04.03.18, 21:10
Yeah!WOW! No shit!

Tu będę zamieszczała wpisy, kiedy uda mi się trick godny mistrza.

Na razie mam jeden trick, jakim cudem to zrobilam, nie wiem, ale zrobilam to. Następna licencja za pazuchą, occupational therapy assistant konkretnie, tylko dwa lata mordęgi smile
Obserwuj wątek
      • shachar Re: Federer 04.03.18, 21:41
        A jak!! klepię się jak goryl po klacie smile

        tylko uwaga! koniec szkoły i posunięcie się w leciech oznacza, że będę się tu udzielać więcej. Każda stara pudernica potrzebuje audytorium. Jak ta stara wiedźma z Downton Abbey.
    • shachar Re: Federer 10.03.18, 01:31
      Aha, przypomniało mi się. Od kiedy pomyślałam, że abonament NY Times robi sens, zaczęłam używać ich strony online za drobną oplatą. Zamieściam ze dwa komentarze do artykułów. Jaki szok że jeden z nich został wybrany do 'editor's pick"! Jesus, każdy grafoman może sobie wyobrazic piorunujace wrażenie, że wnosisz opinie ,ktora ma sens i jest wybrana przez NY Times i oznaczona ich znaczkiem.
        • shachar Re: Federer 11.03.18, 21:00
          No wydrukowali smile artykuł był o tym jak parę miesięcy temu, rozważano zdjęcie wszystkich pomników konfederatów z miast. Moim zdaniem, jeśliby burzyć wszystko, co było postawione w innych politycznie okolicznościach, to w chuj zabytków trzeba byłoby wyburzyć wszędzie i to naprawdę nie byłoby pożyteczne dla tego kim jesteśmy i jak ewoluujemy jako rasa ludzka.
      • kalllka Re: Federer 17.03.18, 12:58
        Nie no, okupujący terapiste /nie mylić z terapeuta/ ... gdyby porównać, to to jest taki zasiedziały zdalny pilot sterujący balkonikami, czy fotelami na kółkach.
        Cześć pako- pozdrów etke oraz budrysów.
        K
    • shachar Re: Federer 12.07.18, 15:13
      Wczoraj rano nareszcie szacowna komisja ( po dwóch tygodniach,WTF!!!!????) opublikowała wyniki mojego egzaminu stanowego. No i wiecie , że zdałam?
      Co prawda dupy nie urywa, 514, kiedy minimum ,żeby zdać było 450 a max 600, ale nie za bardzo się uczyłam, więc i tak to jest pier*!@$!$y cud. W poniedziałek kupuję cmentarz, to juz definitywnie zaklepana data closingu.
      Będę miała swoj las do zbieranie grzybów i swoją operę leśną do śpiewania.
      Wszystko, na co pracowałam ładnych paaaaarę lat kumuluje się w jednym tygodniu.

      Happy Birthday to me!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Yay!!!!
      • a_iii_ty Re: Federer 12.07.18, 15:50
        Gratulacje Gosiu !!! Wychoduj pare kozakow dla mnie. Jak mnie preria znudzi juz do reszty, to Cie odwiedze. Informuj nas o swoich sukcesach i ... cmentarzu.🙏
      • shachar Re: Federer 12.07.18, 15:54
        Ja w swoim mieszkaniu mam dwa koty, nie, że tak planowałam, ale tak wyszło. Jednego zaadoptowałam, żeby taki jeden idiota się odczepił, a drugi w spadku z Warszawy.

        Te koty teraz są stare i wszystkie nauki życiowe mają w sobie. Co ciekawe, ten warsiaski zbój bije amerykańca kiedy chce, mimo tego, że tamten jest 2x cięższy. Mind over genetics.
        • shachar Re: Federer 20.07.18, 21:12
          Krytyku, milczałam, bo to się ciągnęło jak flaki, 8 czerwca miałą był ostateczna data kupna, a skończyło się 16 lipca. Kupno nie było uzależnione od niczego, po rostu wszystko zbiegło się w jednym momencie.
          Basieńko, na teraz nie myślę abym tam mieszkała na stałe, raczej myslałam o swojej rekreacji, okazjonalnym ogrodzie, dochodzie z AirBnB, inwestycji znaczy, ale kto wie, co się zdarzy. Gdybym wygrala z pół bańki ...ech. Co się może wydawać, że mnie juz posrało z chciwości, ale tak to jest. Nie bylam przygotowana na to, ile tam trzeba zrobić. Miałam oczy zaćmione tym, że chcę mieć cmentarz. No i może dobrze, bo tak to już jest w życiu, że się w coś pakujesz glową w dól i już. Ale za samo koszenie trawy na wygonie za domem najtańsza cena, jaką mi zaproponowano jest $800, tyle tego jest. Naprawa grzania, miała być $4 tys a będzie 15 tys. itp itd.
          Głupia kończyna nasiona kosztuje, wszystko kosztuje. Wczoraj na internecie kupiłam traktor do koszenia bo stwierdziłam , że sama będę kosić, ale potem oddałam, bo okazało się że nie mam garażu do trzymania tego, ale już Home Depot wysłal pewne rzeczy, mimo że odwołalam całe zamówienie. No jaja przejaja. A kur nimo big_grinDD
          • 7zahir To skarbonka bez dna Gosiu. 20.07.18, 21:53
            Moj brat tez sie tak wpakował - to miała być lokata kapitału,
            a teraz nawet nie może tego sprzedać bo sie przepisy zmieniły.
            Teraz tylko wydatki nie tylko bo trawa rośnie i trzeba ja kosić kilka razy w roku,
            a np ogrodzenie trzeba naprawić itd, itp.
          • krytyk2 Re: Federer 20.07.18, 22:26
            no widzisz jak to jest-mnie brakuje kapitalu w Polsce ,Tobie w Ameryce .Pewnie ten kapital ,ktory jest wymagalny u Ciebie u mnie pokrylby wszystkie bieżace braki z dwadziescia piec razy na okretkę.Ja dokladnie tak samo głową w dół poszedlem.Jak jest wizja, to nie wchodzi sie w szczegóły ,mowilem sobie.Odkrylem też tutaj ,że moja potworna wada jest nieumiejetnośc dokonywania prostych wyborów,bo czasem stoje jak wół przed pytaniem ,czy najpierw kupic drzewka czy postawic plot....a czas mija
            • shachar Re: Federer 20.07.18, 22:51
              Macie rację, to jest po prostu trudne wybierać między swoim kontem, swoim wyobrażeniem na temat tego, co powinno być, i swoimi możliwościami.
                    • krytyk2 Re: A ja Was Gosiu i Krytyku szczerze podziwiam 22.07.18, 21:50
                      Jedna z kur zaczęła kwoczyc i ciągiem siedzieć na jajach.Więc jak sie uzbieralo 6-7 zaczęliśmy pilnować,żeby reszta nie donosila nowych,bo w ten sposób siedziałaby na nich do usranej śmierci.Przeczytalem ,ze kurczaki wylegaja sie po 21 dniach siedzenia kury i tak w okolicy trzeciego tygodnia bylismy juz cali nerwowi.Rzecz w tym ,ze ta kwoka siedzi w zwykłym gnieździe do znoszenia jaj ,nie jest odizolowana od reszty a kury są kanibalami i reszta towarzystwa z ochotą zeżarłaby te małe.
                      Jak sie tak przyjrzec ,to robimy tutaj rzeczy niebywale.Nawet starzy mieszkańcy wsi nie bawią się juz w "produkcje wlasną" kur,tylko jada do wylegarni i tam kupują "gotowe" kurczaki a najlepiej juz 15-18 tygodniowe kurki.Przelamujemy kolejne tabu,bo ...tak się tocza sprawy a ja jestem otwarty na nowe rzeczy
                      • krytyk2 Re: A ja Was Gosiu i Krytyku szczerze podziwiam 22.07.18, 22:03
                        więc wyglada to tak ,że Julka chodzi kilka razy dziennie do kurnika i sprawdza czy nie narodziły sie nowe i jak juz je widac, podkradamy kurze te swiezo wyklute i wsadzamy do kartoników w kuchni.Małe wymagaja wysokiej temperatury a tej nie zapewniaja energooszczędne żarówki do lampek nocnych.Wiec trzeba bylo specjalnie jechac az do Wolsztyna i szukac specjalnej lampy dogrzewającej.Lampy niestety nigdzie nie było ,ale dostaliśmy żarówę do takiej lampy-175 W.Więc znowu byl problem ,bo musialem uciąć kabel od nowej lampki nocnej i zainstalować pod te olbrzymią żarówe na podczerwień.koniec swiatasmile.W trakcie obserwacji świezo narodzonych kurczaków zauważyliśmy ,ze dwa białe dziobią jednego czarnego- a to po głowce a to po nóżkach.Natychmiast odizolowaliśmy go od reszty i okazało sie ,ze czarny ma złamaną w środstopiu nóżkę.Prawdopodobnie na swoim piewrszym w zyciu spacerze wyskoczył z gniazda z wysokości 10 cm i tak stalo sie nieszczescie
    • elissa2 Trzeba uważać, żeby... 21.07.18, 14:52
      nie przedawkować marzeń.

      ZIMOWA OPOWIEŚĆ:
      2 sierpnia
      Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Beskidach. Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.

      4 października
      Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi!!! Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe, Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na świecie. Tutaj jest jak w raju. Boże !!! Jak mi się tu podoba.

      11 listopada
      Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę - bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem). Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżć drogę dojazdową. Super sport. Kocham Beskidy.

      12 grudnia
      Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce.

      19 grudnia
      Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzony pług.

      22 grudnia
      Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam
      w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdowa - sku******

      25 grudnia
      Wesołych, je****ch Świąt!!! Jeszcze więcej napadało tego białego, gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten sku***** od pługu śnieżnego przysięgam - zabiję ch**a. Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi solą jak w mieście, żeby rozpuściła to zmarznięte, śliskie gówno.

      27 grudnia
      Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej *****ej drogi dojazdowej za każdym razem kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego gówna. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu.

      28 grudnia
      Jeb***y meteorolog się pomylił!!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego kurestwa. Ja pi*****lę - teraz to nie stopnieje nawet do lipca. Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten ch** przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią roz*****oliłem o jego zakuty, góralski łeb.

      4 stycznia
      Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń. Ten po*****y zwierz z rogami - narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym ch**em od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te sk***ysyńskie jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie.

      3 maja
      Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie jak zardzewiał od tej *****ej soli, którą jednak sypali drogę. Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy roz*****y łeb. Na szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za ch**a siedzieć.

      18 maja
      Sprzedałem tą zgniłą ruderę w Beskidach jakiemuś wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi **** zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi **** wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku. Może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Beskidzie...
      • shachar Re: Trzeba uważać, żeby... 22.07.18, 17:08
        Ja znam ten skecz pod tytyłem"Pierdolone Karkonosze" smile Jest genialny, prawda?

        I jest w tym dużo prawdy, bo człowiek nie wie, na co się zapisuje, kiedy już osiągnie to, co mu się zamarzyło.
        Ja wczoraj znalazłam 2 dziury domów świstaków, w tym jedna 20 cm od domu. Trzeba to będzie wykurzyć jakoś. Czytałam całe rano domowe sposoby, amoniak smierdzący, żeby uciekły, bo jakiś bomb gazowych nie chcę rzucać, to nie po krasnoludzku.
        Poza tym prawie na pewno pod dachem są nietoperze. To gówno jest gorsze niż świstaki, bo nie przebierając w słowach, sra. Coś mniej więcej tak jak gołębie. Jak się toto wykurza poczytam, może jakimiś ultradżwiękami?

        Wczoraj pan 10 godzin buldożerem wielkości polskiego Ursusa orał mi podwórko, kosił chwasty. 10 godzin. Tylko połowę pola skosił.
        Przyszli też sąsiedzi. Po prostu wjechali pick-upem na posesję zapytać, co się dzieje. To się przywitaliśmy miło. Pan sąsiad, żylasty, opalony i brodaty, powiedział że w nocy z naszej działki słyszał strzały, nie wie, czy fajerwerki, czy broń, a potem od razu wyskoczył z planem biznesowym, żeby zorganizować na posesji pchli targ, że ludzie będą wynajmować poletka 10x10, nie wiem czego, stóp, czy jardów i będzie jakiś grosz" w dzisiejszej ekonomii" jak się wyraził.
        Powiedział że będzie miał oko na to co się dzieje i w razie czego wezwie policję. Co jest bardzo dobre, bo jak pierwszy las oglądaliśmy teren w październiku, to na złaczu pola z lasem stała stara porzucona ciężarówka a obok niej domek z dykty, ktoś waletował w lesie. Już to wywieziono na szczęście, ale wczoraj, kiedy starałam się wejść do lasu ( nie udało się z powodu krzaczorów) zobaczyłam, na krzakach wisiały 2 całkiem nowe ręczniki!! WTF??!!?

        No ale wiecie co? Kiedy poszłam nad jezioro wspominek (reflection pond) zbudowane na potrzeby bliskich pochowanych tam osób, ogromne bajoro, a tylko na 30 cm głebokie ( przynajmniej przy brzegu, dalej nie sprawdzałam), żeby tam powrzucać kulki z bakteriami wyżerającymi materię organiczną, zobaczyłam stojącego w wodzie pięknego niebieskiego żurawia!!!

          • shachar Re: Trzeba uważać, żeby... 22.07.18, 22:43
            Ale Imek, co mam robić przez resztę życia? Pisać memuary, jakie mam cudowne wspominki, bo mi babcia ucierała nosa na wakacjach i wszystko było łatwe i przyjemne? To by się mijało z prawdą. Poza tym w NY trzeba zapierdalać, czy w mieście, czy poza miastem.
            • a_iii_ty Re: Trzeba uważać, żeby... 23.07.18, 00:41
              Tu jest problem z ludzmi. Zamiast byc human beings uwierzyli ze szczescie im przyniesie bedac human doings. To chyba Voltaire napisal, ze problemem czlowieka jest nieumiejetnosc siedzenia przez kilka godzin bez ruchu w pustym pokoju. I enjoy doing nothing. Just looking around. In complete silence. Absolutnie nie namawiam nikogo do tego. A Ciebie podziwiam. Cheers.
            • a_iii_ty Re: Trzeba uważać, żeby... 23.07.18, 03:20
              shachar napisała:

              > Ale Imek, co mam robić przez resztę życia? Pisać memuary, jakie mam cudowne wsp
              > ominki, bo mi babcia ucierała nosa na wakacjach i wszystko było łatwe i przyje
              > mne? To by się mijało z prawdą. Poza tym w NY trzeba zapierdalać, czy w mieście
              > , czy poza miastem.
              ***
              Moznaby cala rozprawe napisac w odpowiedzi na Twoje pytania. Gosiu, nie robisz nic tylko zapierdalasz, a powodem jest pobyt w NY. Wlasnymi rencami podpisujesz liste obecnosci w tym chorym wyscigu szczurow. Wydaje mi sie, ze ciagle przed czyms uciekasz. Ty sobie sama odpowiedz na to, czym jest to cos czego szukasz. Zdaje sobie sprawe, ze farma krytyka czy Twoj cmentarz to proby zapelnienia swego zycia, " no bo co tu robic do konca zywota" .
              Ale to smutne. Zyciu nie potrzebna jest zadna "wartosc dodana". Sokrates przechadzajac sie po Atenach powiedzial spogladajac na wystawy kupieckie: jaka to radosc wiedziec, ze niczego z tych rzeczy nie potrzebuje. Nie jest moja rola pouczanie Cie. Moze tylko zachecenie do spojrzenia na zycie z innej perspektywy. Gdybym mial srodki to zakupilbym tzw. mini house (ostatni trend, naprawde piekne to) i kawalek acreage i zapomnialbym o oraniu, przekopywaniu, odszczurzaniu itp. Teraz mnie znienawidzisz pewnie. A ja tylko chcialbym Ci zaoszczedzic zapierdalania. Wybacz jesli powiedzialem za duzo.
              • shachar Re: Trzeba uważać, żeby... 23.07.18, 05:58
                Nie , nie powiedziałeś za dużo, spoko. Jesteśmy po prostu dwojgiem różniących się od siebie ludzi. Ja nie mogę siedzieć i nic nie robić. Nie chodzi o parę godzin, ale w życiu nie mogę. Nie mogę osiąść na jakiejś posadzie, czy z tym co mam i gdzie jestem i po prostu patrzeć do końca życia jak chmury przewalają się po niebie, ludzie wokół mnie itd. Dla mnie to oznacza śmierć.

                Dodatkowo nie jest dla mnie zachęcające wracać do przeszłości i żyć w niej z prostego powodu bezcelowości takiego, odrywającego od rzeczywistości, postępowania.
                Tego co było, nie ma. Ale można sprobować przybliżyć się do tego, czego nam brakuje i za czym tęsknimy. Tylko że to samo się nie zrobi.
                • a_iii_ty Re: Trzeba uważać, żeby... 23.07.18, 15:03
                  No tak, rozne sa ludziska. Jest takim samym nonsensem taplanie sie w przeszlosci jak "budowanie" swej przyszlosci. Nie ma znaczenia czy ja obserwuje chmury a ty uganiasz sie za nietoperzami. Poszukaj w necie ostatnich slow Steva Jobsa. Tam jest odpowiedz na pytanie, czy warto byc homikiem w swej karuzeli.
                  • shachar Re: Trzeba uważać, żeby... 24.07.18, 21:20
                    W przyszła sobotę będę siała trawę i koniczynę. Nie wiem jak. Ale w końcu mój dziadek siał żyto z prześcieradła przewiązanego w poprzek siebie, na kształt kieszeni, jak się kiedyś dzieci nosiło.
                    to chyba tani i ekonomiczny sposób w sensie wysiłku. Koniczyna podobno ma maleńkie nasiona, tak więc proponują to zmieszac z piachem, a potem siać.
                    Natępnie robię rozpoznanie, jak zrobić żeby tego ptaki nie zeżarły zanim coś wyrośnie. Otóż teraz sprzedaje się nasiona koloru niebieskeigo, powleczone jakimś czymś co bardzo wchłania wodę i pozwala nasionu się lepiej wykluć. Mam nadzieję że jest też nieapetycznie wyglądające dla ptastwa.
                    Drzwi na front, drzwi na patio, nijak nie można osiągnąć konsensusu, co to ma być.
                    Noc spędzam szukając urządzeń odstraszających myszy i nietoperze, choć pewnie wystarczyłby zwykły kot. Ale nie będę kotów angażować, podobno 1% nietoperzy ma wściekliznę. Wszystko to wiem z internetu.
                    Panele słoneczne będą za darmo, znaczy będę płacic abonament $165 za miesiąc, jeśli panele wyprodukują więcej energii to dostanę kredyt w firmie, która dostarcza tradycyjnie energię.
                    Mam problem ze zwalnianiem kontraktorów którzy nie spełniają moich oczekiwań na 100%, bo to w końcu też ludzie.
                    Oto, co znalazłam na temat ostatnich słów Jobsa. Na samiuteńki koniec powiedział tylko" oh wow!" trzy razy, co nastraja optymizmem, naprawdę! A przedtem napisał esej o przewadze relacji nad monetą. W którym momencie jego słowa aplikują się do mnie? Te o nic niewartych pinionchach? O to chodzi? Jeśli tak, to ja to wszystko robię nie dla siebie wyłącznie. Robię to także dla tych z mojej rodziny i znajomych , którzy nie mają po prostu takich możliwości jak ja w tym momencie. Dlaczego nie dać dzieciakowi poganiać w basenie, dlaczego nie dać jego matce chwilę na leżaku? to jest dla mojej rodziny i dla znajomych tak samo jak dla mnie.
                    Będzie 5 łóżek, w tym 3 co najmniej queen size, będziemy się rozwalać na nich, będzie wielki stół, w środku i na zewnątrz, inaczej tego nie widzę. Ludziom ciężko pracującym po prostu się należy i ja będę spełniać swoje i ich marzenia, taki mam pomysł.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka