maheda
13.02.09, 09:30
Rozmawiając wczoraj z The_Mariską (nocne Polaków rozmowy) doszłam do wniosku,
że producenci staników nie wiedzą chyba, w jaki sposób trzeba szyć miseczki na
duże biusty, stąd ich brak.
Mamy na przykład do czynienia ze stanikami do brytyjskiego MM (tak!), ale w
kroju są mało udane, efekt można obejrzeć tutaj:
www.buxomdream.com/bra5/38kk06.jpg
Zacytuję Mariskę:
"Zastanawiam się zresztą, jak to jest z tą konstrukcją w J-plusach? Prawie
wszystkie firmy boją się porywać na ten sektor rozmiarowy, Panache montuje
absurdalnie szerokie fiszbiny.
W porównaniu z nimi miseczki w Jeunique wydają się okalać pierś odpowiednio,
kosztem koszmarnego dziobowania. W staniku bez fiszbin więcej nie da się
osiągnąć, zastanawia mnie, czy gdyby spróbować stworzyć stanik na fiszbinach w
tym przykładowym 38KK [rozmiarówka firmy, odpowiadająca brytyjskiemu 38MM -
przyp. mój] o podobnych proporcjach części miskowej do reszty obwodu, to czy
niezależnie od kroju miski efekt byłby równie dziobaty. Bo, na logikę biorąc,
gdy nie upychamy piersi pod pachy tylko eksponujemy ją do przodu, to przy
naprawdę dużym rozmiarze ten rozmiar idzie chyba w długość?"
Fakt, że stanik ładnie zbiera wszystko z boku i to mimo braku fiszbin.
Ale kształt jednakowoż jest... jakby tu elegancko... rakietujący, prawda?
Jednak nie o to chodzi.
Mnie się wszystko zależy od kroju miseczki. Owszem, wiadomo, że im większy
biust, tym bardziej będzie wystawał do przodu - to naturalne jest.
Tak samo bardziej wystaje do przodu miseczka G w stosunku do D, prawda?
Sęk jednak w tym, CO robi stanik. Jeśli służy jedynie podtrzymaniu biustu, to
ten biust będzie wyciągnięty do przodu, jak w wyciągniętej szufladzie. I
znakomita większość staników jest niestety w ten sposób właśnie szyta.
Te, które nie są tak szyte, to minimizery (Tango II i większość staników
Panache to wg mnie minimizery), powodujące, że biust nie wystaje do przodu,
ale jest rozłożony na boki i w stronę pach. To wniosek z obserwacji własnej
różnych staników ostatnio potwierdzony w rozmowie z Effuniak. Popatrzcie, co
robi z moim biustem w brytyjskim rozmiarze 75JJ stanik Vanity Fair:
maheda.eu/lobby/VanityFair_734_02.jpg
maheda.eu/lobby/VanityFair_734_03.jpg
Owszem, jeśli biust ma sporą gęstość, jest młody i ma własny kształt, to nie
pozwala się tam ściągnąć i nawet w takim Tango II będzie się prezentował
dumnie z przodu. Wystarczy jednak, żeby taki stanik założyła osoba z lejącym
się biustem i od razu widać, co ten stanik robi...
Jednak miseczki w stanikach dla dużych biustów (brytyjskie J+) powinny być
szyte tak, żeby oprócz podnoszenia biustu również zbierały go i lekko
dociskały do klatki piersiowej.
Dokładnie to robi zresztą genialna Antoinette z Masquerade.
Nie wystarczy jedynie wsadzić tak duży biust do "wyciągniętej szuflady".
Trzeba z niego uformować kulę - a im większy biust, tym łatwiej go uformować,
bo nie ma tak zdecydowanie własnego kształtu, jak biusty ściślej związane z
klatką piersiową.
Wg mnie takie staniki powinny mieć pionowe cięcia, które zapewnią kształt kuli
właśnie, jak dla zupełnie małych biustów.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego obecnie triumfy święci krój balkonetki, skoro
najlepszym krojem na znakomitą większość biustów są staniki z pionowymi
cięciami miseczek, w tym również half-cupy.
To jest krój świetny dla malutkich biustów, dla średnich oraz dla naprawdę dużych.
Z jedną uwagą - w pewnym rozmiarze mogą już nie wystarczyć staniki bez
usztywnień w miseczkach. Tośka jest na duże biusty dlatego tak genialna, bo
jest usztywniona.
Ten sam krój może być też genialny w przezroczystych, miękkich stanikach, ale
to już tylko na bardziej jędrne biusty. Trzeba by było popracować nad tym,
żeby ramiączko było przyczepione do miseczki bardziej na środku. Bo przy
dużych biustach przyczepienie go z boku powoduje zwyczajne wylanie się biustu
przodem lub obawę, że to może nastąpić.
Dodatkowo - lejący się biust wymaga zdecydowanego podtrzymania na całej dolnej
powierzchni. A nie tylko w kilku miejscach, co wystarcza dużym biustom o
zdecydowanym kształcie.
Wyobraźcie sobie kulisty worek wypełniony bardzo silnie piaskiem - jemu
wystarczy podparcie w kilku punktach, a i tak będzie zachowywał swój kształt.
Jeśli jednak wysypiemy z niego część piasku - podtrzymanie go tylko z jednej
strony spowoduje całkowitą utratę jego kulistego kształtu.
Jeśli powiesimy go w miękkim, koronkowym koszyczku, który zawiesimy na sznurku
albo taśmie - taśma bądź sznurek wbiją się w woreczek, powodując deformację
kształtu. Dlatego właśnie wg mnie te koszyczki powinny być dla naprawdę dużych
biustów trochę usztywnione tak, żeby mieć swój kształt.
Jak zdecydowana, męska dłoń, zbierająca nam biust, dopasowująca go do swojego
kształtu i dociskająca go do klatki piersiowej :-)