wislocki12
16.07.17, 22:53
"Z dr. Mariuszem Bechtą, historykiem, badaczem podziemia narodowego i antykomunistycznego na Podlasiu, rozmawia Mariusz Kamieniecki Dzisiaj we Włodawie pożegnaliśmy ppor. Leona Taraszkiewicza. Kogo pożegnaliśmy w osobie „Jastrzębia”? – Bez wątpienia w osobie Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” pożegnaliśmy jednego z najdzielniejszych dowódców polowych Powstania Antykomunistycznego w Polsce w latach 1944–1953, który po wkroczeniu Armii Czerwonej nie poszedł na współpracę z komunistyczną władzą."
Szkoda tylko, że:
"Wyjechał na roboty do Niemiec, z których uciekł w 1942. Zatrzymany w Chełmie i osadzony w miejscowym więzieniu na ul. Kolejowej, został następnie przewieziony na Zamek w Lublinie i poddany kilkakrotnie przesłuchaniom w siedzibie gestapo „Pod Zegarem”, skąd jesienią 1942 udało mu się uciec i ukryć u swojego ojca chrzestnego Stefana Koropczuka, który po kilku dniach pomógł mu przedostać się w okolice Włodawy, gdzie po kilkunastu miesiącach ukrywania wstąpił do działającego w lasach włodawskich sowieckiego oddziału partyzanckiego „Anatola”. ;-(
Artykuł opublikowany na stronie: www.naszdziennik.pl/polska-kraj/185547,oddajac-zycie-wywalczyli-wolnosc-ojczyzny.html