wariamiktoria
18.01.11, 22:45
Tak mnie naszło ostatnio na dyskusję o tym jaką pracę w naszym kraju się ceni. I przyszła smutna refleksja, że tylko nieliczne zawody są poważane, wiele przeciętnych a jeszcze więcej traktowanych bardzo z góry. Ponieważ zdarzyło mi się pracować w bardzo różnym charakterze w kraju i za granicą to widzę jak różne może być podejście.
Taka np. sprzątaczka (który zawód także wykonywałam) w relacjach znajomych traktowana jak zło konieczne, zawód śmieciowy, coś poniżającego wcale takim być nie musi. Przecież praca w zasyfionym biurze jest nieprzyjemna i lepiej wchodzi się na czystą klatkę schodową a zamiast to docenić traktuje się jak zło konieczne.
Skojarzyło mi się z tą sytuacją:
Czy do przykręcania śrubek też jest potrzebna kreatywna praca zespołowa?
- Oczywiście. W fabryce samolotów bodajże w Mielcu okazało się, że ludzie pracują bardzo mało precyzyjnie. Zaczęto ich uświadamiać, jak od poziomu wykonania jednej części zależy poziom wykonania drugiej, a od tego precyzja wykonania całej maszyny. W dziale, w którym robili małe tulejki, sądzili, że po prostu robią małe tulejki. Jak się okazało, że to część katapulty, która ratuje pilota w przypadku awarii, poziom wykonania tulejek wzrósł.
Więcej... wyborcza.pl/1,75480,8761853,Zwyciezcy_mysla_inaczej.html?as=5&startsz=x#ixzz1BQPYHhJw
Dziś rozmawiałam o tym z koleżanką i przypomniała jej się historia gdy otwierano filię UMCS w bodajże Zamościu i zgłosiły się same kobiety. Kadra zaczęła kręcić nosem, że po co je kształcić jak i tak potem będą siedzieć w domu na co jeden profesor: ale dzieci będą mieć wykształcone matki a to wpłynie na ich życie. Pomijając stereotyp faktycznie mało się ceni pracę wychowawczą jaką rodzice wkładają w dzieci. Siedzenie w domu jest takie niewartościowe. Czemu w tkwi w nas taka potrzeba poniżania, złego oceniania wszystkiego co nie pasuje do naszego widzimisię?
Niby jest taki wierszyk Tuwima:
Wszyscy dla wszystkich
Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?
A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.
Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.
Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.
Tyle, że później wmawia się dzieciom, że muszą być najlepsze. Nauczyciel nie ceni wypracowanej trójki/czwórki tylko wysoką inteligencją i talentem zdobytą piątkę/szóstkę. Udziela się to potem rodzicom itd. Czemu u nas nie ceni się pracy jaką ktoś włożył w zadanie? Ja wiem, że ważny jest efekt. Tyle, że droga też jest ważna. Jeśli jest super programista, który w paręnaście minut wymyśli kod super ułatwiający ale zwykli programiści nie będą potrafili na nim pracować bo super już nie będzie wyjaśniał to mimo, że pewien efekt jest, została pominięta droga i inni nie będą mogli kontynuować. Jak lider w grupie odwalający pracę ale inni nic się nie nauczą.
Czy ja jestem idealistką, że chcę aby praca była dobrze traktowana, nie zbywana jako zło konieczne ale coś co właśnie wspólnie buduje wartość?