Dodaj do ulubionych

W sprawie biurwowania

03.08.04, 21:10
I znów dziś od rana
Siedzę sobie w biurze.
Nie chce mi się robić –
To tak sobie bzdurzę.
Bzdurki zapisuję,
Notuję cierpliwie,
Gdy szef mnie opieprzy –
Wcale się nie zdziwię.
Bo taki już los mój
I biurowa dola,
Bo mam ja za szefa,
Niestety, ramola;
Zrozumieć nie może
Ramol zramolały
Że chęci do pracy
Dziś mnie odleciały,
Że mierzi i nudzi
Mnie dziś biurowanie,
I skupić na pracy
Nie jestem się w stanie.
Lecz jeśli tu będę
Bzdurzył sobie sprytnie,
Możliwe, że szef mi
Numeru nie wytnie;
Może z aprobatą
Pokiwa szef głową,
Myśląc, że zajmuję
Się pracą biurową;
I z taką nadzieją
Dalej sobie bzdurzę,
Czekając, aż skończy
Się dzień pracy w biurze...

(Z F Dilbertoza)

Może ktoś jeszcze bzdurzy, albo co inszego?...
Obserwuj wątek
    • Gość: gaan Re: W sprawie biurwowania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.08.04, 14:09
      Cholera, jestem antytalencie poetyckie, ale to chyba o mnie
      napisałeś?? :))))))))))
      Tak sobie siedzę od trzech dni, bo jutro ide na urlop i nim żyję ;];];]
    • wewska Re: W sprawie biurwowania 04.08.04, 14:45
      Drogi przedmowco, mam wrazenie, ze autor napisal to jednak z mysla o mnie a nie
      o tobie. Z calym szcunkiem, wewska
    • aawrrr Re: W sprawie biurwowania 05.08.04, 09:39
      Kurde, co wy opowiadacie, to jest o mnie!!!!!
    • lakomy_l Re: W sprawie biurwowania 05.08.04, 11:50
      Pod wierszem podpisze
      Się rękami obiema.
      To jest wierszyk o mnie,
      To nie żadna ściema.
      Tyle że ja wcale,
      Nie bzdurzę czasami,
      Ja tak muszę ciągle,
      Dniami, porankami.
      Praca ta męcząca,
      Co raz to mnie wkurza.
      Płaca z niej skromna,
      Radość też nieduża.
      Jedynie zmęczenie,
      Ciągle jest ogromne.
      Bzurzeniem zmęczony,
      Pracować zapomnę.
      Co ja dziś zrobiłem?
      Ni jeden nie powie.
      Bo ze mnie symulant,
      Taki co się zowie.
      Z tej opowieści,
      Morał tak zrozumieć:
      W pracy nic nie robić,
      Jednak trzeba umieć.
      • kika781 Re: W sprawie biurwowania 05.08.04, 12:02
        Oj, tak, tak i to słoneczko za oknem do parku by człowiek poszedł książkę
        poczytał a może na rowerku pośmigał a tu trzeba bzdurzyć-biurzyć i jeszcze
        kombinować żeby było dobrze wybzdurzone...
        • deszczowa_piosenka Re: W sprawie biurwowania 06.08.04, 09:03
          bzdurzenie-nudzenie
          ziewania pragnienie
          złe więzienne mury
          robić nie ma który

          ręce z klawiatury
          odrywać sie nie chce
          gdy tu każdy w necie
          tak radosnie brechce

          niech no który za mnie
          popracuje trochę
          nie ma chętnych? nie ma
          no to robię wiochę

          bzdyczę się indyczę
          i na szefa krzyczę
          jak to? przecież ciągle
          bzdurze tu mozolnie

          a to ciężka praca
          co? efektów nie ma?
          wszak każdemu mówię
          że to wieeelka ściema


          • stach52 Re: W sprawie biurwowania 09.08.04, 08:50
            bjuuuuuuuuuuutiful!!!!
      • j_ar Re: W sprawie biurwowania 01.09.04, 14:07
        o moj boze!
        toz siebie ja widze tam,
        jak ziewam, przysypiam
        i wyrabiam plan,
        staram sie bardzo
        niczego nie zrobic,
        bo pewnie zepsuje,
        albo sie opluje,
        a checi tez male,
        co tam male, zadne,
        rece delikatne,
        a morda szkaradna,
        piwko bym se wpyil
        i ta glupia pale
        zmusil do myslenia,
        a nie tylko bzdzenia
        lecz nie moge, plan czeka
        a ja w wielkim planie
        role mam kluczowa,....
        glupie udawanie
        • germanus Szorty 01.09.04, 17:49
          Szorty

          W lipcowy poranek znienacka
          Pobiegła wiadomość po drucie,
          Że sekretareczka, owieczka,
          Dziś w szortach zjawiła się w biurze.

          Wiadomość ta brzmiała zbyt dobrze
          I mało kto zaraz w nią wierzył,
          Dopóki niechcący nie zaszedł,
          Gdzie dziewczę rozkłada papiery.

          Wypada powiedzieć ogólnie,
          Że dziewczę ma swoje wariacje.
          Jest skromne, cichutkie, potulne,
          Lecz wdziewa najnowsze kreacje.

          A moda wyszczupla ostatnio
          I nosić się krótko pozwala.
          Więc dziewczę dwa razy w tygodniu
          Przybiega w kreacji z żurnala.

          Dostrzegli to dawno mężczyźni,
          Lecz marzyć się nikt nie odważył,
          Że dziewczę tak olśni ich wszystkich
          Krótkimi szortami, jak z plaży.

          Bo szorty te były tak krótkie,
          Że większość przechodniów biurowych
          Nie mogła odwrówić od udek
          Swych oczu - w punkt jeden wpatrzonych.
          • j_ar Re: brak szortow 07.09.04, 09:15
            u nas jedna malolata
            to bez majtek w pracy lata,
            tylek zgrabny, okraglutki
            i sliczniutkie twarde sutki,
            szkoda, ze dziewczyna szefa,
            bo tak warta tego grzecha hehehe
    • murza.chatus ... 20.08.04, 13:32
      na urlopie
      wolne chłopię
      wolno bzdurzyć
      nikt się wkurzyć
      obsobaczyć
      nikt nie raczy
      ech tu życie
      już o świcie
      się zaczyna
      jak malina
      jak brzoskwinia
      się wyczynia
      nie ma bata
      brat do brata
      śmiech na pysku
      noc na rżysku
      hajda dusza
      w świat się rusza
      czasu nie ma
      na dylema

      ...będziem smucić
      kiedy wrócić...
    • murza.chatus i już po... 30.08.04, 11:47
      gdy urlop minie
      gdy znowu praca
      ułuda ginie
      codzienność wraca
      codzienne biurko
      na biurku komp
      sterta papierów
      a ja jak głąb
      a ja jak dziki
      jak w klatce zwierz
      w klatkę wciśnięty
      i rób co chcesz
      i wyj z rozpaczy
      z bezsilnej złości
      i tak cię biuro
      zeżre do kości
      głośno mlaskając
      wyssie wypluje...
      czemu ja w mordę
      tak się dołuję?
      cóż
      stres
      jak zwykle po urlopie
      nic to przetrwamy
      zęby chłopie
      zacisnąć trzeba
      zwykła rzecz
      depresja won
      a smutki precz
      w szklance herbata
      się namacza
      ...........................
      ... ech, żizń sobacza...
      • deszczowa_piosenka Re: i już po... 31.08.04, 17:30
        urlop wspomnieniem kusi
        nieznanym
        wokół obmierzłe
        przegniłe ściany
        i taka jakaś
        bojaźń zbiorowa
        a obok siedzi
        ochydna krowa
        nie taka fajna
        jak na urlopie
        goni jak owcę
        muczy jak prosię
        w zasadzie krów
        są setki dwie
        dlatego tu
        tak bardzo źle

        można pocieszyć się
        tylko snem
        o posiedzeniu
        we własnym em

        ------------------------------
        NIGDY W ŻYCIU!!!
        • germanus Zajeta 01.09.04, 06:20
          Z cyklu: Rzyczywistości wbrew

          Zajęta

          Pewnego dnia w środku lata
          Przyszła do pracy dziewczyna
          W sukni wyciętej pod pachą
          I z przodu, i bez stanika

          Nieraz się zdaje, że w biurze
          Nie ma zbyt wielu okazji
          By prezentować, co w górze
          Damskiej się kryje kreacji

          A jednak zgrabna dziewczyna
          O męski ród zatroskana
          Cudem zwykłego stanika
          Odwrotnie tę sprawę stawia

          Trudno jest rzec jednoznacznie
          Czy wdzięki ukazać chciała
          Czy raczej cicho i bacznie
          Do pracy się przykładała

          Dziewczyna jest z tego znana
          Że bardzo chętnie pracuje
          A w trakcie pracy od rana
          Techniczy sprzęt obsługuje

          Faxy, kopiarki, drukarki -
          Co raz maszyna szemrała
          Dziewczyna zbierała kartki
          Więc ciągle się nachylała

          Co skłon, to wdzięków jej pokaz
          Dziewczyna zaś uśmiechnięta
          Milusio mówi - No, popatrz
          Jak bardzo jestem zajęta
    • murza.chatus Imieniny 06.09.04, 21:02
      Dzisiaj mamy imieniny kierownik Beaty.
      Składka jest po cztery zeta – kupujemy kwiaty.
      Kwiaty kupi pani Zdzisia – bo się zna na kwiatach.
      Poczekamy do dziesiątej, by pani Beata
      Miała czas rozłożyć ciasta i inne słodkości –
      O dziesiątej jest gotowa na przyjęcie gości.
      Formujemy więc przed drzwiami zgrabniutki ogonek;
      Słychać szepty – będzie kawka, a może kielonek?...
      Wręczać kwiaty – to jak zwykle zadanie dla Franka;
      Puk-puk do drzwi, otwieramy. – Ach, to niespodzianka!
      Jakże miło mi! – odświętna kierownik Beata
      Cała w pąsach nas zaprasza. Franek wręcza kwiata,
      Potem wszyscy po kolei: buzi, cmok, życzenia
      Zdrówka, szczęścia i pieniążków, w pracy powodzenia –
      Ach, dziękuję moi mili, wszyscy się częstujcie,
      Ciasto piekła moja ciocia, koniecznie spróbujcie,
      Pan też proszę, panie Franku, ale pan nieśmiały!
      Wszyscy jedzą, zachwalają, ten sernik – wspaniały!
      No to może, proszę, kawki! Może ktoś chce soczku!
      (Jednak, kurcze, bez kielonka...) Franek stoi z boczku,
      Czeka na imprezki koniec i cierpi biedaczek
      (Może by się i rozkręcił, gdyby był koniaczek).
      Pani Zdzisia do odwrotu sygnał daje wreszcie,
      Bo za drzwiami już następni czekają. – Och, weźcie
      Jeszcze trochę, tu serwetki są! No więc bierzemy
      Po kawałku na serwetkę, grzecznie dziękujemy,
      I z pokoju wyprowadza wszystkich pani Zdzisia.
      Ach, kochamy (oprócz Franka) takie dni jak dzisiaj!
      • j_ar Re:urodziny 07.09.04, 09:12
        u nas tez zabawa byla,
        Miecia syna juz powila.
        duze dziecie, kilo dwiescie,
        jak nie chcecie to nie wierzcie,
        chlop jak dab, prawie pol metra,
        choc mozliwie, ze i setka,
        troche w pracy sie wypilo,
        coz, w tej pracy tak juz bylo,
        i kierownik z krzeslem latal,
        klepal w tylek malolata,
        coz..alkohol tak juz dziala,
        no i ...sprawa sie wydala
    • murza.chatus Uśmiechajmy się do szefa!!! 17.09.04, 12:58
      Jestem sobie urzędasek
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Dostałem z wypłatą pasek
      Hop sa hop sa hej.

      Mam ja szefa niedobrego
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Lecz uśmiecham się do niego
      Hop sa hop sa hej.

      A jak bym się nie uśmiechnął
      Hop sa sa, hop sa sa,
      To bym chyba z głodu zdechnął
      Hop sa hop sa hej.

      Bo mój szef obraził by się
      Hop sa sa, hop sa sa,
      I zmrużyłby oczka lisie
      Hop sa hop sa hej.

      I pomyślałby: „Do diaska,
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Chyba skrzywdzę urzędaska!
      Hop sa hop sa hej.

      Nie chce się uśmiechać prosię?
      Hop sa sa, hop sa sa,
      No to dostanie po nosie!”
      Hop sa hop sa hej.

      I (bo szef niedobry z niego)
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Wnet by zrobił mi coś złego
      Hop sa hop sa hej.

      Nie urwał by mi kutaska
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Ale bym nie dostał paska
      Hop sa hop sa hej.

      A bez paska – sami wiecie,
      Hop sa sa, hop sa sa,
      To się, kurde, nie najecie
      Hop sa hop sa hej.

      Więc choć z szefa wredne zwierze
      Hop sa sa, hop sa sa,
      Ja do niego zęby szczerzę
      Hop sa hop sa bums…
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka