stix
26.11.06, 21:27
www.ceeol.com/aspx/getdocument.aspx?logid=5&id=6390ea44-eb58-4a84-a6fb-c0d65b829ba7
Kwestia granicy zachodniej bardzo często pojawiała się w publicystyce
polskiej okresu okupacji. Dobrym tego przykładem mogą być broszury opracowane
w środowisku działaczy organizacji "Ojczyzna", działającej w Wielkopolsce już
od końca września 1939 r.
Omawiały one kwestię granicy polsko-niemieckiej w szerszym kontekście
polityki europejskiej. Zawierały nie tylko argumenty natury historycznej i
etnicznej, ale także program odbudowy państwowości polskiej na ziemiach
zachodnich. Decydujący wpływ na treść poniżej przedstawionych tekstów miał
niewątpliwie Zygmunt Wojciechowski, działacz "Ojczyzny" i twórca Instytutu
Zachodniego. Dokumenty, których fragmenty cytujemy poniżej, zostały
opracowane przez Zbigniewa Mazura i Aleksandrę Pietrowicz i opublikowane w
tomie "Ojczyzna" 1939–1945. Dokumenty. Wspomnienia. Publicystyka, wydanym w
Poznaniu w 2004 roku. Zachowano oryginalną pisownię dokumentów.
Problem granicy polsko-niemieckiej
Dotychczasowe wojny całego świata z potęgą niemiecką, następowały
na tle dążeń Niemiec do uzyskania hegemonii w Europie. W dążeniu do realizacji
tego celu, Niemcy szły zawsze jedną i tą samą drogą – najpierw pokonanie
wschodu, by potym, zebrawszy dzięki opanowaniu tej części Europy
odpowiednie siły, uderzyć na zachód. Bezpieczeństwo Europy zależy tym samym
od bezpieczeństwa na wschodzie. Tutaj zaś na plan pierwszy wysuwa
się kwestia bezpieczeństwa Polski. I to nie tylko dlatego, że pokonanie tego
państwa jest głównym celem polityki Niemiec na wschodzie, ale również
z tego powodu, że upadek Polski pociąga za sobą automatycznie poddanie
się Niemcom całej środkowej Europy. Państwo Polskie stanowi bowiem w tej
części starego kontynentu najsilniejszy punkt oporu. Gdy ta przeszkoda zostaje
pokonana, Niemcy uzyskują wolną drogę do dalszych zaborów.
Pierwszym więc warunkiem zabezpieczenia Europy przed ponownym
niebezpieczeństwem niemieckim, jest przyznanie Polsce przez przyszłe traktaty
pokojowe silnej pozycji w stosunku do Rzeszy. Na plan pierwszy wysuwa
się tutaj problem granicy polsko-niemieckiej. Granica wykreślona przez
Traktat Wersalski była dla Polski wybitnie niekorzystna. Wznawiała ona
bowiem niemieckie kleszcze, które już po raz drugi w dziejach, spowodowały
upadek Polski. Jak o tym była mowa w poprzednich rozdziałach,
jednym ramieniem tych kleszczy były posiadłości Niemiec nad Bałtykiem,
poprzez które Rzesza wywierała na Polskę nacisk od północy, usiłując ją
odeprzeć od morza, drugim zaś był klin niemiecki, wbity między Polskę
a Czechosłowację. W ten sposób zachodnie ziemie Polski były przez siły
niemieckie oskrzydlone od północy i od południa, co na wypadek wojny
stwarzało dla Państwa Polskiego pozycję strategiczną nie do utrzymania.
Ten kardynalny błąd Traktatu Wersalskiego musi być obecnie naprawiony.
Naturalną granicą między Niemcami a Polską jest linia biegnąca wzdłuż
Odry i Nissy Łużyckiej. Jest to granica, o którą walczyli Piastowie i którą
osiągnął Bolesław Chrobry. Linia ta stanowi granicę najkrótszą, najłatwiejszą
do obrony, która jednocześnie tworzy z Polski i Czech zwarty blok.
Przeprowadzenie granicy wzdłuż Odry i Nissy Łużyckiej likwidowałoby
następujące bardzo niebezpieczne pozycje niemieckie, które stanowiły zawsze
bazy wypadowe niemczyzny i były jej punktem wyjściowym do dalszych zaborów:
1) klin wbity między Polskę a Bałtyk od ujścia Odry, 2) klin wbity w ziemie
polskie u ujścia Warty do Odry, 3) klin wbity między Polskę a Czechy.
Granica powyższa byłaby więc z punktu widzenia strategicznego najlepszą.
Za takim rozgraniczeniem posiadłości Polski od posiadłości Niemiec,
przemawiają tak samo względy historyczne. Niemczyzna na ziemiach
położonych na wschód od Odry, jest stosunkowo świeżej daty. Są to ziemie
niewątpliwie słowiańskie, o czym świadczą zarówno nazwy poszczególnych
miejscowości, które dopiero w związku z akcją germanizacyjną Prus,
zostały zniemczone, świadczy o tym tak samo słowiańskie brzmienie nazwisk
ludzi, obszary te zamieszkujących.