Dodaj do ulubionych

"Najoryginalniejsza" forma zerwania

    • Gość: Mary z pakamery Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.net-serwis.pl 30.08.06, 13:16
      Moja kumpela rok z haczykiem chodziła a takim jednym. Wielkie uczucie,
      namiętnośc, rewelacyjny seks, wyjazdy na wakacje, wyznania itp. Zakochała się
      po uszy. Po tym czasie przypadkiem dowiedziała się, że jej luby ma inną
      dziewczynę. Gdy spytała go, jak mógł ja tak ocszukiwać i spytała, co będzie
      dalej z ich związkiem, on zdziwiony odparł: jakim związkiem? Przecież my się
      tylko przyjaźnimy.

      Znajomy po pół roku bycia razem z dziewczyną doszedł do wniosku, że to nie to.
      Ale nie chciał jej zranić, zrywając z nią, więc nic nie mówił przez kolejne 4,5
      roku. W międzyczasie po cichu szukał nowej dziewczyny, żeby móc ją wymienić na
      tą starą, ale nie udało mu się to. Więc był z nią dalej. Tymczasem ona zaczęła
      snuc plany na przyszłość, planować ślub, wspólne zamieszkanie, dziecko itp. Ale
      on oczywiście nie palił sie do tego, zbywał ją. W końcu, po 5 latach postwaiła
      ultimatum: albo zamieszkamy razem, albo koniec. Nie zatrzymywał jej.

      Ze mną facet zerwał motywując swój czyn tym,że niby byłam dla niego za dobra,
      nie zasługiwał na mnie itp. Po kilku miesiącach zapragnął wrócic i usilnie
      namawiał mnie do powrotu. Juz nie wydawałam się mu za dobra?
    • Gość: Vincent Vega Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 13:59
      Miałem kiedys dziewczynę marzenie, do tańca i do różańca. Pełna idylla, aż do
      momentu kiedy zauważyłem że ma cos nie tak z psychiką. nasze rozstanie trwało
      jakiś miesiąc, próbowałem wszystkiego, za każdym razem scenariusz był ten sam,
      po kilku godzinach, w najlepszym wypadku dniach, pojawiała się jakimś cudownym
      zbiegiem okoliczności tam gdzie ja byłem, wmawiając mi że to przeznaczenie i że
      mi przebacza moje chwile zwątpienia w moją miłość do niej, która jest
      niewątpliwie wielkia, tylko moja świadomość na tym polu trochę szwankuje. Kiedy
      dawałem jej do zrozumieńia ze to naprawde koniec, myślała że się z nią droczę,
      przytulała się i wieszała mi na szyji. Koszmar, jak grochem o ścianę ja swoje
      ona swoje, w końcu wyjechałem w góry (uciekłem), wracam po dwóch tygodniach do
      domu a ona siedzi z moja mamą i zachowuje się tak jakby nic się nie stało.
      Czegoś takiego to nawet nie wymyśliła by Daniell Steall..... Po około miesiącu,
      oświadczyła mi że mnie zostawia, bo jestem niedojrzały emocjonalnie. Ale będzie
      mnie zawsze mile wspominać. Uff....
      • Gość: Daleki Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.telsat.wroc.pl 30.08.06, 14:23
        Wlasnie jestem przed takim momentem.
        Pojechala gdzies na chwile, na kilka dni, potem wroci.
        I dowie sie ze to koniec.
        Najgorsze jest czekanie...
        Zwlaszcza ze w jej obrazie naszego "my" wszystko jest w porzadku.

        Pytanie, dlaczego tak?

        Nikt nie chce byc ktoryms. Ktoryms nie z kolei, lecz w rzedzie. Bo to wk..wia i boli.
        Zwlaszcza gdy codziennosc niesie takie piekne "misiaku" "kochanie" "tesknie", bodczas gdy krotka i
        dyskretna obserwacja jej rzeczywistosci pokazuje podwojnosc, lapanie przypadkowych znajomosci,
        kontaktow.

        Bo w to ze gdy opowiem o wszystkim, ze wiem itd, ona zaprzestanie swoich relacji z innymi, nie mozna
        wierzyc, prawda? Nie znikna jej potrzeby poznawania, odkrywania swiata, bawienia sie nim.
        Jest mlodsza, kilka lat, jestem po trzydziestce. Jest piekna, wiec z nawiazywaniem znajomosci nie ma
        problemu. Click i juz jest spotkanie oczu... Zreszta tak sie poznalismy, i innych swiatow nie bylo przez
        jakis czas.
        Albo o niczym wtedy jeszcze nie wiedzialem.

        Wiem ze bedzie bolec. Jeszcze kilka dni...

        Nie bedzie kwiatow, piosenek, podarunkow, symboli.
        Kilka minut rozmowy. I czas na spakowanie sie.


        Wiec za kilka dni bede mogl sie wpisac jako ten ktory zerwal.
        • twojkompan Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 30.08.06, 14:40
          stary wez sie w garsc i szurnij ja zanim ona to zrobi !!!

          A zrobi to, gdy juz cie nie bedzie potrzebowac - wtedy, to zadne gazetowe forum
          ci nie pomoze, nawet forum Dilberta debesciaka !!!

          I stary jak masz slabe nerwy - to plecak, tydzien w gorach i po sprawie !!!
          Jak nie masz tyle czasu - to weekend w Paryzu, Londynie, Mediolanie. Zrob
          wreszcie cos tylko dla siebie za marne 200 PLN, ktore pewnie i tak wydajesz
          miesiecznie na kwiatki.

          Jak jej zalezy i "warto" - daj jej szanse odbic ciebie. Moze ona lubi
          zapracowac sobie na 'sukces'. A jak nie - to tym lepiej.

          a jak nie dasz rady - to zyj tak jak zyjesz i nie biadol.

          sebb
          • Gość: Daleki Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.crowley.pl 30.08.06, 16:15
            O tym ze to sie skonczy to wiem. I sam to zreszta zrobie, osobiscie.
            Nie chce po prostu robic tego przez telefon. Poczekam az wroci.
            Prosto w oczy. I to nie dlatego ze ona na to zasluguje. To ja na to zasluguje, by mowic prosto w oczy.
            Dzieki za slowa.
        • Gość: agata Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.lodz.mm.pl 30.08.06, 14:52
          ludzie zawsze zrywali i zrywac beda nadal.problem jedynie w tym by robic to po
          ludzku...Wiekszosc rzeczy jest do "strawienia" ale zalezy to od
          sposobu"podania"...pozdrawiam.
          • Gość: apan Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 193.180.9.* 30.08.06, 16:16
            Gość portalu: agata napisał(a):

            > ludzie zawsze zrywali i zrywac beda nadal.problem jedynie w tym by robic to
            po
            > ludzku...Wiekszosc rzeczy jest do "strawienia" ale zalezy to od
            > sposobu"podania"...pozdrawiam.

            Agata zerwała ze mną 6 sierpnia 1995 roku. Od tamtej pory mam swoisty stosunek
            do rocznicy ataku na Hiroszimę... Pamiętam każdą minutę tego dnia. Każde słowo.
            Potem powstały dwa filmy , które dzieją się właśnie tego dnia:
            Czeski "Knoflikari" i francuski Erica Rohmera "Lato". To był jednak wyjątkowy
            dzień. Ja swoją stratę też tak udramatyzowałem, żeby została w pamięci. No i
            wyleczyłem się z młodzieńczych uniesień:)
        • Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 18:40
          Wiesz Daleki, tacy, którzy zarzucają kobietom łatwe nawiązywanie znajomości
          najczęściej sami mają z tym problem. Zresztą sam piszesz, ze tak ją poznałes,
          klik i juz... Więc zastanów się nad sobą. Myślisz, że zerwanie rozwiąże
          problem. On jest w Twojej głowie.
          • Gość: Maciej Czekaj Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.remontowa.com.pl 05.09.06, 15:17
            Nie rzesadzaj.
            Z drugiej strony przydało by mu się szkolenie z uwodzenia. :) Baaardzo
            praktyczne... :)
        • a.nie Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 20:55
          Jako kobieta mam nadzieję, że zrobisz to z klasą...
          • Gość: Daleki Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.telsat.wroc.pl 09.09.06, 17:15
            Sadzisz ze kobieta taka zasluguje na klase?
            Niekoniecznie. Ale tu masz racje, to swiadczyc bedzie o mnie, nie o jej zachowaniach.
            Badz spokojna wiec, z klasa. Wlasciwa do sytuacji....
    • Gość: hokus-pokus Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 193.109.212.* 30.08.06, 15:05
      raz tylko chciałem być fair i dziewczynie, która wiązała ze mną nadzieje na
      przyszłość powiedziałem, że ja nie mam zamiaru na razie łączyć się z nikim na
      stałe i w związku z tym lepiej będzie jak przestaniemy się widywać... najpierw
      było spokojnie, ale zaraz dostała histerii i musiałem się ewakuować przed nią i
      jej ojcem, potem dostała jakiejś zapaści i przyjechało pogotowie. później
      wolałem zniknać bez żadnych wyjaśnień.
      • Gość: kapturek czerwony Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 15:37

        My w związku nie byliśmy, bo szalała tylko jedna połówka (a byłam nią ja).
        Specjalnych złudzeń nie miałam, ale wiadomo - rozum swoje, emocje swoje.
        Szarpnęłam się na wyznania 2 czy 3 razy, bez reakcji, więc w końcu dybnęłam
        chłopczynę, wyłożyłam, jak co stoi, i poprosiłam o ostateczną decyzję.
        Skwitował moje expose zdawkowym 'aha' i przestał się odzywać, zauważać - na 3
        miesiące.

        Po rzeczonym kwartale dowiedziałam się, że to ofiarny gest na moje własne
        życzenie - bo nie chciałam być z egoistą. Haha :(.

        Grunt to wzajemne zrozumienie i chęć poprawy relacji.

        • Gość: Sandra Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.eranet.pl 30.08.06, 16:06
          A ja nie miałam odwagi powiedzieć mojemu, że z nim zrywam.
          Nasłałam koleżankę gdy poszliśmy na zakupy do hipermarketu,
          zrobiłam mu scenę zazdrości, tłumaczył się biedaczek cały czerwony.
          • cito1 NIe chcę Ci zepsuć życia... 30.08.06, 16:51
            ... jest najlepsze. Martwię się o Ciebie, o Twoją przyszłość, chcę, żeby Ci
            było jak najlepiej, kocham Cię i dlatego o d c h o d z ę .

            To chyba kunszt bezczelności :))))
            • Gość: piotrek Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... IP: *.acn.waw.pl 30.08.06, 16:58
              zacząłem się spotykac z dziewczyną, z którą wkrótce zamieszkałem. Po jakimś
              czasie wracam do domu a ona pieprzy się w łóżku z jakimś kolesiem....
              ... no, cóż
              w sumie to ja z nią zerwałem
            • Gość: pean Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... IP: *.resetnet.pl 30.08.06, 18:58
              ehh, ja właśnie nie chcę psuć komuś życia; wiążę się na krótko (otwieram osobę
              na świat i innych ludzi) a potem zrywam bo toksyczna ze mnie osoba
              i tak w koło Macieju :(
              • Gość: gość Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 19:36
                Niestety, do toksycznych (obu płci) ludzie ciągną jak do miodu:-) A potem
                płaczą:-( Ehhhhhh.....
                • zlotoslanos Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... 30.08.06, 19:40
                  Jesteś za dobra dla mnie nie chcę Cię skrzywdzić dlatego wolę odejść... trauma
                  na pół życia.
                  • Gość: gość Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 19:58
                    Inne z tego rodzaju: "przy tobie czuję się taki zły"; "ty jesteś jak opera, a
                    ja jak tabor cygański"; "nigdy nie dojdę do twojego poziomu"...
                    • Gość: gość Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 20:03
                      Poznaliśmy się przed laty, wtedy mnie uwodził, sondował uczucia, gdy
                      powiedziałam, że nie mogę bez niego żyć, stwierdził, że bardzo kocha inną, że
                      spełniają się jego marzenia. Odeszłam. Po kilku latach jako rozczarowany mąż
                      tamtej zaczął snuć plany związane ze mną, byłam przez chwilę tą kochaną,
                      najmileńszą i w ogóle. I nagle słowa: nie pisz, nie dzwoń, znajdę ci kogoś. Tym
                      razem nie zachowałam się z klasą. Boli bardzo, i jego zachowanie, i moje. Mogę
                      winić tylko siebie.
                      • cito1 Re: NIe chcę Ci zepsuć życia... 31.08.06, 20:26
                        Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a jak napisałaś jednak to
                        się zdarza...
          • Gość: wojtasoo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.remontowa.com.pl 05.09.06, 15:19
            Żenujące. Współczuję mu.
    • Gość: patryczek Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.06, 17:27
      Heh mój najorginalniejszy był taki :
      Dostałem maila , że jestem taki wspaniały itd, ale niestety ona woli kobiety ,
      czasem tak bywa a ja znajde sobie lepszą :-)
    • Gość: ala Co powie tatuś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 17:47
      Moi znajomi byli ze sobą 4 lata, mieli za sobą związek na odległość, wspólne
      mieszkanie, jego roczny wyjazd za granicę...To była taka miłość od pierwszego
      spojrzenia. On piękna, zmysłowa, niezwykle inteligentna, trochę nie pasowała do
      niego bo on niski, gruby, już nie młody, nadmiernie pewny siebie i nad wyraz
      poprawny politycznie, znacznie też odbiegał od niej intelektualnie ale..kochali
      się. Planowali wspólny ślub i wydawało się że nic go nie może zakłócić. Na dwa
      miesiące jednak przed wydarzeniem, gdy już wszystko było praktycznie przgotowane
      narzeczony, po przyjeździe od niej (ona mieszkała pod Krakowem on pod
      Rzeszowem) zadzwonił do niej o oświadczył, że porozmawiał z rodzicami i z bratem
      i uznali, że nie będzie on z nią szczęśliwy i, że pomimo wielkiej do niej
      miłości (zawsze będzie ją kochał)z jego strony, nie mogą być razem, poprosił ją
      o zwrot jego rzeczy i przestał odbierać teletefony. Po 2 miesiącach ona trafiła
      na detoks bo chciała popełnić samobójstwo, gdy on się o tym dowiedział
      stwierdził jedynie, że "już podjąłem decyzję, że nie będę się z nią kontaktował,
      a podjętych decyzji nie zmieniam nigdy". Minęło 4 lata od tego wydarzenia Joanna
      powoli, choć z trudem układa sobie życie a Piotr, z tego co mi wiadomo...nadal
      "konsultując wszystkie swoje życiowe decyzje z rodzicami" zasłaniając się
      wiecznym uczuciem do Aśki tym razem wycelował w sporo od siebie starszą
      koleżankę z pracy.
    • Gość: Yogibaboo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 81.6.130.* 30.08.06, 22:55
      Miałem 21 lat, ona 17, ale chyba (raczej napewno) była mądrzejsza ode mnie.
      Strasznie mnie kochała (taka ze mnie była charyzmatyczna postać, długie włosy,
      powłóczyste spojrzenie, jednym słowem Jim Morrison dla ubogich albo zapasowy
      Chrystus), a ja ją tylko lubiłem i choć przez chwilę byliśmy razem, to jakoś
      tak niezręcznie się czułem, więc powiedziałem jej, że: "nie dojrzałem jeszcze
      do tego by móc być z Tobą". Fakt, że to akurat była prawda, bo gó..arz był ze
      mnie straszny. Zabolało ją bardzo...

      Po 4 latach spotkaliśmy się znów, a ja powiedziałem, że: "chyba już dojrzałem
      by być z Tobą". Zostawiła wtedy dla mnie swojego faceta, z którym była 2 lata i
      właśnie zamierzali zamieszkać razem. Wtedy zrozumiałem jak bardzo musiała mnie
      kochać. I pokochałem ją. Tak do końca!!! Spędziliśmy razem 3 najpiękniejsze
      miesiące mojego życia, dopóki nie zostawiła mnie jakoś tak bez powodu (chyba
      oficjalnie musieliśmy od siebie odpocząć czy coś takiego). Zabolało. 1,5 roku
      zajęło mi dochodzenie do pionu.

      Teraz minęło już wiele lat, wiele związków, a my spotykamy się od czasu do
      czasu i pomimo typowej gadki szmatki i mowy trawy, oboje wiemy, że coś wisi
      jeszcze w powietrzu, że to jeszcze nie koniec meczu, że na razie jest remis 1:1
      i będzie jeszcze dogrywka. Powiedziałem jej to kiedyś, a ona tylko uśmiechnęła
      się tajemniczo :-)
    • Gość: Mr. X Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.08.06, 23:06
      31 grudnia, w Paryżu, w sąsiedztwie wieży Eiffel'a. Świetny pomysł, żeby nigdy
      już tego nie zapomnieć...
    • Gość: zdzicha Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.cable.ubr01.enfi.blueyonder.co.uk 30.08.06, 23:16
      Kiedy juz uzmyslowilam sobie, ze nie kocham (nie moglam sie z nim calowac i mimo
      ponadprzecietnego libido dopadla mnie ozieblosc), probowalam odejsc kilka razy.
      Nie udalo sie bo
      1. uciekal do lazienki z nozem, zamykal sie i "prawie" sie cial
      2. zagradzal mi droge
      3. rzucal na lozko tudziez po pokoju
      4. rzucal sie na mnie i po mnie
      5. grozil nozem - w koncu na tyle skutecznie ze przecial mi reke
      6. rzucil na lozko i celowal nozem juz centralnie we mnie - i to byl ten moment,
      kiedy pewnego ranka do pracy przyszlam nieco pozniej, ale wczesniej z pomoca
      kolegi spakowalam rzeczy (na emigracji latwiej) i wynioslam sie na druga czesc
      miasta. Nie byl to definytywny koniec historii, ale piekny krok w tym kierunku.

      Pozdrawiam
      • Gość: anka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.chello.pl 01.09.06, 10:29

        > 2. zagradzal mi droge
        > 3. rzucal na lozko tudziez po pokoju

        moj byly jak chcialam z nim zakonczyc znajomosc zabral mi buta zebym nie wysza
        od niego. ha hha ha ha generalnie byl wariatem
    • Gość: jotes1955 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.dsl.telepac.pt 31.08.06, 06:37
      Tak, bardzo kulturalnie:
      -"Kochanie, powies recznik"
      - "Ty to potrafisz ranic...". I poszedl.
    • Gość: Alutka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 212.244.52.* 31.08.06, 09:33
      A my z Puzonem zerwaliśmy 15 lutego tak po Walentynkach i przez telefon.. a
      potem rozgłosił w swoim mieście ze to on mnie zucił .. burak jeden
      • Gość: hania Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 13:16
        > A my z Puzonem zerwaliśmy 15 lutego tak po Walentynkach i przez telefon.. a
        > potem rozgłosił w swoim mieście ze to on mnie zucił .. burak jeden

        nie bardzo chciałam być z jednym chłopakiem, więc tak trochę go unikałam, nie
        zrywając co prawda, bo sobie pomyślałam, że nie ma się co spieszyć, zresztą,
        pewnie też trochę tchórzyłam przed zerwaniem; jak do mnie raz zadzwonił i chciał
        sie umowić, to mu powiedziałam, że niestety, mam dużo nauki (tu mi tramwaj...) i
        przez jakiś czas nie możemy się spotykać; po jakimś miesiącu spotkałam jego
        kuzynkę, ktora ze spuszczoną glową strasznie mi czegoś współczula, okazało się,
        że mój chłopak ze mna zerwał, co podobno bardzo mocno przeżyłam :) zdaje się, że
        do dziś w to wierzy, bo czasem jakieś takie aluzje rzuca na gg :)
    • Gość: nomaa Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.energomontaz.pl 31.08.06, 11:25
      Dla mnie przez wiele lat hitem było hasło:

      "Kocham Cię, ale nie możemy być razem"

      A potem zrozumiałem, że jednak sama miłośc nie wystarcza
    • greatgreta Jest taka prawda życiowa ... 31.08.06, 12:01
      Co uczynisz drugiemu człowiekowi na pewnodo Ciebie wróci. Tak właśnie jest.
      Rzuciliście kogoś boleśnie, to i was rzucą. A jeśliwszytsko odbywa się
      kulturalnie i miło - was też tak potraktuje życie. Trzeba byc dla siebie
      dobrymi:) Nawet po rozstaniu. W moim przypadku to ja zostalam porzucona,ale
      wiem że nic nie dzieje sie bez przyczyny. Widocznie czegoś mu brakowało - a ja
      też wiele się nauczyłam. Bóg kiedy zamyka drzwi to otwiera okno:) Życzę wam
      takiego podejścia - bo wtedy dużo łatwiej jest przejść pzrez trudne chwile
      żeby potem znowu być SZCZĘŚLIWYM
    • karolcia000 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 31.08.06, 12:47
      mnie tylko raz zostawil facet, ale pozniej i tak sie zeszlismy, a pozniej ja go
      zostawilam:) a jak mnie zostawil?? powiedzial, ze nie ma na mnie czasu bo on
      chce z kolegami sie spotykac:) buhahaha
      • Gość: VBR Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 16:38
        JESTEM W CIĄZY Z TWOIM KOLEGĄ.
    • Gość: mareczek "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.08.06, 18:26
      Ja po 2,5 roku uslyszalem. "na dzien dzisiejszy, to chyba najlepsze rozwiazanie, wiem ze tego bede zalowac" oraz "nie zasluguje na ciebie". Nigdy nie uslyszalem dlaczego tak sie stalo.
      • kinky5 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 31.08.06, 20:37
        Bylismy para 2 lata, dostalam sie na stypendium zagraniczne- to chyba Piotrusiowi nie odpowiadalo.
        Mniej wiecej po 2 tygodniach od mojego wyjazdu (ostatniego sms-a dostalam o wydarzeniach z 9.11)
        przestal sms-owac (na dzwonienie i tak byl za chytry), odbierac moje telefony, odpowiadac na moje
        emaile....a ja sobie szybko (tydzien) wytlumaczylam ze co to za facet ktory ma totalnie w d.... co sie ze
        mna dzieje....
        Pol roku pozniej poznalam mojego meza....dzieki Piortus za uwolnienie bo z natury jestem wierna jak
        pies i nawet bym na wspanialego faceta nie popatrzyla!!!
        Kilka razy sie kontaktowlismy (po kilku miesiacach od tego wydarzenia, mial moj sprzet
        windsurfingowy), widzialam go tylko raz- stwierdzilam ze nie ma sensu podchodzic i rozmawiac....bo i
        o czym?
        Nie rozumiem tylko jak mozna nie miec odwagi i nie umiec powiedziec "do widzenia"?
    • Gość: miau Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 20:23
      za mna zerwała w mikołaja ale nie załuje bo potem jak juz ochłanałem to
      doszedłem do wniosku ze szmacisko z niej było
      • Gość: ...ja Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.ewz.gda.pl 31.08.06, 22:49
        moj maz
    • Gość: mmm Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 01:51
      widzę, że wiele osób rozstawało się w dniu swoich urodzin... Jeju, co za
      beszczelność ze strony osoby porzucającej - nie dość, że przybywa lat, to
      jeszcze takie świństwo robić :/
      • Gość: bart_step Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.mnc.pl 05.09.06, 16:20
        heheh, no popatrz, jedna taka zostawiła mnie dwa dni po moich urodzinach;)
    • Gość: Pysiak Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 10:41
      Ja w środku nocy dostałam bardzo długiego smsa iżnie mozemy już być ze sobą. Na
      poczatku próby skontaktowania się splały na panewce. Potem wspólna znajoma
      zorganizowała spotkanie - jak sie okazało miał juz nową - pewnie do niej
      odszedł. To mnienie zdzwiło ale zdziwiło mnie gdy podzzedł do mnie odgarna mi
      grzywkę z czoła i pocałował w policzek na przywitanie... Chyba oberwal za to od
      swojej dziewczyny bo gdy po jakimś czasie prawie wpadłam na niego na ulicy tylko
      spojrzał sie na ziemię i ominął mnie szerkom łukiem...



      A teraz coś co przydażyło sie znajomej. Jek chłopakiem był przyjaciel mojego z
      opowieści wyżej. W czasie gdy ja dostałam smsa zadzwoniła komórka jej
      współlokarotki (ona nie miała telefonu wtedy). Ponieważ numer na wyswietlaczu
      wskazywał na chłoaka znajomej ona tez odebrała. jakież było jej zaskoczenie gdy
      w słuchawce usłyszała "Odpie..się od G. Teraz ja mu ciagne druta". Potem było
      jeszcze kilka smsów o niezbyt miłej treści prawdopodobnie od tej dziewczyny.
      Próby kontaktu z G. nie przyniosły rezultatu. Dopiero 2 miesiące później gdy
      byłysmy razem na jakiejś imprezie plenerowej dostałam smsa " Do K.: Siedze
      własnie w samochodzie i obserwuję ciebie. Chciałbym Ci powiedzieć że przepraszam
      za to co ci zrobiłem" Żebysmy tylko wiedziały który to był samochód....

      Nie ma to jak faceci z klasą :P
    • Gość: roksana Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 15:54
      faceci to sfinie najgorsi sa bruneci ostatnimi czay hcodzilam z takim
      jednym byldo niczego ale co ja gadam poprostu tesknie za nim chociasz to ja
      znim zerwalam nie mogo sobie znalesc miejca szukam gogos innego najgorsze
      bylo jak mu to muwilam katuszaz facetami zle be znich jaszcze
      gorzej zrospaczona
    • Gość: roksana zlamane serca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.09.06, 15:55
      faceci to sfinie najgorsi sa bruneci ostatnimi czay hcodzilam z takim
      jednym byldo niczego ale co ja gadam poprostu tesknie za nim chociasz to ja
      znim zerwalam nie mogo sobie znalesc miejca szukam gogos innego najgorsze
      bylo jak mu to muwilam katuszaz facetami zle be znich jaszcze
      gorzej zrospaczona
      • Gość: xyzaaaaa Re: zlamane serca IP: 195.117.137.* 01.09.06, 16:25
        może jak nauczysz się pisać ktoś bedzie cię chciał?
        • Gość: bart_step Re: zlamane serca IP: *.mnc.pl 05.09.06, 16:23
          No, przydałby sie przecinek czasem, czy tam kropeczka;)
    • wrednababa Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 01.09.06, 23:42
      Ja nie bede oryginalna gdy opowiem jak to spotykalam sie kiedys z bardzo fajnym
      facetem..sam poczatek..wiec mnostwo emocji i namietnosci...i nagle bez zadnego
      powodu przestaje sie odzywac..KONIEC/do tej pory nie wiem o co chodzilo/.
      Ale ja wlasciwie nie o tym..najsmieszniejsze w calej tej historii bylo to, ze
      facet ten byl PSYCHIATRA:)
      ps. na pierwszej randce prowadzilismy ozywiona dyskusje na temat , kto jest
      bardziej "nienormalny" - psychiatrzy czy psychologowie/jestem studentka
      psychologii/.On oczywiscie twierdzil, ze to my.he he. Widocznie jego zachowanie
      mialo mi to udowodnic:)))
      • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 02.09.06, 00:11
        A ja zerwałem z dziewczyną, kiedy ta była w Niemczech w pracy. To był trzyletni
        związek, nigdy nie liczyła się z moim zdaniem (nie przesadzam), egoistka i
        snobka, głowę miała tylko do odchudzania - wychodziło jej to aż za dobrze,
        wyglądała jakby miała anoreksję, strach było patrzeć. Mówiłem jej o tym, więc
        nie mogła się nie spodziewać mojej reakcji, ale i tak miała to w d... W pewnym
        momencie miarka się przebrała, za wiele pięknych dziewcząt mijało mnie na
        ulicach, a ja byłem zbyt młody, żeby tracić czas na kości obciągnięte skórą.
        Poznałem inną. Wysłałem smsa i długi list, a w nim m.in., że nie mogę na nią już
        patrzeć i odchodzę. Dla zwolenników teorii o anoreksji i mojej znieczulicy
        informacja, że natychmiast dostałem odpowiedź, że z odchudzaniem skończyła, a
        nawet smsma z podpisem "50 kilogramowa P." czy coś takiego. :D Ale było za
        późno, za bardzo mi zbrzydła. Dziś mam wspaniałą dziewczynę, kocham ją nad życie.
        • Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 10:14
          Tak wygląda rzeczywistość w oczach zakochanego faceta. Grunt to dobre
          samopoczucie. A "obecna ukochana" niech się modli, by przypadkiem nie mieć
          własnego zdania. Ehhhh....
          • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 02.09.06, 17:34
            Własne zdanie? A gdzie było wtedy moje zdanie? Nie rozśmieszaj mnie dziewczyno.
            Proszę bardzo, zostawiłem ją z własnym zdaniem i własnym poglądem na zdrową
            sylwetkę. Dziękuję bardzo za taką komunikację w związku...
            • Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.06, 20:06
              GDy człowiek jest zakochany to myśli, że pewne rzeczy nie będą jego udziałem.
              Myśli: on źle wyraża się o tamtej, ale mnie przecież kocha, wszystko we mnie
              akceptuje i tak będzie na wieczność. Życie nauczyło mnie, że zauroczenie trwa
              chwilę, a potem tak ważna jest przyzwoitość, wczucie się w tę drugą osobę,
              przeczekanie złych chwil, przypomnienie sobie tego co sprawiło, że przecież
              jestem z tym człowiekiem, wybralam/em spośród innych. Jak łatwo powiedzieć, że
              już mnie mierzi, że tyle wokół ciekawych osób. Tak łatwo się rozstać, tak łatwo
              wuejść w nowy związek, tak łatwo mówić o wielkich uczciach, a za chwile ciąć
              bez znieczlenia. Ehhhh.....
              • baba67 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 02.09.06, 20:30
                I tak przeszlismy do dyskusji, ktora bardziej pasuje na forum Psychologia.
                otoz masz racje i jej nie masz.
                No bo rzeczywiscie nie mozna zbudowac zadnego zwiazku jesli przychodzi pierwsze
                nieporozumienie, zle dni, konflikt i juz koniec.Trzeba probowac, dac sobie i
                partnerowi szanse, budowanie zwiazku to praca nie lada.
                Z drugiej jednak strony nie mozna probowac w nieskonczonosc, dawac tych szans
                za duzo, niepotrzebnie tracic czas i emocje na cos , co nie zafunkcjonuje i
                opiera sie na jakiejs obsesji.
                Co do rozstawania sie z klasa-oczywiscie mozna-spokojnie , bez dasow i
                oskarzen, bez obsmarowywania za plecami.
                Nie musimy sobie koniecznie obiecywac przyjazni, wystarczy zyczliwa neutralnosc.
                Nie zawsze to mozliwe, fakt.
                • Gość: wojtasoo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.remontowa.com.pl 05.09.06, 15:32
                  taaa... ja dałem trochę za dużo tych szans... Ale co się nauczyłem ,to moje :)
              • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 02.09.06, 23:41
                Trafiłaś w sedno, miałem dość olewania mnie. Czy tylko dlatego, że zerwałem,
                jestem tym złym? Czy nie mam swoich praw? Nie mogę cieszyć się związkiem? Muszę
                akceptować najbardziej debilne fanaberie? Czy przyzwoitość nie polega na
                liczeniu się ze zdaniem drugiej osoby? Czy uczciwoć polega na godzeniu się na
                wszystko? Czy miarą miłości jest wytrzymałość na upokorzenie? Czy jej dowodem
                każde poświęcenie?
                Nie, moja droga. I dlatego zerwałem.
                A teraz wiem doskonale, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu
                (zaraz po tej, że jednak odbiję moją obecną dziewczynę jej chłopakowi :)).
                Z moją obecną dziewczyną (mam nadzieję, że ostatnią) jest nam ze sobą cudownie
                już od paru lat i dzięki niej wiem, że wybór był właściwy. Dzięki niej wiem, że
                potrafię rozumieć drugą stronę i czuję, że jestem rozumiany. Więc nie rób ze
                mnie demona... :) Cięcie bez znieczulenia było w pełni zasłużone. Było
                najlepszym wyjściem, nie tylko dla mnie. Mam nadzieję, że i tamtą czegoś nauczyło.
                • Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 08:52
                  Przeraża mnie Twoja bezwzględność. Do szczęścia po trupach. Człowiek, który był
                  dla mnie ważny mówił tak samo, gdy zostawiał pierwszą żonę, a potem gdy
                  zdradzał drugą poszukując zadowolenia ze związku w kolejnych "wielkich
                  miłościach". W ogóle to forum humorum to trochę z Gogola, z kogo się śmiejecie,
                  tylko że mi wcale nie do śmiechu.
                  • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 14:36
                    A mnie przeraża Twoja uległość. Wierzyć w szczęście, nawet jeśli to już trup.
                    Dziewczyno, zdaje się, że nie kapujesz. To ja byłem nieszczęśliwy w tym związku.
                    Zrozum, że nie tylko kobiety mogą mieć o coś żal do drugiej strony. Czy tylko
                    solidarność jajników potrafi przez Ciebie przemawiać? Chyba estrogen zalał Ci
                    mózg. Miałem dość odwagi by zakończyć toksyczny związek. Jak chcesz robić za
                    Matkę Teresę to jedź do Kalkuty i cierp za miliony. Ja wolę uświadomić sobie, że
                    to była pomyłka. Życzę Ci szczęścia, ale z Twoim podejściem raczej go nie
                    szukaj. (Co za namolna ciężkokapująca osoba...)
                    • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 14:43
                      PS. Ciebie też bym zostawił, już teraz widzę, że wolisz się mazać niż cieszyć
                      życiem i poszukiwać szczęścia. Różnica między nami jest taka, że ja ludzi szukam
                      (wierząc, że można znaleźć tę jedną wymarzoną osobę), a Ciebie się na ludzi
                      skazuje. :P
                      • Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.09.06, 16:56
                        Ja za swoje wybory biorę odpowiedzialność, a szczęścia nie szuka się u innych
                        tylko w sobie. Zbyt łatwo się unosisz:-) Powodzenia zatem boku tej jedynej:-)
                        • kozborn Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 18:58
                          To, że łatwo się unoszę, świadczy tylko o tym, że naprawdę był to toksyczny
                          związek :/. A szczęścia, fakt, szuka się w sobie, jednak inni często stoją na
                          drodze do niego, prawda?
                          • Gość: rybka Nemo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.w83-203.abo.wanadoo.fr 04.09.06, 14:23
                            Racja.
                            Może z boku to wygląda na znieczulicę, ale w końcu każdy szuka szczęścia i musi
                            w pewnym momencie pozwolić sobie na odrobinę zdrowego egoizmu.
                            • Gość: wojtasoo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.remontowa.com.pl 05.09.06, 15:35
                              Tak
                              1:0 dla kozborna
                              nawet wciągneła mnie ta ich dyskusja :)
                • Gość: zoe17 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 10:49
                  samo zerwanie nie jest takim znowu grzechem, tak naprawde caly ten watek jest o
                  formie. mowiac wprost - po co "mowiles" ze "nie mozesz na nia patrzec"?
                  ewidentnie chciales jej dopiec. zwykłe "zrywam, bo juz sie nie czuje dobrze w
                  tym zwiazku" by wystarczylo. serio.
    • malina862 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 02.09.06, 20:33
      Majac 13 lat "chodziłam"
      z dwoma chłopcamii i jednego i drugiego bardzo lubiłam,nie mogłam się
      zdecydować:-) uświadomlam sobie że tak nie wolno jednemu z nich
      powiedziałam"Zrywam z tobą bo przypomniało mi się że już mam chłopaka"
      Pamiętam że wtedy nie rozumiałam dlaczego się tak oburzył:-)
      • Gość: sencha Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 22:43
        Mieliśmy wtedy po 20 lat i po trzech latach coś się zaczęło psuć w naszym
        związku. Przestał być dla mnie atrakcyjny i dopuściłam się małej zdrady.
        Przyznałam się od razu i wybaczył mi. Jakiś rok później oboje już sobą znudzeni
        postanowiliśmy "zrobić sobie kontrolowaną przerwę" a potem jeszcze jedną przerwę
        na miesiąc z możliwością spotykania się z innymi. Znalazł nową dziewczynę -
        powiedział mi o tym kiedy się całowalismy juz dobre 15 minut i szło w kierunku
        czegoś więcej: "wiesz, nie mogę, mam dziewczynę!". A on przed swoją rodziną
        udawał że wszystko między nami gra. Chodziłam na rodzinne imprezy do jego domu i
        ze łzami w oczach słuchałam pytań dziadków kiedy planujemy ślub. Parę dni
        później pod jego nieobecność przyjechałam zabrać wsoje rzeczy i wszystkie moje
        zdjęcia które u niego znalazłam. Powiedziałam jego mamie o co chodzi - była sama
        w domu. On się bardzo zdziwił że zabieram te rzeczy. Co za facet, od 2 miesięcy
        miał nową dziewczynę i trzymał nad łóżkiem mój portret! Byłam dalej zakochana i
        rozpaczliwie próbowałam go odzyskać. Nic nie pomogło, nawet seks... W końcu
        dałam za wygraną i tak wyglądało nasze rozstanie.
        • mileczkahmmm Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 09:57
          Mialam chlopaka, ktory nagminnie klamal i doszlam do wniosku, ze musze go
          zostawic z jakims "akcentem humorystycznym", zeby sobie zapamietal do konca
          zycia. Wymyslilam to tak:
          Zaproponowalam mu wspolny wyjazd nad morze. Cieszyl sie jak dzieciak, pozyczyl
          od kumpli kase, bo "wlasnie" mu sie skoczyla, jak zawsze....Jechalismy pociagiem
          cala noc, pilismy winko, cieszylismy sie..(on sie cieszyl). rano dojechalismy
          nad morze i po wyjsciuz pociagu powiedzialam mu, zeby wsiadl do nastepnego i
          wracal do domu. Nawet sobie nie wyobrazacie jego miny...:) Prosi, balagal...a
          pozniej tylko przesuwal kolejne pociagi i prosil czy moze odjechac nastepnym,
          wieczorem sie udalo, wsiadl do pociagu. spytal tylko co teraz zamierzam robic.
          Powiedzialam, ze zamierzam sie dobrze bawic, byl w szoku. Jak juz odjechal
          wsiadlam do pociagu jadacego do Zar...pojechalam na przystanek woodstock, gdzie
          spedzilam kolejna noc. ten facet badzo mnie skrzywdzil i uwazam ze zasluzyl na
          takie wlasnie rozstanie. I wiecie co? do tej pory, a minelo moze 7 lat czasem
          sie odzywa i uwaza, ze drugiej takie kobiety z taka klasa nie spotkal i
          podziekowal za takie wlasnie rozstanie, bo byl to kubel zimnej wody na jego
          klamliwa glowe.
          • grzegorz.gajowniczek jakie bzdury 22.10.06, 00:32
            hehehe
            jakie bzdury
    • nobaka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 17:51
      Proponuję bardzo oryginalny sposób zerwania tak jak ja to zrobiłam parę lat
      temu dając swojemu chłopakowi w dniu św. Walentego kartke walentynkowa oraz
      list w którym napisałam że z nim zrywam i kazałam najpierw przeczytać mu kartke
      żeby mu było miło a potem dopiero list:P
    • Gość: zuza Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.tkdami.net 03.09.06, 18:54
      hmm, moze troche nie na temat, ale bycie zrywającym też może być traumatyczne.
      Byłam 15 letnią, wrażliwą dziewczyna, zauroczyłam sie bardzo, wkrótce byliśmy
      razem. On sie bardzo zakochał, mnie przeszło...Będąc pełna ideałów było to dla
      mnie nie do pomyslenia, oszukiwanie Go, ból że nie potrafie odwzajemnić jego
      uczucia, zaraz po walentynkch, kiedy wyznał mi miłość, czułam, że im dłużej to
      trwa, tym wiekszą mu robię krzywdę. Zerwałam.
      On szybko pocieszył sie w ramionach innej, jako tez zraniony, mnie została
      trauma jako tej złej i okrutnej, nie potrafiłam sie po tym pozbierać. Do
      dziasiaj boje sie, że jak ktoś mnie pokocha, to go skrzywdze.
    • a.nie Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 21:10
      U mnie wyglądało to tak: w niedzielę powiedział mi, że chce spędzić ze mną
      resztę życia i właśnie zaczął szukać pierścionka, w czwartek oświadczył, że
      kupimy razem mieszkanie (ja właśnie szukałam czegoś dla siebie), a w piątek
      dostałam smsa, że jest we mnie zakochany, ale mnie nie kocha.
      Do dziś szukam takiego, co mnie pokocha, a nie się we mnie zakocha ;)
    • a.nie Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 03.09.06, 21:11
      A tak z innej beczki - najzabawniejsza przyczyna rozstania, o jakiej słyszałam,
      to koleś stwierdził, że dziewczyna na szorstką skórę i ją rzucił (po 1,5 roku
      spotykania się)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka