markus.kembi Re: Dziwadła miejskie 27.07.07, 00:40 W mieście Łodzi sporo jest takich różnych dziwnych, ekscentrycznych postaci. Na przykład Mim z Piotrkowskiej. Kiedyś stał w przejściu podziemnym Piotrkowska/Mickiewicza, w oldskulowym dresie, teraz widać lepiej mu się powodzi - od jakichś 3 lat zarabia na Piotrkowskiej, stoi ubrany we frak, gdy jest chłodniej - także w elegancki płaszcz. bi.gazeta.pl/o/a/forum/517/2/517242.jpg www.youtube.com/watch?v=1APjIfXQkyE Mim większości osób kojarzy się miło, czego nie można powiedzieć o Psychopacie Od Napisów. Ten chory człowiek zapaskudził mury w całym mieście - chodzi i wypisuje jakieś brednie, zupełnie chore rzeczy. Mówi się o pseudokibicach że mażą, ale ci raz napiszą kto jest mistrz albo kto "żydy" i mają dosyć, a psychopata od lat maże (swoją drogą o Żydach też coś tam pisze), bo widocznie ma poczucie misji. Jego tfu-rczość można poznać po idiotycznym tekscie i charakterystycznym, dysgraficznym charakterze pisma. U siebie w domu niech sobie bazgrze - ale tam już wszystko pomazał, łącznie z samochodem. fotoforum.gazeta.pl/3,0,59536,1,0,735.html fotoforum.gazeta.pl/3,0,59537,1,0,735.html fotoforum.gazeta.pl/3,0,59520,1,0,735.html Kiedyś grasował też drugi, podobny (a nawet groźniejszy) psychol, tzw. "kleksiarz" - pisał na murach, że trzeba "Osądzić psychologów behawioralnych" (a może "osadzić"?), a kulkami z farbą rzucał w nowo odmalowane kamienice, zostawiając na nich charakterystyczne kleksy. Było o tym swego czasu głośno na całą Polskę. Miał też takie małe, szklane kulki, którymi wybijał szyby - kilka lat temu został nawet sfilmowany podczas jednej z takich akcji (celem ataku był, o ile dobrze pamiętam, łódzki oddział telewizji publicznej) i wreszcie go złapali. Od tego czasu jest spokój. Trzeci z psychicznych jest już mniej znaną postacią, ale napiszę o nim, bo miał trochę podobne metody. Mieszkał koło mnie, naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy, czyli konkretnie róg Drewnowskiej i Zgierskiej. Ten akurat był stosunkowo nieszkodliwy, poza tym że bardzo głośno oglądał telewizję (że aż u mnie było słychać), a gdy kilka lat temu remontowano ulicę, co kilkanaście minut wyglądał z okna żeby powyzywać robotników. Ale w przeciwieństwie do dwóch pozostałych świrów, napisy wklejał wyłącznie u siebie. Pisał m.in "Jestem inwiglowany przez chorych psychicznie alfonsów", "Długi Polska ma mnie oddać" (ciekawe czy w końcu oddała?) i "Zamach na tożsamość polskich dzikusów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czecia Re: Dziwadła miejskie IP: 86.156.158.* 03.08.07, 01:58 Psychopacie > Od Napisów. Ten chory człowiek zapaskudził mury w całym mieście - chodzi i > wypisuje jakieś brednie, zupełnie chore rzeczy. Mówi się o pseudokibicach że > mażą, ale ci raz napiszą kto jest mistrz albo kto "żydy" i mają dosyć, a > psychopata od lat maże (swoją drogą o Żydach też coś tam pisze), bo widocznie m > a > poczucie misji. Jego tfu-rczość można poznać po idiotycznym tekscie i > charakterystycznym, dysgraficznym charakterze pisma. U siebie w domu niech sobi > e > bazgrze - ale tam już wszystko pomazał, łącznie z samochodem. Widzialam na własne oczy jego dom! Pokryty glupimi napisami w calosci, juz sie ani jedna literka nie zmiesci;/ to jesr psychol, powinno się go zamknąć ;/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jood Re: Dziwadła miejskie IP: *.pmpoland.pl 03.08.07, 08:20 Cóż, u siebie w domu niech bazgrze, co chce (chyba, że szkaluje kogokolwiek), ale za mazanie po mieście, to się powinno, nie tylko jemu zresztą, łamać łapy, potem poczekać, aż się zrosną, i łamać jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Easygo Re: Dziwadła miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.07, 14:05 up Odpowiedz Link Zgłoś
skania77 do cza_arnej- c.d. Katowice 27.07.07, 12:05 Ten ubrany na biało (jak w bandażach) i z "apteczką" (w rzeczywistosci ma tam jedzenie ;-) facio to Staszek. Żaden lekarz- był budowlańcem i fiksował od zawsze np. na drugie śniadanko na budowie podjadał masełko razem z papierkiem. Dobra duszyczka, niezaczepliwy, nie żebrze, grzeczny (np. jak sikał na mieście to do kratek ściekowych ;-). Jakoś go nie widać ostatnio... Ten obwieszony to chyba Generał (tak na niego mówią). Rezyduje głónie na Stawowej, ma kilka zestawów ubranek- w tym samym kolorze wszystko od kapelusza po buty, mnóstwo naszywek rzeczywiscie. Zazwyczaj naucza- religijne i polityczne ma ciągoty. Najciekawsze z nim moje spotkanie to na...ślubie koleżanki, gdzie witał gości, ustawiał do zdjęcia itp. ;-) Konsternacja ogólna... Jest jeszcze Mikro-babcia-żebraczka. Ma jakieś 130-140 cm wzrostu zaczepia na ulicy mówiąc cichutko (stara metoda wymuszenia uwagi, z automatu pochylasz sie do niej)i prosi o kilka złotych. Raz się nabrałam, za drugim razem powiedziałam, że naciągaczom nie daję. Jezu, jej łacina predestynuje ją do roli Królowej Chodników. Aż mnie zatkało... I jeszcze Dziadek ze Stawowej- siedzi tam o każdej porze roku, przy przejściu z Mickiewicza i modli się (nienachalnie żebrze). Czytałam o nim artykuł- podobno z tego żebrania dzieci jego mają domy, a jego do "pracy" dostarczają mercem ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
czandri Re: Dziwadła miejskie 27.07.07, 21:37 Kraków bardzo dawno temu. Bifhart- już nie żyje chyba. Mieszkała przez jakiś czas ( a właściwie koczował) w częściowo spalonym domku na Białym Prądniku. Chyba cierpiał na paranoję. Był drobnym blondynem z bródką, niesamowitymi bladoniebieskimi i rozbieganymi oczami. Często jeździł autobusami. I w związku z tym były różne, śmieszne historie. Historia 1: Jadę w autobusie z moją siostrą. Na następnym przystanku wsiada Bifhart. Od razu podchodzi do kierowcy i rzuca mu tekstem: -" Znam cię, draniu. Poznaję. Pamiętasz mnie? Walczyliśmy pod Grunwaldem. Ale ja byłem po przeciwnej stronie". Kierowca początkowo starał się nie zwracać uwagi, ale Bifhart przeszedł pod barierką i przeszedł od słów do czynów. Krzyczał, że on był krzyżackim rycerzem z zakonu maryjnego. Kierowca go wyrzucił z autobusu. Historia 2 Ten sam przystanek. Jadę z koleżanką. Na następnym przystanku wsiada Bifhart. Podchodzi do jakiegoś faceta, patrzuy na niego tymi swoimi niesamowitymi oczami i mówi: "Matka Boska cię nie kocha. Bienawidzi cię. Sama mi wczoraj mwiła. Matka Boska nie jest twoją mamusią. Moją jest". itd. w kółko, coraz agresywniej. Facet nie wytrzymał presji i oskarżycielskich spojrzeń współpasażerów i wysiadł na następnym przystanku. Historia 3 Jadę z siostrą - ten sam przystanek. Wsiada Bifhart. Zajmuje siedzenie 2 osobowe, ale siada "od zewnętrznej", nie od okna. Sprawia wrażenie, że jest przekonany, że jedzie z kolegą i tenże kolega właśnie siedzi pod oknem. Dialog: Bifhart: "Waldziu, mówię ci kur...a skasuj bilet" Coraz głośniej - Waldziu skasuj, bo przyjdzie kanar i zapłacimy karę-skasuj, ty sku... je.. ny -Waldziu, no kur... -no widzisz Waldziu, już pan kierowca się nawet patrzy. Odwracając się do niezwykle zaciekawionych pasażerów -proszę powiedzieć Waldziowi, żeby skasował bilet. Wpatrując się hipnotycznie w jakąś przerażoną staruszkę: - a może pani powie Waldkowi, żeby ten pier... skur... skasował ten je... bilet? Staruszka przerażona patrząc w poste miejsce obok B. (cichutko) -proszę skasować bilet -Słyszysz Waldziu, nawet pani cię prosi. Wsiadają kanary. Sprawdają bilety. Jeden podchodzi do Bifharta. -bielet do kontroli Bifhart wpada w jakiś szał. Krzyczy - patrząc na puste miejsce obok siebie: - Waldek, ty pier... skur..., co ci móiłem, żebyś bilet skasował! Kanar (*totalna konsternacja) -yyyyy Ludzie w autobusie ze staruszką na czele: -tak, ten pan prosił pana Waldka, co koło niego siedzi, żeby skasował, ale pan Waldek nie posłuchał. Kanar (patrząc na ewidentnie puste miejsce obok Bifharta) -yyyyy Wysiedli. Bifhart pojechał dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
czandri Re: Dziwadła miejskie 27.07.07, 21:50 Pamiętam jeszcze jakiegoś człowieka (tylko nie pamiętam, jaką miał ksywkę, ale był BARDZO znany). Grał na gitarze na Floriańskiej Gitara miała chyba tylko 1 czy 2 struny. Mówił, że słyszy muzykę wszechświata. Malował sobie trampki na bosych stopach. Lennon- grał na gitarze, tęż na ogół na Floriańskiej. Nie był dziwadłem, ale zawsze na totalnym haju. Aborygen. Często przesiadywał w SARP-ie. To wszystko jeszcze z czasów, kiedy Maciek Maleńczuk również siadywał na kartonie na Floriańskiej i śpiewał. Długi- sprzedawał "kwiaty lotosu"- takie zabawki z drucików i koralików. Podobno zmarł, bo zaraził się Hiv. Pinokio- grał na bębnach, też był "trochę dziwny". Pamiętam, że opowiadał, że widzi postaci w kapturze, które go nawołują. Bardzo znany w Krakowie (chyba jeszcze żyje) Tarzan. Niezwykle charyzmatyczna postać. Posiada(ł)? spore zdolności oddziaływania na innych. Hermes- stary hipis. Jego bracia sprzedawali obrazy pod Bramą Floriańską. Hermes chodził w czerwonym ubranku i wyrywał coraz to młodsze panny, które na ogół w wakacje zrywały się z domu, a potem były (przez jakiś czas) jego dziewczynami, dopóki nie zaszły w ciążę, bo wtedy na ogół już ich nie chciał. Jeszcze jeden facet. Miał granatowego, rozpadającego się mercedesa. Potem chodził o kulach. Później zniknął.Nie wiem czy oni jeszcze żyją.Ale niewątpliwie współtworzyli wtedy swoisty, dziwny i kolorowy klimat Krakowa. :) Odpowiedz Link Zgłoś
loader Re: Dziwadła miejskie 11.08.24, 09:18 ten z gitarą i namalowanych trampkach to na 99% Angelo. Odpowiedz Link Zgłoś
loader Re: Dziwadła miejskie 01.12.25, 12:05 Hermes i Tarzan nie żyją. wielcy ludzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Dziwadła miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 12:00 up! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gala Re: Dziwadła miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 14:57 Warszawa ul. Hoża - starszy pan, przeraźliwie zasuszony w wojskowym mundurze z laseczką, wygląda jak by nie bardzo miał siłę chodzic. Pare razy widziałam jak wpada do sklepu staje na środku i krzyczy wódka, wódka !!! Warszawa Bielany - starsza pani, czarne włosy, dość gruba i cała twarz wymalowana jak klaun. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ładne_kwiatki Re: Dziwadła miejskie IP: *.autocom.pl 03.08.07, 10:50 Z makijażu myślałam, że to ta: trzaskprask.blog.pl/archiwum/index.php? nid=11726278 ale kolor włosów chyba nie ten :) Odpowiedz Link Zgłoś
luccio1 Re: Dziwadła miejskie 21.08.07, 00:44 Pani w szafirowym kostiumie, w toczku z woalką, broszka z kameą spinająca bluzkę pod kołnierzykiem, chusteczka w kieszonce, rękawiczki... 20 lat temu stała bywalczyni kawiarni "U Zalipianek" w Krakowie, od późnego przedpołudnia do wczesnego wieczora - cały czas albo wciągała w rozmowy kelnerki, albo towarzyszyła szatniarce. Około 18-19 zbierała się do domu - wtedy zdarzało mi się spotykać ją sikającą na Studenckiej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: chomik sadysta Re: Dziwadła miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.07, 20:14 Tarnowskie Góry. Już dawno przeze mnie niewidziany, pan w średnim wieku, w typie Syriusza Blacka (tzn. czarne rozczochrane włosy do ramion, broda i wąsy oraz dzikie spojrzenie), hoduje wszy i pchły we własnej czuprynie . Czasem widziany w autobusach, uwielbia strofować młodzież ("dlaczego @*&% nie ustępujecie miejsca" "po co jeździcie z plecakami") i ludzi ;), głośno narzeka na swoje życie i grozi współpasażerom użyciem przemocy, względnie noża. Kiedyś do mnie tak sobie po prostu podszedł i spytał czemu nie skasowałem biletu (sam też nic nie skasował), na moją odpowiedź ("mam bilet miesięczny"), zagroził mi wybiciem zębów i poszedł zaczepiać jakiegoś małoletniego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jood Re: Dziwadła miejskie IP: *.pmpoland.pl 03.08.07, 08:57 Ludziom się czasami pomiesza w głowie. Kiedyś w Zierzu można było spotkać na ulicy typową babcię "ku.. mać". Bardzo biednie i niechlujnie ubrana, cały czas mamrotała pod nosem litanię chyba wszystkich przekleństw, jakie się znajdą w polszczyźnie, ale ludzi nie zaczepiała. Kiedyś w autobusie zaczął do mnie gadać jakiś facet, trochę na bani, który tłumaczył mi, że trzeba mieć głowę po środku, robił przy tym taki gest dłonią, jakby przecinał się na pół. W wiosce sąsiedniej do tej, w której mieszkam, rezyduje niejaki Kaziu. Kaziu utrzymuje się ze zbierania butelek - czasami idzie piechotą do najbliższego miasta (12 km), i zbiera butelki, jakie znajdzie po rowach i śmietnikach. W mieście je sprzedaje i wraca autobusem. Kiedyś wracałem ze szkoły tym samym autobusem, którym jechał on. Kaziu pokłócił się z jakimś kolesiem, powiedzmy, że z Zenkiem. Po chwili w miarę normalnej rozmowy, Kaziu zaczął się pruć na cały autobus: "ZENEK ŻÓŁTE PAPIERY MA!!! PAPIERY MA ŻÓŁTE!!! ZENEK!!! MA ŻÓŁTE PAPIERY!!!" i tak przez dobre 10 minut. Ale Kaziu głównie zaczepia młode i ładne dziewczyny pytając, czy go pocałują, a poza tym sępi od wszystkich papierosy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: banan Re: Dziwadła miejskie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.07, 01:13 jest taka baba w zamościu. wysoka, czarna, wiek ok. 50. chodzi po wszystkich urzędach i przynosi petycje w sprawie krzywdy która ją spotkała. zamość to małe miasto więc wiadomo że cała ta afera jest nieprawdziwa ;) kiedyś była lekarką ale jej się zwariowało... awanturuje się o jakieś spadki rodzinne i jakieś dzieci (nie ma dzieci), chodzi po wszystkich sekretarkach i robi im awantury czemu petycja jeszcze nie rozpatrzona i czemu one nic nie robią. Domaga się też spotkań ze wszystkimi dyrektorami. Petycje nagryzmolone są ołówkiem na starych kartkach z zeszytu. Odpowiedz Link Zgłoś
panigazeta Re: Dziwadła miejskie 21.08.07, 13:03 Czestochowa -Maryja- facet ktory chodzi czasem miesiacmi bez golenia, bez mycia ale w koncu po jakiems czasie jest w miare schludny, modli sie glosno do Matki Boskiej, klenczy, pozdrawia ludzi, na pkp i pks szczegolnie -kobieta z siatami- ktora ma w nich caly swoj dorobek zycia, ciagle opowiada obcym ludziom o swojej rodzinie, choc nikt jej nie slucha, chyba musieli ja niezle skrrzywdzic -grubsza pani czesto spotykana na pkp i pks ktora wyzywa kazdego przewaznie mlode dziewczyny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: Dziwadła miejskie IP: *.globalconnect.pl 06.10.07, 16:09 Szczecin; w centrum juz kilka razy widzialam faceta z jednym wielkim obrzydliwym dredem do pasa... fuj... niezależnie od dzielnicy -wszędzie można się natknąć na pewną grubą i chyba chorą dziewczynę. zaczepia ludzi bez powodu, zaczyna przeklinać. wszyscy i wszystko ją denerwuje,... strach się bać. nie można nawet na nią spojrzeć, bo od razu wybucha. z tego co pamietam chodzila do sp51. nie wiem jak sie nazywa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krupier Re: Dziwadła miejskie IP: *.chello.pl 06.10.07, 23:00 Jest taka pani w Krakowie w okolicach dworca Płaszów. Siwa, stara, ubrana po żulowemu, zapach- wiadomo. Jak idzie, to mówi do siebie, a raczej do kogoś i strasznie temu komuś wymyśla, lecą wiązanki na całą ulicę. Ma ciekawy zwyczaj: robi małe bukieciki z liści, kwiatków, habaziów, i wstążeczką przywiązuje je do płotów, czy drzew. Te wiązanki są naprawdę niesamowite, człowiek się czuje jak w lesie czarownic w "The blair with project" :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gwiazdka Re: Dziwadła miejskie IP: *.gprs.plus.pl 02.02.08, 06:32 ten gosc z jednym wielkim dredem zwykle na grunwaldzkim przesiaduje, tam gdzie w szachy graja, ale w innych miejscach tez mozna go spotkac, znaja go chyba wszyscy, slyszalam kiedys ze pomimo swojej ekscentrycznej fryzury jest on jednym z najlepszych architektow w calej polsce, nie wiem ile w tym prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
yabol428 Re: Dziwadła miejskie 08.10.07, 15:59 Z krakowskich dziwadeł przypomina mi się jeszcze taki osobnik. Było to pod koniec lat '80, komuna już chyliła się ku upadkowi, w mojej rodzinnej Nowej Hucie coraz częściej zdarzały się rozmaite zadymy antykomunistyczne, które zazwyczaj brały swój początek pod kościołem, po mszach za ojczyznę. Na tych zadymach częstym gościem był charakterystyczny osobnik. Ubrany jak zakonnik, w stroju przypominającym habit i zawsze boso! Wystarczyło jednak posłuchać co on mówi, by przekonać się że zakonnikiem nie jest. Nieustannie psioczył na księży, np. powtarzał jakieś antyklerykalne hasła, że "księża zrzucają sutanny, wkładają garniturki i idą do burdelu". Miał nawet w repertuarze piosenkę, na melodię starego przeboju "Piłka jest okrągła, a bramki są dwie", z takim tekstem: "Po zielonej trawie piłka goni, my mamy Chrystusa, Marksa mają oni" - z tym że przy śpiewaniu o Marksie wymownie wskazywał na... kościół. Bardzo to jego zachowanie kontrastowało ze strojem, który nosił. Chyba wszystko mu się w głowie pomieszało. Nie wiem co się z nim później stało, zapewne trafił do psychiatryka. Odpowiedz Link Zgłoś
alex11bs Re: Dziwadła miejskie 02.12.07, 02:11 W Tarnowie byla kobieta wzrostu 100 cm,zwana METROWKA..Siedzi pijana jak zwykle,kolo sklepu w centrum miasta "Kto metrowki nieprz...j ten niebedzie w niebie" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czczczczczcz Re: Dziwadła miejskie IP: *.chello.pl 13.01.08, 00:59 Wrocław. Na pl. Dominikańskim koło przejścia podziemnego (k. Galerii D.) na wózku inwalidzkim siedzi staruszek w różowych kapciach(!)i krzyczy do ludzi: "Grosik, grosik na szczęście! NA SZCZĘŚCIE!". Jest sympatyczny, ale wszyscy go ignorują. Kiedyś wsiadł do autobusu, jakiś pan mu pomógł z wózkiem. Tylko dziadziu nie poczekał aż mu kierowca 'niskopodłogę' podsunie. I się kierowca wkurzył:) Widać było, że zna gościa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: merkawa Re: Dziwadła miejskie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.08, 21:59 W Bielsku-Białej sławne była jedna znana osobistość - " babcia z gwizdkiem " - kto miał przyjemność ją spotkać na ulicy 11 Listopada,gdzie przeważnie siała popłoch,ten wie o kim mówię ;) Obecnie tkwi zapewne w jakimś zakładzie dla obłąkanych,skąd się urwała.A szkoda ,bo zawsze jedna atrakcja turystyczna więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nuova Re: Dziwadła miejskie IP: 24.187.213.* 19.05.08, 16:46 Do JOOD ..., wiem. ze troche pozno, ale ja nowa tutaj..i chce zapytac czy ten Kaziu to Kubara? z takich Proslic w opolskim, co to ponoc pisywal do pieknych kobiet i one przyjezdzaly do niego? hmmm..bo ja znalam takiego Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczek0101 Re: Dziwadła miejskie 04.06.08, 00:01 Bielsko-Biała- zdecydowanie najbardziej znana postac-Babcia z gwizdkiem. Lapie facetow za tylki i sobie gwiżdze na gwizdkach. Jest także pan z kijem, chodzi i odgarnia kijem papierki lezace na ziemi, wchodzi pod auta itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimi Re: Dziwadła miejskie IP: 212.160.156.* 05.06.08, 11:43 Dziś, przed sklepem Albert, ulica Czerska. Wychodzę ze sklepu z butelką Coli pod pachą. Podchodzi do mnie Pani około 60, z obłędem w oczach i szepcze: Nie pij, ku*** coli, bo ci macicia zgnije i wypadanie <pauza> tak jak mi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna_makabresku Re: Dziwadła miejskie IP: *.adsl.inetia.pl 26.07.08, 16:53 Włodka, menedżera Philo z Krakowa, miałam okazję poznać osobiście. Facet po sześćdziesiątce, pomykał na rolkach, w kasku i króciutkich ortalionowych spodenkach Pumy. Koronny tekst: "A teraz zahamuję na starych babach!" W Grudziądzu jest tzw. Wandzia Modlitewka, która pyta Matkę Boską, jaką zupę ma ugotować na obiad. Potem gotuje ją na wodzie święconej, a ponieważ lokalny ksiądz nie chciał jej tej wody dawać w hurtowych ilościach, obraziła się na niego i jeździ do innego kościoła. Ma zwyczaj opieprzać bawiące się dzieciaki, że się nie modlą, a kiedyś rzuciła się na swego męża z nożem. Jest też facet (chyba lekko upośledzony) w grubych okularach i z największą szczerbą między zębami, jaką widziałam, który pozdrawia ludzi "zamawiając piwo" i krzycząc "Heil Hitler!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olsztyn Olsztyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 12:54 W Olsztynie jest pan Edek, który nosi rózne ciekawe nakrycia głowy, spiewa tubalnym glosem (najchętniej podczas występów róznych artystów), rozmawia z gołębiami i innymi stworzeniami, a poza tym twierdzi, że kiedyś brał udział w kręceniu jednego z odcinków "Kapitana Klossa" w Olsztynie. A to pan Edek i pozostali nasi dziwacy: podworko.gazetaolsztynska.wm.pl/?txt=693 Odpowiedz Link Zgłoś