Gość: majka_77 Re: Lost in translation? IP: *.chello.pl 25.05.09, 12:09 mój ulubiony kwiatek wszech czasów mającego już całe łąki wydawnictwa Albatros: facet stoi na peronie metra czy innej kolejki podmiejskiej w NY i przygląda się twarzom ludzi, które po 9 listopada mają już inny wyraz... dla wyjaśnienia, amerykański system zapisywania dat jest odwrotny od polskiego, czyli w oryginale było 9/11. co się stało w NY 11 września przypominać chyba nie muszę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gk Re: Lost in translation? IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.05.09, 21:24 Z filmu "Gwiezdny pył". Tristan użył magicznej świecy, żeby przenieść się do swojej matki i zastanawia się dlaczego wylądował w jakimś kraterze: Orginał: "I was. I was thinking of my... But then Victoria and the star just popped into..." Tłumaczenie: "Myślałem o mojej mamie... I wtedy Victoria przyszła mi na..." Prawidłowe tłumaczenie: "Myślałem o mojej mamie... I wtedy Victoria i gwiazda przyszły mi na..." W tłumaczeniu brakuje jednego słowa, ale dzięki temu ten fragment nie ma sensu. Tristan znalazł się w kraterze WŁAŚNIE DLATEGO, że pomyślał o gwieździe. W polskiej wersji nie wiadomo, dlaczego się tam znalazł. Z "Powrotu króla". Gandalf opowiada Pippinowi o władcy upiorów: Orginał: "The one they say no living man can kill." Tłumaczenie: "Tego, który nie może zginąć z ręki żyjącego człowieka." Prawidłowe tłumaczenie: "Tego, który nie może zginąć z ręki żyjącego męża." Tutaj też nie ma to sensu, bo władca upiorów jest później zabity przez Eowinę (kobietę). W polskiej wersji wychodzi na to, że Tolkien nie uznaje kobiety za człowieka. Przykład z gry komputerowej "Heroes of Might and Magic 3". W jednej z pierwszych wersji przetłumaczono nazwę stworzenia Thunderbird (Ptak gromu) jako "Ognisty ptak". Bynajmniej nie miał on nic wspólnego z ogniem, za to z piorunami już tak. Później, w jednym z dodatków pojawił się nowy stwór: Firebird (Ognisty ptak). Ops... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 25.05.09, 21:48 > Przykład z gry komputerowej O, "tłumaczenia" z gier komputerowych to temat na cały osobny wątek! Do dzisiaj dostajemy w rodzinie głupawki na wspomnienie "Murszejących kocich naramienników" z Sacred i tym podobnych słodkich absurdzików. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 26.05.09, 23:09 > Do dzisiaj > dostajemy w rodzinie głupawki na wspomnienie "Murszejących kocich > naramienników" > z Sacred i tym podobnych słodkich absurdzików. :) Taak, nazwy przedmiotow z hack'n'slashow typu Diablo 2 i Sacred to czysty miod! Tlumacze chyba zarzucili jakiegos auto-tlumacza, ktory machnal ta dlugaasna liste za jednym rzutem i takie kwiatki nawychodzily :) A z innej beczki, mimo moich wczesniejszych deklaracji (vide moj post o tlumaczeniach tytulow filmow gdzies tam powyzej) chcialbym ponarzekac na tlumaczenie tytulu horroru, ktory obecnie graja w kinach. Chodzi mi o "30 days of night". Dlaczego, ach dlaczego przetlumaczyli to jako "30 dni mroku"?? Czy tytul "30 dni nocy" brzmi zle? Lepiej chyba oddaje o co tam chodzi (czyli trwajaca 30 dni noc w terenie podbiegunowym), no i wczesniej w Polsce wyszedl komiks, na podstawie ktorego jest to film i mial on wlasnie tytul "30 dni nocy", wiec przeinaczajac tytul dodatkowo dystrybutor ryzykuje, ze fan komiksu moze nie skojarzyc, ze to film o tym samym. Dziwne bardzo. Zazwyczaj jak wchodzi film na podstawie np. ksiazki juz wczesniej u nas wydanej, to zachowuja ten sam tytul, wlasnie dla fanow slowa pisanego, zeby ich zachecic. A tu taka wtopa. Odpowiedz Link Zgłoś
furtive_kitten Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:14 > Przykład z gry komputerowej W grze "Torment": "Zaglądasz przez okno (opuszczonego domu) i widzisz gnijącą fasolę" Kto zgadnie, Co Tłumacz Miał na Myśli? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: osolemio Re: Lost in translation? IP: 89.108.211.* 26.05.09, 22:59 "Casino Royale" na HBO (nie wiem jak było w tłumaczeniu TVP1) Bond oświadcza (listownie; widzimy tekst na monitorze laptopa), że rezygnuje ze służby. List oczywiście bardzo formalny, na końcu "Yours sincerely" czy coś w ten deseń. W tłumaczeniu: POZDRAWIAM, James Bond. zasłyszane: Tłumaczenie "internetowe" filmu "Bracie, gdzie jesteś?". Policja szuka zbiegłych więźniów. Film: "Where they're heading?", tłumaczenie: "Gdzie są ich głowy?". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: avenida Re: Lost in translation? IP: *.centertel.pl 27.05.09, 21:27 Pamiętam odcinek 'oryginalnej' niani; pan Sheffield leży w szpitalu, Fran Fine wchodzi do jego pokoju i zasłaniając oczy pyta: 'Mr. Sheffield, are you decent?'. A z off-u dobiega głos lektora: 'Panie Sheffield, czy jest pan przyzwoitym człowiekiem?' :):):): Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.05.09, 21:35 Oj tak, to nieszczęsne "decent" jest nieodmiennie źle tłumaczone. Na palcach jednej ręki można policzyć tłumaczy, którzy potrafią to dobrze oddać po polsku. Podobny babol spotkałam kiedyś w tłumaczeniu Agathy Christie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hottee Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.09, 08:30 Tak samo było w starym tłumaczeniu Alicji w Krainie Czarów. Na samym poczatku książki- biegnie Królik w stroju wizytowym mamrocząc Oh my dear etc., co przetłumaczono jako Oj moi mili bo się spóźnię:)) Takich kwiatków było tam więcej, np.siedzenie nad brzegiem rzeki (river bank) było tłumaczone jako siedzenie na ławce nad rzeką:) Trochę mi żal, bo wychowałam się na tym tej wersji Alicji i do dziś pamiętam całe frazy. Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 28.05.09, 16:32 Nie zgodze sie z Toba, Slomczynski na pewno wiedzial, co robi - "och, mili moi" spotykam czasem w starszych ksiazkach wlasnie jako westchnienie (niewykluczone, ze bedace kalka z angielskiego, ale zaaklimatyzowane w polskim). Cos jak "panie dzieju" i inne takie, ktore stracily pierwotny sens. Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 28.05.09, 21:39 o! od razu złapałam egzemplarz "Alicji" w tłumaczeniu Słomczyńskiego, bo aż mi się wierzyć nie chciało w "river bank" jako ławka nad rzeką. no i proszę bardzo, pierwsze zdanie brzmi "Alicja siedziała na brzegu obok siostry i była już bardzo znużona tym, że zupełnie nie ma co robić (...)". nie ma ławki. i w końcówce książki również nie ma nic o ławce. Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 28.05.09, 21:53 Oczywiscie, ze tego nie ma. Chyba, ze Hottee miala na mysli jakies inne tlumaczenie Alicji, np Baranczaka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 28.05.09, 22:11 może :))) ale "Moi mili" to tłumaczenie Słomczyńskiego, więc "ławka nad rzeką" teoretycznie powinna też tam być. a swoją ścieżką w ławkę nad rzeką u Barańczaka też nie wierzę. miałam jeszcze kiedyś Alicję przetłumaczoną przez Stillera, ale wcięło mi ją gdzieś... może tam? Odpowiedz Link Zgłoś
hottee Re: Lost in translation? 31.05.09, 17:36 Dzieckiem w kolebce bedąc miałam dwa wydania tej książki. Jedno jakies przedpotopowe, drugie raczej póżniejsze - mniej zniszczone, stąd wniosek o takiej chronologii (oba komuś pożyczono i nie wróciły).Może mi się nakładają obie wersje. Kto tłumaczył - dalibóg nie wiem,dopiero uczyłam się czytać. W dodatku jedna z tych książek miała błąd w postaci niezadrukowanego arkusza. "Oj moi mili" wbiło mi się w pamięc razem z sąsiadującą ilustracją (Królika w rękawiczkach z zegarkiem z dewizką) - i to było najprawdopodobniej to nowsze wydanie. Ale głowy nie dam:) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 05.06.09, 20:28 Królik patrzący na zegarek z dewizką może nie być rozstrzygający :))) w moim wydaniu (Czytelnik, 1972, Warszawa, tłum. Słomczyński) jest właśnie taki królik, ale wydawnictwo podało informację, że w książce są ilustracje Johna Tenniela, według pierwszego wydania angielskiego. a takie stylowe ilustracje mogło wykorzystać również inne wydawnictwo (to od ławki nad rzeką) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
klapounio Re: Lost in translation? 06.06.09, 11:26 Ławka jest w tłumaczeniu Antoniego Marianowicza, chyba z 1955 roku (?). Mniej więcej tak: "Alicja miała już dość siedzenia na ławce obok siostry...". I tamże wcale nie "och mili moi", tylko "o rety, o rety, na pewno się spóźnię". :) I ilustracje chyba właśnie Tenniela były, ale czy na pewno? Piękne to były czasy z Alicją... Piękne książeczki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jk Re: Lost in translation? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.06.09, 14:06 w "Chirurgach" "Dr Stevens must be patient and think about therapy" Tłumaczenie: "Dr Stevens musi być pacjentem i zastanowić się nad terapią" Odpowiedz Link Zgłoś
gorillon Re: Lost in translation? 08.06.09, 19:47 > "Dr Stevens must be patient and think about therapy" > Tłumaczenie: > "Dr Stevens musi być pacjentem i zastanowić się nad terapią" O ja cie... :D To mi przypomniało coś jeszcze. Niemy film z Chaplinem. Charlie siedzi w wiezieniu. Pojawia się "plansza" z napisem "A minister is visiting Charlie" (czy jakoś tak). Polski lektor czyta "Minister odwiedza Czarliego". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jk Re: Lost in translation? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 06.06.09, 14:07 w "Chirurgach" "I thought I was right not to interfere...." Tłumaczenie: "Uważam, że miałem prawo nie wtrącać się...." Odpowiedz Link Zgłoś
gorillon Re: Lost in translation? 28.05.09, 09:24 O jejusiu... Rzecywiscie, taki kwiatek zdradza, ze przeklad byl zrobiony przez pana Czeska / pania Ele - osobe powiazana wiezami towarzysko-pokrewnymi ze zlecajacym prace, majaca ogolne jeno pojecie o jezyku obcych, a nie profesjonalnego tlumacza. "Zeppelini nagrywali po kilka wersji utworu, by ewentualnie najlepsza umiescic na plycie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jk Re: Lost in translation? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 28.05.09, 07:17 oświćcie mnie, jak to z tym "decent" powinno być przetłumaczone? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 28.05.09, 14:03 Gość portalu: jk napisał(a): > oświćcie mnie, jak to z tym "decent" powinno być przetłumaczone? Nie jesteś aby przypadkiem goły? :) A najlepiej Odpowiedz Link Zgłoś
furtive_kitten Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:10 > "Where they're heading?", tłumaczenie: "Gdzie są ich głowy?". Powinno być "Gdzie są ich nagłówki?", oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D'yer Maker Re: Lost in translation? IP: *.zabrze.net.pl 27.06.09, 18:48 furtive_kitten napisała: > > "Where they're heading?", tłumaczenie: "Gdzie są ich głowy?". > > Powinno być "Gdzie są ich nagłówki?", oczywiście. Rozumiem, że z tymi nagłówkami to sobie jakieś jaja robisz?Bo zdanie "Where they're heading?" oznacza "Dokąd oni zmierzają?" Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.06.09, 19:26 Gość portalu: D'yer Maker napisał(a): > Rozumiem, że z tymi nagłówkami to sobie jakieś jaja robisz?Bo zdanie "Where the > y're heading?" oznacza "Dokąd oni zmierzają?" O jezusiku na patyku... Ty tak na serio? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D'yer Maker Re: Lost in translation? IP: *.zabrze.net.pl 27.06.09, 19:32 Tym razem jak najbardziej. "to head » zmierzać; kierować się (w jakimś kierunku, w stronę czegoś)". No chyba, że furtive kitten miała na myśli jakieś głębsze przesłanie, a ja nie załapałem. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.06.09, 21:24 Gość portalu: D'yer Maker napisał(a): > Tym razem jak najbardziej. "to head » zmierzać; kierować się (w jakimś kie > runku, w stronę czegoś)". No chyba, że furtive kitten miała na myśli jakieś głę > bsze przesłanie, a ja nie załapałem. Kiciek, przeczytaj nazwę forum... i jeszcze raz, na głos. A potem się uśmiechnij. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D'yer Maker Re: Lost in translation? IP: *.zabrze.net.pl 27.06.09, 21:40 Kicia, przeczytałem nieraz i zawsze się uśmiecham - :)))))))))))). Dlatego w pierwszym poście napisałem, że z tymi nagłówkami to jakieś jaja. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.06.09, 22:08 Gość portalu: D'yer Maker napisał(a): > Kicia, przeczytałem nieraz i zawsze się uśmiecham - :)))))))))))) To się nam fajnie i kiciowo zrobiło... :D Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.05.09, 21:37 I jeszcze klasyczny przykład tłumaczenia totalnie gubiącego sens oryginału: W powieści Pratchetta dla dzieci występuje jedna wiedźma w dwóch osobach, nazywana z tego powodu przez niektórych "sandwitch". Tłumaczka przekłada to na... piaskową wiedźmę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: avenida Re: Lost in translation? IP: *.centertel.pl 27.05.09, 21:56 teraz coś z drugiej strony... jeszcze w liceum czy na studiach zabawialiśmy się wymyślaniem dziwolągów językowych; niewiele pamiętam ale jedno wbiło mi się w pamięć: exaggerować kwiatki... Odpowiedz Link Zgłoś
furtive_kitten Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:34 > jeszcze w liceum czy na studiach zabawialiśmy się wymyślaniem dziwolągów > językowych Przypomniało mi się (z anglistyki) "Oh my rosemary, please develop" :) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 27.05.09, 22:31 przed chwilą w Housie na AXNie usłyszałam, że w krwi sześciolatki jest za dużo "sex hormon" co przetłumaczono jako "hormon seksu". hmmm... rzecz dotyczyła tego, że sześciolatka przechodziła już menstruację, a nie, że kogoś molestuje. tłumacz chyba nadinterpretował tekst :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 28.05.09, 23:12 Przykladzik a propos ugladzania przeklenstw w polskim tlumaczeniu amerykanskich filmow. Przed chwila w "Epidemii": Dustin Hoffman mowi do Donalda Sutherlanda (ktory gral generala): "With all due respect, general, fuck you!" a na to lektor: "Z calym naleznym szacunkiem, kij ci w oko!" Ja bym powiedzial, ze w oryginale chodzilo raczej nie o kij i zdecydowanie nie w oko, ale coz ;D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miaumiau Re: Lost in translation? IP: *.29.71-86.rev.gaoland.net 06.06.09, 22:59 Przekład Pratchetta w ogole jest dosc kulawy, a szkoda... Nie mam książek pod ręką więc nie zacytuję przykładów, ale od dosłownie tłumaczonych idiomów czasem zęby mnie bolą. A propos, jak przetłumaczyć "Sandwitch"? "Dwiedźma"? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 07.06.09, 15:05 > A propos, jak przetłumaczyć "Sandwitch"? "Dwiedźma"? Bardzo fajny pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
mariolka99 Re: Lost in translation? 29.05.09, 08:18 Przedwczorajszy dr House: "sex hormones" (hormony płciowe) przetłumaczono jako hormony sexu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
sunimica Re: Lost in translation? 30.05.09, 23:45 Oglądamy sobie z córkami film o kucykach (My Little Pony), jeden z kucyków prosi dżina (tego od Aladyna) o piękną pogodę. Dociekliwy dżin pyta: ile ma być stopni? Na to kucyk: 86 Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 31.05.09, 10:44 no faktycznie, nie zamienił fahrenheita na celsjusza. czyli tłumaczenie dobre, ale złe :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimii Re: Lost in translation? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.09, 13:38 ale to celsjusze sie w stopniach podaje :) Odpowiedz Link Zgłoś
moze_doktor Re: Lost in translation? 31.05.09, 16:57 Gość portalu: mimii napisał(a): > ale to celsjusze sie w stopniach podaje :) Temperatury w skalach: Celsjusza, Fahrenheita i Reaumura podaje sie w STOPNIACH. Jedynie Skala Kelvina podaje bez stopni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Lost in translation? IP: *.cable.smsnet.pl 31.05.09, 17:00 Stopnie wymyślił radz. uczony Schodow, ten od klatki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Lost in translation? IP: *.cable.smsnet.pl 31.05.09, 17:02 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16256&w=78971326&a=78971326 ;) Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Lost in translation? 05.06.09, 19:36 Właśnie wyczytałam w Akuninie ( tłumacz swoją drogą, a w stopce nazwisko redaktora prowadzącego i dwóch korektorów) ...biedny żołnierz bardzo cierpiał. Miał urwane nogi , aż po pachy Odpowiedz Link Zgłoś
ettelie Re: Lost in translation? 06.06.09, 01:02 Książka kucharska z rozbudowanymi opisami - przepis na potrawy pochodzące z Indii, jak zaznaczono wyraźnie na początku tekstu - dalej pani tłumaczka już uparcie pisze o 'indiańskich potrawach'... Ta sama książka: nagle w tekście pojawiają się 'marshmallowsy'... hmm chyba nie każdy musi wiedzieć co to jest... tłumaczka najwyraźniej też nie wiedziała... w innym tekście: opis ogniska i tego co ludzie piekli na patykach: kiełbaski i GRZYBY (w oryginale: Marshmallows.... ja wiem że to trochę podobne słowo, ale bez przesady...) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 06.06.09, 15:39 Ja często spotykam się z tłumaczeniem marshmallows na cukierki ślazowe albo ślaz. Nie znam się za bardzo na kulinariach, ale chyba tym piankom bliżej do polistyrenu niż ślazu :) Odpowiedz Link Zgłoś
furtive_kitten Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:15 Jak się pianki opiecze nad ogniskiem, to bliżej im do śluzu... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 07.06.09, 22:50 > Jak się pianki opiecze nad ogniskiem, to bliżej im do śluzu... YYYYYY! Fuj. Ślimole nadmuchiwane :P Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:38 Slaz to jest inna nazwa na malwe, zawsze myslalam, ze sie te cukierki z malwy robi... Jak to jest? Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 06.06.09, 23:45 w którejś z książek czytanych przeze mnie w dzieciństwie był taki motyw cukierków ślazowych, którymi dziadek częstował wnuki (chyba). w każdym razie gdyby ktoś chciał organoleptycznie sprawdzić, to www.benedicite.pl/index.php?option=75&action=product_show&cat_id=38&product_id=351&mode=2 Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 07.06.09, 12:07 W Dzieciach z Bullerbyn i paru innych Astrid Lindgren :) Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 07.06.09, 12:13 o tototo! przecież Lisa miała kupić cukierki ślazowe dla dziadziusia w słynnym epizodzie zakupowym :))) Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 07.06.09, 14:37 Co tam jeszcze bylo? Cos z kielbasa dobrze wysuszona? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Lost in translation? 07.06.09, 22:10 Kawałek kiełbasy dobrze podsuszonej :) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 07.06.09, 22:56 klymenystra napisała: > Slaz to jest inna nazwa na malwe, zawsze myslalam, ze sie te cukierki z malwy > robi... Jak to jest? Zgłębiłam temat i jest otóż proszę państwa tak: - pianki marshmallow robi się z żelatyny, cukru i syropu kukurydzianego - kiedyś, za dawnych i barbarzyńskich czasów, podobne z wyglądu cukierki robiono z miękiszu wykrajanego z łodyg prawoślazu lekarskiego (po angielsku: marsh mallow), gotowanego w soku owocowym. Jak zatem widać, tłumaczenie marshmallows jako cukierków ślazowych jest zgoła błędne, gdyż ślazowe cukierki są twarde, ziołowe i ślazowe :P a marshmallowsy są miękkie, żelatynowate i chemiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
klymenystra Re: Lost in translation? 08.06.09, 09:53 A ktos to nadal tak tlumaczy?Jejku :) Wydaje mi sie, ze w prehistorycznych ksiazkach typu Dzieci z Bullerbyn bylo raczej to drugie, a nie pianki. Skad wtedy chemia :) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 08.06.09, 14:33 klymenystra napisała: > A ktos to nadal tak tlumaczy?Jejku :) No więc właśnie niestety, to jest niedawne tłumaczenie. I to chyba wręcz słownikowe (tzn. jakiś słownik podaje marshmallows = cukierki ślazowe). Niestety już nie pomnę jaki. Te u dziadziusia w Bullerbyn to były prawdziwe, zwykłe cukierki na kaszel, sama takie pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Lost in translation? IP: *.cable.smsnet.pl 08.06.09, 20:11 No, mój podręczny Longman tyż, DICT.pl, z kolei ling.pl daje to samo, oprócz tego ptasie mleczko i gumiasty przysmak:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dgf Re: Lost in translation? IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.09, 02:38 uccello napisała: > Właśnie wyczytałam w Akuninie ( tłumacz swoją drogą, a w stopce > nazwisko redaktora prowadzącego i dwóch korektorów) > > ...biedny żołnierz bardzo cierpiał. Miał urwane nogi , aż po pachy To ja dziś, co prawda nie w tłumaczeniu, a w polskiej powieści przeczytałam, że "dziewczynka utykała na nóżkę". Przepraszam, a na co miała utykać? na rączkę? na ząbek? na uszko? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Lost in translation? IP: *.cable.smsnet.pl 06.06.09, 14:11 Na główkę:) Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Lost in translation? 26.06.09, 18:14 No to chyba przynajmniej cierpiał krótko, tak ze 2 minuty ;-)). Wyjaśnijmy, że to miejsce, do którego niekiedy w złości się odnosimy ("wyrwę Ci nogi z ***/utnę Ci nogi przy samej d**) nazywa się "pachwiny", a nie "pachy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polwords Re: Lost in translation? IP: *.cable.ubr03.sgyl.blueyonder.co.uk 06.06.09, 21:45 buhahaha no to ladnie:) www.polwords.com translation polish, polish -english translation, polish to english translation, translation to polish Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 17.06.09, 15:35 I nowy kwiatek, tym razem z AXN, z serialu "Lost". Uwaga, jak ktos nie ogladal, a zamierza, bo bedzie lekki spoiler. Co ciekawe tym razem to byl napis, wiec nie mozna nawet zwalic na to, ze tlumacz "nie-doslyszal". Ostatnio, w serii V, akcja dzieje sie rownolegle w czasach terazniejszych oraz w latach 70-tych. Odcinek zaczal sie obecnie, a potem byl przeskok do przeszlosci. I pojawil sie napis: "Thirty years earlier" czyli "Trzydziesci lat wczesniej". A lektor przeczytal "Trzy lata wczesniej"! Dosc spora jest roznica miedzy 30 a 3 latami!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gocha Re: Lost in translation? IP: *.toya.net.pl 19.06.09, 13:01 Tez to zauważyłam, ale może się przejęzyczył.;))) Lepsze było wczoraj w CSI Miami (na AXN), morderstwo dotyczy graczy w golfa i pada zdanie, że facet spotkał panienkę na - driving range, co przetłumaczono : na podjeździe. Aha, zaczął sie nowy serial pt. The Eleventh Hour, dosłownie przetłumaczony jako "Jedenasta godzina". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 19.06.09, 13:20 > driving range, co przetłumaczono : na podjeździe. Haha bo Polska to nadal nie kraj golfiarzy ;) Swoja droga moze tlumacz na rozpaczliwca pomyslal o podjezdzie dla wozkow golfowych :D > serial pt. The Eleventh Hour, dosłownie przetłumaczony jako > "Jedenasta godzina". O, a przyznam ze tutaj nie chwytam gry slow. A jak powinno byc? Serialu nie widzialem. Ten tytul do czegos nawiazuje? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 19.06.09, 13:41 > > serial pt. The Eleventh Hour, dosłownie przetłumaczony jako > > "Jedenasta godzina". > > O, a przyznam ze tutaj nie chwytam gry slow. A jak powinno byc? Serialu nie > widzialem. Ten tytul do czegos nawiazuje? Powinno być "W ostatniej chwili" albo "Za pięć dwunasta" :)) albo cokolwiek, co nawiązuje do uciekającego czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 25.06.09, 21:39 Z dzisiejszego "Deseru", zalinkowanego na głównej: Artykuł jest o kangurach, co się najadły maku i skaczą w górę Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gocha Re: Lost in translation? IP: *.toya.net.pl 26.06.09, 01:08 No, piękne... mnie się przypomniała 'klasyka' - ang. 'paramedic' a po polsku też 'paramedyk'. Ha! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bouras Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 18:06 kto zgadnie, skąd wzięły się "Hefalumpy" w kreskówkach z Puchatkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 26.06.09, 18:11 > kto zgadnie, skąd wzięły się "Hefalumpy" w kreskówkach > z Puchatkiem? Słoniocy! Słoniocy! Irena Tuwim jednak była genialna. A te kreskówki, no cóż, nie są... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bouras Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 18:51 Brawo, gratuluję! :-) Swoją drogą głowiłem się kiedyś, jak to przetłumaczyć. "elefanty" ? "zasłony"? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 26.06.09, 19:03 Ja jestem stare pokolenie i Kubusia znam jeszcze z książek, nie z kreskówek... Zasłony bardzo mi się podobają :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bouras Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.09, 21:08 Ja też. Hunny = Mjut. Ok, ale jak przetłumaczyć "obciach"? miałem niedawno kłopot. Na polski to ew. kaszana,żenua, choć to już nie to samo. Chyba nie "making ambarassed"? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 26.06.09, 23:02 Gość portalu: bouras napisał(a): > Ja też. Hunny = Mjut. Ok, ale jak przetłumaczyć "obciach"? > miałem niedawno kłopot. A to ciągle z "Kubusia..."? Nie przypominam sobie obciachów Kubusiowych, ale kurczę, w końcu czytałam to jako 6-latka :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bouras Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 09:28 oczywiście chodzi mi o "obciach" w ogóle. No a w Kubusiu? Powiedzmy, że czasem Królik, choć to moja ulubiona postać, dodana przez autora celowo, dla czytających dzieciom dorosłych, jako zjadliwa karykatura robiącego wówczas karierę polityczną Churchilla. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 27.06.09, 15:36 Gość portalu: bouras napisał(a): > oczywiście chodzi mi o "obciach" w ogóle. Tak w ogóle? To ja bym stawiała na słówko "lame" (zresztą bardzo politycznie niepoprawne...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bouras Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 17:59 lame duck ;) dzenks! to w Unforgiven miejscowy szeryf uparcie przekręcał "duke" na "duck" ale jednak "obciach" to coś więcej chyba. Trochę badziewie, wilydż, "prawie", ale też pokazuje jakby ocenę przez zdrowe otoczenie tego, co ktoś robi lame. Takie słowa to tylko u nas,obawiam się. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: Lost in translation? 26.06.09, 23:00 Jak już jesteśmy w tematyce dziecięcej - jest taki serial animowany, "Truskawkowe ciastko": www.agkidzone.com/meet_strawberry.action Głowna bohaterka, Strawberry Shortcake, to Truskawkowe Ciastko, Angel Cake to Anielski Torcik, Orange Blossom to już Pomarańczka, a Blueberry Muffin to Jagódka. O ile jeszcze Pomarańczkę i Jagódkę rozumiem, to nie mam pojęcia, czemu Ginger Snap (na obrazku czwarta z lewej) jest tłumaczona jako Imbirka, zamiast Pierniczek. Pomarańczowy Kwiatek mógłby być za długi, muffinki jeszcze chyba nie są bardzo popularne, ale w filmie, którego bohaterki oszą imiona ciastek, tłumaczenie Ginger Snap na Imbirkę chyba jest pomyłką? Odpowiedz Link Zgłoś
uccello Re: Lost in translation? 27.06.09, 08:51 mika_p napisała: >O ile jeszcze Pomarańczkę i Jagódkę rozumiem, to nie mam pojęcia, >czemu Ginger Snap (na obrazku czwarta z lewej) jest tłumaczona jako >Imbirka, zamiast Pierniczek. No wiesz, dzidzia-PIERNICZEK, brzmiało by troszkę komediowo. Odpowiedz Link Zgłoś
horatio_valor Re: Lost in translation? 27.06.09, 17:07 "Chłopi", któraś z postaci mówi do Boryny "Baby, baby ci potrza!" i tłumaczenie: "You ought to get married, Boryna". Nie że nieprawidłowo, ale rozbieżność stylistyczna zabawna. Odpowiedz Link Zgłoś
88piotr Re: Lost in translation? 27.06.09, 17:16 to jak kiedyś z filmami radzieckimi w TVP. Słyszę "nu dawaj!" a lektor "proszę wsiadać" "zaliezaj!" a lektor "wejdź proszę" Odpowiedz Link Zgłoś
bramkami Re: Lost in translation? 27.06.09, 21:42 O, wrocławskie pedały znaja języki obce... Odpowiedz Link Zgłoś
blue-leeloo Re: Lost in translation? 06.07.09, 10:31 Ja z pytankiem :) Pojawiła się w wątku o forumowych zwrotach dyskusja na temat pdwójnych zaprzeczeń w angielskim, padły tytuły piosenek i przyszła mi na myśl piosenka "No Woman, No Cry", niby cztery wyrazy a znalazłam już kilka tłumaczeń. Jest jakieś jedno poprawne? Gdzie się zapytam jak nie tu? Bo się zagubiłam :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: du3d Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 11:01 Ni ma baby, ni ma ślochów :) Odpowiedz Link Zgłoś
blue-leeloo Re: Lost in translation? 07.07.09, 18:20 Aha :) Czyli nie ma jednego tłumaczenia. Tyż piknie :) Te znałam, plus jeszcze "żadna kobieta nie płacze". Dwa z nich znalazłam w jednym tłumaczeniu tekstu, stąd moje pytanie. Dzięki za odp :) Odpowiedz Link Zgłoś
pitupitu10 Re: Lost in translation? 07.07.09, 18:47 Błagam, oświećcie mnie co tłumacz miał na myśli układając zdanie "Cześć, chcę cię zjeść" w Shreku 2. Domyślam się, że to coś typu "See you later alligator"? Jak było w oryginale? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysi gryzi Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 15:30 Chyba "Hello, handsome". A przetłumaczone było: "Cześć, MOGĘ Cię zjeść", co odbieram jako ironiczny zachwyt Wróżki nad urodą rozmówcy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: croyance Re: Lost in translation? IP: 87.236.135.* 09.07.09, 17:33 A nie mogla powiedziec 'czesc, przystojniaku?' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysi gryzi Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 18:42 Mogła. Ale tłumacz chciał inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elka Re: Lost in translation? IP: *.chello.pl 07.07.09, 20:32 Rewelacyjny pod wzgledem ilosci takich smaczkow jest program "O co kaman" na Vivie. Dla przykladu - slowa "keep it on the low" blyskotliwie przetlumaczono jako: "trzymaj to nisko", he he Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 07.07.09, 22:46 ojojoj, ale skopali dowcip w Housie przed chwilą... House wylicza powody, dla których Wilson spotyka się z Amber (bez sensu zresztą nazywaną w AXN siksą), że ona nie zważa na konsekwencje, że potrafi kogoś poniżyć - i nagle zaskoczony mówi Wilsonowi "oh my God, you're sleeping with me". tłumaczenie - "o Boże, ty śpisz z nią." Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 07.07.09, 22:49 uzupełniam - to tłumaczenie AXN... Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Lost in translation? 07.07.09, 23:39 misiania napisała: > uzupełniam - to tłumaczenie AXN... Beznadzieja :( Dobrze, że amerykański angielski znam na tyle, że daję radę oglądać House'a w oryginale. (Z brytyjskim już mi ciężko idzie, w State of Play musiałam się posiłkować napisami). Tacy "tłumocze" zabijają cały urok serialu, w którym przecież nie o zagadki medyczne chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
anthonka Re: Lost in translation? 20.07.09, 09:33 Kwiatek z przedwczoraj. Jednym okiem oglądam 'The Clothes Show' na kanale TV4. Panie dziennikarki komentują stroje modelek na wybiegu. Na widok panny w skórzanej kurtce i legginsach jedna z dziennikarek mówi: She looks like Olivia Newton-John in 'Grease', a lektor na to: "Ona wygląda jak Olivia Newton-John w Grecji". Odpowiedz Link Zgłoś
misiania Re: Lost in translation? 20.07.09, 11:36 a w ten weekend znowu jakiś ljunetik był lunatykiem. nie pamiętam, w której telewizji. Odpowiedz Link Zgłoś
pitupitu10 Re: Lost in translation? 21.07.09, 10:58 W filmie "Nixon" na Pulsie "Oval Office" ochrzczone zostało "biurem owalnym". Odpowiedz Link Zgłoś
the_accidental Re: Lost in translation? 21.07.09, 13:09 Re: rozbieżności stylistyczne. Film radziecki widziany w dzieciństwie; dialog z ekranu: "Morda mi twoja znakomaja". Lektor: Gdzieś już pana widziałem. Słownik PWN-OUP też mnie często bawi jeśli chodzi o tłumaczenie wyrażeń potocznych: Takie pomysły to o kant d..y potłuc = These ideas are a total waste of time! Przykład z polskiej wersji II części Dziennika Bridget Jones (książka). Bridget dzwoni do Marka do pracy, że będzie w domu później. Darcy mówi jej: - Zadzwoń do ETA. ??? Aż zadałam sobie trud, żeby poszukać oryginału, a tam stoi: "Call with an ETA". Sprawdziłam, bo nie znałam - estimated time of arrival. Skoro ja sprawdziłam, to dlaczego nie mogła tego zrobić tłumaczka??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 21.07.09, 21:27 Ostatnio coraz czesciej spotykam sie z ewidentnymi bledami w ksiazkach. To jest przerazajace, bo przeciez tlumacz ksiazki nie ma wymowki, ze nie widzial filmu i tlumaczy tylko ze scenopisu, no i chyba nie gonia go az tak terminy, zeby nie mogl w slowniku czy w Google'u czegos sprawdzic. Czytalem ostatnio "Noc zombie" Briana Keene'a i byl tam taki oto kwiatek. Dziewczyna rodzi martwe dziecko i lekarz odbierajacy porod mowi "Nazwe to 17:17". Przez chwile wpadlem w konsternacje o co tutaj chodzi. I dotarlo do mnie: zapewne w oryginale lekarz powiedzial "I'll call it 5:17 pm" czyli oglosil czas zgonu. Slyszalem to wyrazenie wiele razy w amerykanskich medycznych serialach typu ER czy Grey's Anatomy. Jestem w stanie zrozumiec, ze tlumacz nie znal tego lekarsko-slangowego powiedzenia, ale czy naprawde nie mogl poszukac? Przepuscil zdanie, ktore nie mialo w tym tlumaczeniu krzty sensu i w ogole go to nie zaniepokoilo. Az sprawdzilem - ksiazke ta tlumaczylo az dwoje ludzi: Grazyna Grygiel i Piotr Staniewski. I oboje uznali to zdanie za do zaakceptowania. Wstyd! Proponuje nowa mode w tym watku: jesli znamy nazwisko tlumacza od wpadki, to je podawajmy. Moze da im to do myslenia ;) I jeszcze 2 ciekawostki z filmu. Bylem sobie w kinie na horrorze "The haunting in Connecticut" (polski tytul "Udreczeni") i mam takie oto perelki: 1. Glowny bohater, nastolatek chory na raka szaleje (czy to opetany czy to po terapii nie wiadomo) i ojciec w rozmowie z lekarzem mowi "The family is starting to be afraid of him" czyli ze rodzina zaczyna sie go bac, a tlumaczenie: "Rodzina sie o niego martwi". Totalnie zmieniony sens wypowiedzi! Rodzina to sie juz dawno o chlopaka martwila, bo byl ciezko chory, a teraz zaczela sie go bac do diabla! 2. Wspomniany nastolatek przychodzi do swojej kuzynki i rodzenstwa. I ta kuzynka pyta go jak sie czuje. Koles odpowiada "I'm outstanding" czyli "Czuje sie swietnie", a tlumaczenie: "Stoje". Ja cieee!!! :) Tlumacz pod pregierz!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: silverspace Re: Lost in translation? IP: *.olsztyn.vectranet.pl 21.07.09, 21:57 Niedawno w jakiejś komedyjce romantycznej: - So you're a dog person, too? przetłumaczone jako: Ty też jesteś pisarzem? ;) Stawiam raczej na przejęzyczenie lektora, a nie błąd tłumacza ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kiki Re: Lost in translation? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.09, 22:20 Pierwsze pochodzi z filmu "Lepiej późno niż później": dwójka bohaterów jedzie drogą, czy może raczej dróżką... on, kierowca: daleko jeszcze? ona: skręć w prawo ... i skręcili w lewo W oryginale było "Turn right here" Drugie z filmu "Mamma mia", wersja DVD z napisami Bohaterka śpiewa: schoolbag in hands napisy: z tornistrem na plecach (niby sens zachowany, ale wywołuje u mnie ataki głupawki) Odpowiedz Link Zgłoś
me-lissa Re: Lost in translation? 21.07.09, 23:04 Z moich ulubionych "Przyjaciół" na dvd. Tytuł odcinka The One With a Baby Shower" przetłumaczony jako "Kąpiel Dziecka". Ok, tłumacz może nie znać wyrażenia baby shower (impreza niedługo przed narodzinami dziecka) ale do licha jak Rachel miałaby wykąpać dziecko skoro jest jeszcze w ciąży?! Odpowiedz Link Zgłoś
agulha Re: Lost in translation? 22.07.09, 01:40 Nie wiem, czy już cytowane tutaj: lata temu, w serialu "Szpital na peryferiach" (czeskim) - tytuł odcinka: "Graviditas". Po łacinie - ciąża (i o to w filmie chodzi). Wersja polska: "Grawitacja"!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: Lost in translation? IP: *.acn.waw.pl 22.07.09, 23:03 Pisalem ostatnio o wpadce tlumaczy ksiazki "Noc zombie" Briana Keene'a. Teraz czytam sobie druga czesc - "Miasto zywych trupow" i tlumaczy juz ktos inny. Ale i tak natknalem sie na pewne potkniecie. W jednej ze scen pojawia sie samochod Ford Explorer. Jest to zdecydowanie samochod terenowy. Jednak w pewnym momencie zostaje przez tlumaczke okreslony jako "samochod sportowy". Domyslam sie, ze w oryginale bylo "SUV". Tlumaczka chyba nie wiedziala co to i znalazla: "sport utility vehicle", wiec napisala "samochod sportowy" I zadowolona. Tyle, ze w jezyku polskim samochod sportowy to szybki, "plaski" woz, a Ford Explorer na pewno taki nie jest! Zas okreslenie "SUV" tlumaczymy, droga pani Moniko Jaworska, jako "samochod terenowy". Do zapamietania ;) Odpowiedz Link Zgłoś