Dodaj do ulubionych

Humor zydowski

    • mister1 Re: Humor zydowski 27.07.07, 12:29
      Do cadyka przyjechał pewien chasyd i żali się, że interesy idą źle. Ale,
      ponieważ ludzie jeszcze nie znają opłakanego stanu jego interesów, więc córka
      jego może jeszcze zrobić dobrą partię. Właśnie swatają jej młodego człowieka z
      dobrej zamożnej rodziny, ma on jednak jeden mały feler: jest trochę
      niedowiarkiem.
      - Ani mi się waż oddać córkę takiemu! - krzyczy rabin - Lepiej oddaj ją
      szewcowi lub furmanowi, ale niedowiarkowi nigdy!
      - Rabbi - powiada chasyd w pokorze - moja córka też ma mały feler.
      - Jaki?
      - Ona jest trochę... w ciąży.

    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.07, 21:22
      Oto aforyzm Hugona Steinhausa, wybitnego polskiego matematyka zydowskiego
      pochodzenia (a wiec humor zydowski):

      "Idioci i geniusze są wolni od obowiązku rozumienia dowcipów."

      Aforyzm ten dedykuje wszystkim, ktorzy w ostatnim czasie atakowali
      mnie i prezentowany tu przeze mnie humor zydowski.
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 15:20
      Rzecz dzieje sie w zydowskim chederze. Nauczyciel opowiada uczniom o zyciu
      slawnego cadyka z Berdyczowa.
      - Caly dzien, od samego rana, cadyk jest pograzony w czytaniu swietych ksiag,
      a wieczorem, gdy juz jest zmeczony, otacza go 50.000 aniolow. 10.000 aniolow
      ujmuje cadyka za rece, 10.000 za nogi i klada go w lozku obok zony...
      - Przepraszam - przerywa jakis uczen - a co robi reszta 30.000 aniolow?
      - Jak to co? Przeciez oni musza go wyrwac z objec cadykowej...


      ("Idioci i geniusze sa wolni od obowiazku rozumienia dowcipow.")
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 15:39
      - Czy pan jest redaktorem tej gazety?
      - Tak, czym moge sluzyc?
      - Moj panie, panski wspolpracownik, redaktor Szwindelkranc, uwiodl moja corke,
      obiecal, ze sie z nia ozeni i zniknal bez sladu.
      - No?
      - To ja przyszedlem panu powiedziec, ze zaskarze do sadu.
      - Redaktora Szwindelkranca?
      - Nie, pana!!
      - Dlaczego mnie?
      - Pan przeciez jest redaktorem odpowiedzialnym.


      ("Idioci i geniusze sa wolni od obowiazku rozumienia dowcipow.")
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 21:35
      Szadchen proponuje panu Jakubowi partie dla corki, ale wzbogacony kupiec
      odrzuca wszystkie propozycje.
      - Moze ksiaze Walii? Chcesz pan?
      - Co takiego? Przeciez to chrzescijanin!
      - Wielka rzecz! Panska corka moze sie przeciez wychrzcic.
      - Ani mysle.
      - Pomysl pan jednak. Taki ksiaze...
      Po kilku tygodniach kupiec namyslil sie jednak. Telefonuje do szadchena:
      - Jak nie masz pan nic lepszego, to dawaj pan ksiecia Walii.
      - Chwala Bogu! - ucieszyl sie szadchen. - Jedna strona juz sie zgodzila!

      *Szadchen - posrednik malzenski

      ("Idioci i geniusze sa wolni od obowiazku rozumienia dowcipow.")
    • Gość: Onufry Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 20:33
      Pani Regina przyszla do mlodego, ale znanego juz dobrze ginekologa, proszac go
      o porade. Jest juz 5 lat po slubie i nie ma dzieci, a bardzo chcialaby urodzic
      jakies malenstwo.

      Doktor kazal jej isc za parawan i rozebrac sie.

      Pani Regina, rozebrawszy sie do naga, wychylila glowe zza parawanu i spojrzwszy
      na piszacego cos lekarza - zarumieniona, wstydliwie zapytala:

      - A pan doktor nie bedzie sie rozbieral?


      ("Idioci i geniusze sa wolni od obowiazku rozumienia dowcipow.")
    • mister1 Re: Humor zydowski 08.08.07, 08:56
      Zona i weksel zawsze wracaja.
      • Gość: zibc Re: Humor zydowski IP: 70.89.21.* 08.08.07, 19:28
        Mister1, przestan juz z tym. Juz zaczelam omijac te "twoje"
        humory...myslalam , ze juz ...a tu znowu nudzisz sciagajac od innych
        Basta, nie?
      • mister1 Re: Humor zydowski 24.08.07, 10:50
        ZSRR, czasy Breżniewa. Zima, ogromna kolejka pod sklepem mięsnym.
        Ludzie stoją
        już dość długo, przytupują, wychodzi kierownik:
        - Towarzysze, właśnie dostałem wiadomość, że mięsa będzie mniej, niż
        początkowo
        mówiono. Nie starczy dla wszystkich, wobec tego towarzysze Żydzi,
        proszę odejść.
        Odeszli, minęła następna godzina. Wychodzi kierownik:
        - Towarzysze, dostałem wiadomość, że mięsa będzie jeszcze mniej. W
        takim razie
        towarzysze bezpartyjni, proszę odejść.
        Odeszli. Za jakiś czas kierownik wychodzi jeszcze raz:
        - Towarzysze, niestety dostałem wiadomość, że dostawy mięsa nie
        będzie.
        A na to ludzie: - No tak, Jewriejom zawsze najlepiej!
        • Gość: Tomasso Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.07, 11:54
          Pewien bogobojny Żyd, żyjący z rodziną w skrajnej biedzie, napisał
          list do Pana Boga, przedstawiając mu cały ogrom swej nędzy. Kopertę
          zaadresował "Do Pana Boga" i wyrzucił przez okno.
          Traf chciał, że w owej chwili przechodził ulicą sekretarz bankiera
          Kona. Sekretarz zaniósł kopertę swemu pryncypałowi. Ten wzruszony
          treścią listu, dał sekretarzowi sto złotych, kazał je zanieść
          biednym ludziom i powiedzieć, że on, Kon, jest w stałym kontakcie z
          Bogiem, który przekazał mu wiadomość o ich losie.
          Sekretarz wypełnił skrupulatnie polecenie szefa.
          - Masz pojęcie - mówi żona biednego Żyda - jeżeli Kon dał nam z
          polecenia Pana Boga sto złotych, to ile musiał zatrzymać dla siebie
          za pośrednictwo!
          • Gość: Tomasso Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.07, 05:34
            Up

            Telefon do lombardu o dwunastej w nocy:
            - Dobry wieczór. Tu Rabinowicz. Powiesz mi, Mojsze - która jest
            godzina?
            - Dwunasta w nocy.
            - Dziękuję, Mojsze. Śpij spokojnie!
            Za 10 minut znowu dzwoni telefon:
            - Dobry wieczór. Tu Rabinowicz. Powiesz mi, Mojsze - która jest
            godzina?
            - Przecież niedawno dzwoniłeś, Rabinowicz?
            - A ja wiem, ile czasu od tego minęło? Muszę wiedzieć dokładnie,
            która godzina.
            - 10 minut po północy!
            - Dziękuję bardzo, Mojsze! Pozdrów swoją Halcię ode mnie.
            Za pięć minut znowu dzwoni telefon:
            - Dobry wieczór. Tu Rabinowicz. Powiesz mi, Mojsze - która jest
            godzina?
            - Kur*a Twoja mać, Rabinowicz!!! Przyjeżdżaj tu natychmiast,
            zabieraj swój pier*olony, zastawiony, nic nie warty budzik i daj mi
            się wreszcie wyspać!!!!
    • mister1 Re: Humor zydowski 05.09.07, 09:28
      Małżonkowie obchodzą 50-rocznicę ślubu w Synagodze. Rabin poprosił
      Moshego by podzielił się z całą kongregacją swoimi spostrzeżeniami,
      jak udało mu się przez tyle lat żyć z jedną kobietą. Moshe przemawia:
      - Tak więc, szanowałem ją i wydawałem na nią pieniądze. Ale
      najważniejsze to, że wziąłem ją w podróż na szczególną okazję.
      Rabin pyta:
      - Podróże? A gdzie?
      - Na naszą 25-rocznicę zabrałem ją do Pekinu w Chinach.
      Rabin krzyczy:
      - Co za straszny przykład dajesz pozostałym mężom, Mosze! Ale
      powiedz, co zrobiłeś dla żony na 50-rocznicę?
      - Wróciłem i przywiozłem ją z powrotem.

      • Gość: Tomasso Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.07, 14:55
        up

        Stary Goldbaum, który już wiele lat nie był w Polsce, przyleciał
        odwiedzić rodzinę.
        Idąc ulicą, którą kiedyś często chodził, zatrzymał się w kantorze.
        Stoi przed tablicą świetlną z cenami walut, kręci głową i pyta:
        - Dlaczego ten $ teraz tak mało kosztuje? Przecież on zawsze
        pamiętam był ponad cztery!
        Kasjer przez chwilę patrzy na niego i z nutką ironii odpowiada:
        - Ale on przecież ciągle jest ponad cztery!
        - Co pan mówisz? Gdzie?
        - Na klawiaturze!!
    • mister1 Re: Humor zydowski 20.09.07, 11:24
      Żydowski biznesmen poucza syna, aby nigdy nie brał sobie za
      żony 'sziksy'. Syn na to:

      -Tato, ale ona zamierza się konwertować na judaizm

      -To nie ma znaczenia. Sziksot zawsze sprawiają problemy.

      Po ślubie ojciec prowadząc firmę wspólnie z synem, woła go któregoś
      dnia i pyta czemu nie był wczoraj w pracy.

      -Ależ tato- odpowiada syn- wczoraj był szabat.

      -No to co, przecież my zawsze pracujemy w szabat, to nasz najcięższy
      dzień.

      -Nie będę pracował więcej w szabat, bo moja żona chce, żebyśmy w
      szabat chodzili do synagogi.

      -Widzisz- mówi ojciec- mówiłem ci, że ożenek z sziksą oznacza same
      kłopoty.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 03.10.07, 16:50
      Przepraszam, panie ksiądz, czy to nie smutno, całe życie ksiądz i ksiądz?
      - Mogę zostać biskupem.
      - Oj! to, to! piękna posada... ale całe życie biskup i biskup?
      - Mogę zostać arcybiskupem.
      - Aj! aj! aj! To ładnie być arcybiskup - ale całe życie nic tylko arcybiskup?
      - Mogę zostać kardynałem.
      - Aj waj! Jak pięknie! Ale tak całe życie kardynał i kardynał?
      - Mogę być wybrany papieżem.
      - Aj! aj! cymes, sam cymes! Ale tak między nami - całe życie papież i papież?
      - No, przecież już Bogiem nie będę!
      - Nu, czemu nie? U nas był taki jeden, co mu się udało.
      • sher.khan Re: Humor zydowski 03.10.07, 18:42
        Żona wyprawiła Mojszego do studni po wodę. Wrócił z pustymi
        wiadrami, tłumacząc się, że obce wojska maszerowały przez środek
        wsi, a on nie chciał przecinać im drogi i przynosić im szczęścia.
        - Dlatego wylałem wodę.
        Żona łapie się za głowę.
        - Oj wej, Mojsze! Ile razy mam ci powtarzać, żebyś ty się nie
        mieszał do polityki!
    • Gość: myspace 1 IP: 201.80.242.* 14.10.07, 08:15
      <a href=cartoon.iega.info/sm.html#1217277417 >myspace</a> [url=cartoon.iega.info/sm.html#763012071]myspace[/url] cartoon.iega.info/sm.html 1052124773
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 24.10.07, 00:07
      Do Goldberga czytąjacego na ulicy "Der Sturmer" podchodzi Silberstein i mówi z
      niesmakiem:
      - Izaak! Dziwię się, że czytasz tę szmatę!?! Na co Golberg:
      - Bo jak czytam nasze czasopisma, to tylko: tu pogrom, tam antysemityzm, tu
      zbezcześcili synagogę... A jak czytam to - to od razu: Żydzi opanowali banki!
      Żydzi rządzą na rynku budowlanym! Żydzi rządzą swiatem! Aż przyjemnie się to czyta!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 28.10.07, 02:06
      Rosenbaum udaje się po poradę do znanego specjalisty. Po konsultacji wręcza
      lekarzowi dwadzieścia złotych.
      - Przepraszam pana, ale należy się więcej.
      - Och, mój Boże, nie wiedziałem i mam przy sobie tylko dwadzieścia złotych.
      - Dobrze, ale na przyszłość niech pan pamięta, że wizyta u mnie kosztuje
      pięćdziesiąt złotych.
      - Pięćdziesiąt? A mnie mówiono, że trzydzieści
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 28.10.07, 15:01
      Stara żydówka spadła ze schodów i skręciła kark. Już prawie nie żyjąc ostatnim
      tchem wzywa lekarza. Przyszedł lekarz.
      - Pani mnie wołała?
      - Panie doktorze, mam śliczną córkę na wydaniu.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 30.10.07, 00:46
      Slawny dialog z Kabaretu Dudek:

      Wyślij dowcip | Ocena: 3.4 | Oceń!

      - Halo? Poprosze panią zamiejscowa, Lubartów 33... Czi co? Nie: czy? pytajne
      tylko: czy? wzięte liczebniczo... Taa, mój numer 333 ... Już jest połączenie?
      Dziękuję ślicznie...
      Halo? Halo? HALO??? - Halooo...
      - Kuba?
      - Kto mówi?
      - Ale czy Kuba?
      - Ale KTO mówi?
      - Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie... Kuba?
      - Jaki Kuba?
      - Goldberg...
      - A jeżeli Kuba, to kto mówi?
      - Rappaport!
      - BENIEK???
      - TAK!!!
      - Tu Kuba...
      - Goldberg?
      - Tak. Co jest?
      - Jest interes do zrobienia.
      - Interes? Ile można stracić?
      - Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz ile
      można zarobić!
      - Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba mieć żeby ryzykować w
      razie, że się straci?
      - Niewiele... dwa, trzy tysiące masz?
      - Mam mieć. Co jest?
      - Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest
      Barmsztajn... On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest u Lutmana,
      tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten
      weksel Reuberga można dostać gwarancję od jego teścia Rozencwajga, tylko on jest
      przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora...
      - A co jej jest?
      - Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann musi
      mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa jeszcze
      dziś się przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma nic
      przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary...
      - Cooo?
      - Nie gotówką, tylko połowę, na resztę zwolnienie od protestu. Jassne?
      - Oczywiście, że rozumiem.
      - No!
      - Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
      - W tym właśnie sęk...
      - Co?
      - Sęk!!!
      - Kto???
      - SĘK!!!
      - Nic nie rozumiem.
      - Deska, w szrodku sęk!
      - Jaka deska?
      - Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.
      - Kto ma drzewo? LUTMANN???
      - Jaki Lutmann, Lutmann ma manufakturę, a drzewo jest z lasu. Się ścina, się
      rżnie na deski, jest deska, jest sęk.
      - A gdzie jest ten las?
      - Jaki las?
      - No, że wspominałeś.
      - Co ciebie obchodzi nagle? W puszczy Białowieszczańskiej jest las! Rosną
      stuletnie drzewa, się ścina, się rznie, jest deska, jest sęk.
      - A kto ma ten las?
      - Kuba, o co ciebie idzie? NIKT!
      - To można kupić?
      - Tę manufakturę?
      - Nie, ten tartak.
      - Jaki tartak, do cholery?
      - No ten co sam mówiłeś, że się ścina i się rżnie...
      - Kuba, odczep się, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
      - A ona sprzeda?
      - Co?!
      - Ten tartak.
      - Kuba, przecież... Jaki tartak do cholery?!
      - No, że się ścina i się rznie...
      - Kuba! Że mnie co podkusiło powiedzieć jego ten sęk... Kuba, ja cofam ten sęk.
      Ja cofam wszystkie sęki na świecie!
      - Co?
      - Sęk.
      - Który?
      - Że pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychów. TO JA JEGO COFAM!!!
      - W Kurierze Warszawskim? To było ogłoszenie?
      - Jakie ogłoszenie?
      - No, że on sprzedaje.
      - KTO???
      - No ten, co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj, tylko ten tartak to ja bym
      zatrzymał dla siebie.
      - Kuba... Po co tobie ten tartak? Zleź z tego tartaka!!!
      - No wiesz, Rappaport, że ja ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie w nocy. Pół
      godziny namawiasz mnie, żebym kupił las. A teraz odmawiasz mnie od tego tartaka.
      To co to jest za interes???
      - Kuba...
      - Zaraz, chwileczkę, spokój! Owszem, dajmy na to, ja daję dwa tysiące na las. To
      kto inny będzie miał tartak, tak? Będzie mnie dyktował ceny? Będę jego dawał
      zarabiać na rżnięcie? To gdzie jest LOGIKA??? To wolę kupić ten tartak! Mam rację?
      - Teoretycznie tak... Tylko że mię coś podkusiło. Staropolszczyznę się mnie
      zachciało. Sęk, sęk, równie dobrze mogłem powiedzieć, ja wiem... - tu leży pies
      pochowany.
      - ...pieees?
      - PIES!
      - Piesek! Jaka rasa?
      - Szlag mnie trafi...
      - Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest może łyżew? Wiesz, ja
      bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwa. No, ostatecznie może być
      sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek... Słuchaj, tylko broń Boże
      jajnik! A to jest jaka rasa?
      - Jaka rasa??? NORDYCKA!!! Psiakrew,odczep się od tego zwierzęcia, nieszczęście
      ty moje!
      - Słuchaj, Beniek, dwa tysiące za psa? Ja mogę dać... trzydzieści złotych. Duży
      piesek?
      - OLBRZYMIE BYDLE!!! (słyszy telefonistkę) Złociutka, to nie do pani! Znaczy,
      co? Chwileczkę, Kuba, ta rozmowa za chwilę będzie kosztowała czterdzieści dwa złote.
      - No co to znaczy czterdzieści dwa złote, jak się kupuje i las, i tartak, i psa...
      - Wiesz co ja ciebie powiem? Ty weź sobie ten las za darmo...
      - A tartak?
      - A TAR... A tartak, to ty sobie weź tyż za darmo...
      - A pies?
      - A pies??? A pies ci mordę lizał!!!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 31.10.07, 16:58
      - Panie, kup pan u mnie.
      - Nie mam pieniedzy.
      - To nic, zaplaci mi pan pozniej.
      - No dobrze. Biore. Zaplace na swietego Hyca.
      Zyd wzial to za dobra monete, wraca do domu, szuka w chrzescijanskim klaendarzu,
      swietego Hyca nie ma.
      Minelo pare tygodni. Nadszedl 1 listopada. Zyd idzie do klienta.
      - Panie, trzeba placic.
      - Przeciez mowilem, ze na swietego Hyca.
      - Dzisiaj jest Wszystkich Swietych, to i swietego Hyca tez.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 04.11.07, 12:17
      Szmulewicz idzie do lekarza. Lekarz po badaniu
      kontrolnym stwierdza:
      - Mam zla wiadomosc dla pana. Ma pan tylko 3 miesiace
      zycia.
      Szmulewicz siedzi przez chwile w oslupieniu, w koncu
      mowi:
      - Ale wie pan, panie doktorze, ja tez mam kiepska
      wiadomosc dla pana. Nie stac mnie, zeby w najblizszym
      czasie zaplacic panu rachunek.
      - Dobrze- odpowiada doktor- w takim razie dam panu rok
      zycia.
    • zas_ale_pyra Re: Humor zydowski 05.11.07, 18:08
      -Jojne, powiedz mi, ile chrabaszcz ma nog?
      Jojne mysli, poci sie i wreszcie z rozpacza pyta:
      - Czy pan nauczyciel nie ma inne zmartwienie?
    • mister1 Re: Humor zydowski 08.11.07, 18:48
      Pewien człowiek przyjechał na międzynarodowe lotnisko Ben-Guriona z
      dwoma dużymi torbami. Zatrzymał go agent celny, otworzył jedną torbę
      i zobaczył, że jest pełna pieniędzy w różnych walutach.
      Agent pyta pasażera:
      - Skąd masz te pieniądze?
      Człowiek odpowiada:
      - Nie uwierzysz mi, ale podróżowałem po całej Europie i
      wchodziłem do wszystkich napotkanych toalet publicznych. Za każdym
      razem, gdy zobaczyłem sikającego człowieka, łapałem jego organ i
      mówiłem: "Albo ofiarujesz pieniądze na rzecz Izraela, albo ja odetnę
      twoje piłeczki."
      Oszołomiony agent celny mamrocze:
      - Eeeee.... to bardzo interesująca historia... Ale co masz w
      drugiej torbie?
      Człowiek na to odpowiada:
      - Nie uwierzbyłbyś jak wielu ludzi w Europie nie popiera
      Izraela.

    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 13.11.07, 19:07
      Chodzący rozum
      - Powiedz mi, gdzie siedzi rozum? - pyta nauczyciel małego Laiba.
      - On wcale nie siedzi - odpowiada rezolutnie uczeń.
      - No to gdzie jest? - dziwi się nauczyciel.
      - On chodzi za interesami - tłumaczy Laib.
      - Za interesami? Dlaczego?
      - Bo jak by on tylko siedział, to on by nie był żaden rozum - wyjaśnia mały filozof.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 14.11.07, 15:45
      Kon widzi, że jego buchalter Żółtko wygląda przez okno.
      - Panie Żółtko, lepiej by pan zrobił, gdyby pan tyłkiem przyglądał się
      przechodniom a oczami zaglądał do ksiąg.
      - Często to robię, panie Kon!
      - Tak? A co na to przechodnie?
      - Mówią "Dzień dobry, panie Kon"!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 14.11.07, 15:49
      Icek zapytuje ojca:
      - Tate, co znaczy śpiew chóralny?
      - To ludzie, którzy śpiewają hurtowo.
    • mister1 Re: Humor zydowski 19.11.07, 17:03
      Na cmentarzu żydowskim odbywa się pogrzeb małego dziecka. Nad
      otwartym grobem stoi matka i zawodzi:
      - Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stwórcy wyproś u
      niego dużo pieniędzy dla twoich rodziców i szczęśliwą starość. I
      wybłagaj u Wiekuistego, żeby twoje dwie siostry mogły być
      zaopatrzone w duży posag, a Twoi bracia Natan i Dawid, żeby dostali
      za żonę dobre i ładne, pobożne panny. A twego najstarszego brata
      Chaima, żeby zwolnili z wojska. I poproś Jehowę, żeby twój kochany
      wujek Abram wreszcie wyzdrowiał...
      Obok zawodzącej matki stoi oparty o łopatę grabarz. Kiedy litania
      próśb ciągnie się w nieskończoność, grabarz trąca zawodzącą kobietę
      i mówi:
      - Paniusiu kochana, jak się ma tyle interesów do kogoś to się nie
      posyła takiego małego dziecka, tylko się idzie samemu!


    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 20.11.07, 17:39
      Łabędź oraz pewien dziedzic, zajadły antysemita, znaleźli się na wieczerzy,
      goszcząc u wspólnego znajomego. Podają wystawna kolację, a na deser tort
      czekoladowy, ale pech chciał, że malutki.
      - Ja to bym zjadł na raz cały taki tort- odzywa się dziedzic.
      - Ja też bym to potrafił - dodaje Łabędź.
      Gospodarz nie wiedząc jak zapobiec dalszej konwersacji ucieka do "salonowego"
      wybiegu:
      - Kto będzie miał tej nocy najładniejszy sen, ten jutro rano dostanie cały tort.
      Nazajutrz dziedzic opowiada:
      - Śniło mi się, że na skrzydłach anioła przybyłem do nieba. Tam dowiodłem w
      obecności Chrystusa, że Żydzi to parszywe nieroby. Wszyscy mi przyklasnęli, a
      Chrystus zatrzymał mnie wśród Sprawiedliwych.
      - Ciekawe! - mówi Łabędź - miałem identyczny sen. I powiedziałem sobie: Dziedzic
      już nie wróci więcej na ziemię. Wobec tego obudziłem się, wstałem i zjadłem tort.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 03.12.07, 17:47
      Mosiek budzi się w nocy i widzi, że z jego łoża wystają trzy pary nóg. Jeszcze
      trochę zaspany, liczy dla pewności:
      - Moje nogi, Salci nogi, a to czyje nogi? Powtarza:
      - Moje nogi, Salci nogi, a tu czyje nogi?
      Wyskakuje z łóżka i jeszcze raz liczy:
      - Moje nogi, Salci nogi... A ja się głupi denerwowal
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka