Gość: gocha Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 23:16 Mój mąż, po kilkunastu latach małżeństwa, stwierdził,że odchodzi, bo musi w życiu coś osiągnąć ( wspaniałe, uzdolnione dzieci to dla niego nie osiągnięcie), zrobić coś dla siebie. Po czym zapytał czy może jeszcze pomieszkać w domu, dopóki sobie czegoś nie znajdzie. Zabawne, co nie? Odpowiedz Link Zgłoś
zoe13 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 04.09.06, 07:47 Przykro się dowiedzieć, ze wybrało sie na meza kretyna. Na dodatek bezczelnego. Zyczę powodzenia, silnych nerwów i optymizmu momo wszystko!! Osobiscie odwaliłam jako starsza małolata numer mało oryginalny. Otóż wysłałam brata, aby poinformował chłopaka w drzwiach, ze mnie nie ma..po czym bezczelnie ukazałam sie za aknem. Chłopak był inteligentny, pojął w czym rzecz. Nie jestem z tego dumna. Odpowiedz Link Zgłoś
framberg Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 18.09.06, 17:21 Zadzwoniła do mnie do pracy. Telefon był na podsłuchu a rozmowa nagrywana (dla bezpieczeństwa firmy oczywiście) więc jej mówię, że nie mogę teraz rozmawiać; - a później? później też nie (miałem na myśli telefony do miejsca pracy) - trzasnęła słuchawką i nie odezwała się więcej. A mnie specjalnie nie zależało bo była dość głupia chociaż nimfomanka co jest szalenie miłe w pewnych sytuacjach. Cóż, nie można mieć wszystkiego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
margie Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 04.09.06, 12:32 noo, mialam kiedys chlopaka,mieszkalismy w inych miastach. Bylismy razem ponad rok. Kiedys pojechalismy na wspolny grupowy wyjazd, akurat w moje urodziny. W prezencie od niego dostalam text: To koniec, bo ja bym w koncu chcial pojsc do lozka z kobieta, ktora bede kochal. To sie nazywa zerwanie z wielkim stylu:)) --- zmienie se sygnaturke, a co?! tylko nie wiem,na jaka.... natlok mysli i wrazen.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joasia Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:09 Klasy w tym nie było za grosz, z mojej strony również... Po 9 latach bycia razem (ślubu nie było)... Chciałam przyjechać do niego do miejscowości gdzie pracował i miał wynajęte mieszkanie. Wiedziałam, że ma jakieś spotkania w pracy. Nie chciałam mu przeszkadzać. Po prostu chciałam się wyrwac z domu, zmienić otoczenie. A on zdecydowanie, że nie. Napisałam mu sms "no to spadaj". On mi to samo. Odpowiedziałam "no to spadam". Przesyła mi smsowe życzenia na imieniny, urodziny i święta. Ja mu również. Poza tym nie ma między nami kontaktu. Rzecz miała miejsce 3 lata temu. No i co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
majeczka_ka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 04.09.06, 15:08 Bylam z facetem 3 miesiace, to byl zwiazek na odlglosc, jakies 200 km. Glownie ja jezdzilam do niego, on unikal przyjazdow do mnie jak mogl (oboje mieszkalismy z rodzicami), niby bylo wszystko ok, choc tlamsil mnie, teraz zdaje sobie z tego sprawe. Dzwonil codziennie, zapewnial ze kocha itp, bylismy umowieni ze na weekend przyjezdzam do niego do domku pod miastem (jego rodzice wyjezdzali na wakacje) i nagle w czwartek nie zadzwonil. Kiedy ja zadzwonilam nie chcial rozmawiac, niby nie mogl. W piatek ja znowu zadzwonilam, a on z wielka laska rozmawial ze mna a na temat wspolnego weekendu - zaczal mowic ze moze w sobote bym przyjechala i jeszcze zadzwoni. (fakt narzucalam mu sie , ale bylam potwornie zakochana, wszystko bylo cudownie i nagle zaczal sie inaczej zachowywac tak nagle). W sobote znoawu ja zadzwonilam, on stwierdzil ze wlasnie jedzie z kolezanka samochodem chora na raka i ona jest wspaniala, a poza tym spedza weekend ze znajomymi itp. To co mowil i jak mowil bylo bardzo okrutne. Kiedy zadalam sobie sprawe ze to koniec choc on nic takiego nie powiedzial, myslalam ze umre, bylam zalamana, nawet moja mama myslala zeby wybrac sie ze mna do psychiatry. Po 2 dniach zadzwonil jak gdyby nigdy nic ze kolezanka pojechala do szpitala i co clychac. Po paru dniach wyjechalam na wakacje i on zadzwonil zycza milej podrozy. Codziennie chcialam dzwonc ale znajomi mnie powstrzymywali. nawet znalazlam sie przypadkiem w jego miescie na pewniej imprezie i on wtedy wyslalam mi sms co slychac, ja odpisalam gdzie jestem a on zamilkl. Potem byl sms jaka ja niedobra jestem ze nawet nie chcialam wstapic... Minal miesiac, ja wrocilam na studia, zaczela sie nauka, jakos dawalam sobie rade i nagle wiadomosc od niego na gg, dlaczego sie odzywam i czy ma uwazac nasz zwiazek za zakonczony!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I ja glupia zadzwonilam do niego, rozmawialismy o bzdurach , o studiach itp. Nagle wszystko wrocilo do normy, tzn. nie spotkalismy sie, ale dzwonil ,byl milutki, kiedy zaczelam wspominac o imprezie docsc waznej na mojej uczelni, on chyba wyczul ze chce go zaprosic i urwal kontakt,przestal dzwonic. Raczej unikal przyjazdu do mnie. Potem kogos innego poznalam, i znoawu po paru miesiacach zaczal dzwonic, powiedzialam mu ze kogos juz mam, ale on nie dawal za wygrana, tzn. nie wiem czy chciala wrocic. Mialam go juz dosc,zaczelam unikac tel., nieodbierac, ale zaczal dzwonic do domu i koniecznie chcial zebym przyjechala do niego na wesele znajomego (chcial sie pokazac pewnie ze mna na tym weselu gdyz rok wczesniej wszyscy jego znajomi poznali mnie na innym weselu). Odmawialam bo juz go znienawidzilam calkowiecie, nawet nie sadzilam ze to jest mozliwe.Kolejny tel odebrala moja mama i powiedzila ze mnie nie ma i nie bedzie, i tak kontakt z nim sie urwal. Do dzis mam traume, pewne zachowania u mezczyzn zle na mnie dzialaja, nie moge sobie darowac ze po tak krotkiej znajomosci, tak intensywnej tak sie zaangazowalam.Nie da sie tu wszystkiego oddac i opisac, ale do dzis nienawidze imienia Krzysztof. Byl to niesamowity palant i mial problemy psychoiczne. A jeszcze w miedzy czasie rozmawialam z nim na gg podszywajac sie pod przypadkowa dziewczyne i dowiedzialam sie o sobie cieawych rzeczy, zaczynajac od tego ze bylam zwykla kolezanka.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 19:57 Współczuję, mam podobne traumatyczne doświadczenia, ale po pierwsze, pozwalają one wyciągnąć wnioski na przyszłość, między innymi odnośnie tego jakie osoby nas pociągają i jakich lepiej unikać, po drugie, nie wszyscy mężczyźni są tacy, trzeba szukać tych, którzy, gdy dajemy serce na dłoni odpowiedzą tym samym, po trzecie, trzeba odnaleźć swoją własną drogę, niezależnie od tego czy ktoś jest obok czy nie ma. Do takich wniosków doszłam. Być może Twoje będą inne. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja:) Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.wifi-networks.pl 13.11.06, 20:44 Ja Cie kręcę...po pierwsze mam na imię tak jak Ty sie zalogowałaś:) Po drugie mam słabośc do kolesi o imieniu Krzysiek...i powiem że większość z nich to dranie...Kurcze musimy się zakolegować:P Kobietko współczuję Ci... Pamiętaj że jak to mówi moja koleżanka faceci są "Prosto skomlikowani" nigdy nie wiadomo o co chodzi;/ POzdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.09.06, 19:49 Po 9 latach bycia razem? To smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: id/anna Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 217.153.105.* 04.09.06, 16:31 ja miałam kilku ciekawych, ale w zasadzie wszystko sprowadzało się do jednego: w liceum byłam bardzo zakompleksiona, nei umiałąm się ubrać, byłam torszkę grubsza i cholernie szybko się zakochiwałam, generalnie to ze mną wtedy faceci zrywali, żonaci, niedojrzali emocjonalnie i zwykłe palanty, ale ja to wtedy bardzo mocno przeżywałam, każde zerwanie wydawało mi się końcem swiata, bardzo cierpiałam i jeszcze bardziej traciłam wiarę w siebie, po liceum wyprowadziłam sie z miasta, wiadomo dieta studencka, praca itp. odzyskałam wiarę w siebie a każdemu z tych palantów daję nadzieję, że do nich wrócę (nagle jak schudłam to mnie kochają wszyscy) a później traktuję ich jak najlepiej z buta umiem;)))) już 3 mi się udało tak załatwić: -pierwszy żonaty zdecydował, że jednak chce ze mną być, że mnie przeprasza i, ze wtedy byłam za młoda... spieprzyłam mu wyjazd za granicę, miałam mu załątwić darmowy przejazd i kilka godzin przed wyjazdem przestałam się odzywać, a on nie wiedział co i jak:))))) oczywiście nic nie załatwiłam, a on pewnie stracił pracę za granicą, bo nie dojechał:)))) -drugiemu powiedziałam, ze bardzo chcę do niego wrócić, a że miał wtedy dziewczynę, to że musi z nią zerwać co też usłużnie uczynił, a ja mu się wyśmiałam w twarz, nigdy nie zapomnę tej zasmuconej miny...buhahahahhaa.... -trzeciemu odmówiłam noclegu u siebie w domu w ostatniej chwili, tak, że został na noc w obcym mieście, sam jak paluch;] i jestem dumna z siebie.....i mam nadzieję, że jeszcze kilku tak załatwię.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobitka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 22:58 BRAWO BRAWO !!!!Tak trzymaj niech palnmty maja to na co zasługują!!! hehehehehe dobra jesteś!!!wydaje mi sie że mogłabym sie od ciebie wielkee nauczyć WIELKI BUZIAK BRAWO!!! Odpowiedz Link Zgłoś
inez69 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 21.10.06, 08:02 brawo brawo! ja tez tak zrobię:) Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 05.09.06, 00:31 Czasem po "porzuceniu" mozna sie dowiedziec,ze sie rzekomo z kims bylo :) Spotkalam sie kiedys pare razy z calkiem milym ktosiem, ale wylacznie kolezensko-takie pogaduchy przy kawce. Nagle koles przepadl jak kamien w wode. Zaniepokojona, czy cos mu sie nie przytrafilo wysylam smska i dostaje odpowiedz typu: "przepraszam, musimy zakonczyc nasza znajomosc, bardzo cie skrzywdzilem". Wybaluszylam galy i pytam, co on bredzi. Znow dramatyczna odpowiedz: "Zapomnij, naprawde, tak bedzie lepiej dla nas obojga". Tu juz sie ze smiechu ledwo na nogach trzymalam, wiec nie dociekalam dalej ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Małgosia Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 217.153.76.* 05.09.06, 08:43 O tak, tak, mnie też kiedys podobna historia spotkała, z drobną różnicą. Otóż poznałam faceta, z którym zaczełam się spotykać. Spotkania były jednak rzadkie i niezobowiązujące: kawa, kino, spacer, nawet za rękę mnie nie próbował wziąć, o jakimkolwiek pocałunku już nawet nie wspomnę. Nie było nawet żadnych sugestii odnośnie rodzącego się uczucia, po prostu chłód i nuda. W końcu po paru miesiącach stwierdziłam, że nie iskrzy, nie ma, tego czegoś między nami i nie ma sensu marnować młodości i urody na jakieś randki/nie randki :) Dlatego któregoś razu gdy zadzwonił i coś zaproponował przeprosiłam, powiedziałam, ze mam inne ważne zajęcie i nie mogę. Nie odezwał się już. Któregoś razu spotkałam w autobusie wspólnego znajomego, który zaczął ubolewać, że taka tragedia, współczuje, przykro mu, wszyscy nie rozumieją dlaczego tak się stało.. Z wybałuszonymi oczami pytam go: ale o co chodzi? On: No jak to?? O ciebie i Piotra! Ale się uśmiałam w domu ze swoją mamą.. I pointa: widuję czasem Piotra, ale on ostentacyjnie udaje że mnie nie zna.. Czasem rzeczywiście pojęcia o związku mogą być skrajnie różne i być może jedna osoba myśli że ją porzucono, a tak naprawdę związek istniał tylko w jej wyobraźni? Odpowiedz Link Zgłoś
remislanc Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 05.09.06, 15:17 Mój znajomy zabrał w te wakacje żonę z dziećmi do Grecji i tam poinformował ich, że od roku ma kochankę ( 22 lata - 3 lata starszą od jego córki). Stwierdził, że teraz czuje się wolny i nie zamierza z nowej d.u.p.y rezygnować. To się nazywa tupecik !!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ayla8 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 05.09.06, 21:45 Moja ówczesna dziewczyna - przyszła do mnie na kolację , obejrzeliśmy film , a po tym jakby się nic nie stało powiedziała ,że mnie nie kocha i wyszła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ehhh Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.06, 20:13 Mój były facet zaręczył się z inną kobietą - to chyba najoryginalniejsza forma zerwania prawda? To jest dopiero cios :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maciejka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.06, 23:28 ja będe teraz zrywał przysyłając link do tej dyskusji... :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
praptica Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 11.09.06, 10:34 Sprawa dotyczyła moich znajomych, którzy byli małżeństwem od paru lat. Otóż, w pewien sobotni wieczór mój znojomy usłyszał pukanie do drzwi. Otwiera, a tam stoi przed nim postawny dwumetrowy mężczyzna, którego zdarzało mu się spotykać przy okazji różnych oficjalnych spotkań. Ponieważ znajomy nie przekracza 170 cm wzrostu od razu poczuł się nieswojo. Ale to nie koniec jego konsternacji. Znajomy odzywa się "B.... była Twoją żoną, a teraz będzie moją". Znajomy oniemiał, spojrzał na znajomą i wyszeptał "B...., czy między Wami coś zaszło?". Znajoma na to "phi..." wzruszyła ramionami, spakowała walizkę i wyszła. Odpowiedz Link Zgłoś
domipe Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 11.09.06, 12:52 Osoby były dwie: moja siostra (chwilowo będąc na wakacjach w USA) oraz jej kawalir (czekający z utęsknieniem w PL). On: "Może po Twoim powrocie się zaręczymy?" Ona: "A może rozstaniemy?" No comment :| Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leeloo Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.06, 12:30 a moj powiedzial do mnie: "zostanmy przyjaciolmi" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 19:57 Według mnie ta formuła to zdecydowany "number one" wśród sposobów na rozstanie. Ehhhhhh... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bunny123 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.acn.waw.pl 15.09.06, 00:28 Mialem kiedys dziewczyne, ktora bardzo kochalem. Prawie 3 lata razem, planowanie wspolnego zycia, bylismy nawet zareczeni (oficjalna uroczystosc z rodzicami). Poszla na praktyke, do ktorej zreszta sam ja namawialem, no i cos mi przestalo grac. Zachowalem sie jak ostatni palant, bo sprawdzilem jej maila - no i wyszlo, ze ze soba sypiaja - ona i jej szef, przy okazji prezes tej firmy. Z smsow dowiedzialem sie reszty. Nawet nie miala odwagi zaprzeczyc. Cholernie bolalo, prawie rok wyjety z zyciorysu, dopiero obecna dziewczyna postawila mnie do pionu - gdyby nie ona, tobym chlal pewnie... No i nauczylem sie jednego - samemu nigdy nie zrobic czegos takiego... Mozna sie rozstac, to normalne ze ludzie sie schodza i rozstaja, ale nie tak! A z poprzednia czasem jakis mily sms, kartka z wakacji, raz na pol roku sympatyczne spotkanie w kawiarni, czasem wspolny rower. Przeprosila po dwoch latach i od tego czasu uznalem, ze jestesmy kwita. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.robbo.pl 15.09.06, 19:55 Byliśmy razem pół roku. Ja zakochana "na całego". Wybaczyłam zdradę, chociaż przez całe życie powtarzałam wszystkim, że takich rzeczy się nie przebacza- zrobiłam to. Długi czas nie żałowałam. Nie zauważyłam jednak momentu, w którym nagle zaczęłam być jego sponsorem. Czas spędzaliśmy u mnie w mieszkaniu, to ja płaciłam za kino, restauracje itp. jednym słowem-rozpieściłam faceta. Pewnego dnia wyjechał ze znajomymi na tygodniowy wypad kajakami, była to jego ogromna pasja, z którą nie śmiała konkurować żadna kobieta. W dniu planowanego powrotu, przygotowałam romantyczną kolację, ze świecami i nastrojową muzyką. Kiedy wszystko było gotowe. Dostałam smsa, że nie wraca jeszcze, że bawią się dobrze i nie wie potrafi powiedzieć, kiedy wróci. Załamałam się. Nie wiedziałam co robić. Ubrana w piękną sukienkę, otoczona świecami przy nakrytym stole… usiadłam i płakałam. Zdałam sobie sprawę, ze facet mnie nie szanuje. Powiedziałam mu o wszystkich przygotowaniach o jego ulubionym kurczaku, który już czekał w piekarniku a on stwierdził- trudno, chłopaki zostają więc i on zostanie.Wziął jeszcze urlop wiec mógł sobie pozwolic jeszcze na pare dni szaleństwa. Potem zero kontaktu. Pisałam maile, dzwoniłam do pracy, na komórkę. Kiedy udało mi się go złapać, na moje pytania odpowiadał tylko-„aha”, olał sprawę. Pytałam czy skoro już wrócił to czy znajdzie czas na spotkanie ze mną a on zbywał mnie mówiąc, że nie ma czasu, bo ma masę zaległości w pracy. Zapytałam więc zapytałam od razu - to koniec? On odpowiedział, typowe dla tchórza - NIE WIEM. O to właśnie mam do niego największy żal, że po tym wszystkim co razem(choć w tak krótkim czasie) przeżyliśmy, nie potrafił się przyznać, powiedzieć mi po prostu –tak, to koniec, odjeść „z klasą”. Podobnie jak wielu z Was, nie życzę mu źle. Wierzę, jednak, że każdy zostanie potraktowany tak, jak sam traktuje ludzi. Wiele się nauczyłam. NIGDY nie będę chciała poświęcić życia dla faceta. Ostatni raz chciałam charować na podyplomowe studia swojego mężczyzny. Ostatni raz dałam się zaprosić do kawiarni, tak, że to ja za wszystko płaciłam. On do tej pory milczy, więc także i ja nie znam powodu rozstania. Nie będę jednak wiele wymagać od niedojrzałego tchórza. cierpiałam i w pewnym sensie cierpię dalej. Lżej mi jednak z myślą, że ta życiowa lekcja nie poszła na marne i już wiem, że w kolejnym związku nie dam z siebie zrobić sponsorki:) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lenchen Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 15.09.06, 21:34 Może nie oryginalnie, ale na dowód, że kobiety nie są nieskazitelne i nie zawsze zrywają kulturalnie. Zerwałam po chamsku, aż mi wstyd: 2 tyg. przed ślubem powiedziałam narzeczonemu przez telefon, że poznałam innego i się zakochałam. Zwlekałam z tą informacją aż do tego momentu, bo to wyznanie było dla mnie niewygodne, stchórzyłam. Dziś żałuję mego okrucieństwa- choć lata minęły, ale z tym drugim jestem razem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1987 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.06, 01:26 coraz rzadziej sie spotykalismy, az w koncu przestalismy... choc teraz po kilku miesiacach dostaje oznaki zycia w postaci anonimowych listow milosnych, ale... <placcz> Odpowiedz Link Zgłoś
rosenrot Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 19.09.06, 10:51 Może nie samo zerwanie, ale zachowanie się tuż po zaprzestaniu znajomości. Powiedzmy, że mam na imię Kasia. Kiedy miałam 14 - 15 lat spotykałam się z pewnym chłopakiem, metalem zresztą, bardzo miłym i wesołym gościem. Do niczego między nami nie doszło, nawet się nie całowaliśmy (!), spotkaliśmy się kilka razy i jakoś się rozmyło, wiecie, jak to bywa. Żadnych deklaracji, wyznań, nic z tych rzeczy. I po kilku tygodniach przychodzę ze szkoły do domu, a tam mama siedzi z dziwną miną. Dzwonił ten chłopak i do mojej mamy w te słowa: "Proszę przekazać Kasi, żeby mi oddała moje książki i że jest dziwką". Dłuuugo musiałam się z tego tłumaczyć... Do dziś nie wiem, czy byłam dziwką, bo mu nie wskoczyłam do łóżka, czy że przetrzymałam książki :-))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xe Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 85.219.253.* 19.09.06, 14:12 A ja mam za soba kilka "zerwan", z klasa i bez, i dziwnych. Z takich ciekawszych, to rozstanie z pierwszym facetem na studiach - M. Bylismy najpierw przyjaciolmi i chyba niepotrzebnie przerobilismy te przyjazn na zwiazek. M zachowal sie z klasa chociaz bardzo bolalo jak mowil, ze chyba do siebie nie pasujemy. Wtedy tego nie rozumialam, ale pamietam, ze staralam sie nie plakac, bo faceci tego podobno nie lubia. Poza tym wiedzialam, ze jemu tez jest ciezko. Chociaz to on zrywal, bolalo nas oboje.Po jakims czasie dotarlo i do mnie, ze zupelnie nie pasowalismy do siebie. Ale jeszcze dlugo po rozstaniu utrzymywalismy jakis kontakt. Moglam w kazdej chwili liczyc na jego pomoc. Naprawde facet z klasa. Dzisiaj kazde ma swoje zycie, on zone, ja meza. I tylko sie czasem zastanawiam, co slychac u M. Chcialabym, zebysmy sie jescze mogli kiedys spotkac i pogadac jak przyjacie, jak dawniej. Potem byl facet, ktory sam nie mial odwagi ze mna zerwac, wiec robil mi takie swinstwa ze mnie zmusil do tego. Najdziwniejsze bylo to, ze zawsze prosil o wybaczenie i zebysmy nie zrywali :) Byl tez taki, co nagle zamilkl. Nie umarl, wiem ze zrodla :) Ale chyba najdziwniejsze i jakies zaskakujace bylo dla mnie takie niby zerwanie. Bo nie bylismy razem, tylko on mi sie trohce podobal, ja jemu tez. Ale nie mial odwagi nic zaczac, wiec go troche osmielalam. Tylko ilez mozna? Zaprosilam go na wesele, poszedl i wtedy zdecydowalam, ze nic z tego nie bedzie. Nawet nie sprobowal mnie pocalowac (facet lat dwadziescia kilka!!!!!!). Niestety pozniej mielismy jeszcze jedno wesele wspolnych znajomych. Zauwazyl wreszcie wtedy, ze zaczelam go inaczej juz traktowac. Stal sie po prostu kolega a ja wyraznie wytyczalam granice. I wreszcie zebral sie na odwage i zapytal, czemu nie jestem juz dla niego taka mila jak wczesniej. Siedzielismy przy stole, ludzie sie bawia, a on takie rozmowy. Niestety nie dal sobie wytlumaczyc, zebysmy pogadali pozniej. W koncu powiedzialam, ze powinnismy zostawic nasze uklady na takim poziomie jakim sa - kolezensko-przyjacielskim. Ze nic wiekszego z tego nie bedzie. Spodziewalam sie ze uda, ze nic sie nie stalo, powie ok, bawimy sie dalej, a pozniej bedzie myslal nad tym. Ze zachowa pozory. Albo ze wstanie wsciekly i wyjdzie. Ale on sie niemal rozplakal......!!!!!! łzy w oczach i pytania do mnie, dlaczego i zebym mu wyjasnila.... Jak wyjasnic placzacemu facetowi, ze przez pol roku nie potrafil sie okreslic z uczuciami, chociaz ja robilam to niemal glosno? Bylam ogromnie zaskoczona. Rozumiem placz faceta, gdy sie rozpada zwiazek. Nie jestem przeciwniczka placzacych facetow. Ale nie bez powodu!!!!!!!!! Przez te pol roku nic miedzy nami nie bylo. Kazde sobie, tylko czasem wspolna impreza. I to zawsze ja zapraszalam. Ani razu on. Trudno okreslic czy zachowalam sie z klasa, czy nie. Bylam zbyt zaskoczona jego reakcja. Wkurzylo mnie, ze nie potrafil zachowac chociaz pozorow. A potem poznalam mojego meza :) Mam nadzieje, ze etap rozstan mam juz za soba... Oby... Na koniec jeszcze jedna uwaga. Czesto osobie porzucajacej jak i osobie porzucanej, jest ciezko. Pewne rzeczy i zachowania trzeba zrozumiec. Ale trzeba tez zachowac godnosc i miec troche odwagi. Zrywanie przez smsy, znikniecie, znajomych itp jest zwyklym tchorzostwem. Jesli ktos Was tak zostawil, to nie ma po co rozpaczac. Chcialibyscie zyc z tchorzem? Bo ja nie. Dlatego z moich bylych tylko z M moglabym czasem pogadac. Zachowal sie z honorem. Reszta to tchorze :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NN Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: 83.238.175.* 19.09.06, 14:41 Najgorsze, to nie wiedzieć dlaczego. I proszę mi tu nie ściemniać, że jak sobie jedna strona myśli, że związek kwitnie, a druga przychodzi i mówi, że to koniec, to znaczy, że ta pierwsza jest zapatrzona w siebie! Niestety, ludzie często nie wiedzą, czego chcą. I to jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.09.06, 15:16 Ja się dowiedziałam po wielu latach. Powiedział, że uważał, iż nie sprostam jego potrzebom, takim przyziemnym (mieć żonę, dzieci), a ja miałam cele wyższe (niby, jego zdaniem). Oczywiście prawda była taka, że mnie po prostu nie kochał. Odpowiedz Link Zgłoś
laferme Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 13.10.06, 09:13 najpierw nie odzywał sie, a potem jak juz udało mi sie do niego dodzwonic powiedział, ze uwaza, ze czas skonczyc nasza "znajomosc" po roku chodzenia i postanowieniu mieszkania razem ehhh, brak słów Odpowiedz Link Zgłoś
a2030401 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 13.10.06, 21:47 moje pierwsze i jak dotąd ostatnie zerwanie wyglądało tak: uznałem, że dziewczyna zasługuje na coś więcej niż zerwanie przez telefon czy sms, więc specjalnie w celu zerwania pojechałem (a było to po 3 m-cach chodzenia, z czego 1 m-c "na odległość) do niej do Warszawy, 350km ode mnie. W pociągu ktoś na słuchawkach słuchał jej ulubionej piosenki (a jest ona praktycznie nie puszczana w radiu). Uznałem to za znak dany "z góry" i postanowiłem dać nam jeszcze szansę. Tak więc do zerwania nie doszło. Jednak w następny weekend, gdy ona przyjechała do mojego miasta, zatrzymała się u swojej przyjaciółki, zaprosiła mnie do niej na obiad. Czułem, że z tego jednak nic nie będzie. Przyjechałem na ten obiad, ale nie wchodziłem już nawet do góry - tylko pod blokiem powiedziałem jej co czuję a raczej czego nie czuję. Było mi smutno, ale co robic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stella Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.geant.pl 13.10.06, 13:32 Związke był od początku trochę dziwny, nie czulam się w nim dobrze, ale bardzo zależało mi na nim, więc próbowałam rozmawiać, wyjasnić co się dzieje. Usłysząłam wywód o 3 wymiarach, właściwie nie na temat. Potem było różnie, raz lepie, raz gorzej. Gdy wydawalo mi się, że zaczynamy się do siebie zbliżać, zniknął na 3 tygodnie. Martwiłam się, pisałam sms'y , że jeśli to koniec, to w porządku, chcę jedynie, żeby mi powiedział to prosto w oczy, szczerze i bez owijania w bawełnę. Chciałam znać odpowiedź na pytanie dlaczego. W końcu się do niego dodzwoniła, umówiliśmy się. Usłyszałam, że to koniec, bo wyjeżdża z Polski i musi zerwać wszystkie kontakty, że zaczna nowy rozdział w książce pt. "Życie". Stwierdziłam OK. Cierpiałam, ale jakoś się trzymałam. Nagle po tygodniu napisał do mnie maila, potem następnego. Odpowiedziałam, że jeśli mnie szanuje, to niech przestanie...ale nie przestał.W końcu po kolejnych 1,5 roku przestaliśmy się ze sobą kontaktować. Miesiąc temu znów się odezwał....Ciekawa jestem dlaczego? Może znów się poczuł samotny? Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś
niemyliczoslem Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 22.10.06, 01:04 jak to co? olej dupka i tyle, zero kontaktu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakowianka Re: \"Najoryginalniejsza\" forma zerwania IP: 85.234.150.* 14.10.06, 01:57 Mnie facet rzucil i wstapil do seminarium:((( Odpowiedz Link Zgłoś
zytka08 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 14.10.06, 09:17 "bardzo Cie kocham i zawsze będe kochał, ale musialm wybraci wracam do niej, tj. byłej. Acha, znim to powiedział wział sobie wolne ode mnie na 40 dni , bo musiał przemyślec żcyie, czyli pojednac sie z nia, Odpowiedz Link Zgłoś
nemii Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 14.10.06, 09:42 10 lat temu, przyszlam na "osiamnastke" faceta..... .... z osoba towarzyszaca. hehe Odpowiedz Link Zgłoś
allabamma Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 26.10.06, 16:50 JEMU sie wydawało, że to był sposób kulturalny i na poziomie - powiedział mi, że za mało sie z nim kłócę (to fakt, głupia byłam i niedoświadczona i za bardzo się z nim we wszystkim zgadzałam) i że w ogóle potraktował mnie inaczej niż wszystkie poprzednie swoje byłe, bo zwykle robił to tak, że po prostu zaczynał kręcić z inną laską i tak płynnie przechodził od jednej do drugiej, a mnie potraktował z szacunkiem, zrywając ze mną bez takiego własnie zewnętrznego powodu. Potem jeszcze się trochę widywaliśmy, ale już bez chodzenia ze sobą. Dwóch innych po rozstaniu oddało mi wszystkie rzeczy, które kiedykolwiek od mnie dostali. Łącznie ze wspólnymi zdjęciami i talerzykami. Nie wiem, czy to kulturalne czy nie, ale z pewnością bardzo demonstracyjne. Mnie jakoś nigdy nic takiego do głowy nie przyszło, może dlatego, że umiem się godzić z przeszłością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zrywacz do paznokc Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.tvk.torun.pl 27.10.06, 01:13 Ja zerwałem z niej ubranie, wystarczyło... Zębysmy byli razem:)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ottiss Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania IP: *.ip24.pl 27.10.06, 19:08 "kocham cie i dlatego nie mozemy byc razem.zniszcze Ci zycie" ha ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
jaroslaw_kaczynski ja nie musiałem nigdy z nikim zrywac --> 27.10.06, 19:18 Chyba że koalicję Odpowiedz Link Zgłoś
mjut.pszczeli Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 01.11.06, 13:26 Gość portalu: Małgosia napisał(a): > poznałam faceta, z którym zaczełam się spotykać. Spotkania były jednak rzadkie > i niezobowiązujące: kawa, kino, spacer, nawet za rękę mnie nie próbował wziąć, > o jakimkolwiek pocałunku już nawet nie wspomnę. Nie było nawet żadnych sugestii > odnośnie rodzącego się uczucia, po prostu chłód i nuda. W końcu po paru > miesiącach stwierdziłam, że nie iskrzy, nie ma, tego czegoś między nami i nie > ma sensu marnować młodości i urody na jakieś randki/nie randki :) Dlatego > któregoś razu gdy zadzwonił i coś zaproponował przeprosiłam, powiedziałam, ze > mam inne ważne zajęcie i nie mogę. > Nie odezwał się już. > Któregoś razu spotkałam w autobusie wspólnego znajomego, który zaczął ubolewać, > że taka tragedia, współczuje, przykro mu, wszyscy nie rozumieją dlaczego tak > się stało.. Z wybałuszonymi oczami pytam go: ale o co chodzi? On: No jak to?? O > ciebie i Piotra! > Ale się uśmiałam w domu ze swoją mamą.. > I pointa: widuję czasem Piotra, ale on ostentacyjnie udaje że mnie nie zna.. > Czasem rzeczywiście pojęcia o związku mogą być skrajnie różne i być może jedna > osoba myśli że ją porzucono, a tak naprawdę związek istniał tylko w jej > wyobraźni? No ja też się uśmiałem po pachy.Nic tylko wyć ze śmiechu.A nie przyszło ci do głowy kobieto, że Piotr mógł zostać przez inną kobietę zraniony i wobec ciebie zachowywał się z dystansem, bo zranienie było zbyt głębokie i nie potrafił uzewnętrznić swoich uczuć?Potrzebował pomocy z twojej strony a ty nie dostrzegłaś tego.Trzeba było w dyplomatyczny sposób poruszyć kwestię.Nie żeby się narzucać, bo mogłoby się okazać że to akurat nie to.Ale to było to, jak wynika ze spotkania ze wspólnym znajomym. Ale najlepiej olać, wyśmiać i utwierdzić Piotra w przekonaniu, że wszystkie kobiety są po jednych pieniądzach a samej myśleć że dobrze że nic z tego nie wyszło skoro jest fajtłapą. Nie generalizuję że taka czy taka płeć jest gorsza a druga lepsza, ale nie dziwię się, że może on tak może myśleć.I nie dziwię się, że Piotr udaje że cię nie zna, bo został znowu skrzywdzony.Możesz się śmiać teraz do woli. Ale uważaj, żeby i ciebie ktoś tak nie potraktował, kiedy to tobie będzie zależeć. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kaja86 Re: "Najoryginalniejsza" forma zerwania 01.11.06, 17:08 No ja byłam kiedyś z takim jednym. Spotykaliśmy się przez miesiąc. Ostatni raz widzieliśmy się w Walentynki 2 lata temu. Po kilku dniach on mi pisze na gg, że chyba nie mamy o czym rozmawiac i on nie wie, czy nasze spotkania mają sens. To ja się pytam, czy chce ze mną zerwać. Powiedział, że nie i ze musimy pogadac na zywo. Umówilismy się na jakiś tam piątek, a on 2 dni wczesniej mi napisał, że go nie bedzie, bo jest chory. I tyle. Poczekałam jeszcze trochę, potem w końcu się zdenrwowałam i napisałam mu smsa, żeby szedł do Diabla. On mi napisal, ze szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
rudi_ruda Re: To jeszcze nic w porównaniu z tym... 02.11.06, 13:09 ...ja wtedy na pierwszym roku studiów on na czwartym (psychologia).Miał strasznie złą opinię, jeżeli chodzi o związki, ale ja się strasznie zakochałam i wymyśliłam, że mogę go zmienić (ha, ha)Co tu dużo mówić, dobry psycholog z niego wiedział co mówić i jak mówić, co robić...Taka moja wielka miłość i chyba najbardziej chory i patologiczny związek w moim życiu. A skończyło się tak, że pojechałam do niego do akademika a on mnie zerżnął - bo inaczej nie da się tego nazwać i zanim zdążył nałożyć spodnie powiedział. Już nie będziemy razem. Do dziś się dziwię jak to możliwe że byłam z kimś takim. Pozdrawiam wszystkie babeczki, które się z nim zetknęły - te przede mną i po mnie i te w trakcie też - bo wiem, że były bo mnie o tym informował A najlepsze było to, że nie pozwalał mi okazywać smutku z tego powodu i mówił "nie dramatyzuj zdędnie" Teraz z perspektywy czasu i doświadczenia zawodowego zdjagnozowałabym go jako osobowość psychopatyczną Odpowiedz Link Zgłoś