Dodaj do ulubionych

Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka

    • gweeny Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 05.06.08, 17:41
      wprawdzie nie w Żabce a w sklepie rybnym rzecz się działa, starsza
      pani pyta:
      (Pani) A jest taka ryba panda?
      (Ja-musiałam się odezwać) Pandy są pod ochroną
      (Pani) No to co innego pani mi da
    • bugmenot.com "Kroimy na miejscu" 05.06.08, 17:53
      chodzilo o chleb.
    • kaga9 Ze sklepu mięsnego 05.06.08, 23:15
      Kolejka w tymże. Za ladą pani ufryzowana w loki (codziennie się czesze tak, jak
      większość kobiet na wesele co najwyżej). Wchodzi kobieta i pyta: czy mogę dostać
      kawałek papieru?
      Ekspedientka: ???
      Pani: Kawałek papieru (wskazuje leżące na ladzie arkusze).
      Ekspedientka (tonem świętego oburzenia): Proszę pani, my tu nie rozdajemy
      papieru, to jest sklep mięsny! Jak pani coś kupi, to pani zawiniemy!

      Skojarzyło mi się z "Misiem" (misie z misiem;)): Cholera jasna !!! Won mi tu
      stąd, jeden z drugim !!! Będzie mi tu kłaki rozrzucał !!! Panie !!! Tu nie jest
      salon damsko-męski !!! Tu jest kiosk RUCH-u !!! Ja... Ja tu mięso mam !!!
      • Gość: bebe Ja mam sklep w UK IP: *.cable.ubr07.wals.blueyonder.co.uk 06.06.08, 10:30
        no i powiem ze te opinie o rodakach nie sa przesadzone. 50%
        najchetniej bym pogonił w cholerę. Z ciekawszych sytuacji i
        standartow:
        - gdy wchodzi murzyn lub ciapaty oznacza to ze chce wcisnąć fałszywy
        banknot 20 funtowy
        - jesli juz wchodza kolorowi to pada zwykle od razu pytanie o
        nielegalne fajki
        - kiedys polka targowała sie o cene swiezego ciasta z firmowa (nie
        ustalona przeze mnie) ceną
        - kiedys facet kłócił sie o cene gazety równiez z odgórnie narzuconą
        ceną i nie mógł sie pogodzic z podwyzka o 20 pensow. W knocu
        gosciowi powiedziałem co myslę bo nie mogłem zniesc marudzenia
        - rodzice żulą żeby kupic dziecku cokolwiek do granic mozliwosci ,
        az szkoda dzieciaków
        - miałem goscia którego kolega wyrolował i został w UK na lodzie,
        spiac całą noc w parku
        - miałem sytuacje z klientem który popijał i wciskał mi ze dał
        wiecej kasy, doszło do zadymy, przyszła jego zona tez pijaczka i
        awanturowała sie równiez. Okazało sie ze przepił kase po drodze
        - sa klienci co wiekszosc zakupow polskich robia gdzie indziej a mi
        sie awanturuja ze nie ma tylko smietany
        - nie wpuszczam Cyganów do sklepu, kradną na potęgę. Po prostu
        wywalam ich w drzwiach
        - z innej beczki troszke tobylem swiadkiem jak w nocy przed sklepem
        Polak scigał w samych majtkach obrażoną na niego laskę która
        uciekała ulicą
        - regularnie przychodzą klienci - polacy z kradzionymi ciuchami oraz
        murzyni z telefonami
        - zdarzył sie rowniez klient zakrwawiony z odciętym palcem,
        oczywiscie Polak, ponoc starcie z murzynami
        - byla klientka Polka z dosc daleka która próbowała mnie okraść,
        tłumaczac sie ze chciała choc trocha odzyskac z kosztów dojazdu do
        sklepu
        - zdarzył sie tez klient transwestyta (Angol) w sukieneczce z
        torebką i miekkim głosikiem
        - polska melina zaczyna pic juz po 9 rano, oczywiscie stała ekipa
        - jest klient Polak (zwykle pod wyplywem) który przy zakupach
        regularnie je..bie zone jak burą su.kę, szkoda baby ale jej wybór
        - stała klientka poprosiła mnie kiedys o ocene nowego tatuazu tuz
        nad kuciapką i zanim cos powiedziałem obnizyła kieckę odsłaniają
        wiadomo co
        To wszystko w ciągu dwóch lat. Jak cos sie przypomni to dopisze ale
        mogłbym ksiazke napisać.
        • croyance Re: Ja mam sklep w UK 08.06.08, 21:27
          Rany boskie, gdzie Ty masz tez sklep, ze tacy klienci?
          • Gość: hmm Re: Ja mam sklep w UK IP: *.cable.smsnet.pl 14.06.08, 08:23
            Na takim Bronxie to nie tylko można stać się rasistą, ale przestać ludzi lubić.
            Ale jeśli to wszystko prawda a nie suma opowiadań to wierzę, bo są takie
            dzielnice i u nas, tyle że za czarnych robią Romowie. Ruscy i Wietnamczycy o
            dziwo w moim przekonaniu pracować umieją.
    • staszy Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 06.06.08, 11:50
      klientka w sklepie prosi o sałatki do obiadu,ekspedientka podaje jej
      różne a ta wybiera jedną z nich,ekspedientka próbuje bardzo
      grzecznie doradzić,że inna jest lepsza i tańsza,ale zostaje
      przywołana do porządku tylko ta jest do obiadu nazywa się sałatka
      obiadowa a ta druga sałatka babuni.
      ten sam sklep inna klientka prosi o deser dla małego dziecka w
      słoiczku Hipp ekspedientka wymienia jakie ma:kaszka manna z bananem
      na dobranoc,klientka to ja dziękuję on nie pójdzie teraz spać
    • Gość: Etruska Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 87.204.242.* 06.06.08, 13:12
      Jeszcze 2 sceny z apteki:
      1. Wchodzę do apteki, jedna osoba kupuje, po aptece plącze się
      jakieś nastoletnie dziewczę. Jako że nie mam w zwyczaju wypychać
      nikogo z kolejki, a zwłaszcza małolatów (sama byłam jako dziecko
      wypychana), próbuję ustawić się za dziewczęciem, a ono jakoś tak
      sprytnie mnie omija i jest to za mną, to gdzieś z boku. Osoba przy
      okienku kończy zakupy i pani za ladą patrzy wyczekująco. Ja zwracam
      się do dziewczęcia z uśmiechem typu jaka-to-sympatyczna-i-uprzejma-
      pani-ze-mnie: "Proszę, byłaś przede mną". Dziewczę skrada się do
      okienka z wyrazem najwyższego przymusu na twarzy i pełnym
      zażenowania szeptem duka: "Płyn na wszy proszę". Ups...
      2. Do apteki wchodzi koleś lat na oko 17-19, plącze się dziwnie w
      kółko, w końcu staje za mną. Ja kupuję, płacę, pakuję, koleś jakoś
      dziwnie się czai, wreszcie odchodząc od okienka słyszę nieśmiały pół-
      szept: "Proszę prezerwatywy". Pani głośno dopytuje się, jakie mają
      być, koleś męczy się okrutnie - scena jak ze starego kawału z brodą,
      który wszyscy znacie, a ja - wzorem tegoż kawału - miałam ochotę
      ryknąć: "Tylko reszty niech pan nie zapomni!"
      • carmelaxxx Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 06.06.08, 16:00
        syn moj 5 letni wowczas satl w kolejce i chcial sobie jakies slodycze kupic a
        pan , w gajerku i powazny stal przed mlodym i poprosil o papierosy jakiestam, a
        syn na to glosno: to Paaaan paaaaliii? Niech Pan nie pali chyba ze lubu pan
        żygać !!!(ktos powoedzial malemu ze od papierosow sie żyga)
        • carmelaxxx Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 06.06.08, 16:20
          innym razem mlody w tym samym sklepie zastanawial sie co ze slodyczy sobie kupic
          a osiedlowa starsza pani- pijaczka go pogania: no maly szybko sie zastanawiaj. A
          pani sprzedawczyni: pani dlugo mysli jaka flaszke kupic a on jakie cukierki.
          taki sam klient jak kazdy a pani niech czeka na swoja kolej !
      • Gość: rybka Nemo Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.dsl.club-internet.fr 17.06.08, 17:26
        W aptece zawsze jest obciachowo.
        Jesli akurat trzeba kupic jakis "intymny" specyfik, na 100% ta rzecz znajduje
        sie na zapleczu i wtedy pada niesmiertelne: "Wieeeeeesia, mamy cos na hemoroidy
        w czopkach ???? !!!! ". Masakra.
    • Gość: hahahahahahhahahah Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.icpnet.pl 06.06.08, 22:50
      Sklep gsowski, na malej wiosce po pegeerowskiej, wchodzi do sklepu traktorzysta
      i do sprzedawczyni: 'pani,zestaw poprosze' kobieta idzie na zaplecze i wraca z
      jednorazowka w rece w ktorej widac :jabluszko, 2 bulki i kielbase.Po 5 min.sie
      to powtarza tylko ze klientem jest inny traktorzysta
      • wojciech.mandryk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 07.06.08, 00:13
        U nas podobnie, tylko mówi się; "Pani, jak w Biblii" i kobieta daje
        chleb i wino pośledniego sortu.
        Z tej samej kategorii, ale to już dowcip: Wino jakieś krajowe
        poprosze. Denaturat na przykład.
        • mors52 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 07.06.08, 11:01
          wojciech.mandryk napisał:


          > Z tej samej kategorii, ale to już dowcip: Wino jakieś krajowe
          > poprosze. Denaturat na przykład.

          to nie dowcip, to prawda były takie czasy,że pili denaturat ,w zależności od pragnienia pili zaraz albo czekali aż się przefiltruje ,przez chleb,
          • Gość: mimi Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.fastres.net 07.06.08, 17:50
            Slask, zimowe popoludnie.
            Po zatloczonym empiku krazy ochroniarz pilnie patrzacy na klientow.
            Wchodzi srednio swiezy pan i uderza do ochroniarza:
            - pppprzeppraszszszam
            ochroniarz wykonuje charakterystyczny unik do tylu swiadczacy o
            niezbyt swiezym oddechu rozmowcy - prosze stad wyjsc!
            - pppppprzeppraszzszszszam, kaj tu mozzna kupic flaszke????
            - prosze stad natychmiast wyjsc!
            - ale jjo sie ino grzecznie spytol!
            • Gość: largecoffee uzdrowisko Nałęczów, księgarnia IP: *.gprs.plus.pl 08.06.08, 22:07
              Pusto, wybieram sobie książki. Dwie panie "księgarki" rozwiązują wspólnie
              krzyżówkę.
              - broń Dawida?pięć liter?
              -kusza!
              - eee, nie, przez "ce"
              - cekaem?
              Dość głośno mówię: proca. Pasuje, panie zastanawiają się, co to za Dawid.
              -Pewnie z jakieś gry komputerowej, albo z plejstejszyn.

    • Gość: juk Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.06.08, 08:36
      up
    • jakas_kobietka Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 13.06.08, 07:52
      mam typowy monopol z małą subkulturą mieszkającą pomiędzy jego tylno-boczną
      ścianą, a krzakami i płotem. jest tak wydeptane, że ziemia wygląda jak klepisko,
      ze śmiec i butelek możnaby się sporo wzbogacić, zawsze też obowiązkowo jakieś
      resztki ogniska się tl ZAWSZE.

      a jak śmiesznie wygląda przy tym napis "prosimy o nie-spożywanie alkoholu w
      sklepie i na jego obrębie"...:)
      • trebor112 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 14.06.08, 06:45
        Sklep "nocny", kolejka do działu alkoholowego. Menel przede mną kładzie na ladę precyzyjnie odliczoną kwotę w bilonie, mówiąc: wino proszę. Ekspedientka rezolutnie odpowiada: białe czy czerwone? Menel: NORMALNE!
    • Gość: Kukuleczka Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 195.93.134.* 15.06.08, 15:47
      Sklep na przeciwko szkoly, w kolejce przede mna stoi majster- wozny
      wyklada na lade dwie butelki po piwie i mowi dwa Kubusie prosze.

      Moj osiedlowy sklep, (historia moze niezbyt smieszna ale jednak
      niecodzienna.) ide z chlopakiem do jedynej czynnej kasy pod ktora
      ustawila sie niezla kolejka. Jakis chlopak awanturuje sie ze druga
      kasa jest nieczynna, wyzywa kasjerke od k..rw , sz..at mowi ze ja
      zabije i ogolnie nieciekawie. Moj chlopak kaze mu przeprosic pania,
      pani probuje zalagodzic sytuacje, zaczyna sie przepychanka i
      zaczynaja sie bic, bija sie przy regale z alkoholem tamten chopak
      laduje na polce z winami. przyjedza policja. Zabieraja ich na
      komisariat, tamten koles oskarza Marcina o pobicie i malo tego,
      Marcin zostaje obarczony kosztami odkupienia alkoholu. A najlepsze
      ze Pani kasjerka nie chciala zeznawac. A wyszlismy tylko po piwo i
      chipsy. To bylo dwa lata temu i jak widze klocaca sie pare lub
      faceta obrazajacego kobiete automatycznie lapie go za reke powtarzam
      ze obrona honoru kobiety jest duzo drozsza niz moze sie wydawac:(
    • Gość: ksenia23***** Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:58
      Wchodzi menel do sklepu i mowi: Wino prosz
      Ekspedientka podaje "wino" za 3 zl
      Menel na to: Dzis to lepsze i wskazuje reka na butelke za 3,50
      :-)
      • Gość: 100 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.nott.cable.ntl.com 18.06.08, 21:23
        sto
    • dorota_30 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 19.06.08, 13:58
      Dworzec Wschodni. Kiosk w hali dworcowej. Chcialam kupic bilety.
      Ustawiam sie w kolejce. Zamyslona. Ogladam wystawe. Juz prawie przy
      okienku. W oczy rzuca mi sie naklejona na wystawie kartka. Na
      kartce: BILETOW NIE MA I NIE WIEM GDZIE MOGA BYC. :))))
    • patik110 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 22.06.08, 21:43
      Ja akurat żadnej anegdoty z Żabką nie znam ale moja mama parę lat temu miała zabawną sytuację w sklepie należącym do Sieci 34. Kupowała puszkę z jedzeniem dla kota, nie pamiętam jakiej firmy (to zresztą nieważne). Mama chciała kupić puszkę o obojętnie jakim smaku byleby nie z rybą (nasza Kicia była dziwaczką i nie lubiła ryb). Gdy ekspedientka przyniosła mojej mamie puszkę z kocim żarciem, mama zwróciła jej uwagę: "Przecież prosiłam, żeby nie z rybą". Na to ekspedientka z oburzeniem: "Przecież to nie ryba, tylko tuńczyk". Historia autentyczna! Pozdrawiam.
      • najodleglejszy Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 22.06.08, 22:02
        U mnie w osiedlowym była kartka: "Kliencie! Wchodząc na sklep pamiętaj o
        zabraniu koszyka" ^^'
    • pijawka_lekarska Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 22.06.08, 22:15
      Wiejski sklepik wielobranżowy. Na półce stoi słoik z miodem, w słoiku z
      karteczka, na której odręcznie napisano MIÓD.

      Klient: Proszę pani, z czego ten miód? Z lipy czy z wielokwiatu?
      Ekspedientka: Z pszczoły!
    • Gość: ptysiunia Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.08, 10:10
      Kartka na drzwiach jednego z warszawskich sklepów "piesku poczekaj na zewnątrz
      na właściciela". Miało to miejsce 20 lat temu. Pamiętam, bo urzekło mnie. Było
      tak różne od mentorskiego "z psami wstęp wzbroniony".
      • ona-o-nim-o-sobie Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 25.06.08, 10:10
        odkąd minimalizują liczbę plastikowych torebek coraz częściej widzę taki obrazek:
        Pan X: a toreb nie ma?
        EXPEDIENTKA: nie ma. trzeba było zabrać ze sobą.
        Pan X: totalna głupota ..
        EXPEDIENTKA: a myślałam że faceci zawsze mają TORBE ze sobą.
        • kasiadw Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 25.06.08, 10:23
          Stalam w kolejcie w drogerii i chcialam kupic denaturat do mycia
          okien. Obok stal moj maz i glosno sie zastanawial, ktory kupic
          bezbarwny czy fioletowy. Z nami odzywa sie ktos : " Bierz pan bialy
          po kolorowym odbija sie goryczka "
          • sara_87 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 08.07.08, 18:46
            up :)
      • uccello Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 08.07.08, 21:07
        Gość portalu: ptysiunia napisał(a):

        > Kartka na drzwiach jednego z warszawskich sklepów "piesku poczekaj
        na zewnątrz
        > na właściciela". Miało to miejsce 20 lat temu. Pamiętam, bo
        urzekło mnie.

        No ale wiesz, to się mogło zdarzyć tylko w Warszawie , w lepszej
        dzielnicy, gdzie nawet psy umieją czytać.
        • Gość: raf Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.adsl.inetia.pl 10.07.08, 10:25
          kilka lat temu zatrzymałem sie przy sklepiku m małej wiosce gdzies w centralnej
          Polsce.Był upał i chciałem kupic wode mineralna. Wchodze a sklepik ten ruinka,
          cos jakby przybudowka jakiegos garazu i malo tam artykułow ale nie to wazne.
          Przede mna stoi dwoch chłopcow na oko ze 16 lat i mowia 2 sztuki prosimy.
          Ekspedientka 40 groszy,czy cos w tym rodaju. Ja patrze a ona daje im dwa
          papierosy z takiej miseczki gzie luzem porozkładane były papieroski.Nigdy wiecej
          sie z czyms takim nie spotkałem. Czy ktos moze widział cigaretty na sztuki?
          • Gość: xxx Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.08, 11:09
            No jasne, w każdym mieście znajdziesz sklep, gdzie sprzedają na sztuki. Sama
            kupowałam, jak rzucałam palenie :) A małolaty bez kasy doskonale znają takie
            miejsca.
    • Gość: florek Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: 88.82.148.* 21.07.08, 12:56
      Tyle lat prowadzi pani sklep i jeszcze nigdy nie dostała mandatu,
      więc dla zasady muszę go wypisać - usłyszała Danuta Kędziora,
      właścicielka sklepu spożywczego na warszawskim Mokotowie podczas
      kontroli przez sanepid. Pani Danuta ma w sklepie stoisko z
      alkoholem. Nie dość, że na początku działalności musiała co roku
      starać się o odnowienie koncesji osobno na piwo, osobno na wino i
      osobno na napoje wysokoprocentowe, to jeszcze każde z nich musiało
      być opatrzone stosownym stemplem z kontroli sanepidu - płatnym
      oczywiście.
      • Gość: Snow Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.pgd.pl 22.07.08, 08:49
        Scena z osidlowego Tesco :)
        Robię sobie zakupy i słyszę jak facet robi awanture " Proszę mi to
        zawołać kierownika! Szefa ! Kogolwiek ku**a mać ! etc..." podchodzi
        jakiś szef pyta oco Panu chodzi ,czemu tak krzyczy a facet " Do
        hu*a!macie tu taki burdel a ja chciałem kupić tylko zupę ogórkową !
        Tylko ogórkową rozumiesz człowieku!?I pytam się tych(pokazuje palcem
        chyba z 5 pracownic) każdej po kolei a każda suk* mówi że niewie i
        szukam do h*ja od pół godziny tylko zupy ogórkowej! "już taki
        zrezygnowany :)Ale Pan kierownik spokojnie poszedł z nim do półek i
        szukał, ale czy znalazł to już niewiem.. :)
        • katarynka111 Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 22.07.08, 11:48
          Matko boska,jak przeczytalam ten wątek to pomyslałam,ze sceny ze
          sklepów osiedlowych kojarzą wam się WYŁĄCZNIE z menelami.Czy wy w
          sklepach spotykacie samych lumpów?Ja miałam taką przygode,ze starsza
          pani poprosiła mnie o siegniecie jej z wyższej półki kartonu z
          płatkami.Nie było mi wygodnie i jak ściągałam karton,to spadł i
          płatki sie wysypały.Zaraz przybiegła sprzątaczka i zaczeła mi
          uświadamiac jaki głod panuje w Afryce.Miałam szczeście że nie
          musiałam za te płatki zapłacić.
          Napiszcie coś mniej drastycznego niż przygody z lumpami.Wystarczy
          ich na ulicach kiedy tylko wyjdzie sie z domu.
          Pozdrawiam
          Katka
          • weronkaka Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 22.07.08, 14:41
            to tym razem będzie z baru:
            wchodzę do baru z moją znajomą, po drodze jak zwykle się zastanawiałam co chcę
            kupić.
            Migi- chce kawę dużą białą.
            podchodzę do lady i mówię do kobiety:
            (ja) Kawa duża biała RAZ

            i po chwili:
            (ja) i jeszcze raz to samo.

            kobieta: to ile będzie kaw? czarne czy białe?
            • jasmina_tdi Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 23.07.08, 15:14
              Znajomy ostatnio opowiadał (nie wiem wiec, czy to fikcja literacka,
              czy real, ale przednie):

              Do sklepu wchodzi elegancko ubrany mężczyzna. Podchodzi do lady i
              prosi o wino. Nie wie jednak jakie:
              - Facet - Czy mogłaby mi pani doradzić.
              - Ekspedientka - Ja tam wina nie piję.
              - Facet - w takim razie może proszę podać to, które sprzedaje się
              najlepiej.
              - Ekspednietka - WYCIĄGA SPOD LADY ŻURA czy tam inną wisienkę :)
              • Gość: nyame Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 19:33
                'poprosze kubusia z rogami'
                ekspedientka podaje piwo-zubra:)
    • karolinqua Re: Sceny z życia sklepu osiedlowego typu Żabka 25.07.08, 19:57
      Właściwie to powinno trafić na forum o mądrościach menelskich, ale tak mi się spodobało, że i tu napiszę, a z resztą ze znalezieniem tamtego forum mam problem. Mniejsza o to


      Idę sobie dzisiaj z moim Chłopakiem i przechodzimy obok sklepu Żabka przy Kleczkowskiej we Wrocławiu. Klimat nie z tej ziemi! Pijaczków mie jak na lekarstwo, a wręcz przeciwnie. W sąsiedztwie szpital psychiatryczny i więzieni...
      W każdym razie usłyszeliśmy bardzo krótki aczkolwiek treściwy dialog. Z góry przepraszam za wulgaryzmy, ale jeśli je ominę nie uad mi się w pełni oddać sensu wypowiedzi, ani podkreślić języka, którmy sie panowie posługiwali.
      Oto on:
      - Chyba cie jebło!
      - Nie to ciebie pie..o.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka