Gość: Rydzo IP: 193.59.95.* 08.10.03, 16:23 Pomyślałemże może to ciekawa sprawa. Kiedy i w jakich okolicznościach spaliliście największego buraka, było Wam wstyd na maxa? Zarzućcie kilka opisów. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: verte Re: Spaliłem największego buraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.03, 18:41 Gość portalu: Rydzo napisał(a): > Pomyślałemże może to ciekawa sprawa. Kiedy i w jakich okolicznościach > spaliliście największego buraka, było Wam wstyd na maxa? Zarzućcie kilka > opisów. Dobrym zwyczajem zaczyna autor wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rydzo Re: Spaliłem największego buraka IP: 193.59.95.* 09.10.03, 09:40 Masz racje - ja spaliłem największego buraka jak miałem z 10 lat (początki lat 90-tych). Podwędziłem ze sklepu osiedlowego gumę TURBO i widział to właściciel tego sklepiku, przyłapał mnie a jako że znał moich rodziców bo osiedle nieduże raczył ich o tym poinformować - o boże jaki wstyd............. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Re: Spaliłem największego buraka 09.10.03, 10:30 To teraz ja :-) Nie wiem, czy był największy, bo to jest tak, że im człowiek młodszy, tym bardziej się przejmuje. Ale ten pamiętam wyjątkowo dobrze - kompromitacja na maksa!!! Otóż stałam w długiej kolejce do kasy w TESCO. Nienawidzę takiego bezproduktywnego stania. Strasznie sie wtedy irytuję. Na domiar złego kasjerka była wyjątkowo niezdarna, nie wiem, może miała gorszy dzień, ale tempo pracy na oko miała dwa razy wolniejsze od innych. No i w pewnym momencie, zeźlona do ostateczności, chciałam uczynić komentarz do jej pracy. Niestety poplątał mi się język i wypaliłam na cały głos: - TA PANI SIĘ RUCHA JAK MUSZA W SMOLE! Teraz, jak to wspominam, nie mogę powstrzymać śmiechu, ale wtedy myślałam, że się pod ziemię zapadnę. Odpowiedz Link Zgłoś
peteen Re: Spaliłem największego buraka 09.10.03, 11:49 podjeżdżam do skrzyżowania, patrzę, zółte światło, czekam na strzałkę do prawoskrętu, facet z tyłu trąbi, nie reaguję, facet z tyłu trąbi, mam go gdzieś, znowu trąbi, wysiadam, podchodzę do jego auta i drę na gościa ryja, żeby nie trąbił jak trębacz, bo wreszcie ja go trąbnę, on patrzy na mnie jak na psychola i mówi: przecież światła są zepsute, odwracam się, żółte pulsuje cały czas... Odpowiedz Link Zgłoś
klara_klara Re: Spaliłem największego buraka 09.10.03, 19:12 The_dzidka -poplakalam sie:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: Spaliłem największego buraka 09.10.03, 19:24 Dobre!!! Obśmiałam się jak norka:)U mnie na studiach na egzaminie z konstrukcji było-Walety i Zady aluminium-tak mi się jakoś myliło na szczęście nie na egzaminie tylko przed:) A moja historia spalenia buraka jest następująca:kiedyś tato próbował nauczyć mnie jeździć na nartach wodnych.No ale trzeba było się jakoś zabezpieczyć przed ew.utonięciem w jeziorze,więc założono mi na pas napompowaną dętkę(to było dawno i wtedy kapok był rarytasem)i jeszcze ważny szczegół-kostium miałam dwuczęściowy z czystej bawełny taki mało elastyczny i dość rozciągliwy w wodzie.No i stoję sobie na pomoście we właściwej-wydawało mi się pozycji- czekając aż ojciec ruszy motorówką,a tu jak nie szarpnie!Oczywiście jechałam na szczupaka,narty spadły i co gorsza zsunął się kostium!Majtki i dętka na kolana a stanik na biodra!Jako że nie bardzo mogłam się ruszyć-zablokowane nogi-to zaczęłam się po prostu topić.Ale nie to było najgorsze.Nie zauważyłam że ten kostium sobie zjechał i jak zaczęli mnie wyciągać to się wszystko wydało-wszyscy na brzegu mieli ubaw po pachy i striptease za darmo a ja wstydziłam się wyjść z namiotu przez parę następnych dni.Straszne!A na nartach wodnych już nigdy nie nauczyłam się jeździć. POZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: az Re: Spaliłem największego buraka IP: *.co.uk 10.10.03, 11:51 To bylo w szkole.Dawno. Czekamy z kolega na przystanku na autobus do domu. Autobus bedzie z 10 min wiec ide do pobliskiego sklepu cos zobeczyc. Kolega zostaje. Gdy wracam kolega stoi czerwony jak burak jakies 10m od przystanku. Pytak co sie stalo? A on, ze jak poszedlem nagle w zatoczce dla autobusow zatrzymal sie samochod osobowy a nieznajomy kierowca otworzyl drzwi i radosnie wykrzyknal "wsiadaj to cie podwioze!" na co kolega zdumiony "ale ja czekam na kolege a on poszedl do sklepu!" a ten gosc z samochodu "nie do ciebie mowie tylko to tej Pani obok!" - podobno caly przystanek buchnal niezlyl smiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fred Re: Spaliłem największego buraka IP: *.wodgik.katowice.pl 10.10.03, 12:38 Dziuniu, jeśli mogę zapytać, ile miałaś wtedy lat? Bo jeśli byłaś dzieckiem, to chyba pół biedy... Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Spaliłem największego buraka IP: 194.29.176.* 10.10.03, 15:12 opowieść kumpla po powrocie z kolonii - jakieś 10 lat temu - "Mieliśmy pielęgniarkę paskudną i siedząc kiedyś z jednym kumplem zacząłem komentować jej wygląd: że brudna, zarośnięta itd... a kumpel na to: zamknij sie to moja matka!" ten to dopiero zaliczył wtopę... pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: art Re: Spaliłem największego buraka IP: 195.116.48.* 10.10.03, 15:44 az - doskonałe! Dawno temu byłem w kościele (a tego dnia miałem problemy z żołądkiem). Cisza, skupienie, klęczę z kolegami, a tu jeden szepcze mi do ucha: -Kupujesz komplecik? -Jaki? -Majteczki i berecik! Zdołałem zdusić śmiech, ale gazów już nie i wystrzeliłem przeraźliwego bąka na pół kościoła. W pierwszej sekundzie spaliłem cegłę, ale w drugiej pędem wybiegłem z kościoła. Odpowiedz Link Zgłoś
mag26nov Re: Spaliłem największego buraka 10.10.03, 17:38 art-O MÓJ BOŻE!!! ;))) to bylo prawie 10 lat temu.siedzialam w domu i czekalam,az wroca rodzice.uslyszałam odglos włączanego alarmu samochoowego (wtedy jeszcze nie wszyscy mieli takie alarmy),wiec pomyslalam,ze to moj tata wrócił.patrze przez wizje i widze,ze ktos idzie i niesie jakies czarne pudlo.domyśliłam się,ze padre wziął z auta akumulator do ładowania.czekam patrzac dalej przez ten wizjer.tata podchodzil pod drzwi,wtedy ja je ptwieram i wrzeszcze na całą klatkę schodową:SURPISE!!!(czyt. suprajz!!!!!) i widzę bardzo zdziwioną twarz.... sąsiada z góry a nie taty.w przypływie zażenowania trzasnęłam drzwiami wydobywając z siebie przedtem inteligentne:'yyyyYyy'.cóż...usprawiedliwia mnie to,że było już ponuro,a sąsiad nie zapalił światła na klatce,wiec mogłam go pomylić.nie wiem co mnie podkusiło by się tak wydzierać.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jolly Roger teraz ja;-) IP: 157.25.156.* 16.11.03, 14:19 ja mialam podobna sytuacje. Moja mama regularnie o tej samej godzinie wracala z pracy. Kobitke slychac z daleka bo nosi wylacznie butki na obcasie. Ja nie patrzac nawet przez wizjer otworzylam drzwi i dawaj wielkie heeeeeeeeelooooooooo. Powitalam radosnie sasiadeczke;-) Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia Re: Spaliłem największego buraka 10.10.03, 19:24 Miałam 13 lat.I niestety nie byłam już dzieckiem-wszystko było na swoim miejscu także było na co patrzeć;) POZDR Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jessi Re: Spaliłem największego buraka IP: *.chello.pl 10.10.03, 19:39 Kiedyś w sklepie zapytałm sprzedawczynię: " A nie ma Pani beżowych RAJSTOPÓW?" Dopiero po wyjściu ze sklepu uświadomiłam sobie, co i JAK powiedziałam! Ekspedientka nie poprawiła mnie, więc buraka spaliłam na szczęście w samotności na ulicy.Ale co sobie pomyślała...? Odpowiedz Link Zgłoś
l33 Re: Spaliłem największego buraka 10.10.03, 17:51 Na studiach, jakies dlugie nudne laboratorium. Podeszlam od tylu do kolegi, przylozylam palec do plecow i rzucilam 'Poddaj sie!'. Tyle tylko, ze jak sie odwrocil to sie okazalo, ze to nie kumpel tylko wykladowca. Mieli podobne swetry. Ale zebyscie widzieli jego mine:-)))))))))) Teraz to moge sie posmiac ale wtedy... Pozd. L Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aja Re: Spaliłem największego buraka IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 21:33 Mialam zszyty palec,poszlam wiec do sciagniecia szwow.Weszlam do gabinetu,taki podwojny byl, z sala zabiegowa.Usiadlam w tej zabiegowce, a lekarz z drugiej sali krzyczy do mnie:Skad te szwy ? To odpowiadam: Jak to skad, z pogotowia. Dopiero jak lekarz zaczal zanosic sie smiechem zrozumialam ze jemu chodzilo o to skad ma mi je zdjac....Poczulam sie jak prawdziwa blondynka:}}} Odpowiedz Link Zgłoś
magda_s4 Oj, to było... 12.10.03, 03:16 W szkole średniej na muzyce słuchaliśmy jakiejś średniowiecznej pieśni. Zapytany o tytuł, nauczyciel odpowiedział: "Qui toris" [kłitoris]. Ja, siedząca w dalekiej ławce, z oburzeniem zawołałam: "Clitoris?! Ale to po łacinie znaczy łechtaczka!" Za późno było na ugryzienie się w język... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kicia hmmm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 14:54 siedzimy z przyjaciolmi w pieknej i ekskluzywnej restauracji, wszyscy ladni ubrani, obrusy, kelner w pas itp. moj chlopak w trakcie ( w zasadzie juz po) tej wykwintej kolacji mowi mi na ucho - ide do toalety, cos mnie brzuszek boli..i poszedl, a my siedzimy, rozmawiamy, sluchamy delikatnej muzyczki typu klasycznej. w pewnej chwili kolezanka pyta - A gdzie ten Maciek???tak dlugo go nie ma.. muzyczka akurat sie skonczyla i zapadla ..wiecie - taka chwila gdzie slychac jak mucha lata a ja glosno i donosnie - DO KLOPA POSZEDL, BO KUPE MU SIE ZACHCIALO! ojjjjjj Odpowiedz Link Zgłoś
bumtarara Re: hmmm 13.10.03, 16:54 lata 80-te hotel Kasprowy - przez parę godzin paradowałem w spodniach rosprutych na d.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rrom Re: hmmm IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 18:09 Wtrącę swoje trzy grosze. Po łacinie 'qui' czyta się 'kwi'. Pan od muzyki był trochę niezorientowany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ethlinn Re: Spaliłem największego buraka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 19:06 Nie mi się to przytrafiło, ale co tam. Moja koleżanka Ania wybrała się pewnego razu do internisty. Zaznaczam, ze poszła do niego pierwszy raz. Ten przywitał ją radosnym "a jak pani narządy rodne?" Pomylił ją z jakąś inną pacjentką... jemu też było głupio;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
mm888 Re: Spaliłem największego buraka 14.10.03, 12:32 A propos koleżanek i lekarzy : moja kumpela wybrała się kiedyś do doktorka,żeby poskarżyć się na lekarstwa, które ten jej przepisał. Powiedziała,że strasznie ją od nich boli wątroba.Żeby spotęgować wrażenie,popatrzyła w miejsce,gdzie mniej więcej feralny narząd powinien się znajdować i skrzywiła się z bólem. Lekarz pokiwał głową i powiedział "Tak, ja rozumiem, tylko wątroba jest po drugiej stronie". Moja historia pt."Burak" wyglądała mniej więcej tak : na stacji benzynowej zapytałam o toaletę, otrzymałam odpowiedź, gdzie jest, ale chciałam dopytać,czy coś płacę.Sprzedawca powiedział,że tam jest taka maszynka,gdzie wrzuca się 50gr i drzwi się otwierają.Spojrzałam na moje 2zł i wystrzeliłam:"a ta maszynka wydaje pieniądze?".Sprzedawca popatrzył na mnie jak na przygłupa i tak go zatkało,że nie mógł wydusić z siebie słowa.Wtedy palnęłam coś w rodzaju "acha,ona nie jest z TYCH maszynek".Po czym szybko wyszłam. Jeszcze jedno:pierwsza wizyta u dziadka mojego chłopaka.Dziadek patrzył na mnie przez dłuższy czas jakoś nieufnie,aż wreszcie nie wytrzymał i palnął : a Magda to ostatnio była blondynką?Oczywiście nigdy nie miałam jasnych włosów, a dziadek pomylił mnie z moją "poprzedniczką".To była PIĘKNA gafa. Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz.sanitariusz Re: Spaliłem największego buraka 21.10.03, 21:23 Byłem małym chłopcem. Matka zabrała mnie do lasu w celu zbioru jagód. Dojazd do lasu był pociagiem. Podczas zbioru zachciało mi się kupkę więc rozpiąłem szeleczki swoich spodni-ogrodniczek ściągając je również i przycupnąłem. Po zrobieniu "tego" spodenki ubrałem z powrotem zapinając szeleczki. W drodze powrotnej mamuśka zauważyła że od kogoś strasznie śmierdzi. Okazało się że nosicielem zapachu byłem ja ponieważ kupkę zrobiłem sobie na szeleczki i wraz ze spodniami przkleiłem na plecy. To był burak :((((( Odpowiedz Link Zgłoś
myshen82 Re: Spaliłem największego buraka 24.10.03, 23:41 rotfl!!!!! swietne:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mag Re: Spaliłem największego buraka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.10.03, 23:00 Moja koleżanka ma w zwyaczju posługiwać się swoistym językiem - coś na kształt nowomowy ;) Bardzo często mówi "bez sexu" w miejsce "bez sensu". Którejś rozrywkowej nocy, niedobawiona ale zmuszona przez padnięte towarzystwo na powrót do domu z imprezy wypaliła (stojąc na rynku, w tłumie innych imprezowiczów): "bez sexuuuu do domuuuu....?" :D Muszę tu dodać, że miała wiele propozycji pt "ja Ci pomogę!!" od ochoczych i podchmielonych Panów ale ona jakoś dziwnie poczerwieniała i pomknęła do domciu :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BRy Re: Spaliłem największego buraka IP: gateway:* / 192.168.32.* 24.10.03, 13:08 Autentyk, ale na szczęście nie mój: Było to we wczesnych latach osiemdziesiątych. Dwóch moich starszych kolegów uczestniczyło w bardzo ważnej rozmowie handlowej, która ze względu na swoją poufność, a także potrzebę docenienia i oczarowania kontrahenta, toczyła się w apartamencie jednego z wówczas najlepszych hoteli w mieście wojewódzkim. W pewnej chwili jeden z kolegów zapragnął skorzystać z toalety. Po kilku minutach wyszedł z bardzo niewyraźną miną, mokry od stóp po czubek głowy i tłumaczy, że "chyba coś się popsuło ze spuszczaniem wody". Okazało się, że nieświadom, że istnieją takie urządzenia, nasikał do bidetu i próbował spuścić wodę. Oczywiście cały podniosły nastrój szlag trafił ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xtd Re: Spaliłem największego buraka IP: 62.233.185.* 24.10.03, 13:25 Najwieksze buraki www.outwar.com/page.php?x=1539604 Odpowiedz Link Zgłoś
dziuunia SPAM!!! 24.10.03, 22:42 Gość portalu: xtd napisał(a): > Najwieksze buraki www.outwar.com/page.php?x=1539604 Odpowiedz Link Zgłoś
ignatz Re: SPAM!!! 25.10.03, 06:26 właśnie, co tam jest? bo ten bałwan puszcza to wszędzie i stwierdziłem że nie będę tam właził za Chiny. Ale skoro byłaś to opowiedz, błagam! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur Jak bylem w japoni... IP: 128.187.28.* 24.10.03, 20:52 Jak bylem w japoni poszedlem do dentysty. Juz w poczekalni jedna pielegniarka puscila mi dwa razy oko. W chodze na sale a tam z 10 foteli dentystycznych, pelno lekarzy, klientow i pielegniarek sie kreci. Gosciu kaze mi zdjac buty, siadac na fotelu, jak zauwazyl ze mam czesciowa proteze to kazal mi ja wyjac i pierdolnal ja do plastkiowego kubeczka z woda choc nie bylo to konieczne. Musze dodac ze siedzialem zaraz przy wejsciu, tak ze kazdy mogl to zobaczc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariusz.sanitarius Re: Spaliłem największego buraka IP: *.telan.pl 16.11.03, 13:45 Jeszcze jeden buraczek. Poznałem dużo młodszą od siebie dziewczynę. Poszliśmy na randkę-spacer do lasku gdzie była tzw. "ścieżka zdrowia". Idąc zobaczyłem drążek do podciągania. Chcąc zaimponować dziewczynie wskoczyłem i zacząłem się podciągać. Ciało zrobiło mi psikusa podczas wysiłku związanego z unoszeniem ciała na rękach. Po prostu puściłem głośnego bąka. Efekt odwrotny. Cóż za kompromitacja. Spaliłem oczywiście buraka. :)))) Odpowiedz Link Zgłoś