Dodaj do ulubionych

Dom krwiożerczych pierogów

29.12.10, 22:11
Zainspirowane przygodami świątecznymi. Stwórzmy horror o grupce młodych Polaków, którzy spędzają święta w tajemniczym hotelu, w którym grasują mordercze pierogi.
Obserwuj wątek
    • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:20
      23.12. Początek. Młode małżeństwo, Alina i Piotr, jadą na wesele znajomych, które ma odbyć się w Wigilię. Ze sobą zabierają swojego dwuletniego synka, Gniewomira, a także siostrę Aliny, Basię, jej chłopaka, Maćka oraz ich pieska, Nerazzurro.

      Jadą sobie, jadą, słuchają muzyki z radia, dziecko się drze, pies szczeka, dorośli rozmawiają, przekrzykując się wzajemnie. A za oknem pada śnieg.
      • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:29
        Śnieg pada coraz bardziej a bohaterowie zastanawiają się, czy przypadkiem się nie zgubili. A: Gdzie my jesteśmy?

        P: Cholerny GPS! Nawalił!

        M: No, ja pi.rdolę, po co kupować taką brykę, jak nie działa! Wy to zawsze musicie coś sknocić!
          • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:50
            B: A mam Ci jeszcze raz przypomnieć, że to imię było w metryce psa? I mam Ci jeszcze przypomnieć, że to ty dałeś mi tego psa w prezencie, bez konsultacji ze mną!

            M: A co ty z nim zrobiłaś? Próbowałaś opylić go w sieci!

            B: Proszę, nie wyjeżdżaj mi tutaj z taką grypserą.

            N: Hau!
        • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:41
          Bohaterowie jadą dalej, w pewnym momencie wjeżdżają na leśną dróżkę, jadą, jadą. I nagle na drodze pojawia się przeszkoda, w postaci wielkiej kłody.

          M: Znowu jakieś problemy! A mogłem jechać sam, swoim autem.

          B: Ale szkoda Ci było samochodu.

          P. wychodzi z auta, aby odsunąć zawalidrogę. Wraca do srodka i niespodzianka - nie chce zapalić.

          M: No, cholera jasna!

          B. wychodzi z auta, żeby zadzwonić po pomoc, już wyciąga telefon z torebki, kiedy jej wzrok przyciąga szyld z reklamą hotelu.

          B: Hej, tutaj jest jakiś hotel!
          • iwu Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:49
            P: Jasna cholera. Nie dość, że te pacany ubrdały sobie weselę w Wigilię, nie dość, że zabieramy psa chorego na chorobę lokomocyjną, nie dość, że zarzygał całe siedzenie z tyłu, nie dość, że muszę go wołać po włosku, jakby nie można było po prostu Czarnoniebieski, to jeszcze w ogóle tam nie dotrzemy, tylko trzeba będzie wyprztykać się z kasy za nocleg na jakimś zadupiu, szlag by was wszystkich...!
              • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 22:59
                Bohaterowie w końcu decydują się pójść do hotelu.

                M: Ale wy pokrywacie koszty, to przez waszego gruchota tu trafiliśmy.

                B: Może byś pomógł mi nieść pieska?

                M: To twój pies!

                A: Ale czy zdążymy?

                B: Spóźnimy się na wesele!

                M: To chyba zaje.biście dla ciebie, nie? Będziesz miała mocne wejście!
                • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 23:07
                  Bohaterowie wchodzą do hotelu- jest to mały, przytulny hotelik w babcinym stylu. Wszędzie pachnie piernikiem i świeżym chlebem.

                  Wita ich starsza kobieta, o ciepłej twarzy. To Eleonora, właścicielka tego przybytku. Bohaterowie meldują się, płacą za noc, Maciej mimo początkowego oporu też płaci pod naporem błagalnych spojrzeń Basi.

                  W hotelu jest jeszcze jedna para, która podobnie jak nasi bohaterowie, zagubiła się na drodze.
                  • vifxen Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 23:15
                    Zagubiła? Hmm, tacy ludzie, jak oni, nie gubią się bez przyczyny. To Julian i jego narzeczona Laura, oboje obezwładniająco piękni, oboje szalenie inteligentni, oboje błyszczą w słonecznych promieniach... To znaczy, na pewno błyszczeliby, gdyby nie ta przeklęta pogoda. Pokój na poddaszu zawalony jest ich rzeczami, po przedpokoju biega perski kot, pupilek pary.
              • iwu Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 23:00
                P: Dobra, bo zaraz się zeźlę. Jazda, brać mi te bambetle i wio do tego tam, hotelu. Trudno, jak już mam wysłuchiwać waszych wrzasków, to chociaż pod dachem. No już, brać toboły!

                Całą ekipa, pokwękując, wlecze się przez zaspy w kierunku świateł w hotelowych oknach.
    • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 29.12.10, 23:27
      Bohaterowie lokują się w swoich pokojach. Wszystkim się podoba, wszystkim, czyli, wyłączając Maćka.

      M: Ale ten pokój jest mały!

      B: Czego się spodziewasz za tak niską cenę? Mnie się podoba.

      M: Bo ty nie płaciłaś, tylko ja!

      Wkurzona Basia postanawia porozmawiać z Aliną. Obie kobiety postanawiają się przejść po hoteliku. Ku ich zdziwieniu korytarz okazuje się strasznie długi i kręty.

      A: Hej, zobacz tam!

      Ze schodów widać położony na niższym piętrze przytulny salonik. Z widokiem na ośnieżony las, w kominku trzaskają drwa, przytulna kanapa zachęca do skorzystania zeń. Kobiety udają się tam, ku swojemu zdziwieniu na jednym z foteli zauważają kobietę z pary, która również gości w hotelu.
    • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 30.12.10, 18:26
      Nagle do jadalni wpada zdyszany Julian. Rozgląda się po sali, rozpaczliwie kogoś wypatrując.

      J: Przepraszam, czy ktoś widział moją narzeczoną?

      M: Pewnie wypadła przez okno, chłe, chłe!
      B: Cicho!

      A: A kiedy pan ją widział po raz ostatni?

      J: Godzinę temu, wyszła sobie na spacerek po hotelu i nie wróciła. Wzięła kota i zniknęła, może coś się stało?
        • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 30.12.10, 18:46
          A, B i J idą do saloniku.

          B: O, tutaj siedziałam, tutaj moja siostra, a tam Laura...

          A: Światło zgasło na krótko, nie wiem, gdzie ona mogła pójść.

          Basia podchodzi do drzwi, które oddzielają salon od reszty budynku.

          B: Tu są tylko dwie możliwe drogi wyjścia, schody w górę albo te drzwi... są zamknięte... dziwne!

          A: Salon ma bardzo duże okna!

          B: Pewnie się przestraszyła ciemności, ale po co zaraz wychodzić przez okno?
          • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 30.12.10, 18:58
            Julian pada na kanapę.

            J: To jest dziwne, to jest takie dziwne, czemu ja jej nie posłuchałem, kiedy mówiła, żebyśmy zostali w domu?

            B: Kiedy Laura z nami rozmawiała, czymś się martwiła... tak jakby czegoś nieokreślonego się bała. Mówiła coś o starszej kobiecie... traktowała to jako omen.

            J: O, matko... a mi się dzisiaj w nocy śniło, że jestem zamknięty w trumnie. To jest nienormalne.
    • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 30.12.10, 19:26
      Już noc, bohaterowie sobie śpią. Tylko Basia nie może zasnąć, budzi Maćka.

      B: Kochanie, obudź się, słyszysz ten hałas?

      M: Daj mi spać, ciemno, spać, przeszkadzaaaasz, spać!

      Basia nie umie zasnąć, czuje się nieswojo. Siedzi sobie na łóżku i dla rozproszenia myśli, zastanawia się nad jutrzejszym ślubem. Zostało im jakieś sto kilometrów, a ślub jest po południu, zdążą. Zresztą, gdyby auto nadal nie chciało odpalić, zawsze pozostaje pociąg.

      Zaczyna świtać, Basia, aby się orzeźwić, otwiera okno.

      Nagle za oknem słyszy czyjś głos:
      Baaaaasiuuuu!

      B: Halo, kto tam jest?

      Głos milczy.

      M: Jest szósta rano, po cholerę się tak drzesz?

      B: Słyszałeś? Ktoś mnie wołał!
      M: Niczego nie słyszałem, daj mi spokój, znów coś ci się przywidziało!
      • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 20:51
        Pora na śniadanie. Bohaterowie schodzą do jadalni.

        B: Gdzie jest Julian?

        Właścicielka hotelu uśmiecha się.

        E: Pan Julian z panią Laurą wyjechali dzisiaj rano.

        A: Ooo... pani Laura się znalazła?

        E: Tak, przestraszyła się ciemności i przez przypadek trafiła do piwnicy, drzwi się zatrzasnęły i nie mogła wyjść.

        B: Ale czemu...

        E: Piwnica jest wyciszona, a drzwi bardzo solidne.

        Basia nadal nie wygląda na przekonaną. Pochyla się do swojej siostry.

        B: Te drzwi były ZAMKNIĘTE, kiedy siedzieliśmy razem w salonie. Ona nie mogła ich po prostu otworzyć.
        • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 20:56
          Pani Eleonora przynosi gościom śniadanie- jajecznicę, rogaliki. I przepyszne pierogi, własnej roboty. Nawet Maciek nie narzeka.

          M: Pyszne!

          P: Co to za mięso, smakuje jak kurczak?

          E: Nasze polskie mięso, mieszanka.

          G: Mama, doble papu.
            • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 21:05
              Basia chce jeszcze raz przyjrzeć się salonikowi, jednak nogi same ją prowadzą do hallu. Już ma zawracać, kiedy przypadkiem zahacza o ladę recepcji i zeszyt gości spada na podłogę. Basia podnosi go i ...

              zeszyt, choć prowadzony przez cały rok, jest pusty. Tylko, na ostatnich kartach widać ich podpisy. Nawet podpisów Laury i Juliana brak.
              • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 21:10
                Basia dzieli się wiadomościami z Aliną.

                B: Przecież sama widziałaś, jak oni się tam wpisywali!

                A: Ale może pani Eleonora po prostu starła, nie wiem?

                B: To nie zostało starte, tych napisów w ogóle nie ma. Tak jakby oni nie istnieli.

                Scenę przerywa wejście Piotra.

                P: Gdzie jest Gniewuś?

                A: Przecież zostawiłam go z Tobą w pokoju.
                • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 21:39
                  Bohaterowie dzielą się na dwie grupy- Basia z Maćkiem i psem idą przeszukać las, Anna i Piotr przeszukują dom.

                  M: Cholera, zrobili sobie dzieciaka, to mogliby go pilnować.

                  B: Cicho!

                  M: Jak tu zimno!

                  Nagle Nerazzurro zaczyna węszyć i szczekać. Ku przerażeniu Basi, pies wyrywa się.

                  M: Jak go trzymałaś, głupia?

                  Tymczasem A i P przeszukali już cały dom.

                  A: Została nam tylko piwnica.

                  Bohaterowie chcą prosić właścicielkę o klucz, ale nie mogą jej znaleźć. Decydują się więc na zabranie klucza z recepcji.
                  • 3.14-roman Re: Dom krwiożerczych pierogów 01.01.11, 21:48
                    Po pogoni za psem B i M docierają na polankę w lesie.

                    M: Tu jest ten futrzak pop...dolony!

                    B: Nie mów tak o moim piesku! O, Boże!

                    Nerazzurro stoi przy pniu drzewa, na gałęziach którego siedzi przerażony kot.

                    B: To kot Laury!

                    M: Pewnie im obrzydł i go zostawili. Sam chętnie pozbyłbym się tego kundla.

                    B: Oni nie wyjechaliby bez kota! Jezu!

                    W tej samej chwili A i P wchodzą do piwnicy.

                    A: Gniewusiu!

                    P: Synku!

                    A: Bąbelku! Misiu- patysiu! Niuniusiu! Słodziusiaczku!

                    P: Jeszcze go przestraszysz!

                    A: Nie podoba mi się tu!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka