meduza7
08.01.07, 12:32
Szefowi skończył się toner w drukarce. Koleżanka zamówiła nowy.
Za pierwszym razem zamówiła kolorowy, po czym doszła do wniosku, że miał być
czarny. Wysłała więc dostawcę z powrotem. To było pierwsze podejście.
Kiedy przyjechał dostawca z czarnym tonerem, okazało się, że to jednak miał
być kolorowy. Szef się wkurzył, a ponieważ byl to piątek po południu, sprawa
tonera została odłożona do poniedziałku. To było drugie podejście.
Dziś przyjechal kolega z kolorowym kartridżem, niestety błędnie zapisal
symbol drukarki i ten nie pasował. To bylo trzecie podejście.
Zamówiliśmy kartridż w innej firmie. Przyjechał, pasował... niestety okazało
się, że cieknie. Czwarte podejście.
Kolega pojechał po ten nieszczęsny kartridż do kolejnej firmy. Nie mieli.
Piąte podejście.
Właśnie robimy szóste...