neutrum
20.01.04, 22:06
chodzi mi o faux pas. palniecie czegos nietaktownego przy kims, czegos nie na
miejscu, czesto niewinnie, w dobrej wierze, ale jak lysy grzywka o beton.
mnie kiedys zona odprowadzala na opciag (wtedy jeszcze byla moja dziewczyna),
a ja sie wkurzalem, ze w pierwszej klasie wszystkie miejsca zajete i
powiedzialem "teraz to nawet holota pierwsza klasa jezdzi, czyli dzieci
kolejarzy" - na co zona zbladla, bo zapomnialem, ze jej ojciec byl kolejarzem.
Moj synek kiedys powiedzial do takiej starszej ciotki, ktora przyjechala w
odwiedziny: "oj ciociu, wyjezdze predko, bo zawsze jak cie tatus zawiezie na
dworzec i wroci to mowi do mamy, ze teraz to bedziemy mieli prawdziwy raj, bo
ty wreszcie wyjechalas".
neutrum