Gość: maciass Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.05, 13:49 Ksiądz i Rabin jadą pociagiem. Ksiądz mówi: - Opowiem wam Rabinie historię o tym jak Żyd poszedł do Nieba. Św. Piotr bardzo nie chciał go tam wpuścić ale Żyd pokazał mu coś za plecami, Św. Piotr się odwrócił, a Żyd szybko wszedł do Nieba. W Niebie podniósł się straszny lament - Co tu robi Żyd! Trzeba się go stąd pozbyć i to szybko! W końcu Św. Piotr wpadł na pomysł - wyszedł przed Bramy Niebieskie i zaczął wołać: "HANDEL! HANDEL! HANDEL!". Żyd szybko wybiegł, a Św. Piotr myk do środka i zamknął Bramę. Na to Rabin: - A zna Ksiądz dalszy ciąg tej historii? - Nie. - To ja wam opowiem - rzekł Rabin. - Jak juz Żyd wyszedł to ktoś zauważył, że teraz Niebo należy ponownie wyświęcić, bo się zdesakralizowało. - A no i to i słusznie - powiedział Ksiądz. - Tak, ale trzy dni szukali, ale w Niebie żadnego Księdza nie znaleźli! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 19.05.05, 07:06 Hersz dowiedział się, że jego żona zdradza go ze swoim wspólnikiem Dawidem. Nie daje wiary tej bzdurnej w jego mniemaniu pogłosce, ale pewnego dnia zastaje swego kumpla w objęciach małżonki. Na ten widok wydaje okrzyk: -Stuknij się w łeb, ty głupcze! Ja muszę - ale ty?! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 24.05.05, 16:33 Kon pyta Łabędzia: -Kiedy ty wypoczywasz w ciągu dnia? -Po obiedzie ona zawsze sypia godzinkę albo półtorej. -Co za ona? -No, moja żona! -Ale ja pytam, kiedy ty wypoczywasz, a nie twoja żona... -No właśnie. Gdy ona śpi, to ja wypoczywam. Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 25.05.05, 16:28 Stary szadchen zaproponował młodemu człowiekowi małżeństwo z bardzo brzydką dziewczyną. Młody człowiek, który ją znał, popatrzył na swata jak na wariata. -Co pan, kpisz ze mnie, czy co? -Ja kpię? Ja to myślę zupełnie serio. Jakie masz zastrzeżenia? -Co znaczy jakie? Ona jest ślepa. -To jest wada? Mój drogi, to jest wielka zaleta. Będziesz mógł robić co ci się żywnie podoba, a ona nie będzie tego widziała. -Ale przecież ona jest niemowa. -Jak kobieta jest niemowa, to jest wielkie szczęście. Nie będzie się mogła z tobą kłócić. Nie usłyszysz od niej marnego słowa. Nie usłyszysz od niej marnego słowa. -Na dodatek ona jest głucha. -Czy może być lepiej? Będziesz mógł o niej wszystko mówić, ona tego nie usłyszy. -Na dodatek ona jest kulawa. -Też coś, to będziesz mógł latać za dziewczętami, a ona nie będzie mogła cię dogonić. -A to, że ona jest krościata, to się nie liczy? -Kochany, ty byś chciał, żeby dziewczyna miała same zalety? Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 27.05.05, 19:12 Hersz przychodzi do rabina: -Rebe, czy w Sądny Dzień Żyd może się położyć z kobietą do łóżka? -Może tylko z własną żoną. -Dlaczego? -Bo w Talmudzie jest napisane, że w Sądny Dzień Żyd nie ma prawa mieć przyjemności! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 30.05.05, 13:13 Mosze przychodzi do domu i od porgu Salcia mówi: - Mośku, słyszałeś nowinę? - Jaką? - Berni przestał palić, ten nałogowy palacz co wypalał 3 paczki dziennie przestał. - Niemożliwe! - A jednak, widzisz on ma w sobie to czego Ci barkuje, silną wolę. - Łee tam, jeden odosobniony przykład... - Poczekaj nie skończyłam jeszcze. - Więc? - Twój przyjaciel Morty, ten alkoholik, wiesz który? - No wiem, co z nim? - Przestał pić, widzisz, on też ma to czego Ci brakuje, silną wolę! - I co myślisz ze ja jej nie mam? - Nie masz. - A własnie że mam! - W takim razie udowodnij. - Dobrze, od dziś, bede spał w stołowym, i nie zbliżę się do żadnej kobiety. - Dobrze, zobaczymy jak długo wytrzymasz Mośku... Mosiek jak obiecał, spał w stołowym i nawet nie pomyslał przez tydzień o ani jednej kobiecie. Aż którejś nocy w drzwiach od stołowego stanęła Salcia w samej bieliznie trzymając w ręku swoją poduszkę: Mosiek się wybudza i pyta? - A ty czego chcesz? - Mosku, wiesz Berni znów zaczał palić... Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 01.06.05, 07:53 Osiemdziesięcioletni Szmerel żeni się z młodziuteńką Deborą, która po upływie niedługiego czasu zachodzi w ciążę. Pełen wątpliwości udaje się do cadyka: -Rabbi, jak to możliwe? -Ja ci wytłumaczę: po afrykańskiej pustyni przechadza się jegomość z otwartym parasolem nad głową. Nagle atakuje go lew. Nasz spacerowicz szybko zamyka parasol i zamierza się nim na bestię, która pada martwa. -Rabbi, jak to możliwe? -Za plecami jegomościa stał myśliwy i jednocześnie wystrzelił. Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 02.06.05, 08:03 Żyd wysłał swojego syna na studia do Ameryki. Po kilku latach pobytu syn wraca i tak oto rozmawiają: — Synu, a gdzie twoja broda? — Tate, w Ameryce nikt nie nosi brody. Zgoliłem ją. — Ale przestrzegałeś szabasu? — Tate, w Ameryce w szabas wszyscy idą do pracy. — Mam nadzieję, że spożywałeś tylko koszerne jedzenie? — Tate, w Ameryce bardzo ciężko o koszerne jedzenie. — Och synu! Powiedz mi tylko jeszcze jedną rzecz. Nadal jesteś obrzezany? Prawda?! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 03.06.05, 10:22 Rabin wchodzi do sklepu miesnego, pokazuje na szynke i mowi - poprosze pol kilo tej ryby - ale szanowny panie to jest szynka wieprzowa - odpowiada zdziwiony rzeznik - a czy ja sie pana pytam jak ta ryba sie nazywa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: X Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 22:41 Wiózł facet młodych żydów na wycieczkę do muzeum do Oświęcimia. Pech chciał, ze autobus zepsuł się po drodze i to jeszcze na kompletnym zadupiu. Próbował kierowca naprawić ale nic. W końcu spotkał jakiegoś chłopa i mówi: - Panie, błagam pomóż pan, wiozę żydów do Oświęcimia i mi się autobus zepsuł - A co ja panu poradzę. Mam tylko małego grilla Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 07.06.05, 18:26 Ksiądz i Rabin jadą pociagiem. Ksiądz mówi: - Opowiem wam Rabinie historię o tym jak Żyd poszedł do Nieba. Św. Piotr bardzo nie chciał go tam wpuścić ale Żyd pokazał mu coś za plecami, Św. Piotr się odwrócił, a Żyd szybko wszedł do Nieba. W Niebie podniósł się straszny lament - Co tu robi Żyd! Trzeba się go stąd pozbyć i to szybko! W końcu Św. Piotr wpadł na pomysł - wyszedł przed Bramy Niebieskie i zaczął wołać: "HANDEL! HANDEL! HANDEL!". Żyd szybko wybiegł, a Św. Piotr myk do środka i zamknął Bramę. Na to Rabin: - A zna Ksiądz dalszy ciąg tej historii? - Nie. - To ja wam opowiem - rzekł Rabin. - Jak juz Żyd wyszedł to ktoś zauważył, że teraz Niebo należy ponownie wyświęcić, bo się zdesakralizowało. - A no i to i słusznie - powiedział Ksiądz. - Tak, ale trzy dni szukali, ale w Niebie żadnego Księdza nie znaleźli! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 08.06.05, 19:52 -Słuchaj Żółtko, czy ty wiesz, że ten Łabędź, gdy ciebie nie ma w domu, przychodzi do twojej Rebeki? -A czy ty wiesz, że kiedy on przychodzi do mojej Rebeki to daje jej 10 złotych, a gdy ja w tym czasie idę do jego Helci, to nie daję jej ani złotówki? Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 09.06.05, 16:31 Jeden chłop kupował raz u Łabędzia trzewiki. Przymierza je, ale widzi że ma oba lewe. Leci prędko do Żyda i mówi: - Jezusie Nazaretański, przecież wyście mi sprzedali dwa lewe! A Łabędz na niego z gębą: - Czy wy chłopi jacyś nienormalni?! Przed chwilą był tu taki inny i wrzeszczał że mu dwa prawe sprzedałem. Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 10.06.05, 18:55 AUTO I EIERWEISS W życiu na ogół zawsze miałem szczęście. I w rodzinie, i w interesie powodziło mi się wcale nieźle. Żona z małymi wyjątkami, była mi zawsze wierna, bo jak przez 18 lat zdradziła mnie tylko dwa razy, to to nie jest dużo. Raz z jednym muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupców i Rękodzielników, gdzie ja jestem pice-wreses. (z dumą) Wielka instytucja, paręset kilkadziesiąt samych członków, nie licząc zarządu. W interesie także było niźle. I nawet kiedy ostatnio okradli mi sklep, to tyż miałem szczęście, bo akurat poprzedniego dnia obniżyłem ceny o 30% więc, nie tak dużo straciłem. Państwo muszą znać tę firmę na Nowolipkach: "Żółtko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss - to ja, a Żółtkowyjechał. Wraca za rok i cztery miesiące. Nie, nie do Brześcia. Nim się zajęło takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On był autor. On pisał fantastyczne książki w rodzaju Walasa, tylko że to byli książki handlowe naszej firmy. Złodziej, ale bardzo porządny człowiek. I mądry człowiek! On na przykład wymyślił sposób darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I wszystkie listy dochodziły i nikt nic nie dopłacał. W jaki sposób? Zwyczajnie, On wszystkie listy kierował do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako wysyłającego, podawał nazwisko tego człowieka, do którego pisał. To poczta zwracała tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi się u nas trzyma w więzieniu. Stra... "szne" już nie mogę wymówić, taki jestem oburzony. Inna rzecz, że jak Żółtko zabrali, to białko odżyło. Ja sam rządziłem, ja sam zarabiałem i mnie się zaczęło lepiej powodzić. A powodzenie obowiązuje. Umeblowanie Ludwik XIV ja zmieniłem na numer większe, na Ludwik XV, latem ja już miałem zamiar jechać do Eks-le-Bęc, tylko zasiedziałem się w Miedzeszynie, ja już kupiłem sobie jedwabną śpiżamę w Gold England (a propos, ja do dziś dnia nie wiem, czy to się nosi na nocnej koszuli czy pod?), słowem zacząłem prowadzić nowe, wytworne życie, coś a la Moryc Chevalieri. I kiedyś mówię do żony: "Regina! Jak się zapatrujesz, żeby kupić auto?" I oto od tej chwili kiedy padło to lekkomyślne zapytanie minęło już cztery miesiące - i od czterech miesięcy ja mam auto, a właściwie auto ma mnie i od czterech miesięcy ja nie spałem, ja nie jadłem, ja nie byłem w sklepie, ja w ogóle przestałem żyć! Może państwo myślą, że ja jeżdżę tym autem? Tyż nie. Moja żona jeździ? Nie. To kto nim jeździ? Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz. On przyszedł kiedyś do sklepu i mówi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze. "Eierweiss. Czym mogę służyć?" - "Słyszałem, że Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam Piperlaka! Świetna marka!), więc chciałem przystać na szofera". Pokazuje mi świadectwa, z hrabiami jeździł, z cesarzami jeździł, Waldemarsową woził, kto tylko jest - to on woził. To go wziąłem. I nazajutrz ranoon zajechał Piperlakiem przed mój sklep. Regina już czekała, dzieci już czekały. "No panie Grzegorzewski, mówię, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski uśmiechnął się i rzekł "Dziś, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowód suwaka tłucze w karter". - Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowód suwaka" - A dlaczego on tłucze, panie Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to się suwak zatarł i uszy mu się obrywają". Aha, powiedziałem. To może pan przyprawi te uszy? Dzieci tak chcą pojechać! W tym miejscu Grzegorzewski znów uśmiechnął siępobłażliwie i poprosił o 150 złotych z powodu karbowód suwaka tłucze w karter. Po tygodniu kochany pan Grzegorzewski znów zajechał pod sklep, z przyprawionymi uszami suwaka i karbowiaka, dzieci i żona już czekały, wsiadamy - i prosimy jechać w Aleje. Państwo znają drogę z Nowolipki do Aleje? Więc na rogu Przejazd i Bielańskiej myśmy się zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka się wytopiła..." - To co zrobić? - "Niech państwo biorą taksówkę". Tośmy wzięli taksówkę. I tak jest od czterech miesięcy! To kulung nie w porządku, to bolec nie sztymuje, to mamka nie łapie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam jest nagar! A dzieci płaczą i ja ich wożę taksówką, albo leżę z Grzegorzewskim w garażu pod moim Piperlakiem i na mnie kapią różne świństwa, a on mi tłumaczy! On mi tłumaczy, że trzecia szczotka na kolektorze nie działa, że się świeca zaoliwiła, że karburator się zapchał, że akumulator się wypiperlaczył, że błoto ma magneto, że grzybek ma ślimaka, że ślimak ma suwaka! I płacę już czwarty miesiąc: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensję, garażowi za kaburowiaki, a taksówkom za kursy! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 10.06.05, 22:22 Idzie Żółtko ulicą szukając zakładuz egramistrzowskiego. Nagle patrzy: sporej wielkości budynek z wywieszonym ogromnym zegarem w witrynie. Wchodzi, podchodzi do faceta stojącego za ladą i mówi: - Dzień dobry. - Dzień dobry. - Chciałbym zreperować zegarek. - A co mnie to obchodzi? - To nie jest zakład zegarmistrzowski? - Nie. To jest burdel. - To czemu pan wywiesił zegar w witrynie? - A co miałem wywiesić? Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 23.06.05, 07:33 Czterech Żydów spotyka się na giełdzie w Kijowie. Po przywitaniu rozpoczynają się przechwalać: - Ja wczoraj rozmawiałem z policmajstrem. - Policmajster... policmajster! Też mi dygnitarz! - lekceważąco krzywi się drugi - Ja gościłem naczelnika powiatu. - Co tam naczelnik powiatu! - mówi trzeci - Ja byłem w gabinecie rzeczywistego radcy stanu. - To wszystko nic! - powiada czwarty - Ja dzisiaj rano rozmawiałem z samym gubernatorem, grafem Ignatiewem. Trzej pozostali słuchacze nie mogą wyjść z podziwu: - Aj, aj, aj! Z samym grafem Ignatiewem! I co on ci powiedział? - A co miał powiedzieć? "Paszoł won, jewrej!" Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 28.06.05, 08:27 Nowo ochrzczony bankier Rozenblum zaręczył syna z córką neofity Kona. - Zawsze życzyłem sobie takiego zięcia - zwraca się Kon do przyjaciół - Sympatycznego chrześcijańskiego młodzieńca z dobrej żydowskiej rodziny Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 29.06.05, 07:47 Do cadyka przyjechał pewien chasyd i żali się, że interesy idą źle. Ale, ponieważ ludzie jeszcze nie znają opłakanego stanu jego interesów, więc córka jego może jeszcze zrobić dobrą partię. Właśnie swatają jej młodego człowieka z dobrej zamożnej rodziny, ma on jednak jeden mały feler: jest trochę niedowiarkiem. - Ani mi się waż oddać córkę takiemu! - krzyczy rabin - Lepiej oddaj ją szewcowi lub furmanowi, ale niedowiarkowi nigdy! - Rabbi - powiada chasyd w pokorze - moja córka też ma mały feler. - Jaki? - Ona jest tak jakby trochę... w ciąży Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 30.06.05, 11:06 Chaim Kohn patrząc na obraz „Swięta rodzina”: - Dachu nad głową nima, łóżek nima, na pieluchy nima, ale się przez Siemiradzkiego dać namalować – jest!! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 01.07.05, 07:57 - Panie Lippa! - oburza sie bankier. - Jak pan smie oswiadczac sie mojej corce?! Pan nie masz ani interesu, ani pieniedzy,ani nawet posady! - Tak... ale mam widoki... - Co? Widoki? W takim razie panu potrzebna lornetka, a nie moja corka! Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 04.07.05, 15:12 Spotykają się dwaj starsi Zydzi - Mosze Nissenbaum umarł. Idziesz na pogrzeb? - Czemu mam iść? On na mój przyjdzie?? Odpowiedz Link Zgłoś
rydzyk.tadeusz Re: Humor zydowski 04.07.05, 22:08 Czterech rabbich prowadziło dysputę teologiczną. Ponieważ nie mogli dojść do porozumienia, zrobili głosowanie. Głosowanie zakończyło się stanem 3:1. Rabbi, który przegrał w głosowaniu zaczął modlić się do Boga: - Panie mój! Wiem, że mam rację a serce moje jest czyste. Pokaż im jakiś znak, żeby wiedzieli, że racja jest po mojej stronie... I faktycznie w jednej sekundzie na niebie pojawiła się ciemna chmurka. - Widzicie! - krzyczał ten, który się modlił. - Oto jest znak od Pana! To ja miałem rację... Jednak pozostali trzej powiedzieli, że to tylko zwykła chmurka i to na pewno nie jest znak od Pana. Wtedy rabbi zaczął modlić się jeszcze raz: - Panie mój! Tak bardzo Cię proszę... Daj nam większy znak, na potwierdzenie mych słów... Na niebie pojawiło się jeszcze kilka ciemnych chmurek i nagle strzelił piorun. Trafił on w drzewo oddalone od rabbich jakieś 100 m. Wtedy rabbi, który się modlił powiedział: - Widzicie! Pan znowu do nas przemówił! Na co jeden z rabbich odpowiedział mu: - No to co, że Pan Ci odpowiedział. Nadal my mamy rację, bo jest 3:2!. Odpowiedz Link Zgłoś
kuger Re: Humor zydowski 05.07.05, 09:56 Przychodzi Icek do Rebe i mówi: -Mam problem, mam dwie kandydatki na żone. Jedna piękna i powabna ale nie wierna, druga brzydka ale wierna i religijna. Którą wybrać ? Rebe na to: - A wolisz podzielić się tortem, czy w samotności jeść gó.. ? Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 05.07.05, 16:31 Lata trzydzieste, Saska Kępa, Most Poniatowskiego, klub wioślarski, plaża nad Wisłą, panie i panowie ubrani są w jednakowe, jednoczęściowe kostiumy w paski poprzeczne. W wodzie po kostki stoi pani Rozencwaig i pan Rozenkranz. Pan Rozenkranz mówi: - Pani Rozeincwaigowa, ja tutaj na Francuskiej to mam piękną garsonierę. Może pani przyjdzie do mnie, ja bym pani pokazał kolekcję motyli. Wypilibyśmy kawę, koniak, posłuchalibyśmy dobrej muzyki. - Panie Rozenkranc, my wejdźmy głębiej do wody, po co ludzie mają wiedzieć, o czym my rozmawiamy? Odpowiedz Link Zgłoś
mister1 Re: Humor zydowski 06.07.05, 15:58 Rabbi Izaak z Berdyczowa mawiał: - Nie ma człowieka bez grzechu. Istnieje jednak zasadnicza różnica miedzy cadykiem a grzesznikiem. Cadyk, dopóki żyje, wie, że grzeszy. Grzesznik, dopóki grzeszy, wie, że żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
agax85 Re: Humor zydowski 06.07.05, 16:25 Dzwoni telefon: <Czy Rosenkrantz jest w domu?> <Narazie tak> <Dlaczego narazie?> <Zaraz wynosimy> Odpowiedz Link Zgłoś