zigzaur
19.05.05, 10:39
Oprogramowanie komputerowe, zwłaszcza stosowane w działalności gospodarczej,
jest takim samym produktem technicznym jak silnik elektryczny czy nożyczki.
Nabywca ma prawo żądać rękojmii producenta.
Jeśli producent nie sprzedaje a tylko "udziela niewyłącznej licencji", nie
chce udzielić rękojmii i przejąć na siebie odpowiedzialności za produkt
natomiast stosuje różne klauzule typu "nie przejmuje odpowiedzialności za
skutki używania oprogramowania", to z natury rzeczy użytkownik oprogramowania
ma własną opinię na temat rzeczywistej wartości produktu.
Jeśli ten post czytają osoby profesjonalnie zajmujące się ściganiem piractwa, to:
Na forach GW dotyczących zwłaszcza polityki międzynarodowej, zwłaszcza
konfliktów współczesnego świata, wypowiadają się osoby chorobliwie
nienawidzące USA i z tej nienawiści gotowe sprzymierzyć się z KAŻDYM. Jedna z
tych osób wręcz zaapelowała o używanie tylko pirackiego oprogramowania
tworzonego przez firmy z USA, nie tylko Microsoft.
Skontrolowanie komputera takiego "antyamerykana" da 99 % prawdopodobieństwa
trafienia pirata.