Dodaj do ulubionych

Znowu to samo...

IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 21:19
Otworzyłem oczy, spojrzałem w sufit... Wiedziałem co tam zastane, hodowla
grzyba rozwijała się w najlepsze.
Zaczynał się kolejny , zasrany dzień. Odczekałem 15 minut nim się zwlokłem z
wyra. Perspektywa postawienia stopy na zarzyganej podłodze nie była
najciekawsza...
Obserwuj wątek
    • Gość: wariat Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 21:24
      stasio moj wierny druch kisil na podlodze od rana. robil to codziennie nie
      mialem serca prosic go oto by przestal. jego rozesmiane, pelne zycia oczy
      dodawaly mi mimo wszystko energi na przetrwanie kolejnego gleboko ch..owego
      dnia.
      • Gość: Psychol Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 21:29
        Miałem dosyć ogórków kiszonych na dziś. Powiedziałem Stachowi żeby spływał i
        poszedłem obmyć gębę w czymś co było kiedyś umywalkiem, później pzejściowo
        służyło jako muszla klozetowa a obecnie było wielofunkcyjnym aparatem
        toaletowym, z którego stasiu i tak nie korzystał, wolał nasz balkon...
        • Gość: wariat Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 21:34
          czasami sasiedzi skarzyli sie ze maja ubrania ubrudzone kalem. zastanawiali sie
          kto to. raz pamietam jeden sasiad zapukal do mnie i zapytal sie czy moze nie
          wiem dlaczego jego ubrania sa ubrudzone odchodami. zaprzeczylem oczywiscie
          powiedzialem
          - nic o tym nie wiem niestety
          dodalem jeszcze na pozegnanie zeby podbudowac sasiada
          - ale jesli tylko sie czegos dowiem na pewno pan dowie sie pierwszy.
          • sajkovski Re: Znowu to samo... 10.03.05, 21:41
            Sąsiad też nie był bez grzechu. Kiedyś przyłapałem go z psem sąsiądki spod
            trójki. Ciągnął go za smycz, warczał i krzyczał KAKA!!! Ale to nieważne, teraz
            podstawowym problemem było to że Staszek znowu używał mojej szczoteczki do
            zębów. I wcale nie mył nią zębów.. Eh, obejdzie się, w końcu ma gdzieś jeszcze
            przylepioną gumę Orbit.
            • Gość: Snake Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 21:47
              obszedlem pokoj w poszukiwaniu tej jednej jedynej bialej kuleczki. zawsze
              lubilem przed koncem dnia zwinac ja w kuleczke. nie wiem czemu kiedys sie nad
              tym zastanawialem ale odpuscilem sobie moze i tym razem tak zrobie. podszedlem
              do okna.
              • Gość: Psychol Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 21:50
                Okno... Kiedyś tak je nazywaliśmy. Teraz ta dziura w ścianie, zaklejona
                dziurawą folią była raczej nędzną imitacją otworu okiennego, Mniejsza z tym,
                grunt że w chacie był zawsze przewiew. Co w lokalu nie sprzątanym od
                grudnia '91 było sporym udogodnieniem
                • Gość: snake Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 21:54
                  Nedzny widok przyprawial mnie o wymioty dlatego tak wazne dla mnie bylo swieze
                  powietrze. obszedlem wzrokiem pokoj w poszukiwaniu gumala. nic . znowu nic
                  jakze do dupy zaczal sie dzisiejszy dzien. zalozylem spodnie moze i nie
                  pierwszej swiezosci ale wlasnie takie mialy byc na ch..owy dzien ch..owe
                  spodnie. i znowu zly chumor.
                  • Gość: Zdzisław B. Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:02
                    Założywszy spodnie przypomniałem sobie że nie włożyłem pod spód galotów. Swoją
                    drogą i tak wszystkie były z brązową nartą. Machnąłem lekceważąco ręką. Kto mi
                    to sprawdzi?
                    Ważne, że Staszek skoczył na winkiel do monopolu.Ale czy nie zapomni o chlebku?
                    Przeraziwszy się trochę, wybiegłem na klatkę. Po drodzę poślizgnąłem się i
                    spie..łem się schodami na półpiętro. Do moich nozdzry doleciał niemiły
                    fetor. Pies sąsiadki spod trójki znowu nasrał nam na wycieraczkę... Poślizg
                    jest po tym nieziemski, Cóż, zawsze to lepsze niż standardowe trzaśnięcie
                    drzwiami
                    • Gość: Zmurszala Zosia Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:07
                      Szledlem przed klatke juz bez emocji. jak zwykle moja gablotka stala tam gdzie
                      ja zaparkowalem. podszedlem do niej zlapalem za raczke i przezylem ten
                      dreszczyk ktory przezywam kazdego dnia zimy. znowu zlodowaciala. zawsze wtedy
                      przypominam sobie o rekawicach . jak dobrze byloby je miec.
                  • Gość: Charlie Re: Znowu to samo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 22:07
                    na szczescie nie potrzebowalem koszulki . po czterech latach braku wody w
                    mieszkaniu brod doskonale imitowal czarniutkiego t-shirta . Wedle moich
                    obliczen za dwa lata dorobie sie pieknego sweterka . Gdyby jescze bylo jak
                    zaslonic te sterczace sutki .... ehhh . Ch..owy dzien
                    • Gość: Podstarząły cham Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:13
                      Tak,klamka była zmarźnięta. Ale po co mi ona??? przecież w wartburgu i tak nie
                      było bocznej szyby. Co z tego że śnieg padął do środka. Przynjamniej nikt go
                      nie ukradnie. Tak zawsze mówił Staszek. Mnie to raczej wku..ało. Ale kit z
                      tym, jego wóz. Moja chata. Uzupełnialiśmy się nawzajem.
                      • Gość: cichy jas Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:18
                        podjechalem na rog . stasiek wyszedl rozpial rozporek , zatankowal . dziwne
                        wszak ale samochod jezdzil a staszek mowil ze to najlepsze paliwo pod sloncem.
                        staszek to madry gosc trzeba przyznac. ma wartburga wszystkie panny z osiedla
                        leca na staszka .
                        • Gość: Niespokojny Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:24
                          Tak Stachu zawsze miał rwanie, mimo niewyjściowej facjaty. Zadumałem się przez
                          chwilę... I przyjrzałem się swemu obliczu we wstecznym lusterku. Czemu to nie
                          ja jestem osiedlowym macho??? Te małe, podkrążone świńskie oczka, złamany nos,
                          i wyszczerbione w licznych, pijackich burdach zęby, nadawały mi wygląd
                          podstarzałego zabijaki. LAski lecą na silnych gości, ale jeszcze bardziej na
                          dobre fury... Eh, życie mnie nigdy nie rozpieszczało... docisnąłęm mocniej gaz,
                          a może to było sprzęgło???
                          • Gość: Snake Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:29
                            nie dowiedzialem bo ruszylem tak szybko ze az zatrzesl sie caly samochod .
                            przez moment widzialem lune az w koncu obraz powrocil do naturalnego wygladu.
                            co to bylo. po chwili doszedlem do siebie rozejrzalem sie wokol gdzie ja
                            bylem . stan wartburg wygladal nie byl dobry jak nawet jak na swoje standarty.
                            staszek mnie zabije !
                            • Gość: snake Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:30
                              tzn standardy
                              ;)
                            • Gość: Niewąski pacjent Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:34
                              Kurka wodna, cale zawieszenie do wymiany. Znowu dzieciaki z sąsiedniej bramy,
                              musiały majstrowac przy aucie. Pewno to zemsta że ze Stasiem zabraliśmy im
                              ostatnio łopatki i bawiliśmy sie do wieczora w piaskownicy. Ale babki lepilismy
                              z piachu i blota. Chcielismy postawic zamek ale skonczylo sie na postawieniu
                              kloca. Tak... tylko czemu Krycha bez oka na mnie tak dziwnie patrzyła
                              następnego ranka???? Nie wiem, nie chcę wiedziec, to nie moja sprawa...
                              • Gość: Andrzej z Sosnowca Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:38
                                siedzialem tak przez dluzsza chwile az juz pod wieczor zobaczylem na
                                horyzoncie biegnaca postac. w duchu mialem nadzieje ze to nie staszek .
                                obawialem sie jego reakcji na woz. a moze nasz przyjazn przetrwa i taka probe.
                                zaczalem plakac. lzy ciekly mi po policzkach az u stop ulala sie mala kaluza.
                                staszek jeszcze nie dobiegl a ja plakalem .
                                • Gość: Marek Zegarek Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:43
                                  Łzy były jak najbardziej na miejscu... To był Staszek... Ale jego twarz
                                  wyrazała niespotykaną w tej sytuacji radość! Zdziwiony przyjrzałem się
                                  dokładniej temu co trzymał w dłoni. Nie!!! To nie mogło się dziać naprawdę,
                                  chyba zatrułem się oparami benzyny... Stachol trzymał paczkę Faruków! Przękaska
                                  serowa, rarytas nie do dostania. Skąd on je wytrzasnął? Pewno Wieśka z
                                  zieleniaka mu spod lady załątwiła. Szczęściarz...
                                  • Gość: Jurek Ogorek Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:47
                                    zlapal mnie w pasie i przytulij . poczulem mocny zapach kwasnego alkoholu z
                                    jego ust. teraz mialem juz pewnosc ze to staszek . stalismy tak w milczeniu
                                    przez chwile chyba kazdemu bylo dobrze nie chcielismy tego psuc . takie chwile
                                    zdarzaly sie zadko. minutry trwaly a my nadal stalismy w zlaczeniu nierozlaczni
                                    czyli kielonek i buteleczka.
                                    • Gość: Młody stary Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 22:52
                                      Tak było bosko, ale szczescie nie moze trwac wiecznie. Do rzeczywistosci
                                      przywrocil mnie warkot zarżniętego silnika. Faruki już się skończyły, nic juz
                                      mnie nie uratuje... Postanowiłem zniknac w ppobliskim lesie, zmierzchalo juz,
                                      Stachu niedowidzial. Moglo sie udac
                                      • Gość: Grzyboski Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 22:59
                                        niestety moj blad. nie zwolnilem gdy zblizylem sie do sciany lasu i uderzylem
                                        nie jedne z drzew stojace w drugim rzedzie. swiat zawirowal mi w
                                        zastraszajacym tepie cos jak wtedy gdy pilem bimber stasia. upadlem nieruchomo
                                        na ziemie. mimo wszystko nadal mialem siadomosc i przytomne oczy. spogladalem
                                        na dlugie drzewa . pomyslalem ze jest pieknie . nagle obraz przeslonila mi
                                        wielka kula . pomyslalem ze to na pewno zacmienie ksiezyca ale na twarzy
                                        poczulem cos dlugiego cos jak guma . to byl staszek i jego faruk .
                                        • Gość: Niesmialy Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 23:04
                                          Nie to nie byl Staszek, to nie byl faruk. To bylo cos innego. Gumowe drzew???
                                          zaswitala mi szalencza mysl. Niestey nie.... To był kalosz gajowego. Czarny
                                          ciezki gumofilc brutalnie kopnal mnie w ryło. Gajowy był bezlitosny, bala sie
                                          go cala gmina. Nawet lesniczy dal za wygraną i wyniósł sie z lasu. Trafilem z
                                          deszczu pod rynne. Ciekawe co u Stacha??? Pomyslalem niemal z sympatią.
                                          • Gość: bolec stolec Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 23:23
                                            nagle mnie oswiecilo worcielem do swojej rodzinnej wsi. tu nie bylo
                                            bezpiecznie . zaczalem sie lekkac nie tylko o sibie ale i o staszka. w sumie
                                            lubie staszka i nie chcialbym by stracil ptaksza . szkodaby bylo staszka .
                                            gojowy byl bezlitosny . ale chwila zawsze chodzi w parze ze swoim psem poteznym
                                            sexsownym wilczorem. byl rownie bezlitosny i do tego bezkompromisowy. jak na
                                            moje zawolanie w oddali uslyszalem wycie i po tym krzyk. to byl staszek . nie
                                            bylo dobrze.
                                            • Gość: Pan Nieznany Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 23:31
                                              Gajowy był starym kawalerem. Aczkolwiek tu i ówdzie przebąkiwano o jego
                                              nietypowych skłonnościach. W lesie jest wszak tyle dziupli. Więc nie martwiłem
                                              się o wątpliwą cnotę Stanisława. Bardziej nurtowało mnie inne zagadnienie.
                                              Czemu wilczur gajowego namiętnię liże mi gebę?
                                              • Gość: Wiesiek Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 23:38
                                                chociaz bylo to swoja droga przyjemne i podniecajace przezycie. poczulem
                                                delikatne mrowienie w rekach
                                                - oho sily mi wracaja, czas wykorzystac asa w rekawie moja bezkonkurencyja
                                                przebieglosc - pomyslalem
                                                • Gość: Bez-myślnik Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 23:44
                                                  W rękawie trzymałem nie tylko asa. Były też tam obcęgi, młotek, zuzyty wkład do
                                                  długopisu, niezapłacone rachunki za gaz i pół kromki chleba z pasztetową. Tylko
                                                  gdzie sie podział moj zielony słonik z plexiglasu?
                                                  • Gość: Zmyslnikiem Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 10.03.05, 23:52
                                                    pewnie zostawilem go razem z gumowym misiem przytulanka przy lapmce nocnej. jak
                                                    pech to pech . trzeba dzialac bez misia i slonika . sproboje jakos dac sobie
                                                    rade i bez nich . rzucilem psu zelazna krome i gajowego strzelilem mlotkiem po
                                                    kolanie , niezaplacone rachunki wsadzilem do ust zeby zgluszyc krzyk a dla
                                                    wkladu dlugopisu przewidzialem dosc osobliwe miejsce !!!
                                                  • Gość: Majster Klepka Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 10.03.05, 23:57
                                                    Obcęgami zgniotłem zaś jedyną radośc zycia jaką jeszcze miał gajowy.
                                                    Wyeliminowawszy zagrożenie, rzuciłem się na poszukiwania współlokatora. Stachu
                                                    gdzieś tu był, czułem jego nieświeży oddech. Czaił się w krzakch, może działa w
                                                    zmowie z leśniczym??? Hmmm.. Lepeij żeby nie
                                                  • Gość: Po prostu Kazik Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 00:03
                                                    przykucnalem , poczulem mrowienie w krzyzu. i stalo sie . popuscilem .
                                                    zazwyczaj nie wytrzymuje w sytuacja stresowych . brudne gacie towarzysza mi od
                                                    dziecinstwa .teraz na pewno staszek mnie wyniucha nie wazne gdzie bym sie
                                                    schowal i tak mnie znajdzie. mimo wszystko postanowilem nie zmieniac pozycji
                                                    wystawilem reke z obcegami do przodu i przeszedlem do penetrowania okolicy.
                                                    wiedzialem ze musze dzialac szybko. czas dzialal na moja niekorzysc.
                                                  • Gość: Sam w domu Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 00:09
                                                    Kloc ciążył mi wielce. Ledwo się mogłem poruszać. Wyczerpany, zacząłem się
                                                    czołgać. Wtem w lesnym runie dostrzegłem dziwne ślady. Były wielkie, koślawe i
                                                    sześciopalczaste. Staszek jako realne zagrożenie spadł na plan dalszy. To była
                                                    Wielka Stopa. Względnie dziadek Alojzy co miał platfusa, ale on umarł w
                                                    1946...Hmmm, Tylko skąd owłosiona 3-metrowa małpa w nadwiślańskiej knieji????
                                                    Zostawiwszy to pytanie na potem, zaszyłem się w gąszczu. MAm nadzieje że ścieg
                                                    wytrzyma
                                                  • Gość: Wytrwaly Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 00:15
                                                    scieg byl mocny szyty grubymi linami okretowymi ale wszystko moglo sie zdarzyc.
                                                    zamarlem w bezruchu. nastala grobowa cisza cos wisialo gesto w powietrzu.
                                                    czekalem, co mi pozostalo. chwile mijaly. mialem nadzieje ze oba problemy
                                                    wyeliminuja sie same. juz nie zalezalo mi na staszku . nie go porwie to
                                                    diabelstwo . nagle cisze nocy przerwal ryk cierpienia . to nie byl stasio . po
                                                    min w niewielkim odstepie czasu mozna bylo doslyszec szyderczy smiech . to juz
                                                    byl staszek , straszliwy staszek.
                                                  • Gość: Juz nie sam w domu Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 00:21
                                                    Wielka Stopa zniknął szybciej niż się pojawił. Zostały po nim tylko ślady.
                                                    Nigdy nie dowiemy się czy naprawdę miał 3 metry wzrostu czy może to tylko
                                                    plotki, a on sam bbył tylko wyrośniętym pawianem któru uciekł z warszawskiego
                                                    zoo. BTW Stachu się zbliżał nieubłaganie. Rozjuszony walką z małpoludem dyszał
                                                    żadzą krwi. Właśnie, dyszał. Może oddam mu wreszcei tą zaległa dychę za
                                                    wczorajszego jabola i się odczepi? Szybko odrzuciłem tę myśl jako
                                                    niedorzeczną.Trzeba zejść na ziemię, coś wykombinować...
                                                  • Gość: MOcna Woda Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 00:28
                                                    przeturlalem sie dwa razy w prawo potem trzy razy w lewo , babcia mowila zo to
                                                    odpedza zle . w reku mimo wszystko trzymalem banknoto dziesiecio zlotowy. tak
                                                    na wszelki niewielki . po pewnym czasie oporcz dyszenia poczulem dziwny zapach
                                                    amoniaku . wiedzialem staszek jest blisko. moze pare metrow. znowu zastyglem w
                                                    bezruchu. nabralem powietrza w pluc i przestalem oddychac. mialem nadzieje ze
                                                    przemknie szybko.
                                                  • Gość: Ten co kiedyś Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 00:37
                                                    Kiedy przypomniałem sobie o oddychaniu, znajdowałem się już w innym miejscu.
                                                    Było ciemne i ponure. WW powietrzu cuchnęło coś jakby nadgniłym serem a może to
                                                    był nieświeży bigos??? Po godzinie albo i dwóch namysłu doszedłęm do genialnego
                                                    wniosku że to piwnica dziadka Alojzego. A wię cciągle byłem w swej rodzinnej
                                                    wsi. Ale ja chchiałnym wrócić do swej miejskiej meliny. Wieś za bardzo
                                                    śmierdziała gnojem. Jakoś mi to nie leżało. Wolałem swojskie zapachy ulicy.
                                                    Gwar rynsztoków przedkładałem nad uroki cichego , wieśniackiego życia. Dobra,
                                                    koniec tego bajdurzenia, czas się uwolnic tej nory.
                                                  • Gość: Gumowe ucho Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 00:44
                                                    wyjalem zapasowa lyzeczke do herbaty schowana w cholewie gumiaka i zaczalem
                                                    kopac . moj dziad pradziad podobno w prostej linii wywodzil sie od kreta.
                                                    -czas sprawdzic te historie - pomyslalem \
                                                    zaczalem drazyc . nie wiedzialem w ktora strone, szedlem na slepo.kopalem i
                                                    kopalem az ujrzalem swiatelko w tunelu . wydawalo mi sie ze trwalo to
                                                    wiecznosc a tak naprawde trwalo to zaledwie minute, chyba ze znowu popsul mi
                                                    sie zegarek

                                                    - cholera - zalkalem - on nigdy przeciez nie dzialal

                                                  • Gość: Boski nieboski Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 00:54
                                                    Tym bardziej że pasek się dawno urwał i jedynym śladem po zegarku była jasna
                                                    wstęga nieopalonej skóry wokół nadgarstka. Wspomnienie lata...
                                                    Nic to, nieważne, wszak zawsze mogę wykorzystać zegar słoneczny zrobiony z
                                                    wbitego w ziemię palika. Jak na złośc w tym momencie słońce zaszło za chmury.
                                                    Najważniejsze jednak, że wreszcie byłem na powierzchni. Teren wokól mnie
                                                    wyglądął cokolwiek dziwnie. Hmm, czyżby trafił na wysypisko śmieci? Chodzilismy
                                                    tu ze Stasiem zbierać złom co tydzień. Wreszcie na starych śmieciach,
                                                    uśmiechnąłem się błogo i ułożyłem się do snu w zardzewiałej beczce. Trudy dnia
                                                    wymagały solidnego odespania. Nie zauważyłem, że z tunelu wyszedł ktos
                                                    jeszcze...
                                                  • Gość: GUGA Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 01:04
                                                    wyslizgnal sie sie czarniejszy od nocy cien ktory po smieciach przemykal
                                                    niczym polujacy kot. cos nie dawalo mi zasnac . w myslach ukazal mi sie
                                                    wizerunek starego szczura mojego dziadka. podobno chodowal go od czasow
                                                    okupacji hitlerowskiej . umarl razem z dziadkiem jakies dwa lata temu . zawsze
                                                    powtarzal ze jestemy do siebie podobni . przekrecilem sie na drugi bok
                                                    otwierajac na chwile oczy . ujrzalem cos . to byl moment zaledwie kropela w
                                                    morzu czasu , ulamet sekundy ale to wystarczylo aby zaalarmowac wszystkie moje
                                                    zmysly . wyczolgalem sie pospiesznie i schowalem do starego malca. zawsze
                                                    lubilem ich niepowtarzalny wyglad.
                                                  • Gość: Pie..ięty Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 01:09
                                                    tak, stary kaszlak był o dziwo na chodzie! Juz wiem, zprezentuję go Stasiuli w
                                                    zamian za wartka. Ten grat i tak pamietał czasy młodego Honeckera. Za to
                                                    maluszek był prawie nówka, rocznik 87, świeżynka. Nawet wsteczny chodził, u nas
                                                    to nie do pomyslenia bylo. I nie ruszal na pych! To bylo jak objawienie.
                                                  • Gość: Goral Re: Znowu to samo... IP: *.aster.pl 11.03.05, 01:14
                                                    z boku na siedzeniu lezala nabita proca. nagle zaswitala mi mysl
                                                    - zlikwiduje staszka zabiore fure laski sa moje - krzynalem bezmyslnie po czym
                                                    zamilklem rozum iejac swoj blad.
                                                    wyjalem nabita proce i wydostalem sie z auta . teraz jest juz niebezpiecznie .
                                                    zmruzylem oczy . wiedzialem ze dzis moze pomoc mi tylko moje szczescie !
                                                  • Gość: koktajl jajeczny Re: Znowu to samo... IP: *.tvk.torun.pl / 217.173.176.* 11.03.05, 08:58
                                                    Czemu wyszedłem z auta? Czasami sam nie moge siebie zrozumiec... I czemu boli
                                                    mnie dupa? Przecież nie ma po temu racjonalnych powodów... Życie bywa okrutne:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka