Dodaj do ulubionych

Ooooooooops! twoja najwieksza gafa

    • netka6666 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 20.03.08, 14:17
      A, jeszcze jedna. Opowiedziana przez moja kumpelę więc nie wiem czy
      to nie jedna z tych powtarzanych historii. Niedawno urodziła synka -
      swoje pierwsze dziecko. Podczas pierwszej kontrolnej wizyty u
      pediatry spytała lekarza, kiedy synkowi zaniknie blizna na
      jąderkach. Lekarz zdziwiony pyta, o jaką bliznę chodzi, czy mały
      miał jakis zabieg w szpitalu? Ona na to, że nie ale mały ma na
      jąderkach taki szew na całej długości... Pediatra opanowany
      pogratulował mamie, że bardzo sie interesuje zdrowiem dzieciatka i
      poradził, żeby w domu dokładnie obejrzała męża a sama sobie udzieli
      odpowiedzi na nurtujące ją pytanie:))))
      • risteard Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 25.03.08, 14:39
        Kiedyś spacerowaliśmy ulicami pewnego irlandzkiego miasteczka.
        Byliśmy w nim pierwszy raz i próbowaliśmy znaleźć polski sklep,
        wiedząc, że jest gdzieś w centrum. W końcu ja, lub moja żona - nie
        pamietam - stwierdziliśmy, że najlepiej spytać jakiegoś Polaka.
        Wówczas nasz najmłodszy synek spytał - a jak poznamy, że to Polak?
        Na to ja, że to oczywiste - prawie każdy Polak w Irlandii jest
        obcięty na jeżyka (lub łysy), ma plecaczek, kaptur i nowe adidasy.
        I rzeczywiście, po chwili, mija nas grupka młodzieńców
        odpowiadających pow. opisowi. Nasz synek krzyczy: mamusiu, to są
        Polacy!! Na co oni przystanęli zdziwieni: - tak, jesteśmy Polakami,
        skąd wiesz mały? Skąd inąd sympatyczni goście, wytłumaczyli jak
        znaleźć ten sklep.
    • Gość: nana Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 17:58
      Do dziś się wstydzę, a było to jakieś 16 lat temu. Miałam bluzkę z ogromną
      trupią czachą. Założyłam ją na pogrzeb cioci.
      • morgen_stern Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 14.07.08, 13:19
        Do dziś się wstydzę, a było to jakieś 16 lat temu. Miałam bluzkę z
        ogromną
        > trupią czachą. Założyłam ją na pogrzeb cioci.


        Umarłam :DDDD
        • Gość: ooops Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.kolornet.pl 19.10.08, 21:19
          morgen_stern napisała:

          > Do dziś się wstydzę, a było to jakieś 16 lat temu. Miałam bluzkę z
          > ogromną
          > > trupią czachą. Założyłam ją na pogrzeb cioci.
          >
          >
          > Umarłam :DDDD

          To na Twój pogrzeb też bluzka się przyda :)
    • delayla Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 06.07.08, 14:52
      Byłam wtedy malutkim dzieckiem..
      Dostałam coś nietypowego do jedzenia od rodziców (zupełnie nie pamiętam co to
      było), przed spróbowaniem powiedziałam:
      - Jeśli nie będzie mi smakować to dam psu albo babci!
      Chyba nie muszę opisywać jej szczęśliwej miny...

      Inny mój tekścik (o tym samym piesku:) gdy zobaczyłam, że zwymiotował), poszłam
      do mamy:
      - Mama! Kama mniam-mniam ble!

      Ah, dzieciństwo:]
      • yabol428 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 07.10.13, 21:41
        delayla napisała:

        > Byłam wtedy malutkim dzieckiem..
        > Dostałam coś nietypowego do jedzenia od rodziców (zupełnie nie pamiętam co to
        > było), przed spróbowaniem powiedziałam:
        > - Jeśli nie będzie mi smakować to dam psu albo babci!
        > Chyba nie muszę opisywać jej szczęśliwej miny...
        >

        Ja w dzieciństwie podobno mawiałem do babci: Ja będę jadł wisienki, a ty będziesz jadła pestki! :)
    • Gość: joanna_makabresku Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.08, 16:42
      Przed epoką komórkową znajomy chciał zadzwonić do domu z budki. Odruchowo
      wykręcił jednak numer kolegi, do którego często dzwonił, a traf chciał, że obaj
      mieli siostry o imieniu Magda. Gdy usłyszał dziewczęcy głos, wypalił więc:
      "Magda? Dawaj mamę." Dopiero gdy dziewczyna zareagowała oburzeniem, zorientował
      się, co zrobił... Matka kolegi nie żyła od dwóch tygodni.
    • Gość: joanna_makabresku Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.adsl.inetia.pl 08.07.08, 17:50
      Moja babcia ma prawdziwy talent do popełniania gaf. Kiedyś w sklepie spotkała
      znajomą z psem i zapytała o imię zwierzaka. Znajoma odparła, że wabi się Feniks,
      a babcia na to radosnym tonem: "Jak, penis?"
      Z kolei innym razem podczas wizyty mojego chłopaka oznajmiła równie radośnie:
      "Marcin, zjedz sobie ciasto, bo nam nie wyszło."

      Moja koleżanka, będąc w samorządzie szkolnym wyszła pewnego razu na środek auli
      i ogłosiła całej szkole, że "na dzień patrona potrzebne są jeszcze dwie osoby,
      które będą stojały przy stoiskach" :>

      Ja po 18. urodzinach koleżanki byłam zachwycona faktem, że jej rodzice
      zafundowali świetną imprezę (dobry lokal, dużo jedzenia i alkoholu itp.) i z
      tego zachwytu napisałam jej z taksówki sms-a po francusku: że impreza super, że
      jej rodzice się postarali itp., a na końcu chciałam napisać, żeby im
      podziękowała. No i napisałam: "pardon-lui". Pięć osób mających cokolwiek
      wspólnego z językiem francuskim siedziało i się zastanawiało, o co mi chodzi.
      • Gość: Cocabana Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 09:22
        ;) Ale się uśmiałam, no to teraz moje gafy.
        To raczej gafa mojej koleżanki. Było to jakieś 2 lata temu. Agata
        nocowała u mnie, była godzina 22 lub coś około tego. Oglądałyśmy
        film z moimi rodzicami, a jako że mieszkamy na wsi, mamy mały kurnik
        i kilka kur. Więc mój tata do mnie "Idź zamknij kury, tylko je
        policz". A ja do niego, zę nie mogę, bo właśnie pomalowałam
        paznokcie. No to Agata, jako osoba uczynna powiedziała, ze to zrobi.
        Wyszła, za jakieś 2 min. mój tato mówi, ze pójdzie i zobaczy jak jej
        idzie. Za następne 2 min. słyszę z mamą wrzask, patrzę przez okno a
        Agata biega jak szalona po podwórku. Muszę jeszcze dodać, ze dzień
        wcześniej ona miała sen w którym wampir wyszedł z naszego kurnika ;)
        Okazało sie,że mój tato cicho weszedł do kurnika, kiedy ona liczyła
        i głośno się zapytał "Ile jest?". Agata przestraszyła się, ze to
        wampir i zaczeła krzyczeć i biegać ;) Polewkę mam z niej do
        dzisiaj ;P

        Kiedyś siedzę sobie z moją koleżanką (nie chodziła ze mną do klasy)
        w autobusie i narzeakam,że mój matematyk to idiota itp. itd. i mówię
        coś takiego " I ten kretyn nazwał mnie Marzenka! Jakby mnie rodzice
        tak nazwali to bym się chyba pocieła". a moja koleżanka
        wtedy "Dlaczego? Moja siostra ma tak na imię." Ale na szczęście
        jakoś wybrnełam z sytuacji.

        Gafa mojego kolegi. Na koniec 6 klasy byliśmy na wycieczce w
        Krakowie i Zakopanym. A wiadomo, że w tamtych okolicach można
        spotkać domki, które są bardzo niskie. Idziemy ulicą, mój kolega cos
        tam gada i nagle BUM, leży na ulicy (uderzył w dach takiego niskiego
        domku). Ok. Idziemy dalej, dziwnym trafem na chodniku stał znak
        drogowy pani do niego "Mati tylko uważaj", on "Jasne". Zagadał się i
        walnoł o ten znak ;)

        Jak sobie coś przypomnę to dodam.
        • Gość: Cocabana Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.08, 09:36
          Przypomniała mi się gafa mojej siostry, która jest 8 lat ode mnie
          młodsza. wiedy miała chyba 5 lub 6 lat. Siedzimy w kościele, powaga
          wiadomo. I nagle moja siostra Zuzia na całe gardło do mojego
          taty "Tato, kiedy pójdziemy do domu wypić piwo?" ;)

          Kiedyś na mszy był u nas jakiś przyszły ksiądz z seminarium,
          podchodzi do mikrofony i takim cieniutkim głosikiem jakby
          przechodził mutację "Dzien dobry, nazywam sie Kazimierz" Cały
          kościół w brecht ;P
          • Gość: patula Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 89.72.21.* 02.09.09, 22:42
            No to jak o kościele, to ja też mam dwie historie.
            Było to naście lat temu, mój kuzyn miał najwyżej 4 lata. Ja wtedy nastolatka wychowywana na MTV uczyłam go, kto to jest Tina Turner, Prince, Madonna itp.
            No i jest msza, mój mały kuzyn podszedł pod boczny ołtarz na którym był obraz Jezusa.
            Mały ujął się pod boki i w chwili całkowitej ciszy w kościele zapytał głośno:
            "A to kto jest, Michael Jackson, czy kto?"
            Podobno mohery były pąsowe (ciekawe, czy wiedziały kto to MJ?). A ciotka uciekła z małym z mszy. Tak na wszelki wypadek.

            Druga historia z tym samym kuzynem. I też w kościele jak był mały.
            Często opiekowała się nim moja babcia i śpiewała mu różne piosenki, czasem dziecięce, czasem religijne a czasem "dorosłe". Raz śpiewała mu taka smętną - ale wolną i usypiającą - piosenkę, w której w refrenie przewijał się tekst, że ojciec opuścił dom, zostawił rodzinę bo znalazł sobie kochankę.

            No i jest msza i śpiewane "Ojcze nasz".
            Jak wierni zaśpiewali pierwszy wers "Ojcze nasz, któryś jest w niebie" była mała przerwa dla nabrania oddechu do dalszego śpiewania. I w tym momencie mój mały wtedy kuzynek ryknął na cały głos: "A ojciec ma kochankę".
            To była druga ucieczka mojej ciotki z kościoła.
            Babci się oberwało za repertuar.

            Do dziś płaczemy ze śmiechu na samo wspomnienie.
      • Gość: tygrysssska Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.08, 21:21
        Gość portalu: joanna_makabresku napisał(a):

        > Moja babcia ma prawdziwy talent do popełniania gaf. Kiedyś w sklepie spotkała
        > znajomą z psem i zapytała o imię zwierzaka. Znajoma odparła, że wabi się Feniks
        > ,
        > a babcia na to radosnym tonem: "Jak, penis?"

        Moja babcia podobnie - tylko że pies nazywał się Denis ;)
      • Gość: gafiara Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.nask.waw.pl 21.10.08, 11:35
        Tak się uśmiałam, że dołoże i swoje.

        w czasach studenckich, mieszkaliśmy w akadmiku. Kilka pokoi dalej mieszkał chłopak o urodzie modela i podobał się jednej z moich koleżanek. Razu pewnego spotkali się wchodząc do kooedukacyjnej toalety. On ją szarmancko przepuścił, a ona chcąc jakoś zagadać wypaliła: "brudnooo tuuu". Więcej już go nie podrywała.


        Podczas świątecznego obiadu w gronie rodzinnym - babcia, ciotki, kuzyni. ja jestem mamą samotnie wychowującą dziecko i jakoś to moja rodzina z małego miasteczka przebolała. Niestety nie dawało to spokoju jednemu z wujków i podczas rozmowy o moim macierzyństwie zapytał: "a Tobie to chociaż dobrze było?"
        wiecie co, nie wiedziałam co powiedzieć wsród ciszy i konsternacji, która zapadła nad białym obrusem.

        I jeszcze trzecia hitoria. Rodzice bardzo dużo z nami rozmawiali, tłumaczyli, objaśniali. I kiedyś podczas mszy niedzielnej dla dzieci ksiądz chodząc z mikrofonem i pytał dzieci jakie są nawjwiększe nieszcześcia czy coś podobnego. Mój dzielny brat pomny nauk zasłyszanych od taty i mamy odpowiedział: "najgorzej jak mama i tata piją".
        I to był ostatni raz kiedy tata poszedł z nami do kościoła.

        W czasach liceum poszłyśmy z koleżanką do warzywniaka, ponieważ miała zrobić zakupy. Ludzi w kolejce bardzo dużo, ja stanęłam z boku. Przed koleżanką kupuje jakaś pani: "... i jeszcze poproszę kilogram kapusty kiszonej". Na to koleżanka z takim jakimś niewytłumaczalnym wyrzutem w głosie: "ILE?!?!"

    • Gość: aschonti Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 195.94.211.* 23.10.08, 17:03
      No to i ja. Zdaje się w pierwszej klasie liceum zorganizowana
      została wigilia szkolna. Wszyscy wszystkim składają życzenia. Ciężko
      po pewnym czasie wymyśleć coś oryginalnego. Składam życzenia naszej
      geografce "Wszystkiego dobrego i... i... pociechy z męża i dzieci!".
      A ona na to "Żebym jeszcze ich miała!". Ups, jakoś mi przez cały
      semestr ani nie przyszło do głowy ani informacja do mnie nie
      dotarła, że jest niezamężna i niedzieciata:(
      • Gość: żuwa Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.chello.pl 22.01.09, 22:13
        W pracy zazwyczaj informację o tym, że może najwyższa pora wybrać się na piwo idzie drogą mailową. I tak któregoś dnia mail od koleżanki że w piątek itd i że jeszcze jest zaproszonych kilka osób które już z nami nie pracują, między innymi cholernie mimozowata Madzia. Niewiele myśląc odpowiedziałam koleżance "że wszystko rozumiem, ale nie rozumiem po co ten flegmatyk Madzia?" I wszytko byłoby dobrze gdybym nie dała opcji "odpowiedz wszystkim" w tym Madzi również :/
    • Gość: m19 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 78.131.182.* 31.01.09, 08:14
      Nie zaloguje sie bo mnie rozpoznają po nicku :P

      A więc: byłem sobie w klasie gimnazjalnej, w której pozbierali dzieciaki
      nauczycieli. Wypytuje więc się kolegów i koleżanek gdzie pracują rodzice, i
      ewentualnie czego uczą. No i wywiązał się dialog ze słabo znaną koleżanką:
      Ja: A twoja mama gdzie pracuje?
      Kol.: W liceum naszym
      J: A czego uczy?
      K.: Nie wiem...


      Po 10 minutach mi się przypomniało, że mama kolezanki jest... sprzątaczką w
      liceum... Ale mi się wstyd zrobiło... Przepraszam Cię, jeśli to czytasz
      • Gość: Piole Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.41-17-64736c14.cust.bredbandsbolaget.se 03.02.09, 22:48
        Nie moj, ale mojej cioci. Otoz moja ciocia jeszcze w "dawnych" czasach
        handlowala (miala stragan) przy niemieckiej granicy. Miala tam ze soba przyczepe
        kampingowa zeby nie musiec codziennie dojezdzac z Zielonej Gory. W tym czasie
        miala (zreszta nadal ma tylko starsza) sliczna coreczke w wieku lat okolo trzech
        ze soba i jakis pan jak zobaczyl corunie powiedzial do niej jaka sliczna
        dziewczynka ze nigdy takiego ladnego dziecka nie widzial, na to ciotka dumna jak
        paw juz miala powiedziec ze to jej dziecko gdy jej kochana corunia pokazala panu
        srodkowy palec mowic fuck you, fuck you. Biedna ciocia jak to uslyszala to tak
        predko jak tylko mogla uciekla do kampingu zeby tylko facet jej nie powiazal z
        dzieckiem
        • Gość: monika 'Kanapeczki' IP: *.zone8.bethere.co.uk 08.02.09, 12:12
          Uśmiałam się po pachy - dzięki :)

          No to moja 'dziecięca' gafa. Znam z opowieści rodziców.

          We wczesnych latach 80-tych, gdy brzdącem może 3-4 letnim byłam, rodzice wybrali
          się z proszoną wizytą do znajomych. A znajomi owi to nie byle kto podówczas był
          - kontakty mieli, wpływy, i dobra wszelakie na co dzień.

          Ja, jako berbeć, znudzona już niemiłosiernie, marudzić zaczęłam - a to siusiu, a
          to gorąco, a to zimno, a to głodna! No i tutaj z pomocą przyszli owi znajomi! 'A
          kanapeczkę z pyszną szyneczką Krakusa* chcesz?' Na co ja - tonem zdecydowanym i
          nieznoszącym sprzeciwu oznajmiłam 'Kanapeczki to ja jadam tylko z cebulką!'.

          Podobna mina znajomych - bezcenna!

          *Dla młodszych - były to czasy gdy słynna szynka Krakusa w puszce była dostępna
          jedynie w Pewexach, za ogromne pieniądze i nie dla każdego, szarego obywatela.

          A co najlepsze - NIGDY nie jadałam kanapek z cebulą!
        • yabol428 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 22.01.17, 22:49
          > jej kochana corunia pokazala panu
          > srodkowy palec mowic fuck you, fuck you. Biedna ciocia jak to uslyszala to tak
          > predko jak tylko mogla uciekla do kampingu zeby tylko facet jej nie powiazal z
          > dzieckiem
          Kilkanaście lat temu byłem świadkiem podobnego wydarzenia. Jadę autobusem z Zakopanego do Krakowa, postój na przystanku bodajże w Klikuszowej. Koło przystanku stoi stragan z jakimiś miejscowymi specjałami, koło niego kręci się dziecko, prawdopodobnie straganiarza, które z wielkim zadowoleniem woła do pasażerów autobusu: "Panie! Fakju! Panie! Fakju" i pokazuje im obiema rękami wiadomy gest, tylko że zamiast drugiego palca ma wystawiony trzeci :)
    • Gość: Wujaszek_Stalin Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.09, 16:32
      Moja gafa: Siostra mojej żony zachowywała się dosyć dziwnie wobec mnie:
      była bardzo uprzejma, zawsze mówiła mi jaki jestem przystojny, zaradny, stawiała
      mnie za wzór swojemu mężowi. Jak gdzieś szliśmy razem to zawsze pytała czy może
      mnie wziąć pod rękę, itp. generalnie podrywała mnie. Pewnego razu kiedy się
      upiliśmy, a ona znowu zaczęła się do mnie przystawiać postanowiłem wykorzystać
      sytuację (bo niezła z niej laska) i złapałem ją za krocze i zaproponowałem seks.
      Trzasnęła mnie w mordę i wszystko opowiedziała mojej żonie. Mało nie skończyło
      się rozwodem. I weź tu zrozum kobiety.
    • Gość: fish&chips Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.eranet.pl 12.03.09, 00:56
      1. 20. rocznica ślubu moich rodziców, elegancka knajpa. Stoję przy wejściu i
      razem z rodzicami witam gości, przy okazji przedstawiam swojego ówczesnego
      faceta - z braku lepszego pomysłu, słowami "mój narzeczony" i gestem za siebie.
      W pewnym momencie witana para zaczyna na mnie trochę dziwnie patrzeć, czuję, że
      coś jest nie tak. Odwracam się - i oczywiście mój niedoszły znudził się i gdzieś
      powędrował, a tuż za mną stoi [co prawda przemiły] znajomy moich rodziców w
      wieku ok. 55 lat i wygląda na bardzo zbitego z tropu... Tuż za nim stała jego
      żona, nieco zaskoczona. Dobrze, że mieli poczucie humoru :)

      2. Jako nastolatka śpiewałam w zespole [graliśmy same covery, w tym Doorsów]. W
      drodze na jakiś obóz zgadałam się z jakąś dziewczyną, że ona słucha The Doors,
      więc chcąc się pochwalić, dałam jej walkmana z naszą wersją "Break on through" i
      udając obojętność, powiedziałam "Ciekawe co o tym myślisz". Oczywiście,
      komentarz brzmiał "Byłoby fajnie, tylko ta panna na wokalu zabiła piosenkę"...
      Próżność ukarana.

      3. Koniec lat 90. Kemping w Skandynawii, wczesny ranek, wyjazd za godzinę, więc
      trzeba się spieszyć. Zasuwam do łazienki, żeby wziąć prysznic i umyć włosy.
      Natryski są z półprzezroczystymi firankami. Już w kabinie słyszę jakieś dziwne
      dźwięki. Ani chybi MĘŻCZYZNA. Trochę wystraszona, ale bardziej podśmieszona [co
      za debil pomylił łazienki] kończę się myć, ubieram i wychodzę. Za drzwiami coś
      mnie tknęło, sprawdziłam oznaczenie - oczywiście łazienka damska była jedne
      drzwi dalej...

      4. Całkiem niedawno, na gg zaczepia mnie jakaś nieznana osoba. Miałam opis
      "zimno", bo faktycznie było zimno jak w psiarni.
      OSOBA: Komu tak zimno?
      JA: Mnie
      OSOBA: Ewa?
      JA: Tak, a ty coś za jeden?
      OSOBA: Haha zgadnij [w tym momencie doskonale mi to pasowało do kilku osób
      lubujących się w takim prześmiesznym przekomarzaniu]
      JA: Nie mam pojęcia
      OSOBA: Piłaś coś?? :D
      JA [zgodnie z prawdą, z żalem]: Nie
      OSOBA: A jak tam Włodek? W pracy?
      JA: ????? Włodka znałam jednego, jeszcze na studiach
      [chwila konsternacji]
      OSOBA: To ja nie z Ewą rozmawiam?
      JA: Owszem, ale chyba nie z tą co trzeba
      OSOBA: To ty nie jesteś z [nazwa miejscowości]
      JA: Nie :)
      OSOBA: A to przepraszam...
      I pomyśleć że nie byłoby problemu gdyby nie zwrócił się do mnie po imieniu...
    • uasiczka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 28.04.09, 15:16
      to taka gafa - nie gafa.

      Mój kuzyn zostawił kiedyś u babci dokumenty swojej firmy w
      reklamówce a ciotka myślała, że to śmieci i wywaliła. Jak wyszło na
      jaw, babcia (74 l.) i ciocia (53 l.) poszły do śmietnika szukać (a
      obie mają manię noszenia "ciuchów po domu" czyli starych szmat
      sprzed 30 lat, bo po do mu to nie szkoda). No i poszły do tego
      śmietnika i grzebią - w taki wielkich kontenerach. Nagle wchodzi
      jakiś facet i mówi:
      - Cześć dziewczyny,
      Na to moja babcia:
      - Cześć,
      A on na to:
      - Widzę, że początkujące, poczekajcie chwilę, to się nie tak robi, o
      tu trzeba nacisnąć, kubeł przechylić i grzebcie teraz sobie. Nie
      martwcie się, początki są zawsze trudne, ale szybko się nauczycie.
      Jak mi to ciotka opowiadała to myślałam że umrę...
    • feilundbogen Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 28.04.09, 20:03
      jestesmy w Egicie, w Sharm, jedziemy busikiem na wycieczkę w góry
      Synaj do klasztoru Sw. Katarzyny. podjeżdzamy pod hotel z którego
      mamy zabrać jedną osobę. nasz egipski przewodnik z busika widzi
      chłopaka przy bramie podjeżdza i pyta: Saint Caterina? ... chłopak
      zdziwiony patrzy i odpowiada z oburzeniem po niemiecku: NEIN,
      Andreas.
      pół busika ze śmiechu płakało :-)))
    • wojgall Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 29.04.09, 00:17
      Kiedyś jak byłem mały dałem znajomem prezent na dzień kobiet, ona
      podziękowała a ja powiedziałem, że mama kazała mi go dać:)
      • anpika1 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 29.04.09, 08:09
        Pracowałam kiedyś w instytucji, gdzie były dyżury interesantów. Po
        takim dyżurze kierowniczka pyta mnie, kto przyszedł. Odpowiadam:
        Przyszła taka wariatka w pe..... Chciałam powiedzieć: w peruce, ale
        spojrzałam na kierowniczkę. Ona też miała na głowie perukę.
        Zawiesiłam głos i dokończyłam: w pelisie.
        Dla młodszych: pelisa to zimowy płaszcz podbity futrem. Był lipiec.

        O-Qrde co za życie !

    • mrufencja Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 29.04.09, 11:43
      Oj, gaf zdarzyło mi się strzelić w życiu wiele... Ale do końca życia zapamiętam
      akcję po studniówce - następnego dnia w szkole, jak ze znajomymi komentowaliśmy
      stroje, przypały itd. powiedziałam w gronie znajomych o naszej wychowawczyni -
      "Nooo, ale wiecie co, Szczota była chyba po raz pierwszy odkąd ją znam gustownie
      ubrana na studniówce"... Oczekiwałam salwy śmiechu, ale nic takiego nie
      nastąpiło, za to były nietęgie miny znajomych... Okazało się, że wychowawczyni
      stała za mną. I słyszała -.-
      • horatio_valor Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 01.05.09, 13:05
        Na studiach miałem w grupie kolegę, który właśnie walczył z rakiem, przez co
        (przewlekła terapia chemiczna) wypadły mu wszystkie włosy na ciele. Byliśmy na
        jakimś wspólnym wyjeździe, któregoś dnia paru kolegów robiło sobie żarty pod
        prysznicami, bo ktoś zostawił szampon i nie wiadomo było, czyj to jest. No to
        ktoś rzucił żarcik, żeby wrzucić do pierwszej lepszej kosmetyczki, to się
        właściciel zdziwi, że ma dwa szampony. No i co? Oczywiście trafiło na kolegę bez
        włosów... Jak parę godzin później, już przy wszystkich, przepakowujemy plecaki,
        a on znajduje szampon i mówi "Kto mi podrzucił szampon?", to wszystkim zrobiło
        się koszmarnie głupio...
    • Gość: ona Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.gorzow.mm.pl 01.05.09, 16:40
      W liceum na geografii nasza profesorka dyktuje notatkę:
      "W 1997 roku pogłowie bydła w Polsce wynosiło... A wycipka (sic!)"... Tu na
      chwile zamilkła,klasa zamarła, słychać było tylko tłumione chichoty. Dzielna
      Prof, nie dając nic po sobie poznać ciągnie dalej: "A wyciNKA lasów...
    • pasiol2 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 02.06.09, 11:35
      Moja największa gafa..
    • Gość: ktoś tam Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.acn.waw.pl 19.06.09, 22:39
      Moja teściowa, widząc jak schudł kolega jej syna wypaliła do niego: "Wyglądasz
      jakbyś miał pusto w spodniach!"
      Oczywiście chodziło o to, że tak schudł i ma teraz za luźne spodnie, ale
      zabrzmiało jak zabrzmiało :) Notabene padło to przy żonie owego kolegi...
      Moja teściowa w ogóle szybciej mówi niż myśli, ale jest przy tym kochaną osóbką
      i jakoś nikt nie ma do niej pretensji o róże tego typu wypowiedzi :)
    • Gość: krzysiek_ns Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.cable.ubr20.sgyl.blueyonder.co.uk 21.06.09, 14:29
      Gimnazjum kilka lat temu. Zwawym krokiem zmierzam by wymienic stara legitymacje na nowa i w trakcie rozmowy z sekretarka pada pytanie:
      - A stara gdzie??
      dlugo nie czekajac odpowiedzialem:
      -w pracy
      Po ciszy jaka potem nastala zorientowalem sie ze chodzilo jej o legitymacje =D
    • magnolia_liliflora Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 22.06.09, 12:49
      Ostatnio koleżanka zrozpaczona opowiadała, że jej mama jest bardzo chora, że ma
      podłączony respirator i lada dzień chyba umrze.
      Na drugi dzień przyszła zapłakana jak bóbr, nie mogła słowa wydobyć. Na pytanie
      czy to z powodu mamy kiwnęła głową, więc zaczęłam ją pocieszać.
      Na to oprzytomniała na tyle, żeby mi powiedzieć, że nastąpiła nieoczekiwana
      poprawa i mama już samodzielnie oddycha. Nawet się roześmiała. Głupio mi było
      jak nie wiem, mogłam się dopytać dokładniej, a ja kobietę od razu uśmierciłam.
    • Gość: qmaps Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 213.134.167.* 27.06.09, 05:35
      Czytałem ten wątek (zamiast się uczyć) przez ostatnie dni, więc podzielę się
      moim ostatnim "dziełem":
      Wczoraj poszedłem na egzamin (ustny), profesora jeszcze nie było (bo po
      zapukaniu okazało się, że drzwi do pokoju są zamknięte), stanąłem więc obok,
      przyszło dwóch kolegów i zaczęła się standardowa rozmowa - co kto umie, czego
      chce uniknąć. Niestety wszyscy trzej mamy nawyk używania mało parlamentarnych
      słów (mnie osobiście zostało to po podstawówce - lat to temu było wiele, a wciąż
      mi się zdarza wrzucić "przecinek"), rozmowa szybko zeszła na najbardziej
      "upierd..." i "wq.rwiający" temat numerycznego modelowania poziomów kwantowych
      atomu (fizyka + studia doktoranckie). Wypowiedziałem się jeszcze, że mnie q.wa
      na tym wykładzie nie było, gdy chwilę potem rozległ się za nami szczęk zamka,
      zza drzwi wyjrzał profesor i zaprosił pierwsze trzy osoby na egzamin. Miałem
      "szczęście" wylosować owo numeryczne modelowanie, ale jakoś tam z tego wybrnąłem.
      Po wpisaniu oceny usłyszałem od bardzo uśmiechniętego profesora: "No i jakoś pan
      bardzo ładnie to modelowanie referował... mimo że pana na wykładzie nie było"...
      Pierwsze pytanie koleżanki czekającej pod drzwiami - "A coś ty taki czerwony?"

      Moja "przyszła-niedoszła" narzeczona przedstawiała mnie swoim rodzicom na
      obiedzie. Po nieco sztywnym początku zostałem zaproszony na "rodzinne" (widać
      zostałem zaakceptowany) oglądanie szóstego zmysłu. Posadzony zostałem na pufie
      (takie coś miękkie jak fotel, ale bez oparcia). Wstałem przed szóstą, jechałem
      do ówczesnej ukochanej z siedem godzin pociągiem, Szósty zmysł oglądałem po raz
      n-ty, skutek był taki:
      Widzę sufit, potem z boku jak niedoszły teść lata z palącym się mopem, moja
      "przyszła-niedoszła" i jej brat tarzają się ze śmiechu, ogólne pandemonium.
      Teściowej brak.
      Okazało się, że postanowiłem się oprzeć (na pufie!) i kimnąć, lecąc w tył
      potrąciłem nogami stolik, na stoliku stały świeczki, mój niedoszły teść starając
      się ugasić dywan wpadł do łazienki, złapał mopa i nie patrząc - suchy/mokry
      wsadził w go sam środek "ogniska". Niedoszłej teściowej nie było, bo uważając
      się za nobliwą damę uznała, że nie wypada jej płakać ze śmiechu przy ludziach.
      Na sam koniec, gdy sytuacja została opanowana, 'zażartowałem' "Ale tego, że to
      dr. Crowe nie żyje, a nie ten chłopiec, to się mniej spodziewaliście niż mojej
      próby oparcia na pufie"...
      Dopiero później się dowiedziałem, że mój wyczyn dokonał się po około pół
      godzinie filmu, który Jej rodzice oglądali pierwszy raz...
      Nadmienię, że owo "była-niedoszła" nie stało się z tego powodu:)

      Nie moja gafa, ale z moim udziałem
      Palę sobie spokojnie przed wydziałem (wiem - "jak to można palić papierosy???"
      otóż można: "Rzucanie palenia to najprostsza rzecz na świecie. Wiem bo sam
      robiłem to już z 1000 razy" - O.Wilde)
      Jest pierwszy dzień zajęć, podchodzą do mnie dwie dziewczyny, pytają studiujesz
      tu?, To powiedz nam o tym wykładowcy, innym, o tym prowadzącym ćwiczenia -
      zgodnie z prawdą odpowiadam - ten zwraca uwagę na szczegóły, tamten...
      W pewnym momencie pada pytanie "A bo wiesz, my mamy teraz zajęcia z takim młodym
      ch.jkiem, co to mu ledwo p.zda zza biurka wystaje. Siostra mi mówiła, że tacy,
      co to się ledwo obronili, są najbardziej przejeb.ni, on też jest taki?"
      Ja: "Wiecie co, p.zdy znad biurka to raczej na pewno nie zobaczycie, a co do
      przejebal.ości, to oceńcie same, bo ja pierwszy raz będę zajęcia prowadził..."
      Ich mina - BEZCENNE!
      (Aby nie było - jedna dostała na koniec 4.5, druga 4.0 - i to nie po "znajomości")


      • Gość: Agi Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 20.07.09, 15:28
        qmaps... mnie przez Ciebie z roboty wyleją! Cały wątek dzielnie przetrzymałam,
        ale przy palącym się mopie zakwiczałam ze śmiechu na cały głos! :D
    • rysiafr Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 27.06.09, 23:29
      Historia autentyczna, główną bohaterką jest kuzynka. Miała przyjść na imprezę i
      szwagierka zadzwoniła żeby po drodze kupiła 2KC. Poszła do apteki, po czym
      poprosiła o altacet.Usłyszała pytanie: w tabletce czy w maści? Na co niezmiernie
      zdziwiona odparła : maść??? na kaaaaaaaaca?
      Do dziś się zastanawiamy czy ona chciała ta maścią flaszki smarować przed
      spożyciem......
      • Gość: ukulele Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.centertel.pl 20.07.09, 02:23
        Spotykam znajomego z psem.
        - Fajny pies. Ile ma lat?
        - 18.
        - 18? To powinien już zdechnąć.
    • sommernachtstraum Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 20.07.09, 21:05
      w nieformalnym gronie słuchaczy, artysta opowiada z ogromnym przejęciem i powagą anegdotę o znanym literacie, nazwijmy go k.:

      ... i muszą państwo wiedzieć, że k. jest osobą bardzo oryginalną, bardzo! koleżanka weszła ostatnio do restauracji w berlinie i widzi k...

      wtrącam się: ale przecież k już nie żyje. od dwóch lat.

      ???

      nie żyje, sprawdziłam to.

      naprawdę już nie żył.
      • Gość: zapałka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 21:24
        Czasy studenckie. Jedziemy z koleżanką w autobusie. Ludzi full na maxa. Stoję z
        ręką w górze i już prawie nie sięgam rurki i mówię do koleżanki: Zaraz się chyba
        spuszczę (zamiast puszcze). Cały tył autobusu w śmiech :)
        • Gość: Azorek Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 11:21
          Rozmowa z sąsiadką moich rodziców o psach. Jakie rasy miłe, jakie kłopotliwe, takie tam... No i wyraziłam opinię, że wielkie, agresywne psy kupują sobie najczęściej kurduple z kompleksami i trzymają je potem w budzie, bo boją się mieszkać z potworem pod jednym dachem...Mama spojrzała na mnie znacząco, a mnie błysnęło, że syn tej pani, wzrostu mikrego, kupił właśnie niedawno molosa, pittbulla czy coś w podobie i wsadził go do budy, a jakże.
          I tak zrobiłam sobie wroga.
      • uccello i gdzie ta gafa? 22.07.09, 12:24
        sommernachtstraum napisała:
        > ... i muszą państwo wiedzieć, że k. jest osobą bardzo oryginalną,
        bardzo! koleżanka weszła ostatnio do restauracji w berlinie i widzi
        k...
        >
        > wtrącam się: ale przecież k już nie żyje. od dwóch lat.
        >
        > ???
        >
        > nie żyje, sprawdziłam to.

        i co? nie spodziewałaś się ,że ów K... jest do tego stopnia
        oryginalny, żeby jako zombie chodzić po berlińskich kawiarniach?
    • Gość: takajedna Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.dhcp.inet.fi 24.07.09, 17:20
      Akcja rozgrywa sie we Wrocku jakies 5 lat temu .
      Mieszkałam w owym czasie obok " cud " sąsiadki dość lekkich obyczajów *klatke
      obok . Dama wymieniona powyżej nie stroniła od alkoholu oraz sponsorów .
      Piekny majowy wieczór ,dumam z pilotem w ręce ....dzwonek do domofonu, odbieram...
      JA-słucham ?
      KTOŚ-dobry wieczór
      JA- yyyy dobry wieczór
      KTOŚ- Tu Heniek ...kominarz
      JA- ee ?
      KTOŚ- no Heniek ...przyszłem Ci komin przeczyscić
      JA- ale ja mam...eee centralne
      KTOŚ- o ku... , przepraszam ... * glos w tle ... Heniek to chyba nie Jolka .

      Moja mina bezcenna ... * co Ci panowie owej Jolancie czyscic chcieli to ja nie
      wiem bo tez ma centralne ... ale libacja była dość głośna z ehhhhami i ohamiiiii
      ( przy otwartym balkonie nie szło wytrzymać)
      • Gość: gosiu Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.09, 22:49
        Nie moja ale kolegi:

        Gimnazjum, lekcja religii. Kolega R. przyniósł nagrany na kasetę film o poszukiwaniach Arki Noego.
        Ksiądz przystępuje do odtworzenia nagrania:
        Ks: -Przewinięte jest?
        R: -Tak, tak proszę księdza
        Ksiądz naciska "play".. i na ekranie pojawia się niewiasta odziana w stringi, siedząca na masce samochodu i pucująca się (czy tam samochód) gąbką.
        Ksiądz przybrał kolor śliwkowy, kolega ceglasty, a reszta klasy rżała z uciechy do końca lekcji :)
    • Gość: heniahenkowska Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 26.07.09, 12:20
      A to dobry wątek! :-)
      Otóż...gadałam kiedyś na gg. z koleżanką, której nie lubiłam oraz z chłopakiem i
      jeszcze inną koleżanką. Ta,której nie lubilam zaczęła mi coś nadawać o czymś
      tam...chyba coś sobie kupiła, nie pamiętam i nie to jest istotne,o czym. W
      którymś momencie tych gadek na 3 fronty najwyraźniej pomyliłam okienka i
      zaczęlam obgadywać tą, której nie lubiłam. Pomyliłam okienka dlatego,ze miałam
      zamiar napisać te świńskie zdania do tej drugiej albo do chłopaka (też nie
      pamiętam) a napisałam...do niej :-))))))))))
    • Gość: mimoza Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.chello.pl 26.07.09, 17:37
      Na własnym weselu:
      na oczepinach jest taka zabawa, że maca się facetów po klacie i szuka pana młodego. Tak sobie macałam i komentowałam: nie mój, nie mój, nie mój, przy kolejnym walnełam "tego to w ogóle nie znam".
      Zapanowała cisza ;)
    • 8n Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 31.08.09, 20:42
      nie noszę stanika, kiedy noszę cienkie bluzki, które mogły by prześwitywać a to
      przeciez nie wypada, pod spód zakładam cienkie bluzki na ramiączkach, poszlam
      oddać krew, wstępuję do lekarza, on mówi, że ściągnąc bluzkę, pytam czy obie a
      ona na to walnęła minę "co za głupia oczywistość, po co w ogole pytasz?" no to
      ściągnełam dwie, bo pomyslalam, ze do sluchania serca przyda sie naga klata, na
      co pani spojrzala na mnie jak na idiotkę i powiedziała - nie muszę oglądać pani
      cycków, żeby zmierzyć ciśnienie!
      • dzien_bez_nocy Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 27.10.09, 18:45
        No ale to wariant, który przynajmniej facetom na pewno pomiar ciśnienia by
        zaburzył ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka