującego się sportem. Rodzice chcą go
            zapisać do klubu sportowego. Co to oznacza? Po pierwsze wydatki- na sprzęt.
            Kluby klepią biedę i nieraz nie stać ich nawet na zakup jednakowych koszulek czy
            piłek w ilości wystarczającej dla wszystkich chętnych. W miastach dochodzi
            dojazd przez uliczne korki na ich drugi koniec. Na wsi tego problemu nie ma-
            jeśli przetrwał LZS to ma najczęściej sekcję piłki nożnej, jak bardzo ambitny to
            może jeszcze biegów lub koszykówki. Dołóżmy do tego trenera pracującego za
            pensję minimalną, użerającego się z ciągłym brakiem sprzętu, godziny treningów
            bladym świtem lub późną nocą (bo w innych godzinach hala/ basen/ siłownia muszą
            na siebie zarabiać). Zniechęciłby się najambitniejszy.

            A jeśli już mamy młodego zdolnego zawodnika, to musi on odnosić sukcesy. Jeśli
            późno wchodzi w okres dojrzewania, późno nabiera masy mięśniowej, zostaje
            natychmiast skreślony (takim zawodnikiem był np. Artur Partyka- do tej pory
            twierdzi, że ma szczęście, ze trafił w ŁKS na trenera Hatalę, któremu na
            młodzieżowych sukcesach niezbyt zależało).

            Na koniec mamy dorosłego zawodnika, który staje przed dylematem: "z czego, do
            cholery, żyć". Stypendia olimpijskie są przeznaczone dla sportowców z dużymi
            osiągnięciami (miejsce poza finałem MŚ lub ME- i po stypendium). Stypendia
            klubowe i samorządowe są jak yeti- podobno kiedyś je widziano. Sponsorów nie
            interesują sporty niszowe- zapasy, boks amatorski, dżudo, szermierka, pięciobój
            nowoczesny, kajakarstwo- jaki pech, że akurat w tych dyscyplinach można zdobyć
            sporo medali olimpijskich. Sytuacja, w której o medal mistrzostw świata z
            zawodowcami z Europy Zachodniej czy Rosji walczy Polak utrzymujący się głównie z
            zawodu kucharza, ślusarza czy policjanta jest zwyczajnie i śmieszna, i żałosna.

            Ale zawsze najłatwiej zmienić prezesa czy działaczy. Potem przeczekać 4 lata i
            płakać w Londynie w 2012 r., ze wracamy z 4 czy sześcioma medalami.
            To nie zawodnicy zawalili pekińskie igrzyska- w większości dyscyplin osiągnęli
            wyniki na miarę możliwości. To nie działacze- oni wybrali najlepszych jakich
            mieli i przygotowali ich najlepiej jak potrafili. Winny jest system, a raczej
            jego brak.

            Wychowanie mistrza olimpijskiego to co najmniej 8-10 lat. Igrzyska londyńskie
            już przegraliśmy- kolejna klęska jest już prawie pewna. Postarajmy się, żeby nie
            przegrać haniebnie igrzysk w 2016 i 2020 roku. W 2012 r. jakieś medale siłą
            rozpędu pewnie jeszcze Polska zdobędzie. Ale igrzyska w 2016r. możemy oglądać
            tak, jak kiedyś oglądaliśmy igrzyska zimowe- skacząc pod sufit z radości, gdy
            jakiś zawodnik zmieści się w pierwszej dziesiątce.
      • Gość: y Vol.5 IP: *.lodz.msk.pl 22.08.08, 18:17
        I następne:

        1. Gimnastyka artystyczna- nie liczymy się na świecie, nie liczyliśmy się w
        Pekinie.

        2. Pięciobój nowoczesny- gdzie te czasy, gdy Polki zajmowały w mistrzostwach
        świata miejsca 1, 2 i 4? Obecnie mężczyźni znaleźli się w najlepszym razie w II
        dziesiątce, kobiety w połowie pierwszej dziesiątki. Miejsca te wstydu nie
        przynoszą, ale liczyliśmy na więcej.
        Wygląda, ze "polska szkoła pięcioboju nowoczesnego" dołączyła do "polskich
        szkół" zapasów, dżudo, pływania i skoków narciarskich... Od igrzysk w Barcelonie
        występy pięcioboistów są niby przyzwoite, ale bez jakiegokolwiek sukcesu.

        3. Lekkoatletyka- cz. I

        a) skoki- słaby występ. Skoczków w dal ani trójskoczków nie mamy. Michał Starzak
        skacząc nieco powyżej 8.20 miałby medal olimpijski- na treningach podobno się
        zdarzało, na zawodach jakoś się nie udało- brak awansu do finału to spore
        rozczarowanie. Skoczkowie wzwyż gdzieś zaginęli- pojechał jeden, skoczył na
        poziomie zawodów powiatowych i odpadł w eliminacjach. Jakoś trzyma się tyczka,
        choć liczyliśmy na więcej niż 5 miejsce Moniki Pyrek.

        b) sprinty- sprinterów nie mamy. A gdybyśmy nawet mieli, to z zawodnikami z
        Karaibów i USA nie mieliby szans (kto chce niech wierzy, że taki rekord świata
        można osiągnąć dzięki przysłowiowej "bułce z bananem").

        c) płotki - jest nieźle. Trzy miejsca w finałach na 4 biegi i objawienie w
        postaci Artura Nogi. Za 4 lata może być faworytem do medalu, oczywiście jeśli
        ominą go kontuzje, które są zmorą naszych płotkarzy.

        d) biegi średnie - nie istniejemy. Do finału nie awansował nikt, co jednak jest
        sporym rozczarowaniem.

        e) chód sportowy- następców Roberta Korzeniowskiego na razie nie widać. Miejsce
        w I dziesiątce wydaje się szczytem marzeń i możliwości.

        f) wielobój- "ostatnim, co tak w dziesięcioboju startował" był Sebastian Chmara.
        Ciekawie zapowiada się za to siedmiobój. Miejsce w czołówce daje nadzieję, że za
        4 lata będziemy mieli zawodniczkę klasy Uli Włodarczyk.

        g) rzuty- dwie eksplozje formy które dały dwa niespodziewane medale. Pozostaje
        mieć nadzieję, ze nie jednorazowe i że Tomka Majewskiego i Piotra Małachowskiego
        jeszcze nie raz obejrzymy na podium (nieuleczalnym optymistom przypomnę, że po
        igrzyskach w Sydney mieliśmy być potęgą w rzucie młotem). Reszta zawodników
        startowała na miarą możliwości, słabo, albo wręcz beznadziejnie. Nadzieję na
        przyszłość daje jedynie 6 miejsce Anity Włodarczyk. Niestety wygląda, że sukcesy
        Kamili Skolimowskiej i Szymona Ziółkowskiego należą już do przeszłości.
        Oszczepnik Igor Janik chyba do końca życia pozostanie wielkim niespełnionym
        talentem.

        Z podsumowaniem występu w sztafetach i biegach długich na razie się wstrzymam.
        Cuda się czasami zdarzają, a od kiedy niedoceniana Justyna Kowalczyk zdobyła
        medal tuż po otrąbieniu olimpijskiej klęski (a wkrótce potem igrzyska w Turynie
        stały się jednymi z najlepszych dla nas zimowych igrzysk w historii), wolę
        zachować ostrożność. :)
        • babalu Re: Vol.5 22.08.08, 18:58
          Gość portalu: y napisał(a):


          > 2. Pięciobój nowoczesny- gdzie te czasy, gdy Polki zajmowały w mistrzostwach
          > świata miejsca 1, 2 i 4?

          Mistrzostwo świata nie odpowiada mistrzostwu olimpijskiemu. Ergo: możemy znowu
          być w następnych latach w czołówce pięcioboju, ale nie będzie miało to
          przełożenia na IO.

          > c) płotki - jest nieźle. Trzy miejsca w finałach na 4 biegi i objawienie w
          > postaci Artura Nogi. Za 4 lata może być faworytem do medalu, oczywiście jeśli
          > ominą go kontuzje, które są zmorą naszych płotkarzy.

          Fajny jest ten Noga, ale ja obawiam się, że może być takim Plawgą - niby zawsze
          w czołówce,lecz zawsze bez najważniejszego medalu.

          > g) rzuty- dwie eksplozje formy które dały dwa niespodziewane medale. Pozostaje
          > mieć nadzieję, ze nie jednorazowe i że Tomka Majewskiego i Piotra Małachowskieg

          Nie nazwałbym tego "eksplozją formy". Po wynikach obu medalistów na przestrzeni
          sezonu, widać było, że ich forma stopniowa szła w górę. Medali można było się
          spodziewać. O wyniki tych zawodników w przyszłości byłbym raczej spokojny.

          Jeśli chodzi o spostrzeżenia natury ogólniejszej, to odpuściłym sobie
          konkurencje biegowe i sprinty. Jak słusznie zauważyłeś - o dogonieniu biegaczy z
          USA i Karaibów mozemy zapomniec, podobnie jak w biegach długodystansowych -
          Afrykanerów. Różnice w wynikach, biorą się zapewne z dwóch powodów, których nie
          uda nam się tak po prostu zlikwidować: po pierwsze chodzi tu o naturalne
          predyspozycje, po drugie sprawy dopingu, czy jak kto woli - wspomagania
          farmakologicznego mniej lub bardziej dozwolonego. Dlatego w lekkiej atletyce
          postawiłbym na kokurencje techniczne, w których jak pokazują kolejne przykłady,
          nie brak nam talentów (a też wyniki pokazują, że Europa Środkowowschodnia oraz
          Rosja są jakby dwa kroki przed resztą świata).
          Co do występu naszych olimpijczyków w Pekinie, to nie bałbym się surowych ocen
          wystawianych juz w tym momencie: było beznadziejnie i nie zmienią tego nawet i 3
          brązowe medale ostatniego dnia.
      • Gość: y Vol. 6 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.08, 17:08
        Już niestety przedostatnia część podsumowania:

        1. Lekkoatletyka cz II - sztafety- upadek. 7 miejsce męskiej
        sztafety 4x400 metrów to rozczarowanie, nawet biorąc pod uwagę plagę
        kontuzji i przepychanki ze składem. Pozostałe zespoły wypadły
        jeszcze gorzej: rozczarowała gubiąc pałeczkę męska sztafeta 4x100 m.
        Dziewczyny w sztafecie 4x100 m pozbawił dobrego miejsca drobny błąd
        przy zmianie. W sztafecie 4x400 m zespół rozsypał się zupełnie-
        plaga kontuzji gnębi polską lekkoatletykę- czyżby popełniany był
        jakiś błąd w treningu??

        2. Kolarstwo górskie- duży sukces Majki Włoszczowskiej, przyzwoite
        miejsce Oli Dawidowicz i Marka Galińskiego. Jednym słowem: dobry
        występ zawodników, powiedziałbym, że powyżej oczekiwań.

        3. Kajakarstwo klasyczne- kolejne igrzyska i kolejne rozczarowanie.
        Mamy mistrzów świata i Europy, którzy jakoś nie potrafią znaleźć się
        na podium na igrzyskach olimpijskich. Srebrny medal i dwa czwarte
        miejsca to niby trochę lepszy wynik niż w Atenach, ale liczyliśmy na
        więcej i mieliśmy do tego podstawy. Zawiedli zwłaszcza kanadyjkarze.
        Szkoda, bo ta dyscyplina odpowiednio wypromowana i dofinansowana
        mogłaby się stać jedną z naszych olimpijskich specjalności. Na razie
        mamy niewiele torów, niewiele ośrodków, a kajakarski mitrz świata ma
        spore probnlemy ze znalezieniem się wśród 20 najpopularniejszych
        sportowców Polski- przegrywa nawet z piłkarzami.
      • Gość: y Vol. 7 IP: *.lodz.msk.pl 24.08.08, 12:29
        To już końcówka podsumowań

        1. Lekkoatletyka cz. III - biegi długie- nie istniejemy. I istnieć
        prawdopodobnie nie będziemy. To konkurencje stworzone dla Etiopczyków i
        Kenijczyków. Genetyki się (legalnie) nie pokona.

        2. Piłka ręczna - wbrew pozorom 5 miejsce jest sukcesem. Jeszcze 4 lata temu
        zespół miał spore kłopoty, by w ogóle znaleźć się w Mistrzostwach Europy. W
        czołówce światowej znaleźliśmy się jakieś półtora roku temu.
        Oczywiście, mogło być lepiej. Niestety, przekonaliśmy się, ile dla drużyny
        znaczy dobra forma Karola Bieleckiego. Przegrany ćwierćfinał zamknął nam drogę
        do medalu- może nie złotego, ale na srebro czy brąz można było liczyć.
        Najgorsze, co teraz można zrobić, to ogłosić klęskę z powodu braku medalu i
        próbować zmienić trenera.
      • Gość: y Vol. 8 - ocena ogólna i perspektywy IP: *.lodz.msk.pl 24.08.08, 12:43
        Występ reprezentacji Polski w Pekinie należy ocenić, moim zdaniem, jako niezbyt
        udany. Zawiedli zwłaszcza pływacy (nikt po tegorocznych wynikach na świecie nie
        spodziewał się cudów, ale brak jakiegokolwiek medalu to jednak porażka),
        żeglarze oraz, niestety już tradycyjnie, kajakarze. W dyscyplinach, które na
        poprzednich igrzyskach przynosiły nam sporo medali, po raz kolejny, po Atenach i
        Sydney, nie istnieliśmy. Nie mamy już zapaśników (wyjątkiem konkurencje kobiet),
        dżudoków ani bokserów. Gdyby nie kilka mniej lub bardziej spodziewanych
        eksplozji formy, wrócilibyśmy z 6, może 7 medalami.

        Niestety perspektywy igrzysk w Londynie nie są najlepsze. Wychowanie mistrza
        olimpijskiego to co najmniej 8 lat. Spośród tegorocznych i ateńskich złotych
        medalistów w 2012r. startował będzie Tomek Majewski i połowa składu czwórki
        podwójnej. Następców Leszka Blanika nie widać w ogóle, dalsza kariera i sukcesy
        Otylii Jędrzejczak to spory znak zapytania. Może coś ciekawego pokaże się w
        wioślarstwie, mimo małej jego popularności w Polsce (na igrzyskach mieliśmy
        zaledwie 5 osad), może przebudzą się w angielskiej pogodzie żeglarze (jeśli będą
        mieli na czym pływać- są klasy olimpijskie, w których mamy w kraju pojedyncze
        łódki).
        Zmiana szefa PKOl czy prezesów związków sportowych nie jest panaceum- z pustego
        i Salomon nie naleje. Nawet najlepszy prezes nie wybierze medalisty spośród
        kilkunastu zawodników, którzy w ogóle daną dyscypliną się zajmują. Potrzeba
        całego systemu szkolenia. Inaczej za 8 lat wrócimy z 3-4 medalami zdobytymi
        dzięki "iskrze bożej" lub pobytowi i treningowi za granicą.

        Do usłyszenia za 2 lata w Vancouver. Oby w lepszych nastrojach.
      • bazyliszek4 Re: Czas podsumowań vol. 1 24.08.08, 12:45
        a propos kolarstwa torowego - właśnie powstał w Pruszkowie tor, chyba
        najnowocześniejszy w Europie na "wschód od Odry". jeszcze w tym roku będą tam
        ME, w marcu 2009 MŚ. to spora szansa dla tej dyscypliny, choć obawiam się, że
        bez dobrego systemu wyławiania talentów i pracy w klubach (a tu akurat nowy tor
        nic nie pomoże) niewiele będzie z tego dobrego...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka