Dodaj do ulubionych

dzień dobry TVN

11.03.06, 12:59
Dziś rano w programie dzień dobry tvn wystąpiła (tak mi się wydaje, nigdy tam
nie byłam) pani ze sklepu atut i autorytarnym tonem uczyła jak dobierać sobie
biustonosze. Oczywiście Kondze Rusin dostało się za źle dobrany (zdaniem pani
Hani czy też Halinki) zbyt mały biustonosz. Rzeczywiście pani owa nie sprawia
wrażenia osoby miłej i zachęcającej do zakupów w rzeczonym sklepie. Ale
dowiedziałam się natomiast, że ja mam fatalnie dobrany rozmiar. Zawsze
wydawało mi się, że mam 75 E, ale po wysłuchaniu wywodu stwierdziłam, że
powinno to być 70 F albo G? Czuję, że czeka mnie nie lada problem ze
znalezieniem tych rozmiarów w sklepach, a boję się ryzykować zakupy w
sklepach wysyłkowych. Cóż robić mam drogie siostry? Pani H. zniszczyła moje
dotychczasowe życie :(
Obserwuj wątek
    • sigrun Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 13:42
      Ona w te siedemdziesiątki to chyba wszystkie pakuje ja leci, niezależnie od
      figury i tuszy. Czytałam kiedyś o osobie mającej pod biustem 84, którą też
      żandarm z Grochowskiej wcisnał w bodajże 70D ;-)
    • zazulla Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 13:46
      Jak byla w "Pytaniu na sniadanie" to mowiac o za malych biustonoszach push-up,
      ktore sciagaja biust z placow, spojrzala na biust Doroty Wellman, ktora miala
      na sobie push-up akurat :)
    • selia.h Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 14:23
      a powiedziała cokolwiek odkrywczego albo przydatnego? nawet myślałam wczoraj po
      zapowiedziach żeby obejrzeć ale się jakoś rozproszyłam :). mogłaby która
      biuściata streścić program :)?
    • drzazga1 Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 19:53
      Mareda, mnie tez zburzyla swiat pare lat temu:)
      Nosilam sobie 80D, a dostalam 75F.
      Wczesniej nie wiedzialam, ze taki rozmiar istnieje:)
    • pitahaya1 Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 21:35
      Cóz, ja również przeskoczyłam z 75E na 70F. Tylko pojedyncze modele 75E mi
      pasują, choćby Corin.

      Masz kłopoty z tym rozmiarem? Jeśli jesteś z W-wy, zajrzyj do Carrefoura na
      Bemowie, do sklepu Eden na piętrze. Doradzą, mają wybór tych tańszych i tych po
      >300zł :))
      • mareda33 Re: dzień dobry TVN 11.03.06, 23:27
        Mam problem, bo jestem z Białegostoku. Nie w tym problem, że nie ma sklepów ale
        takoś siakoś zaopatrzenie raczej nieciekawe. A już najbardziej mnie wkurza, że
        pani ze sklepu jednego czy drugiego mówi: nie pasuje pani ten model, no dziwne
        bo WSZYSTKIE klientki są zadowolone. A tak szczerze mówiąc nie trafiłam jeszcze
        na biustonosz, z którego byłabym zadowolona.
    • achemiczka Hmmm... 12.03.06, 11:50
      Wiecie co, dziewczyny, ja tak sobie myślę, że może ta Pani Hania faktycznie do
      osób przemiłych nie należy, ale to, że dzieki niej już tyle "Nas" nosi dobrze
      dobrane staniki, to chyba sie jakos na tym forum nie liczy... Byłam u niej,
      widziałm też różne klientki, które przyszły do sklepu i nie mogę powiedzieć, że
      wszystkie były miłe... Nie jesteż prawdą Sigurn to co piszesz, że wszystkie
      kobietki wciska w 70, tu chyba lekko przesadziłaś.... Nie chcę jej bronić, ale
      najazdy na kobietę, która moim zdaniem na serio robi wiele dobrego... zresztą
      juz sama nie wiem co tu napisać, już kiedyś próbowałam, ale widzę, że nadal
      dwoją się i troją wątki typu "Jaka to pania Hania jest okropna"... Moje pytanie
      brzmi: Dlaczegóż to w takim razie takie tłumy u niej? Dlaczegóż jej klientek
      nie brakuje, a nawet klientów? Dla mnie ona może być niemiła, ale wiem że
      jezeli pójdę do jej sklepu to na pewno wyjdę, ze stanikiem który jest dla mnie
      idealny... A jeżeli ktoś tego nie czuje, to niech zaopatruje sie w innych
      sklepach i tyle... Piszecie przecież o Edenie na Bemowie, o Landzie na
      Mokotowie... Myśle, że to jest wybór każdej z nas, do którego sklepu pójdziemy
      po bielizną, a sklep Pani Hani myślę, że ma sie dobrze i będzie miał się dobrze
      nadal... Aha jeszcze jedno, nie przeszkadzało mi to, że musiałm sie rozebrać do
      pasa i Pani Hania nauczyła mnie jak się nakłada prawidłowo stanik i jak ułożyć
      piersi, nie wiedziałam też popłochu i oburzenia wśród innych pań tam
      przebywajacych, każda, powtarzam każda się rozebrała i nie było żadnego
      problemu... I tak sie zastanawiam co z tego, że trzeba sie rozebrać, jak teraz
      wiem, że mogę sobie kupic dobry stanik, wiem jak pielegnowac mój biust, wiem że
      nie ja jedna mam takie problemy i że wreszcie może być dobrze :) Może niektóre
      z Was uraże i posypia sie gromy, ale dla mnie pani Hania mimo wszystko, mimo
      jej zachowania, zrobiła wiele dobrego... i bardzo jej za to dziękuję... I niech
      sobie będzie wyrocznią i tym wszystkim czym ją tam nazywacie, dla mnie jest
      fachowcem :)
      A Kinga Rusin niehch sobie zakłada za małe staniki... to nie mój biust :)
      Pozdrawiam Wszystkie Forumki i przepraszam jeżeli kogoś uraziłam, ale takie
      jest moje zdanie...
      • sigrun Re: Hmmm... 12.03.06, 13:06
        Achemiczko, ani ja, ani (jak podejrzewam) inne forumki wcale nie negujemy
        umiejętności i fachu pani Hani, bo na pewno zna się na tym co robi. Fakt, że
        trafiają się jej też wyjątkowo zrzędliwe klientki, które do ostatniej chwili nie
        wiedzą czego chcą. Jednak nawet takie zachowanie nie usprawidliwia niektórych
        jej w/w wyskoków. Zgadzam się, że zrobiła ona też dużo dobrego dla wielu kobiet,
        jednak - wybacz porównanie - Mussolini też zrobił dużo dobrego dla Włoch (np.
        zbudowanie Eur i usprawinienie komunikacji miejskiej w Rzymie poprzez
        poszerzenie niektórych arterii - a że kosztem zabytkowych kamienic, to już inna
        sparwa), ale jaki był, chyba nie trzeba komentować ;-)
        Nie wiem, może kiedyś, w przypływie dobrych chęci i nieco babskiej ciekawości,
        udam się do Atutu po dobrą radę Benita w spódnicy ;-) Co do stania przed
        "komisją" w toplesie i obmacywania przez sprzedawczynię nie grzeje mnie, ani nie
        ziębi i myślę, że to akurat jest w pełni usprawiedliwione. Jednak resztę
        ewentualnych uwag niezwiązanych z doborem bielizny senso stricte uważam za
        zbyteczną. Na razie muszę skupić się na szybkim powrocie do dawnej sylwetki.
        Może wtedy uda mi się uniknąć obsztorcowania za wystające żebra ;-))) Pozdrawiam
        :-)))
        • achemiczka Re: Hmmm... 12.03.06, 13:36
          Chyba z lekka przesadziłaś z tym Mussolinim...
          Opiszę Ci sytuację jaka była w sklepie podczas mojej pierwszej tam wizyty:
          To była sobota, ludzi multum, choć przyszłam zaraz po otwarciu byłam 20 w
          kolejce, sklep otwarty do godz. 14 bodajze, jest tam bardzo mało miejsca, do
          tego witryny i lady, tak ze poruszać sie trudno, wśród klientek znalazły się
          rózne panie, jednym nie odpowiadało to że kilmatyacja włączona, bo zimo (na
          dworze +27 st.) drugim, że za gorąco... Co do konkretów: pani wchodzi do
          przebierali, widząc że za nią koleja niebosiężna, ona stoi i czeka zamiast sie
          rozebrać.... buuuu... jak tu sie nie wścieknąc na "taką" i to nie tylko od p.
          Hani padają wówczas komentarze... Kolejna sprawa, p. Hania podaje trzy modele
          staników, a klienctce żaden nie odpowiada, bo zabudowany, bo za szerokie
          ramiaczka itp. Jest sobota, modele przez tydzień wyprzedane, p. Hania zaprasza
          w tygodniu, a klientaka oburzona, że ona chce teraz bo tak chce... no wybacz!!!
          i święty by sie wściekł... Ze sklepu wychodziłam jako jedna z ostatnich
          kilentek, dlatego, że nie mieszkam w Warszawie, a miałam przerabiany stanik
          musiałam poczekac, aż usługa będzie zrobiona, tak aby odebrać stanik... wiesz
          która była godzina...prawie 16... wiem że to prywatny sklep i mozna robić co
          sie chce, ale były wakacje, fantastyczna pogoda, nawet gdybym miała swój sklep
          nie wiem czy poswięciłabym sie na tyle aby prawie w każdą sobotę siedzieć w nim
          do 16 i do tego jechac do domu nie wiadomo ile, p. Hania mieszka w okolicach
          Piaseczna... To na prośbę klientek tam zostaje i to dla nich jest tyle ile
          trzeba... I do tego dodam jeszcze to, że podczas tego kiedy p. Hania zajmuje
          sie klientkami, to znalała sie taka osoba, która zapłaciła za jeden stanik a
          zabrała przez "pomyłkę" dwa... Była afera, włączajac to policję, nie będę o tym
          pisac, bo to niemiłe i nie na temat... Ale czy tu można sie nie denerwować? No
          nie wiem, ja mam mieszane uczucia...
          Aha co do negacji jej umiejętnosci... nie wiem czy to można tak traktować, ale
          kilka postów niżej jest topik, że Atut wyroczną nie jest. Atut jak Atut, bo to
          nazwa sklepu, ale tu nie o to chyba chodzi...
          Poza tym tak jak juz piasałm, wybór wśród sklepów jest, można iść gdzie sie
          chce, tylko nie rozumiem osób, które nie korzystały z usług p. Hani i wypisują,
          ze cos tam słyszały lub czytały. Skądinąd tak rodzą sie plotki :( Moja wizyta w
          sklepie była ok. nikt mnie nie strofował ani mi nie ubliżał, dlatego wogóle to
          wszystko piszę, bo niezgadzam sie i to tyle...
          • czarna.czajka Re: Hmmm... 12.03.06, 13:56
            ".....Aha co do negacji jej umiejętnosci... nie wiem czy to można tak
            traktować, ale
            kilka postów niżej jest topik, że Atut wyroczną nie jest. Atut jak Atut, bo to
            nazwa sklepu, ale tu nie o to chyba chodzi..."


            Odniosę sie do tego fragmentu twojej wypowiedzi. Jezeli uwaznie przeczytałas
            ten moj ów 'topik' to chyba zauwazylaś, że :

            1. Byłam w tym sklepie, wiec nie pisze o tym co usłyszłam od kogoś.

            2. Miałam powod by poczuc sie zle jezeli sprzedawczyni odmawia mi SPRZEDAZY
            TOWARU. Sklep - ten sklep to nie jest apteka. Nie potrzebujemy recepty, ani
            diagnozy sprzedawczyni zeby nabyc towar.

            3. Zakladanie ze posiada sie wiedze absolutna jest zalosne.

            4. Wez pod uwage syuacje ze dobrze znasz swoj biust, rozmiar i potrzeby.... i
            co tez za kazdym razem chcesz przechodzic przez "procedure standardowa
            sprzedawczyni"? Ja nie. Podkreslam, umiem sama dobrac i zalozyc biustonosz, a
            tego ta osoba nie akceptuje. Tego nie umiem zrozumiec.

            Pozdrawiam i mam nadzieje ze zobaczysz ze nie atakuje ciebie ani nikogo innego
            na forum, chce tylko zeby jasne bylo skad moja niechec i w/w post.

            Czarna Czajka
            • achemiczka Re: Hmmm... 12.03.06, 14:43
              Akurat to co cytujesz nie mam nic wspólnego z tym, że byłas w tym sklepie...
              Skoro znasz swój biust, to trzeba było się udać do np. Edenu, lub kupić w
              necie, tam nikt by Ci nie odmówił... Bo skoro znasz ten sklep to nie wiem po co
              tam poszłaś, jeżeli obsługa Ci nie odpowiadała...
              Ja nie znałam swojego rozmiaru, pochodze z małej miejscowosci, gdzie kupienie
              stanik w rozmiarze D graniczy z cudem, nie wspominając o F...
              czarna.czajka napisała:
              "i co tez za kazdym razem chcesz przechodzic przez "procedure standardowa
              sprzedawczyni"?"
              nie za każdym razem, byłam tam już kilka razy, wiec wiem co piszę...
              Powiedziałam, że chciałabym mój rozmiar i dostałam to co chciałam, moim zdaniem
              chyba nie do końca Twoją wiedza na temat swojego biustu a właściwie jego
              rozmiaru jest własciwa, może sie mylisz, ale to sprawa indywidualna, tak jak
              traktowanie przez sprzedawczynie...
              Ja też nie chcę nikgo tu atakować, tylko drażnią mnie posty tego rodzaju gdzie
              pisze sie jaka to ta p. Hania beee... a następnego dnia od rana kolejka przed
              Atutem ze hej... tego nie rozumiem i nie zrozumiem... Jak dla mnie to niej jest
              czystą grą. Isnieje duzo złych opowieści o tej osobie, ale nie roumiem skąd
              zatem u niej te kolejki...
              Zresztą nie chce tu robić niemiłej atmosfery... Piszę tylko swoje odczucia, nie
              wiedziałam jak mam rozmiar, nie miałam dobergo stanika, miałam piersi pod
              pachami (jeszcze nadal troszkę tam są - pracuję nad tym), nie wyobrażałam sobie
              siebie w rozmiarze F, ubrania przez źle dobrany stanik leżały ma mnie
              fatalnie... I wszystkie te problemy znikły... zatem nikt mnie nie przekona, że
              ta kobieta jest okropna, niech sobie krzyczy, wymyśla, i gada głupoty, mnie to
              nie rusz, bo ja mam wreszcie idealny stanik i tym sie ogromnie cieszę :) Chwała
              jej za to !!! :)
              P.S. A może warto było zmierzyć stanik który podawała Ci p. H? Daczego tego nie
              zrobiłaś, nic byś nie straciła, chyba ze czas...
              Zresztą wcale mi nie chodziło owoja wypowiedź, odniosłam sie ogólnie do topików
              na ten temat.
              T było Twoje doswiadczenie, może nieszczególnie dla Ciebie miłe i rozumiem to.
              I chę dodać że to już ostatni mój post na temat p. H. Więcej już nikogo nie
              będę tym drażnić. Nie chće niezdrowej atmosfery i tyle.
              Pozdrawiam
              A
              • sigrun Re: Hmmm... 12.03.06, 15:19
                Achemiczko, nie wydaje mi się żebyśmy się tutaj kłóciły zajadle, czy co. No,
                może z Benitem trochę się zagalopowałam ;-) Wymieniamy się tylko spostrzeżeniami
                i tyle. Jednak sama przyznajesz, że starasz się nie dostrzegać negatywnych
                aspektów charakteru pani H., ergo takie negatywne aspekty są. To co raczej
                chciałam podkreślić, że było by lepiej żeby tych negatywnych ston nie było w
                ogóle, ale to utopia. Doskonale rozumiem Twoją postawę i wierzę w to jak
                przedstawiłaś sytuację z drugiej perspektywy. Jednak, jeśli pani H. ma tyle
                klientek z którymi po prostu nie daje sobie rady (psychicznie i fizycznie), to
                po co się rozreklamowała na taką skalę? Wiesz, nie wierzę w bajki, że to prasa i
                inne mass media same przychodzą do ludzi, nawet tych najbardziej utalentowanych,
                bez jakiejkolwiek "presji" tudzież "zachęty"z ich strony. Raczej jest odwrotnie.
                Co do tłumów w Atucie. Ludzie i tak przyjdą i dadzą się traktować per noga,
                wszak reklama jest dźwigią handlu (zobacz "Czeski Sen").
              • czarna.czajka Re: Hmmm... 12.03.06, 16:29
                Achemiczko troche rozbawila mnie twoja propozycja
                : "P.S. A może warto było zmierzyć stanik który podawała Ci p. H? Daczego tego
                nie zrobiłaś, nic byś nie straciła, chyba ze czas..."

                Jezeli przeczytalas w ogole mojego posta to wiesz ze ta wszechwiedzaca kazala
                mi mierzyc stannik ( w swoim przekonaniu dobry) widzac mnie ubrana w slusznych
                rozmiarow narciarska kurtke;] Zapieta pod szyje. To bylo dla mnie wrecz zabawne.

                Zamykam temat ze swojej strony.

                Pozdrawiam i zycze zebys gdzies u Siebie znalazla sklep z cudownymi stannikami
                i przemila obsluga;]
                Czarna Czajka
    • badarka Re: dzień dobry TVN 13.03.06, 08:54
      Dziewczyny, czy my oglądałyśmy ten sam program???? Czy my widziałyśmy tą samą
      panią Hanię????
      Ja trafiłam na tą rozmowę przypadkiem, widziałam nie od początku, choć chyba
      większość i żadnego autorytarnego tonu tam nie słyszałam. Było rzeczowo, na
      temat, konkretnie, ale autorytarnie? w życiu :)
      Kindze Rusin w moim odczuciu też nic się nie dostało. Nie usłyszała słowa
      komentarza, poza suchą informacją, że powinna spróbować stanik o mniejszym
      obwodzie i większej misce.
      Zresztą nie dali jej opowiedzieć o wszystkim, tak jak chciała, o co ja się
      zezłościłam - ale nie na p. Hanię, a na autorów programu, którzy każdy temat
      chcą zamknąć w minutowej rozmowie.

      Nie zrozumiałam na przykład, o co chodziło z palcem. Wy też już o tym
      pisałyście, a ja nie do końca wiem o co chodzi. Gdzie ma być ten odstęp? Między
      fiszbiną a czym?

      pozdrawiam, b.
      • asica74 Re: dzień dobry TVN 13.03.06, 10:26
        Między
        fiszbiną a czym?

        a piersia :)
      • drzazga1 Re: dzień dobry TVN 14.03.06, 02:39
        Po zalozeniu stanika miedzy dolnym brzegiem fiszbiny (brzuszek litery U) a
        miejscem gdzie piers zaczyna sie wybrzuszac z klatki:) powinno byc tyle
        miejsca, ze bedziesz mogla przez stanik przycisnac palec do zebra pod piersia.
        Palec trzymasz poziomo po wewnetrznej stronie brzuszka U fiszbiny.
        Biust w ciagu dnia lekko opada i trzeba mu na to zostawic troche miejsca:)
        • badarka Re: dzień dobry TVN 14.03.06, 08:31
          Dziękuję pięknie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka