Dodaj do ulubionych

Autentyk z uczelni

    • mickov wykład z Tomaszem Knapikiem 21.09.04, 17:30
      kolega studiuje na Politechnice Warszawskiej i miał wykłady z Tomaszem
      Knapikiem z czegoś tam (dla mniej "skojarzliwych" - Knapik to bardzo znany
      lektor z programów popularno-naukowych na TVP).
      Kilku gości poszło, gdy mieli okienko, pochlać sobie i zwłaszcza jeden z nich
      był po tym "wczorajszy". Na wykładzie po okienku zasnął, a wykładowcą był
      akurat Knapik. W pewneym momencie w czasie wykładu koles obudził się i nie
      patrząc wokól ryknął na całą aulę: Niech kots kurwa wyłączy ten telewizor!
      niewielu było takich, którzy byli w stanie na powrót skupić się na wykładzie:)
    • pwieszczeczynski Technikum Elektryczne - Opole 22.09.04, 17:25
      Zajęcia z PAR-u czyli podstaw automatycznej regulacji - różniczki, całki takie
      tam nieważne zresztą. Prowadzi Adam Woś - naprawdę spoko koleś, zaczyna lekcję
      i coś mówi nie na temat lekcji. W pewnym momencie się reflektuje i mówi
      A.W. - No, ale my tu gadu gadu...
      a ja kończę
      - a dziewczynki stygną....
      i cała klasa pod ławkami, a muszę dodać że było nas 36 chłopa..
    • Gość: Marguerite Re: Autentyk z uczelni IP: *.telkab.pl 27.09.04, 22:01
      Egzamin z fizyki na Politechnice Warszawskiej. "Giełda"egzaminacyjna, nerwy
      itp...Komisja prosi, aby po wyjściu poprzedniego zdajacego kandydaci poczekali,
      aż ktoś ich poprosi, ale notorycznie komuś nerwy puszczają i nie wytrzymuje. Po
      którymś kolejnym przypadku, kiedy student pakuje się do pokoju bez zaproszenia
      zdenerwowany profesor krzyczy w końcu do delikwentki: "Jakim prawem pani tu
      weszła???" A na to dziewczyna niespeszona "Prawem tarcia, panie profesorze!"
      Zdała :-))))
      Inny przypadek: Egzamin z chemii - pytanie: co się stanie jak się podgrzeje
      rtęć - Hg
      Odpowiedź studentki po długim namyśle: Wiem! H czyli wodór uniesie się do góry,
      a "g" przyspieszenie ziemskie opadnie na dół...

      Podobno autentyk z wydziału prawa UW: Na wydziale był profesor, który
      notorycznie nie przychodził na dyżury. Przy jego pokoju stoi dwóch studentów (a
      pokój był na samym końcu ciągu, tuż przed węgłem) i jeden komentuje: "I znowu
      ten sk....syn nie przyszedł na dyżur!" W tym momencie zza węgła wychodzi
      profesor z tekstem: "Panowie, na uniwersytecie używamy tytułów naukowych a nie
      rodowych!" :-)))

      Wykłady na studium wojskowym w latach sześććdziesiątych, przedmiot - łączność.
      Pan płk, typowy trep dyktuje: "zasięg radiostacji w dzień 8 km, w nocy 6 km".
      Pada z sali pytanie, dlaczego? Płk zakłopotany szuka odpowiedzi i wybawia go
      dzwonek - ucieszony, mówi, że odpowie po przerwie. Na przerwie słyszy rozmowę
      jednej z grupek studenckich "No wiesz, jakie ten Zenek nieodpowiedzialne
      pytania zadaje! Przecież wiadomo, że zasięg radiostacji jest w zasięgu wzroku,
      a w nocy widoczność jest gorsza niż w dzień"...na co pan płk wdał się w
      dyskusje, jakie to nieodpowiedzialne pytania studenci zadają...Dopiero w pokoju
      nauczycielskim go uświadomiono, że to była podpucha. Wezwał studentów na
      dywanik (nawiasem mówiąc student który go podpuścił był mgr inż. łączności) i
      zaczął grzmieć na nich "CZY WY MYŚLICIE,ŻE ZE MNIE WOJSKO LUDOWE KRETYNA
      ZROBIŁO?????" Przez grzeczność nikt nie zaprzeczył....
      Pozdrawiam
    • Gość: :) Re: Autentyk z uczelni IP: 150.254.36.* 29.09.04, 12:35
      autentyki lingwistyczne:

      Jeszcze z liceum:
      klasówka
      uczeń: Panie profesorze ale słowka krzaki to chyba nie było :(
      nauczyiel: Było, było... mogę jedynie podpowiedzieć, że to tak jak amerykański
      prezydent ;)
      No to dostał tłumaczenie - skakać przez ktrzaki - to jump over the clintons ;)
      Na usprawiedliwienie mogę podać, że Bush był wtedy prezytentem zaledwie od
      jakis 2 tygodni :)

      Uczelnia
      klasówka z hiszpańskiego - polecenie przetłumaczyć słowka:
      łoże małżeńskie - poprawnie powinno być la cama de matrimonio, a kolega nie
      mogąc sobie przypomnieć wymyślił - la cama de masturbenio ;)
      A hiszpanski to wogóle śmieszny jezyk ;)
      • siwapp Matematyka w liceum... 29.09.04, 15:53
        Koleżance groziła jedynka na półrocze z matematyki. Miała zgłosić się do
        odpowiedzi, żeby poprawić ocenę. Początek lekcji, nauczycielka przegląda
        dziennik i w pewnym momencie mówi do tej koleżanki: "Iksińska, kiedy Ci się
        okres kończy?!"... Klasa położyła się ze śmiechu. Chodziło oczywiście o koniec
        półrocza :)
        • xxx131 Re: Matematyka w liceum... 29.09.04, 16:08
          Student medycyny odbywa praktykę na pogotowiu. Pewnego wieczoru dostaje
          wezwanie do wypadku. W karetce siedzi z pielęgniarką, za kółkiem kierowca.
          Jadą. W pewnym momencie kierowca zaczyna się dusić, łapie za szyję ,oczy
          wychodzą mu z orbit, wykrzywia usta. Na to pielęgniarka wali go po głowie torbą
          i wszystko wraca do normy. Sytuacja powtarza się kilka razy w końcu młody
          lekarz pyta:
          - Co panu jest? Może mogę jakoś pomóc.
          - Nie, nie trzeba. Ja się tylko z siostrą droczę, wczoraj mąż jej się powiesił.

          Nauczyciel do studenta:
          - Zbysiu, ściągnij czapkę.
          Na to student:
          - Przecież sam pan mówił: "Żadnego ściągania na lekcji"...

          Profesor pyta studenta:
          - Co to jest egzamin?
          - Egzamin, to wymiana poglądów między dwoma inteligentnymi osobami.
          - Dobrze. A jeśli jedna z tych osób jest nieinteligentna?
          - Trudno, to druga bierze indeks i wychodzi.
    • aggulek Re: Autentyk z uczelni 29.09.04, 19:05
      Nie moje, ale prawdziwe:
      Podstawówka, wiele lat temu, sroga pani nauczycielka w starszym wieku, która
      notorycznie puszczała głośne bąki (może chora była i musiała?).
      Miała wtedy zwyczaj walić linijką w biurko i dość głośno krzyczeć (choć w
      klasie nawet szmeru nie było)"CISZA DZIECI, CISZA!!!"

      A teraz moje:
      W liceum, próbna matura z polskiego(nie wiem czy teraz jeszcze funkcjonuje coś
      takiego, ha ha ha), temat dotyczył opisu przyrody polskiej w literaturze.
      Jednemu geniuszowi zdarzyło się napisać "... i było tam dużo dzięcieliny pały"
      • ciekawa20 Re: Autentyk z uczelni 10.10.04, 15:27
        Na geografii turystycznej wykladowca opowiada o jaskiniach, o ludziach
        wchodzacych do tych jaskin, w pewnym momencie mowi ze najlepiej to spuszczac
        sie pionowo, wszyscy po sobie bo skojarzylo nam sie to jednoznacznie i w smiech
        a wykladowca nic tylko dalej brnie w ten temat, ze jest to niebezpieczne, ze
        najlepiej robic to w kilka osob bo jest tam (chodzi mu o jaskinie) ciemno,
        ciasno, wilgotno, oczywiscie wszyscy w smiech, a wykladowca nic tylko popatrzyl
        na nas, chyba nie wie do dzis jak nam sie to skojarzylo
        • xxx131 Re: Autentyk z uczelni 11.10.04, 14:31
          W jednym z pokoi akademika studenci wciąż wznoszą toast.
          - Za Tomka, żeby zdał ! W pewnym momencie do pokoju wchodzi Janek. Koledzy
          krzyczą: - I co Janek zdałeś ? Zdałem, zdałem. Tylko jednej nie przyjęli bo
          miała szyjkę obitą.

          - Co powinien wiedzieć student?
          - Wszystko!
          - Co powinien wiedzieć asystent?
          - Prawie to wszystko, co student.
          - A adiunkt?
          - W jakiej książce jest to, co powinien wiedzieć student.
          - Docent?
          - Gdzie jest ta książka.
          - A co powinien wiedzieć profesor?
          - Gdzie jest docent...

          Profesor biologii mówi do studentów:
          - Zaraz pokażę państwu żabę. Będzie ona tematem dzisiejszego wykładu.
          Zaczyna szukać w teczce. Po chwili wyciąga z niej bułkę z kiełbasą.
          - A wydawało mi się - mówi zdziwiony - że śniadanie już jadłem...
    • Gość: Molka Re: Autentyk z uczelni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.04, 19:38
      UŚ Wydział Nauk o Ziemi. Profesor Xiński wsiada do windy pełnej studentów,
      dziwna atmosfera, zmieszanie. Przyczyna? - napis na ścianie windy - ,,Xiński to
      babiarz/kobieciarz" (nie pamiętam dokładnie, ale coś w tym stylu). Reakcja Pana
      profesora - wyjął długopis i przed nazwiskiem dopisał ,,Prof." :)
    • Gość: toko Re: Autentyk z uczelni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 10:39
      egzamin z filozofii - egzaminator bierze po 2 osoby. Egzamin trwa od rana, a są już godziny popołudniowe; wchodzi 2 kolegów A. i B. - jeden idzie do odpytywania, drugi /nie ma pojęcia o przemiocie, bo na wykłady nie chodził, a do egzaminu zbytnio się nie uczył/ dostaje polecenie: - Panie B. Proszę iść do bufetu i przynieść mi zupę. Po kilkunastu minutach koleś wraca z talerzem zupy i słyszy: dziękuję panom, pan B. nie musi już zdawać bo pomyliłem indeksy i ocenę A. wpisałem do indeksu B. - przecież nie będę kreślił. - Obaj macie "3".
      • xxx131 Re: Autentyk z uczelni 13.10.04, 19:05
        Kiedy student kończył 20 urodziny, zrobił wyjątkową imprezę w barze. Jako
        pierwszy pojawił się kumpel.
        - Sam na razie jesteś??
        - Nie! Bawimy się z innymi w chowanego...

        Pewien student miał za tydzień egzamin z zoologii. Nie miał zamiaru uczyć się
        całego tematu więc dowiadywał się o ulubiony temat profesora, który go
        egzaminował. Były to robaki. Nadszedł dzień egzaminu. Wchodzi pierwszy student.
        Po chwili wychodzi. Koledzy go pytają:
        - O co cię pytał?!
        - O lwa!
        Wchodzi i wychodzi następny.
        - O co cię pytał?! - pytają znowu pozostali studenci.
        - O wieloryba!
        I tak nadeszła kolej naszego studenta. Bardzo przestraszony na chwiejących się
        nogach wchodzi na salę. Profesor:
        - Dzień dobry! Proszę opowiedzieć mi o słoniu!
        A student na to:
        - Hmh... ta... więc... no... słonie mają duuuże uszy... są duuuże i baaardzo
        ciężkie... i... wiem! Mają trąbę w kształcie robaka, a robaki dzielą się na... !

        Pewien dziennikarz postanowił zrobić wywiad na uczelni technicznej. Jednym z
        podstawowych pytań było określenie czasu jaki potrzeba na opanowanie języka
        chińskiego. Podchodzi do prof. dr hab. i pyta:
        - Panie profesorze, ile pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
        - No tak, aby dość dobrze się nim posługiwać to 7 lat.
        Idzie do doktora:
        - Panie doktorze, ile pan potrzebuje czasu, aby nauczyć się chińskiego?
        - Sądzę, że w ciągu 5 lat to bym się nauczył.
        Idzie do doktoranta i zadaje to samo pytanie. Doktorant odpowiada, że 2 lata
        wystarczą. W końcu podchodzi do studenta:
        - Te stary, ile potrzebujesz czasu, aby nauczyć się chińskiego?
        Na co student spojrzał się ze zdziwieniem i pyta:
        - A na kiedy trzeba??
        • Gość: ossa Re: Autentyk z uczelni IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 14.10.04, 01:13
          jedno z pytań typowych dla profesora Ł, zelazna klasyka ( egzamin z
          chirurgii): zajaka jest trzustka?
          odp prawidłowa: za trudna do operowania
          oraz nieśmiertelne: zajak leżą nerki?
          odp prawidłowa : zaotrzewnowo

          na komisie z biofizyki : pytanie - metody wyznaczania stężeń roztworów;
          studentka pytająco :" Elektrokardiografia?"

          definicja z egzaminu (tez biofizyka): "Cząstki alfa to gołe jądra"
          • xxx131 Re: Autentyk z uczelni 14.10.04, 11:58
            Student zdaje egzamin. Profesor chce odesłać go na inny termin z pałą.
            Delikwent prosi o ostatnią szansę:
            - Jeśli przejdę po ścianie i suficie, dostanę trójkę?
            Profesor z niedowierzaniem zgadza się. Student przechodzi po ścianie i suficie.
            Słowo się rzekło, już chce wpisywać 3, ale student dalej marudzi:
            - Jeśli zacznę fruwać po pokoju, dostanę 4?
            Profesor z zaciekawieniem zgadza się. Student zaczyna fruwać po pokoju.
            Profesor już chce wpisywać 4 ,ale student wciąż nie daje mu spokoju:
            - Jeśli nasikam na pana, a pan pozostanie suchy, dostanę 5?
            Profesor z jeszcze większym zaciekawieniem zgadza się. Student staje na biurku
            i sika na profesora. Ten krzyczy cały mokry:
            - Panie, co pan?!
            - Dobra, niech będzie 4.

            Egzamin z filozofii. Profesor mówi do studenta:
            - Proszę obejść stół dookoła.
            Student wykonuje polecenie.
            Profesor:
            - Proszę indeks, dwója!
            Następny student - podobnie. Profesor do kolejnego:
            - Proszę obejść stół dookoła.
            - A w którą stronę?
            Profesor:
            - Pan zaliczył.

            Wieczorem idzie dwóch studentów przez park i widzą mały papierek leżący na
            chodniku. Jeden mówi:
            - Ty, co to ?
            - Nie wiem, ale kserujemy !
    • websterrr Re: Autentyk z uczelni 06.01.05, 02:24
      Zapewne wszyscy mieliscie doswiadczenia z "puszczaniem" listy ma wykladzie. U
      mnie po zakonczonych zajeciach z jednego przedmiotu pani doktor odczytywala
      liste celem weryfikacji wpisanych osob. Pewnego dnia moje genialny kolega wpisal
      na liste Antonio Banderasa :-). Coz uczynila pani doktor? Ano z pelna powaga
      przeczytala "Antonio Banderas" i szukajacym wzrokiem wypatrywala az jakis
      przedstawiciej plci brzydkiej podniesie reke lub powie "jestem" :-).

      Pozdrawiam
      • folkatka Re: Autentyk z uczelni 22.05.05, 22:42

        U nas kiedyś koleś z którym mieliśmy ćwiczenia powiesił na tablicy listę żeby
        się wpisywac, i nie wiedziec czemu w tym akurat przypadku ludziom coś zaczęło
        odbijać.
        Po jakims czasie znalazły sie tam takie osoby jak Bill Clinton, MOnika
        Lewinsky, Mulder i Scully, Jadwiga i Jagiełło, Jaś Fasola etc. - w sumie z
        kilkanascie tego typu wpisów. Ćwiczenia. Wykładowca przyszedł z owa kartką w
        ręce. Z napięciem oczekujemy na jego reakcje. Ten spojrzał tylko i rzekł
        "Cóż...Obawiam sie że raczej nie ma szans na to by oni wszyscy się tu zjawili"
    • Gość: G Re: Autentyk z uczelni IP: 212.244.126.* 06.01.05, 10:37
      To bylo w liceum. Nauczycielka miala problem z nadmiernym owlosieniem twarzy.
      Klasa probowala ja namowic na to, by jako opiekun pojechala na wycieczke
      klasowa. Nauczycielka bronila sie mowiac "Nie, ja juz jestem za stara na
      jezdzenie na jakies wycieczki" Na to glos z konca sali "A wasik mlodzienczy!!!"
      Wszyscy umarli ze smiechu:)))
    • Gość: G Re: Autentyk z uczelni IP: 212.244.126.* 06.01.05, 10:45
      A moja pani profesor z matmy kiedys dala popis swojego poczucia humoru. Padlo
      haslo "Prosze wyciagnac karteczki. Piszemy 30 minut". Na co cala klasa zaczela
      jeczec, "ale pani profesr, 30 minut to za malo". Na co nasza niezrownana
      matematyczka "No co wy, w 30 minut to mozna konia powalic". Zaczelismy sie
      tarzac ze smiechu, ona nie wiedziala o co chodzi, bo jej chodzilo o fizyczne
      przewrocenie wielkiego zwierzecia, a my wiadomo, co mielismy w glowie:)))
      Serdeczne pozdrowienia dla profesor Bronki:)))
      • yoma Re: Autentyk z uczelni 06.01.05, 14:23
        Egzamin adwokacki. Pytanie z zakresu etyki zawodowej: Jakie powinny być
        stosunki finansowe z klientem?
        Dziewczę, po namyśle: Brać, ile się da, byle nienachalnie.

        Rzecznik dyscyplinarny, który siedział w komisji, szybko opuścił salę.
        A prawidłowa odpowiedź brzmi: Stosunki finansowe z klientem powinny się
        cechować szczególną skrupulatnością.
        • Gość: nova Re: Autentyk z uczelni IP: *.chello.pl 07.01.05, 21:30
          Egzamin z historii języka polskiego. Koleżanka wychodzi z sali, jest
          uśmiechnięta, bo zdała egzamin. Opowiada wrażenia itp. Nagle z sali wybiega dr
          i woła "Gdzie jest pani X (tu pada nazwisko), gdzie jest pani X. Oczywiście
          chodzi o koleżankę, ktora przed chwilą wyszła z sali. Kumpela jest wystraszona,
          bo ton głosu dra nie wróży nic dobrego. Doktor zauważył koleżankę. OOO jest
          pani- mowi- całe szczęście, bo pani egazamin się jeszcze nie skończył.
          Koleżanka blednie. Jak to? przeciez wpisał mi doktor ocenę do indeksu. A tak-
          odpowiada naukowiec- ale nie trzymala pani w reku Biblii królowej Zofii..... he
          he he. Miał taki zwyczaj, że każdy student podczas egzaminu musiał dotknąć
          starodruku.
          • maatti Re: Autentyk z uczelni 08.01.05, 13:58
            Pewnie kilka lat temu na PG jeszcze wtedy wydział Budownictwa Lądowego, raczej
            autentyk, prowadzący zajęcia z "Oświetlenia i instalacji" Dr. Musiał (pracownik
            wydziału elektrycznego, maniak wyszukiwania błędów w normach, ośmieszania ich
            autorów, oraz świr na punkcie swoich przedmiotów, kto go zna wie o co chodzi)
            zadaje pytanie: - Czy był ktoś z państwa w jakimś znanym muzeum?, odpowiedź
            studentki: - Ja byłam w Luwrze, - a zwróciła pani uwagę na oświetlenie? -
            nie..., odpowiedź Musiała ostrym i zdecydowanym tonem: - Proszę wyjść!
            • tomek854 Re: Autentyk z uczelni 08.01.05, 14:33
              Doktor do studentki na ćwiczeniach:
              "Niech sobei pani wyobrazi że teraz wchodzę w Pani ciało..."

              Chodziło mu o to, że się chciał postawić na jej miejscu :-D
    • malizna74 Re: Autentyk z uczelni 08.01.05, 17:09
      W czasie ćwiczeń wdałam się w dyskusję ze studentami (prawie samymi chłopakami)
      na temat STAWIANIA IM PTASZKÓW ! Chodziło mi oczywiście o znaczki na liście
      obecności :P
    • grzesi Re: Autentyk z uczelni 28.01.05, 07:51
      Wiedza o społeczeństwie w szkole podstawowej. Pan przeprowadził sprawdzian
      wiedzy z bieżących wydarzeń społeczno politycznych. Siedzimy z kumplem w
      ostatniej ławce on wyciągnął Rzeczypospolitą ( wielkośc formatu tylko troszkę
      odbiega od Tygodnika Powszechnego ) otworzył na pierwszej stronie i ściąga jak
      najęty. Upłynąło parę minut a on wali do mnie o k..... dokończenie na stronie
      piątej.
      • Gość: ww Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 10:15
        Jesli ktos lubi autentyki, to bardzo duzo jest na:

        www.samorzad.imir.agh.edu.pl/index.php?d=fun&r=rodzynki
        W wiekszosci sa to wypowiedzi kadry AGH Krakow, wydzial Inzynierii Mechanicznej
        i Robotyki.

        pozdrawiam!
        • Gość: Ja Re: Autentyk z uczelni IP: *.206.112.242.telsat.wroc.pl 29.01.05, 19:17
          To może teraz na odwrót - pośmiejmy się ze studentów - autentyki z mojej
          kariery wykładowcy:
          1. końcówka semestru, konsultacje, wchodzi student. Rozmowa idzie tak:
          Student: dzień dobry, chciałem się dowiedzieć, jakie mam u pani stopnie
          Ja: no niestety cztery dwójki i nic poza tym
          Student: to co mi wychodzi na koniec?
          2. Studentka przyniosła projekt na zaliczenie, ja jej udowadniam, że go nie
          zrobiła sama - tzn. pytam grzecznie, co jak działa, ona ani w ząb nie wie. W
          końcu mówię: proszę pani, pani tego projektu nie wykonała samodzielnie, próbuje
          mnie pani oszukać. Na co studentka z oburzeniem: ja nie oszukuję, bo ja jestem
          chrześcijanką! No mało nie padłam na takie dictum... NB, zaliczyłam jej ten
          projekt ale i tak jestem przekonana, że zrobił go ktoś za nią.
        • Gość: anuszka Re: Autentyk z uczelni IP: *.h3.agh.edu.pl / *.ha3.agh.edu.pl 03.02.05, 10:46
          > Jesli ktos lubi autentyki, to bardzo duzo jest na:
          > www.samorzad.imir.agh.edu.pl/in dex.php?d=fun&r=rodzynki
          > W wiekszosci sa to wypowiedzi kadry AGH Krakow, wydzial Inzynierii
          > Mechanicznej i Robotyki


          "[EAIiE] Student pyta: Ma ktoś może balsam do ust bo mi pękają?
          mgr. Mietek: To se do c. włóż to już nie będą pękać!"

          "na sali przed 1 rzędem wchodzi student i wydziera się na cały głos
          "Kto k**** ten j***** egzamin przełożył""

          "(prof)- a pan dokąd
          (stud) -na wykład
          (prof) prosze wyjść, to nie burdel "

          "prof.z fiz.jądr. na egzamienie do studenta:
          - Panu sie cos popie..lo, ale co z czym to nie wiem."


          ..............No smieeeeszneeeee..........
          ..............Ale chamidła na tym AGH........ 8-PPP

    • mymcia Re: Autentyk z uczelni 29.01.05, 20:42
      hej,
      PG, wydział chemiczny- egzamin dla biotechnologii z mikrobiologii ogólnej.
      Wchodzimy po 2 czy 3 (juz nie pamietam dokładnie) osoby, losujemy pytania.
      Kolezanka dostała wymienic srodki bakteriobójcze czy cos takiego, nieistotne.
      Fakt ze miała problem z odpowiedza na pytanie. Prof. chciał jej pomóc,
      naprowadzic ja: no, czego by sie pani obawiala gdyby była taką bakterią?
      Odp.: ciiisza, po chwili: nnno nie wiem,...jakiegos ... groznego bandyty?
      Prof mało nie spadł z krzesła...
    • Gość: pat Re: Autentyk z uczelni IP: *.bielsko.msk.pl 30.01.05, 17:12
      To akurat z liceum. Nasza kobiecina z matematyki miała kiedyś z nami matematykę
      w sali komputerowej, a jako że uczyłem się już w erze PCtów, a ona zatrzymała
      się na ZX Spectrum, na którym pokazywała nam różne wykresy, to wizyta w sali z
      10 PCtami była dla niej przeżyciem.
      Tak więc wzięła do ręki jonizator powietrza i do kolegi: - "Paweł, to jest
      skaner?" :D:D:D
      Jeszcze lepsze hasło, to gdy miała zły dzień i niby do siebie niby do nas:
      "Co za dzień! W domu potworki, w szkole potworki...."
      na to kumpel: "...w lustrze potworki..." :D:D:D:
      • Gość: pat Re: Autentyk z uczelni IP: *.bielsko.msk.pl 30.01.05, 17:23
        To hasło akurat przydarzyło się mnie. Prowadzę lektorat z języka obcego na
        wyższej uczelni. W jednej z grup jest gość, który ma chyba z 23 lata (trzeci
        rok) i który straszliwie przeszkadza mi na zajęciach. Takie hiperaktywne
        dziecko.
        Kiedyś wprowadzałem nowy temat i mówię im (po ang) : "Cofnijcie się pamięcią o
        5 lat - czyli wtedy kiedy Pan Panie Tadeuszu miał lat 10" :D :D :D
        • Gość: pat Re: Autentyk z uczelni IP: *.bielsko.msk.pl 30.01.05, 17:33
          A propos "ptaszków" to przypomniało mi się jak kiedyś w szkole językowej w
          której pracuję mieliśmy przykaz wysyłania na przerwie do sekretariatu studentów
          którzy nie uregulowali jeszcze należności za kurs. Ci którzy zapłacili mieli w
          dzienniku grupy postawionego "ptaszka" czyli fajeczkę że wszystko OK.
          Tak więc koleżanka do studentów:
          "No niestety dostałam takie polecenie proszę Państwa, żę ci Państwo, którzy nie
          mają tutaj ptaszków muszą się zgłosić do sekretariatu..."
      • Gość: z Re: Autentyk z uczelni IP: 80.51.224.* 03.02.05, 15:50
        AP. 1)Wyklad z logistyki u pana Dworeckiego. Pada pytanie: Czym różni się krótki i długi kanał dystrybucji. Podchodzi do mnie i mówi: -Ty mi powiesz. Chwile sie zastanawiam. Kolezanka z rzedu przede mna zaczyna podpowiadac. On sie odwraca w jej strone i mowi: Co mowilas? A ona dosyc cicho: Długością się różnią. A pan wykładowca na to: Oj Basiu tylko jedno ci w głowie.

        2)Dr Berny czesto zwraca sie do studentow na powitanie: Witajcie sierściuchy!

        3)Ostatnio Berny do kumpla przy wystawianiu ocen:
        -No trója ci wychodzi
        -Niech będzie
        -Naprawde?
        -Tak, pan wpisuje (dosyc niesmialo)
        -Ale jedno pytanie i bym ci 4 postawil bo masz takie oceny
        -Ale ja dzisiaj nic nie umiem
        -Jedno pytanie
        -Ale ja naprawde nie umiem dzisiaj
        -No dobra idz masz ta czwore.

        4)Egzamin ustny u pani Starnawskiej. Wchodzimy po czterech. Przepytala jednego kumpla pozniej zabiera sie za drugirgo.
        - O a pana to pierwszy raz widze pan chyba na wyklady nie chodzil
        - (bez emocjonalnie) Nie.
        - (lekko juz zagotowana) No ładnie to i pewnie nic pan nie umie.
        - Nie - a po chwili - to znaczy umiem (my juz sie polewamy odwracajac głowy do tyłu)
        - A czemu pan nie chodzil.
        - Bo nie miałem czasu.
        - (teraz juz sie zagotowala) Ładnie. Dobrze to może mi pan powie ... i zadała mu pytanie. A on
        - To moze kolege pani przepyta a ja sie zastanowie bo nie bardzo moge sobie przypomniec.
    • Gość: takatam Re: Autentyk z uczelni IP: *.net-serwis.pl 03.02.05, 17:31
      kolezka co mi to opowiadal przysiega, ze tak bylo, a ze zdawalam po nim a
      uslyszalam zaraz po jego wyjsciu nie mam podstaw co by watpic:
      egzamin z hodowli koni, koles ma rozpoznac wiek konia po zebach-nie wie,
      rozpoznac masc i podac genotyp- nie wie i tak kilka pytan, dr mowi " nie
      nauczyl sie pan", koles " bo je sie tylko przydatnych rzeczy ucze, co sie w
      zyciu przydadza", wykladowca "kto jest na banknocie 10 zl?" koles odpowiada,
      wykladowca "a na 20 zl?" koles odpowiada. dr wyjal portwel, sprawdzil i
      postawil kolesiowi 3.
      • minioszka Re: Autentyk z uczelni 22.05.05, 11:44
        kwiatki zasłyszane z opowieści studentów Metalurgii Metali Nieżelaznych AGH.

        Zajęcia w hali maszyn.
        Dr.- To, to proszę panów, jest pantometr.
        Jędrzej - Pan tomek?
        Dr. - Nieee, pantometr.
        Jędrzej - Aaaaa, pan tomek !!! :P

        I drugie :
        Dr.- Wszystkie informacje znajdziecie państwo na mojej stronie (internetowej).
        Jędrzej - Prawej czy lewej ???

        A teraz coś z zupełnie innej beczki.
        Pierwszy rok prawa UJ.Wykład z prawoznawstwa, prawie 500 osób na sali, z czego
        może 100 zainteresowanych tematem.
        Zdenerwowany prof. S: Proszę państwa, po co państwo przychodzą na wykład, skoro
        państwo nie słuchają i jeszcze mi przeszkadzają. Ja jak studiowałem, to
        przychodziłem na wykłady jak była brzydka pogoda, albo nam do flaszki brakowało
        ... :P
    • marecki997 Re: Autentyk z uczelni 22.05.05, 12:50
      Uniwerstyet Łódzki, wykład z ekonomii, rok 2001. Wykładowca pan dr Urbanek mówi
      bardzo szybko i studenci nie nadążają z notowaniem. Upominają go co chwila "Czy
      ógłby pan mówić wolniej?", ten chwilowo zaczyna zwalniać tempo, ale później
      znowu wraca do normy. Wreszcie dziewczyna z pierwszego rzędu zaczyna głośno się
      domagać - "Wolniej! Wolniej". Wykładowca nie wytrzymuje:
      - "Wolniej" to pani może sobie do swojego chłopaka mówić!
    • Gość: skalama Re: Autentyk z uczelni IP: *.dami / 81.15.189.* 22.05.05, 18:35
      Wykładowca - polonista na pierwszym wykładzie przedstawia się i z miejsca
      przechodzi do zachwalania języka polskiego i ganienia obcojęzycznych
      naleciałości. Cytuję tego pana:"dla mnie facet, który mówi <kompjuter> to jest
      po prostu <kjutas>.
      • sener "n" czy "u" 22.05.05, 18:57
        PG WOiO. Mechanika plynow. Wykladowca druga godzine wyprowadza WIELKIE
        rownanie. A ze pisze niewyraznie to sie kolega spytal: przepraszam, a tam to
        jest "n" czy "u". A ze "n" to byl wektor jednostkowy normalny a "u" predkosc na
        jakims tam kierunku to pytanie wg wykladowcy bylo glupie. Wiec zamiast
        odpowiedziec czy "n" czy "u" zaczal tlumaczyc caly wywod (na trzech tablicach).
        5 minut tlumaczyl, skonczyl szczesliwy i sie patrzy z usmiechem na kolege. A
        kolega na to: To w koncu co? "n" czy "u"?
        Wykladowca zrezygnowany: "n".
    • qlaszpiegula Re: Autentyk z uczelni 24.05.05, 23:27
      kiedyś w ogólniaku. dyskusja na języku polskim. w pewnym momencie pada pytanie:
      psorka ( wkurzona, bo dziewczyna zaczęła pleść bzdury ): patrycja, jak był
      potop szwedzki to kto najechał na polskę.. ?
      patrycja: ????
      - no kto najechał?
      -??? yyyy...
      - PATRYCJA JAK BYŁ POTOP SZWEDZKI TO KTO NAJECHAŁ NA POLSKĘ??!!!
      - (nieśmiało) Turcy ?

      Popłakaliśmy sie ze śmichu. Swoją drogą lepiej jej wychodziło malowanie
      paznokci...
    • vannortessa Re: Autentyk z uczelni 27.05.05, 12:38
      Doktor na wykładzie uraczył nas - w większości dziewczyny, takim dowcipem :
      - czym różni się studentka od tramwaju?
      - ...
      - Pod tramwajem jeszcze nie leżałem. chachacha

      jakoś nikt sie nie rozesmiał ;)
      • Gość: Kaśka Re: Autentyk z uczelni IP: *.localdomain / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.05, 13:23
        KUL:

        1.Egzamin z metodologii nauk na psychologii u znanego z wielkiej surowości i
        złośliwości profesora. Biedna studentka plącze się w odpowiedziach, nie może
        wybrnąć - wreszcie płaczliwym glosem stwierdza, że ona to wszystko się uczyła,
        umiała, a teraz z powodu wielkich nerwów zapomniała. Na to Profesor spokojnym
        głosem każe jej na głos liczyć do 10. Ta przekonana, że to jakaś terapia na
        uspokojenie, posłusznie wykonuje polecenie. Kiedy skończyła - profesor prosi o
        indeks i wpisując 2 mówi: "kiedy coś się umie, to i nerwy nie
        przeszkadzają...:)))


        2. Egzamin u tego samego Profesora. W trakcie egzaminu otwierają się drzwi i
        wchodzi wydelegowany student z Colą i ciasteczkami dla egzaminującego
        Profesora. Profesor widząc "prezent" prosi tego co to przyniósł o dostarczenie
        indeksu celem wpisania 2 za próbę łapówkarstwa. Ci co byli w trakcie
        egzaminowania zamarli. Na to student z niebywałą inteligencją i refleksem -
        "ale jaka łapówka, właśnie miałem prosić Pana profesora o zapłacenie za Colę i
        ciastka". :)))) Dostał 5.
    • vannortessa z socjologicznego podwórka 27.05.05, 13:05
      parę pieknych sformułowań:

      - "od razu się zastrzegnę"
      - "Katolicy prawosławni"
      - "serek homogeniczny"
    • Gość: p@sztet Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 22:55
      ja też mam coś z liceum.
      Otóż w III klasie (ostatniej, pisłem nową maturę) miałem lekcje WOS-u z niezłym
      gostkiem, z którym czasami prowdziłem słowną wojnę (dziwne bo w klasie tylko ja
      miałem taki zaszczyt;), tylko tyle, że bez chamskich odzywek, generalnie to
      psor był spoko, co nie oznacza że walka była równa;).
      Otóż kiedyś psor rzucił hasło(coś tam o moralności):
      - Kto jest w Polsce autorytetem?
      Padaja różne hasła: papież, Piłsudski, jedne są śmieszne inne rzeczywiśćie
      pasują do pytania. W końcu zgłaszam się (w tym momenice sala nieco cichnie, bo
      wiadomo, że "zacznie się")
      - Wydaje mi się, że autorytetem dla nas może być Pan profesor X Y ze szkły
      itd.itd. (dotyczyło to oczywiście psora z WOSU)
      Wszyscy kładą się, pan profesor udając bardzo zdenerwowanego wpisał mi (czemu
      towarzyszył ten diabelski uśmieszek:> uwagę do dziennika:
      - "Kowalski wazelinuje"
      Komentarz do tego: "nie lubię jak ktoś wazelinuje"


      Inna akcja. Siedzę sobie cichutko i uczę na chemię (dosłownie tak jakby nie
      było mine w klasie), a to że było trochę głośno to psor postraszył, że będzie
      wpisywał uwagi:
      - Dobra, uwagę dostaje: Nowak, Wiśniewski, (nie odrywając wzroku od kartki)
      Kowalski.

      Sprawdzian. Sprawdziany na WOS-ie wiadomo jak na WOS-ie Pan specjalnie nie
      angażował się więc normą było, że wszyscy pisali z książek leżacych na ławce,
      czym Pan specjalnie nie przejmował się:) Piszę tak sobie sprawdzaian, kolega
      pisze ode mnie, bo sam nie ma żadnej pomocy. Nagle psor odwraca się do mnie:
      - A wiesz o tym, że jak będziesz miał to samo co Nowak to dostaniesz bańkę.
      na co ja:
      - A jeśli Nowak będzie miał to samo :)?
      Automatyczna odpowiedź:
      - też dostaniesz bańkę!!!
      Na ten moment byłem jednak dosyć przytomny i jeszcze zdążyłem odpowiedzieć:
      - ale wszyscy będą mieli to samo przecież nie ma grup!!!
      równie automatyczna odpowiedz:
      - też dostaniesz bańkę!!!:>

      Znowu WOS. Za coś tam dostałem (oczywiście "na żarty") punkty ujemne z
      zachwanie (które jednak wpisał do dziennika) od psora, ale pod koniec roku mówi:
      - przynieś mi korektor to Ci to wymażę.
      Myśląc, że to żart zapomnialem o tym, ale psor nie. Na następnej lekcji:
      - I jak masz dla mnie ten korektor?
      - nie
      - to Ci nie wymażę
      -to może pójdę do sklepu?
      -idź, ale będziesz miał nieobecność
      - a do kiedy mam czas zeby go przyniesc ?
      -do 14.00, 3 marca...(oczyście był 3 marca a lekcja konczyla się o 14.00)
      W końcu przynioslem go na następny raz. Wyciągam i mówię:
      - proszę, jest korektor.
      Na co psor popatrzył się:
      - yyyy.... nie chcę takiego, nie podoba mi się.
      - no ale jak, łamie Pan obietnicę
      - dobra, dobra mam swoj korektor i wyciąga powoli z torby, zamazowuje powoli i
      mówi:
      - widzisz! Musiałem tyle pieniedzy wydać na to!
      Na co ja wyciągam portfel i mówię:
      - ok, mam tu dychę, oddam Panu
      popatrzył się z pogardą i mówi:
      - nie, nie chcą Kowalski twoich brudnych pieniędzy.

      Chemia. Pani tłumaczy coś o alkoholach. Mówi że nazwa alkoholu kończy się
      na "ol".
      -Znacie jakieś nazwy alkoholi?
      na co bez zastaowienia wypaliłem:
      -jabol!!!


      Jeszcze jeden dialog z WOS-u. Piszemy sprawdzian i psor mówi:
      - wiecie, ze do konca semestru zostało bardzo mało czasu a ja wam musze jeszcze
      3 oceny postawic.
      na co ja przerwałem na chwilę ściąganie i mówię:
      -to może ten sprawdzain będzie za 2 oceny?
      - taaaaa Kowalki i tak masz juz jedna jedynkę to co się odzywasz.
      - za co jedynke?
      - za sprawdzian
      - przeciez go nie skończyłem
      - Tak ale ty nie napisałeś czwartego pytania (a były 3)
      - nie napisałem, bo nie było
      - był! ( i tu zadowolony ze swoim szatańskim uśmiechem:> tylko nie sluchałeś
      jak dyktowałem, dyktowałem specjalnie dla ciebie, a kto nie ma czwrtego pytania
      dostaje jedynke.
      Już wszyscy leżą, ale dialog się nie konczy
      - Panie profesorze, nie dyktował Pan mam na to 30 świadków.
      - (znowu chytry uśmieszek:> taaaaaaakkkkk??? To zapytajmy klasę. Świadkowie!
      Dyktowałem Kowalskiemu czwarte pytanie???
      Na co wszyscy
      - taaaaakkkk!!! (peprzone sprzedawczyki tak mnie wystawić!:)
      - kurde nawt wy mnie sprzdajecie!!
      psor kończąc mowę:
      - no wiesz Kowalski sprzedać sprzedawczyka to nie grzech...

      Jak sobie jeszcze cuś przypomne to podesle
      • morgen_stern Re: Autentyk z uczelni 08.06.05, 09:58
        A ja myślę, że ten gość z WOS-u Cię po prostu lubił...
        :-)))
    • Gość: p@sztet Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 11:10
      chyba tak:> z gość był naprawdę spoko
      Mam coś jeszcze.
      Psor z WOS-u rzucił hasło "cnoty obywatelskie". Padło kilka haseł i dalej
      wiadomo jak na WOS-ie każdy kontynuje rozmowę z kolegą (albo z koleżanką:).
      Na co ja:
      - patriotyzm!
      Profesor rozejrzał się po klasie, a to że cicho znowu nie było to udał, że nie
      słyszy.
      -patriotyzm!
      nic
      -patriotyzm!Panie profesorze!
      zero reakcji.
      Nagle kolega:
      - Patriotym? może być?
      profesorek automatycznie:
      -taaaaaaaakkkk bardzo dobry przykład Wiśniewski!!!

      Jeszcze jedno. Temat:"coś tam o sądownictwie". I przez całą lekcję podaje
      głupie przykłady, klasa ma niezły ubaw np:"gdyby Kowalski pobił mnie na ulicy
      to ja wtedy mogę go zaskarżyć itd." i coś o tym, że "za myśli nie można
      sądzić", ale natychmiast się poprawił:
      - no, ale jeśli np. Kowalski chciał mi coś zrobić, to ja nie udowodnię mu tego,
      ale jeśli sporządzi listę osób które ma załatwić i ta lista trafiłaby do mnie
      to wtedy mogę go zaskarżyć.
      Przeszedł do pomówien i konsekwencji sądowych wiążących się z tym. Nagle
      przerwa obrócił się w moją stronę:
      - aaaaa właśnie Kowalski słyszałem, że oczerniasz mnie na forum klasy za moimi
      plecami!
      - ja!(już chce mi się śmiać, jemu też z resztą:)nic takiego nie mówiłem!a nawet
      jeśli mówiłbym to skąd ma pan takie informacje?
      rozejrzał się powoli po ścianach i suficie:
      -nooooooo wiesz Kowalski tu ściany mają uszy...

      Znowu WOS , ktoś powiedział coś śmiesznego, CAŁA klasa w śmiech, na co on
      zrobił groźną minę:
      - (p)Kowalski uwaga.
      - (ja)Ale jak Panie profesorze, za co?
      - (p)za to, że się śmiejesz
      - (ja)ale wszyscy się śmiali
      - (p)hałasujesz...
      - (ja)no nie tylko ja...
      - (prof) ale ty siedzisz najbliżej, a poza tym masz u mnie pecha.(siedziałem w
      2 ławce za kolegą)
      -(ja) ale jak to, nie jestem pierwszy...
      -(prof)ale masz u mnie pecha...
      Oczywiście uwagi nie wpisał, ale niby to już wpisaywał, zakreślał jakieś
      znaczki w powietrzu nad dziennikiem (oczywiście wszysto tak żeby nie dotknąć
      kartki, a żeby wyglądało autentycznie)

      Znowu chciał mi coś tam wpisywać. Więc żeby to wyjaśnić podszedłem do biurka.
      - za co ta uwaga?
      chwila zastanowienia, zmieszanie...
      -yyyy....przeszkadzasz na lekcji,.... nie już wiem! chodzisz po klasie!!!

      Dialog tym razem na informatyce. Wywiązała się mała rozmoa nt. gier. Ktoś rzuca
      pytanie:"gra Pan w gry?":
      -(p)eeee...,nie nie gram, kiedyś tylko kilka razy grałem w Wolfensteina
      -(ktoś z sali)i jak było?
      - no....hm, jak no co?(z uśmieszkiem) no w sumie zabili mnie....

      Znowu informatyk. Facet był ok, ale miał opinię powiedzmy nie do końca zgodną z
      tym "OK", genralnie przez to że do bólu przestrzgał terminów oddania prac.
      Zaczyna mówić o tym:
      - taaak, ja wiem, że inne klasy będą wam mówić różne złe rzeczy na moją osobę,
      że jestem cham, świnia, bydlak...ale wy ich nie słuchajcie, to są źli ludzie,
      mówią złe rzeczy.

    • Gość: p@sztet Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 11:27
      właśnie przypomniało mi się coś.
      W gimnazjum miałem informatyka, który raczej na informatyka nie wyglądał, na
      szczęście mnie nie uczył, ale wiedzę też miał raczej pseudoinformatyczną, poza
      tym co istotne facet miał podobno kiedyś problemy z alkoholem, chociaż krążyły
      opowieści że ciagle lubi wypić, również w szkole.
      Taka akcja stoimy sobie pod klasą, zadzwonił już dzwonek na lekcje i minęły
      może 2 minuty a my ciągle czekamy na nauczyciela, Pan X w tym czasie już
      prowdził zajęcia. Tyle tylko, że nie staliśmy pod swoją klasą, ale kilka metrów
      dalej pod salą Pana X. Nagle otwierają się drzwi, Wychodzi Pan X i poważnym
      tonem:
      - Słucham?!
      Ja z kolegą zbaranieliśmy. My na to:
      - ale...yyy..., o co... yyyy...chodzi?
      - no przecież pukaliście! (sic!)
      a widać że facet jakiś wkurzony, wiec lepiej zachować spokój.
      - no ale my.... nie pukaliśmy.
      - jak to nie! co chcecie!?
      my już naprawdę zamurowani:
      - ale my naprawde nie pukaliśmy.
      - jak to nie przeciez słyszałem, co idiotę ze mnie robicie!?
      - nie, no może ktoś w klasie zpukał, naprwde...
      - chyba słyszałem, głuchy chyab nie jestem nie !
      odwrócił się na pięcie i wródił do klasy.
      Wiadomo jaka była nasza reakcja, martwiłem się tylko aby do Pana X na zajęcia
      nie przyszedł biały szczur....:)
    • Gość: p@sztet Re: Autentyk z uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 12:24
      no właśnie przpomniało mi się z Panem z WOS-u. Psor zadał jakis referat, ale to
      że nie mogłem go odnieść osobiście, bo byłem nieobecny, przrkazałem koledze,
      który oddawał również swoją pracę, akurat było przed feriami więc każdy chciał
      mieć jak najszybciej załatwione. Kolega relacjonuje mi gadkę:
      - (kolega)mam referaty do oddania, mój i Kowalskiego.
      - (p) aaa Kowlaskiego??? to wiesz co ja tej pracy Kowalskiego nie przyjmę a ty
      powiedz, że zapomniałeś przynieś:-) oczywiście przyjął

      Kiedyś dwóch kolegów spóźniło się na lekcje, podchodzą pod koniec z prośbą by
      wpisać im spóźnienie i skreślić niobecność, ja stoję sobie z boku i oglądam
      jakie to nowości w dzienniku na co psor:
      - yyyyyyy...weźcie stąd Kowalskiego, bo nie wpisze wam spóźnień.

      Kiedyś zrobiliśmy mały test, żeby sprawdzić kto perwszy pęknie. Rezulatat testu
      był zadziwiający. Otóż powiedziałem sobie ze na najblizszej lekcji będę
      cichutko, nic się nie odezwę i zobaczymy kto zacznie gadkę. Mijają minuty
      rzeczywiście jakoś sztywno, zadzwonił dzwonek, psor podchodzi:
      - słuchaj coś się stało?
      - (ja)nie,nic sie nie stało
      - na pewno?
      - (ja) tak
      - (z uśmieszkiem) aaaaa a jednak, coś knujesz...

      Znowu WOS tylko tym razem akcja z kolegą. Zaczęła się jakaś tam dyskusja (z
      resztą ja ją wywołałem:) temat przeniósł się na głowę, dokładniej mówiąc na
      fryzury (pan ma fryzurę a'la Zidane tylko dużo mniej włosów:> pan psor:
      - mądrej głowy włosy się nie trzymają...(dumny)
      - (kolega) to akurat jakiś paradoks.
      Leżeliśmy

      WOS. Jakaś głupiagadaka kolegi z psorem. Dostał bańkę. Nagle słychać za oknem
      leci helikopter. Ten bez zastanowienia:
      - Lecą po pana!
      dostał drugą:)

      WOS. Profesor coś tam o dzieciach, że nie mają głosu nie dyskutuje z nimi (coś
      takiego), nagle ktoś się zapytał czy ma dziecko, a on że tak ma. A kłóci się
      Pan z nim? na co on że nie, bo jest za małe i nie mówi. Ktoś z klasy
      - to ile ma lat?
      - (kolega, na szczęście nie ja:) 18...

      • Gość: Stella de Molko Re: Autentyk z LO w Łosicach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 21:16
        W pierwszej klasie kolega na początku lekcji wyszedł namoczyć gąbkę.
        Mija dziesięć minut, piętnaście, dwadzieścia.
        W końcu pan D. mówi:
        wyślemy za nim psa gończego! Monika idź go poszukac!
        Po chwili koleżanka wraca z niczym.
        Pod koniec lekcji kolega zjawia się i na pytanie gdzie był odpowiada:
        sorze, kolejka w kiblu była!!!
    • yabol428 Re: Autentyk z uczelni 13.10.05, 01:18
      Czasami egzaminatorzy potrafią popisać się dowcipem przy układaniu "błędnych" odpowiedzi w testach.
      Np. zdawałem test z informatyki, na którym jedno z pytań brzmiało: "Co to jest wirus komputerowy", a jedna z odpowiedzi była taka: "Choroba programistów spowodowana migotaniem monitora".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka