Dodaj do ulubionych

Humor zydowski

    • Gość: Znaczy Kapitan Re: Humor zydowski IP: 65.248.93.* 26.12.07, 11:53
      Był piątek wieczór. Nadchodził szabas. Czas zapalania świec
      szabasowych. O której godzinie należy zapalić świece?
      Problem ten rozwiązał Talmud w taki sposób: Należy zapalić
      świece, gdy ukażą się gwiazdy. Ile gwiazd musi być widocznych?
      Jeżeli widać jedną gwiazdę, to nie są to „gwiazdy”. Jeśli widać dwie
      gwiazdy, a pierwsza się nie liczyła, to znaczy, że widać tylko jedną
      gwiazdę. Jeśli widać trzy gwiazdy, to znaczy, że widać dwie gwiazdy,
      czyli widać „gwiazdy” i wtedy można zapalić świece szabasowe.
      Zgodnie z Talmudem nikomu nie wolno podczas szabasu przebywać
      poza granicami domostwa. Ale co zrobić, jeśli statek jest w drodze i
      nadchodzi szabas? Nie wolno przecież łamać przepisów Talmudu.
      Na szczęście płynął kiedyś na „Polonii” mądry rabbi i on to
      znalazł sposób na rozwiązanie tego trudnego problemu: wystarczy
      jeśli gmina zakupi statek, a wszyscy podczas szabasu będą w domu.
      Interes ten ubił z pierwszym oficerem koszer statkowy, kucharz
      kuchni koszernej dla tych, którzy bali się strefnić. Pierwszy oficer
      kilkanaście razy „sprzedał” już „Polonię”, biorąc za każdym razem
      dziesięć groszy od rabina i przedstawicieli gminy.
      Tego popołudnia delegacja „kupująca” statek pomyliła kabiny.
      Zamiast do kabiny należącej do pierwszego oficera - z bakburty,
      zapukała do kabiny kapitana - ze sterburty.
      Delegacja puka do drzwi. Talmud mówi, że pukać trzeba zawsze, bo
      Pan Bóg, chociaż wiedział, gdzie Adam jest w raju, to jednak
      zapytał: Adamie, gdzie jesteś?
      Przez cienkie drewniane ścianki kabin słychać doskonale rozmowę:
      - Proszę pana, proszę pana!
      - Znaczy, co takiego?
      - My przyszliśmy kupić „Polonię”.
      - Znaczy, jak to kupić „Polonię”?
      - Proszę pana, my zawsze kupujemy „Polonię”.
      - Znaczy, ja nie rozumiem. Jak to panowie ZAWSZE
      kupują „Polonię”? Znaczy, coś można tylko raz kupić.
      - Proszę pana, pan tego nie rozumie? Za każdym razem jedzie ktoś
      inny, to za każdym razem musi kto inny ją kupować. To myśmy przyszli
      jak zawsze ją kupić. Dla tych innych.
      - Znaczy, ja już nic nie rozumiem. Znaczy, dlaczego panowie
      muszą kupować „Polonię”?
      - Czy pan chce dzisiaj więcej pieniędzy? Nam powiedzieli, że pan
      zawsze ją nam sprzedaje za dziesięć groszy. Teraz pan chce więcej?
      - Znaczy, jakie dziesięć groszy? Znaczy, co panowie mówią?
      Znaczy, dlaczego panowie muszą kupować „Polonię”?
      - Proszę pana, my nie możemy podczas szabasu być w drodze. Jak
      my kupimy „Polonię”, to my będziemy wszyscy w domu. Dlaczego pan
      dzisiaj nie chce nam jej sprzedać?
      - Znaczy, panowie oszukujecie swego Pana Boga, i chcecie, żebym
      ja go z wami oszukiwał? Jak panowie śmią mnie namawiać do
      oszukiwania Pana Boga?
      - Uj, jak pan dużo o sobie myśli. Pan Bóg nie ma nic lepszego do
      roboty, tylko pilnować, co pan robi. Ja jeszcze takiego
      zarozumiałego człowieka nie widziałem!
      - Znaczy, proszę stąd wyjść! Znaczy, natychmiast! Jeżeli panowie
      chcą oszukiwać swego Pana Boga, to, znaczy, nie ze mną. Znaczy,
      panowie zrozumieli? Znaczy, jeszcze raz proszę natychmiast wyjść!
      Słysząc podniesiony głos kapitana pośpieszyłem mu z pomocą.
      Wiedziałem, że nie potrafi dać sobie rady z delegacją, która MUSI
      kupić dzisiaj statek.
      Odprawiłem przedstawicieli gminy we właściwym kierunku.
      Wzburzone głosy delegacji oddalały się bardzo wolno.
      Kapitan, który pierwszy raz zetknął się ze sprawami znanymi nam
      na pamięć, nie mógł jeszcze ochłonąć i powiedział do mnie znacznie
      więcej słów niż zazwyczaj:
      - Znaczy, rozumie pan? Znaczy, ktoś im sprzedaje „Polonie” w
      każdym rejsie, za dziesięć groszy. Znaczy, ja o niczym nie wiem.
      Znaczy, myśleli, że ja chce im teraz cenę podnieść. Znaczy, rozumie
      pan, ja im powiedziałem, że jeżeli chcą oszukiwać swego Pana Boga,
      to niech go oszukują beze mnie. Znaczy, wie pan, co mi rabin
      powiedział? Znaczy, że Pan Bóg nie ma nic pilniejszego do roboty,
      jak przypatrywać się temu, co ja robię. Znaczy, rozumie pan? Znaczy,
      powiedział, że ja jestem ZAROZUMIAŁY.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 19.01.08, 17:23
      W przedziale kolejowym toczy sie dyskusja na temat slawnych ludzi. Siedzacy przy
      oknie inteligent zydowski komentuje kazde nazwisko:
      - Kolumb.
      - Maran. Wychrzczony Zyd hiszpanski.
      - Wieniawski.
      - Mial matke Zydowke.
      - Mendelsohn.
      - Zyd.
      - Mickiewicz.
      - Mial matke naeofitke.
      - Jezus, Maria - wykrzykuje zgorszona dama z drugiego kata.
      - Tez Zydzi.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 23.01.08, 03:48
      Szadchen (swat) idzie do biedaka i mówi:
      - Chcę zorganizować wesele dla Twojego syna.
      - Ale ja nigdy nie wtrącam się w życie mojego syna... - odpowiada biedak.
      - Ale ona jest córką Rotszylda!
      - Aaaa, no chyba że tak...
      Następnie Schadken idzie do Rotszylda i mówi:
      - Chcę zorganizować wesele dla Twojej córki.
      - Ale ona jest za młoda... - odpowiada Rotszyld
      - Ale ten chłopak jest już wiceprezesem banku!
      - Aaaa, no chyba że tak...
      Następnie Schadken idzie do prezesa banku i mówi:
      - Mam dla Pana wiceprezesa.
      - Ale ja już mam mnóstwo wiceprezesów... - odpowiada prezes.
      - Ale ten chłopak jest zięciem Rotszylda!
      - Aaaa, no chyba że tak...
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 26.01.08, 02:32
      Amerykański bankier, Weintraub pragnąc wydać za mąż swoją nie pierwszej już
      młodości córkę, mówi do niej:
      - Rachel, kiedy dziś wieczorem przyjdzie Aaron, usiądź przy sejfie z pieniędzmi.
      Na jego tle wyglądasz o wiele młodziej.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 24.02.08, 22:02
      Tam gdzie ludzie noszą pejsy wakowało stanowisko ministra marynarki. Rozpisano
      konkurs. Po jakimś czasie dochodzi do przesłuchania pierwszego kandydata.
      Przewodniczący komisji zadaje pytania:
      - Proszę podać jakie jest pańskie imię i nazwisko oraz kwalifikacje?
      - Ja się nazywam Icek Admirał.
      - Dobrze, proszę pana, to jest pańskie nazwisko, a ja pytałem też o pańskie
      kwalifikacje.
      - Ja się nazywam Icek Admirał.
      - Proszę pana, ja pytam o kwalifikacje.
      - Nie rozumiesz pan. Ja się nazywam Icek Admirał!
      - Panie, to jest zwykły zbieg okolicznościów! To tylko nazwisko!
      - Pan mnie mówisz, że to jest zbieg okolicznościów? To słuchaj pan:
      Moja Salcze z domu jest Szip [tzn. "ship" (statek) - przypis]. Nie rozumiesz
      pan? Ja Admirał, ona Szip!
      - Proszę pana, to jest znów tylko nazwisko, zwykły zbieg okolicznościów!
      - Tak, zwykły zbieg..? To posłuchaj pan teraz:
      Ja, Admirał, pływam na ten Szif 20 lat, bez żadnych majtków, bez żadnego
      zabezpieczenia i bez żadnej awarii i pan mnie mówisz, że to jest tylko zbieg
      okolicznościów?!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 01.03.08, 02:39
      Kupiec Mojżesz Rosenfeld wyjechał za interesami. Sprawy przeciągnęły się tak
      długo, że nie zdążył wrócić na sobotę do domu. Postanowił więc powiadomić żonę,
      wysyłając jej telegram. Poszedł na pocztę i napisał "Moja kochana żona Sura
      interesy załatwiłem bardzo dobrze. Niestety nie mogłem zdążyć przyjechać na
      sobotę. Przyjadę w niedzielę. Twój kochający cię mąż Moniek"
      Kiedy wręczał ten telegram urzędniczce, ta zwróciła mu uwagę:
      - Proszę pana to przecież jest cała epistoła. Będzie to pana drogo kosztować
      niech pan lepiej cos wykreśli
      - Skreślić- powiedział kupiec - dobrze mogę skreślić...zaczął się zastanawiać:
      "Moja" - no dobrze. Czyja ona jest? Przecież ona jest moja, co ona nie wie? Ona
      to wie doskonale. Skreślam. "Kochana"- jak ona jest moja, to jaka ona ma być?
      Czy ja jej nie dałem tysiąc razy dowodów, że ona jest kochana? Co ona o tym nie
      wie? Skreślamy. "Żona"- a co ona jest? Nieznajoma? Przyjaciółka? Przecież ona
      dobrze wie, że żona. skreślamy. "Sura"- co ona nie wie jak się nazywa?
      Skreślamy. "Interesy załatwiłem dobrze" - Przepraszam, a jak ja miałem załatwić
      interesy? Ja kupiec od 40 lat. Czy ja już kiedyś źle załatwiłem interesy?
      Skreślamy. "Niestety nie mogłem przyjechać na sobotę" - Przepraszam, jak ja bym
      mógł, to ja bym nie pojechał na sobotę do domu? Czy ona nie wie, że wolałbym
      siedzieć przy sobotnim stole z całą rodziną i jeść dobrą kolację? Ona to dobrze
      wie. Skreślamy. "Przyjadę w niedzielę"- jak nie przyjechałem w sobotę to kiedy
      mam przyjechać? To przecież jasne że przyjadę w niedzielę. Skreślamy. "Twój" -
      Ta, niech ja spróbuję być czyjś inny, ładnie by mnie ona urządziła - skreślamy.
      "Mąż" - a kto ja jestem? Przyjaciel, kochanek? Czy ona nie wie, kto z nią brał
      ślub pod baldachimem 25 lat temu? Przecież nie Hugo Kołłątaj, tylko ja.
      skreślamy. "Moniek" - co ona nie wie jak jej własny mąż ma na imie? Skreślamy.
      Kupiec podszedł do okienka i zdecydowanym głosem powiedział do urzędniczki:
      - Dziękuję pani bardzo, już nie trzeba telegramu.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 01.03.08, 23:39
      Spotyka Icek Szlangbaum, Salomona Rubinsteina:
      - Rubinstein jak tam Twoj geszeft?
      - Ano dokładam, dokładam...
      - Rubinstein a od kiedy ty "r" nie wymawiasz?
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 10.03.08, 21:46
      Icek przychodzi do rabina.
      - Rabbi, mam straszny problem z moją żoną, wszystkie pieniądze przepuszcza...
      - To nie dawaj jej pieniędzy.
      - Rabbi, tak będzie jeszcze gorzej, wtedy będzie cały dzień narzekać i lamentować...
      - To dawaj jej tylko tyle pieniędzy, ile potrzebuje na codzienne sprawunki.
      - Rabbi, ale wtedy ona wyda je na stroje, a dzieci głodne będą chodzić...
      - To wiesz Ty co, Icek? Przechrzcij się.
      Żyd zaskoczony.
      - I to pomoże?!
      - Nie, ale będziesz zawracał głowę księdzu, nie mnie.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 24.03.08, 19:50
      Konduktor do pasażera Żyda:
      - Kupił pan bilet na pociąg osobowy, a jedzie pan ekspresem. Musi pan dopłacić
      różnicę.
      - Co znaczy musi? Dla mnie ten pociąg może sobie jechać wolniej. Ja mam czas.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 29.03.08, 03:07
      - Odkąd to istnieje zwyczaj, że zanim zaprowadzą oblubienicę do ślubu, jej twarz
      ukrywają chustką?
      - Od czasu, gdy pewien oblubieniec uciekł spod baldachimu.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 29.03.08, 03:08
      Spryciarz, korzystający z wielkiej gościnności zamożnego bankiera Rotszylda,
      poczynił mu następującą propozycję:
      - Jak mi pan da 100 guldenów, dostarczę panu coś, czego nie mógłby pan dostać za
      cały swój majątek.
      Rotszyld się zgodził i dostał... świadectwo ubóstwa z gminy żydowskiej.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 10.04.08, 18:47
      Kohn i Levy siedzą w wiedeńskiej kawiarni i czytają gazety. Kohn mówi:
      - Patrz, Etna wybuchła.
      - A co to Etna?
      - Taki wulkan we Włoszech.
      - A co to wulkan?
      - Aj, taka góra co ogniem pluje.
      - A to dla nas, Żydów, dobrze czy źle?
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 13.04.08, 00:17
      Działo się to w czasach, kiedy władza radziecka zaciekle zwalczała religię jako
      opium dla ludu i zabobon. Nauczycielka na lekcji oznajmiła dzieciom, że Bóg nie
      istnieje, więc nie muszą sobie nim zawracać głowy. Jako praktyczny dowód
      zaproponowała:
      - Wszystkie dzieci robią figę i unoszą rączki do góry. Zobaczycie, że się nic
      nie stanie, bo nie ma Boga!
      Wszystkie dzieci z wyjątkiem jednego posłusznie podniosły rączki.
      - A ty czemu, Abramku, nie zrobiłeś figi?
      - Bo to jest tak, proszę pani. Jeśli Boga nie ma, to komu ja tę figę pokazuję? A
      jeśli jest - to po co sobie psuć stosunki?
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 21.04.08, 05:33
      Aron i Mosze jadą pociągiem do Berdyczowa. Zapada noc. Pociąg zatrzymuje się na
      jakiejś stacji.
      Aron:
      - Mosze, ty się popatrz, co to za stacja?
      Mosze patrzy za okno:
      - Lamencin.
      - A to jeszcze mamy czas.
      Pociąg rusza, po pewnym czasie staje.
      - Mosze, ty się popatrz, co to za stacja?
      - Lamencin.
      - A to jeszcze mamy czas.
      Pociąg znów rusza, znów staje.
      - Mosze, ty sie popatrz, co to za stacja?
      - Lamencin.
      - Jak to, znowu Lamencin?
      Aron odsuwa Moszego, wychyla się przez okno.
      - Ty durniu, ty jeden! To nie Lamencin, to "Dla mężczyzn"!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 21.04.08, 05:36
      Julian Tuwim - wielki polski poeta był pochodzenia żydowskiego i fakt ten
      rzutował na stosunek do niego różnych ludzi. Miał swego "etatowego " przeciwnika
      w koledze po piórze A. Nowaczyńskim, który nie przepuszczał żadnej okazji by
      dopiec Tuwimowi. Na jednej z uroczystości na cześć Tuwima Nowaczyński wzniósł
      toast: " - Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama
      Mickiewicza bez "Pana Tadeusza", nie ma "Pana Tadeusza bez Jankiela. Niech żyje
      Tuwim!
      Tuwim niewiele się namyślając "podziękował" również toastem: - Nie ma literatury
      polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez "Pana Tadeusza",
      nie ma "Pana Tadeusza" bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbałów. Niech żyje
      Nowaczyński....
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 28.04.08, 15:58
      Icek mówi do Kona:
      - Wiesz co, Kon? Jakby twoja Salcie dała mi się raz klepnąć w goły tyłeczek, to
      ja kładę na stół tysiąc złotych.
      Kon poszedł do Salcie i wraca.
      - Icek, ona się zgadza, ale tylko raz.
      No i kładzie się Salcie Ickowi na kolanach, wypina goły tyłek, a Icek głaszcze i
      głaszcze.
      - No klepnij już! - ponagla Kon.
      - Nie no, klepniecie kosztuje 1000.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 19.05.08, 01:03
      Sędziwy Żyd prosi, by mu wytłumaczyć, jak należy się posługiwać niedawno
      wynalezionym telefonem.
      - Całkiem zwyczajnie - tłumaczy mu ktoś - lewą ręką przytrzymujesz słuchawkę,
      prawą stukasz w widełki, a później zwijasz ją w trąbkę i przystawiasz do
      słuchawki, żeby lepiej słyszeć...
      - Obydwie ręce zajęte? To jak rozmawiać?!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 16.06.08, 15:28
      Jankiel Moskiewskier, osławiony kieszonkowiec i kasiarz, staje przed sądem. W
      toku przesłuchania sędzia zwraca się do oskarżonego:
      - Wymieńcie imię i nazwisko wspólnika, z którym dokonaliście ostatniego włamania.
      - Wysoki sądzie! - oświadcza Jankiel. - Tym razem działałem na własną rękę, bez
      wspólnika. Zwolniłem go, bo okazał się nieuczciwym człowiekiem!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 19.06.08, 02:23
      Rannych w bitwie żołnierzy odwiedza sam Napoleon. Pyta Francuza:
      - Co chciałbyś otrzymać w nagrodę za swoją wzorową służbę?
      - Marzę o pałacu na południu Francji, winnicy i własnej służbie...
      - A ty? - pyta Polaka.
      - Marzę o wolnej i niepodległej Polsce!
      - A ty? - pyta Żyda.
      - A ja zjadłbym śledzia na kolację.
      Napoleon pokiwał głową i wyszedł. Francuz i Polak zdziwieni pytają Żyda:
      - Mogłeś prosić o wszystko, a ty tylko o śledzia na kolację?
      - Ale ja tego śledzia może dostanę. A wy?
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 04.07.08, 01:59
      Rząd cesarza Franciszka Józefa I znalazł się w tarapatach finansowych. Zwrócił
      się więc do wielkiego bankiera żydowskiego o udzielenie wielomilionowej
      pożyczki. Po dłuższych pertraktacjach ustalono termin podpisania umowy. W
      oznaczonym dniu bankier zajechał swoją karetą przed siedzibę rządu, aby podpisać
      dokument. Przed pałacem czekał na niego Pierwszy Minister cesarza. Wylewnie
      powitał bankiera i wziąwszy go kordialnie pod ramię, szepnął do bogacza:
      - Panie bankierze, pański syn jest niebezpiecznym anarchistą. Lepiej byłoby,
      gdyby go pan wysłał za granicę. W przeciwnym razie będziemy zmuszeni go aresztować.
      Bankier mruknął coś pod nosem. Kiedy weszli do sali, na stole leżał dokument, a
      obok złote pióro. Bankier usiadł na wskazanym miejscu, wziął pióro do ręki, a
      następnie odłożył je i powiedział:
      - Ja tej umowy nie podpiszę.
      - Ale dlaczego, panie bankier? - spytał premier - Czyżby pan nie miał zaufania
      do monarchii?
      - Nie, nie mam - odparł bankier - Co to bowiem za monarchia, która się boi
      mojego Mońka?!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 08.07.08, 04:44
      W przedziale dwóch rabich i jeden żyd.
      Po kilku godzinach podróży żyd się odzywa:
      - Miałem nadzieję, że będę świadkiem rozmowych dwóch wybitnych umysłów, a tu cisza!
      Jeden rabi z politowaniem odpowiada:
      - Ja wiem wszystko, on wie wszystko, to o czym my mamy rozmawiać?!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 10.07.08, 17:42
      W carskiej Rosji tylko nieliczni Zydzi mieli pozwolenie do mieszkania w Moskwie.
      Do dwoch stojacych na moskiewskiej ulicy Zydow z ktorych jeden mial pozwolenie a
      drugi nie, podchodzi policjant. Wtenczas ten, ktory mial pozwolenie rzuca sie do
      szalenczej ucieczki, w miedzyczasie ten "nielegalny" spokojnym krokiem oddala
      sie w przeciwnym kierunku.
      Kiedy "legalny" Zyd zauwaza, ze sytuacja jerst bezpieczna dla drugiego "pozwala
      sie dogonic".
      Wywiazuje sie dialog:
      - Zydzie, a masz ty pozwolenie na pobyt w Moskiw, a? - pyta policjant.
      - Mam - odpowiada zapytany wreczajac policjantowi stosowny dokument.
      - To czemu ty uciekal przede mna, a?
      - Choruje, i moj lekarz kazal mi duzo biegac.
      - A czemu ty sie nie zatrzymal, kiedy ja biegl za toba, a?
      - Myslalem, ze Pan sie leczy u tego samego lekarza.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 04.08.08, 03:19


      Przychodzi biedniejszy żyd do bogatej synagogi. Od progu wita go głos
      pilnującego wejścia :
      - Pan nie możesz wejść do synagogi.
      - Dlaczego?
      - Bo pan nie dałeś na budowe naszej świątyni
      - Ale ja mam interes do Goldberga.
      - Już ja was znam, Ty nie masz interes do Goldberga ty byś pomodlić się tu chciał .
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 04.10.08, 02:41
      Mosze otworzył sklep na Nalewkach - Trąbki, saksofony, bębny, trumny,
      noże i pistolety.
      - Jak idzie geszeft, Mosze? - pyta Srul. Taki nietypowy towar...
      - Bardzo idzie! Bardzo! Przedwczoraj sprzedałem trąbę, wczoraj pistolet, dzisiaj
      trumnę.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 23.10.08, 01:11
      Czterech rabbich prowadziło dysputę teologiczną. Ponieważ nie mogli dojść do
      porozumienia zrobili głosowanie. Głosowanie zakończyło się stanem 3:1. Rabbi,
      który przegrał w głosowaniu zaczął modlić się do Boga:- Panie mój! Wiem, że mam
      rację a serce moje jest czyste. Pokaż im jakiś znak, żeby wiedzieli, że racja
      jest po mojej stronie...
      I faktycznie w jednej sekundzie na niebie pojawiła się ciemna chmurka.
      - Widzicie! ? krzyczał ten, który się modlił ? Oto jest znak od Pana! To ja
      miałem rację...
      Jednak pozostali trzej powiedzieli, że to tylko zwykła chmurka i to na pewno nie
      jest znak od Pana. Wtedy, rabbi zaczął modlić się jeszcze raz:
      - Panie mój! Tak bardzo Cię proszę... Daj nam większy znak, na potwierdzenie
      mych słów...
      Na niebie pojawiło się jeszcze kilka ciemnych chmurek i nagle strzelił piorun.
      Trafił on w drzewo oddalone od rabbich jakieś 100 m. Wtedy Żyd, który się modlił
      powiedział:
      - Widzicie! Pan znowu do nas przemówił!
      Na co jeden z rabbich odpowiedział mu:
      - No to co, że Pan Ci odpowiedział. Nadal my mamy rację, bo jest 3:2!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka