Taniec czy seks

IP: 193.59.95.* 05.11.02, 16:15
Kilka lat temu prawie co tydzień imprezowaliśmy w gronie kilku znajomych
małżeństw. Dużo alkoholu, mało jedzenia, muzyka, taniec, przygaszone światło.
W tańcu lubiłem popieścić dziewczyny, gdy czułem,że miały na to ochotę -
cycuszki (Uwielbiam piersi, to chyba najwspanialszy wynalazek na świecie!),
dupcia ale nic wulgarnie. Dołączyła kiedyś do nas nowa para dawnych znajomych
i dobrze się bawiłem z dziewczyną. Na następnej imprezie powiedziałem jej, że
ją lubię, a ona, że też mnie KOCHA! To nic myślę wytrzeźwieje to jej
przejdzie. Jednak w czasie następnego spotkania zapytała mnie :CO ZROBIMY Z
DZIEĆMI!!! i zaczęła płakać. Zacząłem jej unikać, pro forma jeden taniec w
ciągu wieczora, ale i wtedy kompletnie się rozklejała: szlochy i łzy jak z
fontanny, po pewnym czasie kontakty z nimi się urwały.
A ja mam jakiegoś kaca i od tej pory unikam takich sytuacji.
Już słyszę komentarze facetów: powinieneś ją bzyknąć - też mi to chodzi po
głowie, bo była fajna laska.
Jednak chciałbym usłyszeć komentarze dziewczyn.
Jak to widać z Waszej strony?
Czy traktujecie takie figle jako element dobrej zabawy? (mnie to "podkręca"
na kilka dni)
Czy może: jak facet nie ma zamiaru kończyć to niech się nie zabiera?
    • meduza4 Re: Taniec czy seks 05.11.02, 16:23
      Prawde mowiac to nie do konca rozumiem
      o co ci chodzi, czy raczej o co jej chodzilo?
      Co za dzieci, co za szlochy, co jest grane???
      • Gość: Elder Re: Taniec czy seks IP: 193.59.95.* 05.11.02, 16:44
        Oboje byliśmy małżonkami z kilkuletnim stażem i mieliśmy potomstwo więc chyba o
        te dzieci chodziło.
        • Gość: Kal Travolta? IP: 212.160.182.* 05.11.02, 18:08
          • Gość: Kalina Travolta? IP: 212.160.182.* 05.11.02, 18:10
            Chyba musisz byc boskim tancerzem, skoro dojrzała (wkazując na wiek) babka
            zakochała sie w Tobie po jednym tańcu. A może to jakaś wariatka? A swoją drogą
            lepiej, że jej nie bzyknąłeś, to by była zdrada. I jeszcze bardziej
            skomplikowałaby Tobie życie.
        • meduza4 Re: Taniec czy seks 06.11.02, 09:43
          Gość portalu: Elder napisał(a):

          > Oboje byliśmy małżonkami z kilkuletnim stażem i
          mieliśmy potomstwo więc chyba o
          >
          > te dzieci chodziło.

          Wiesz co -moim zdaniem to ona nie tyle chciala
          sie z toba "bzykac" jak to nazwales i w sumie
          dobrze, ze tego nie zrobiles.... tylko albo sie
          w tobie zakochala, albo po prostu przyszlo jej
          do glowy, ze zamierzasz rozstac sie z zona
          i ozenic z nia!!! Jej tu nie o bzykanie chodzilo
          tylko o malzenstwo czlowieku!!!! Ona teraz szlocha
          po katach bo myslala, ze ty sie z nia zwiazesz
          na reszte zycia a tu nic z tego -ty chciales tylko
          potanczyc i poflirtowac!!!
          Nie doszlo do ciebie jeszcze, ze oboje zupelnie
          roznie zinterpretowaliscie sytuacje i ze macie calkiem
          rozbiezne oczekiwania co do drugiej osoby?
          Musze ci to jak dziecku tlumaczyc?
          • Gość: Elder Re: Taniec czy seks IP: 193.59.95.* 06.11.02, 11:53
            I właśnie o to mi chodzi. Zła ocena sytuacji.
            Jedyne kłamstwo jakie przystoi mężczyźnie to właśnie okłamywanie kobiet, że są
            najpiękniesze na świecie, że są tymi jedynymi. Uwielbiam obserwować jak się
            dziewczyny zmieniają w oczach: piersi falują, rumieniec na twarzy, wilgotne
            usta, oczy promienieją. Może nawet w danej chwili nawet nie jest to
            kłamstwo..., ale przychodzi koniec zabawy i szary tydzień, trzeba wytrzeźwieć.
            Kobietom chyba to otrzeźwienie nie przychodzi łatwo.

            • kalina79 okłamałeś ją? 06.11.02, 12:00
              Czyli to nie był zwykły taniec, lecz cos jej naopowiadałeś? Może się
              zagalopowałeś i rzeczywiście ją okłamałeś. Może powiedzaiłeś jej coś, po czym
              mogła rzeczywiście poczuc się skrzywdzona..
              • meduza4 Re: okłamałeś ją? 06.11.02, 12:39
                kalina79 napisała:

                > Czyli to nie był zwykły taniec, lecz cos jej
                naopowiadałeś? Może się
                > zagalopowałeś i rzeczywiście ją okłamałeś. Może
                powiedzaiłeś jej coś, po czym
                > mogła rzeczywiście poczuc się skrzywdzona..

                No to wszystko jasne -on jej nagadal, ze jest
                najpiekniejsza i jedyna a ta glupia uwierzyla...
                I teraz biedny facet nie rozumie o co chodzi
                i co sie takiego stalo, ze dziewczyna ryczy
                po katach...
                Dla mnie sprawa jest juz jasna, nie wiem czy
                jest jasna dla zainteresowanego...
                Szkoda slow i mojego czasu, zeby komus w kolko
                tlumaczyc, ze zachowal sie jak szczeniak :(((
                • Gość: Elder Re: okłamałeś ją? IP: 193.59.95.* 06.11.02, 14:29
                  Manifestujecie tylko babską solidarność, która w praktyce nie istnieje.
                  Większość kobiet woli gładkie kłamstwa niż brutalną prawdę.
                  Żonaty facet czasami też chce sprawdzić, czy jeszcze robi wrażenie na
                  dziewczynach. Czy może próbować tylko z dziwkami?
                  • meduza4 Re: okłamałeś ją? 06.11.02, 14:37
                    Gość portalu: Elder napisał(a):

                    > Manifestujecie tylko babską solidarność, która w
                    praktyce nie istnieje.

                    Istnieje, istnieje...Myslisz, ze slowo solidarnosc
                    znaja tylko faceci?

                    > Większość kobiet woli gładkie kłamstwa niż brutalną
                    prawdę.

                    Skad wiesz? Jestes lub byles kobieta?
                    Wiekszosc kobiet nawet za drobne klamstwo
                    potrafi przekreslic faceta. Chcesz manipulowac uczuciami
                    dziewczyn i uwazasz, ze to jest OK?

                    > Żonaty facet czasami też chce sprawdzić, czy jeszcze
                    robi wrażenie na
                    > dziewczynach. Czy może próbować tylko z dziwkami?

                    A ty manifestujesz swoim zachowaniem jedynie
                    swoje kompleksy. Wlasnie przyznales sie do
                    tego, ze czujesz sie niedowartosciowany jako
                    mezczyzna.
                    Czego oczekujesz? ze bedziemy cie pocieszac
                    i glaskac po glowie za to, ze zachowales sie
                    nieuczciwie wobec tej dziewczyny? Szukasz spolecznej
                    aprobaty dla klamstwa? Zachowujesz sie niepowaznie.
                    Przepraszam -to nie przedszkole :)))
                    • Gość: messalina Re: okłamałeś ją? IP: *.rginternet.pl 06.11.02, 15:12
                      EEj! Ludzie nie przesadzajcie! Stawiacie sie w roli surowych sedziow tak jakbyscie sami nie popelniali bledow.Ja w pewnym sensie faceta rozumiem, w koncu nie mial do czynienia z 15-latka, ktora wierzy we wszystko co jej sie powie; tylko dojrzala (ale jak widac nie emocjonalnie) kobieta ktora powinna wiedziec o co w tym wszystkim chodzi..swiatem doroslych zadza pewne regelu gry (czy tego chcemy czy nie; jesli sie o tym jeszcze nie przekonaliscie to tylko kwestia czasu)nie wnikam czy to jest dobre czy zle ale takie jest zycie; relacje miedzy kobietami a mezczyznami zwlasza w pewnym wieku i w momencie kiedy maja juz rodzine to tylko pewna gra, ktora pozwala troche wzniesc sie ponad szara rzeczywistosc i nie ma tu co krytykowac;nie oceniam zachowania kolegi;uwazam natomiast ze najezdzanie na niego i niezauwazenie przy tym ewidentnego infantylizmu owej kobiety (ktorego tez nie oceniam!) jest nie na miejscu;
                      pamietajcie o marii magdalenie:kto z Was jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien!
                      pozdrawiam i zycze zebyscie naprawde byli tak tolerancyjni jakimi usilujecie byc...
                    • Gość: messalina Re: okłamałeś ją? IP: *.rginternet.pl 06.11.02, 15:12
                      EEj! Ludzie nie przesadzajcie! Stawiacie sie w roli surowych sedziow tak jakbyscie sami nie popelniali bledow.Ja w pewnym sensie faceta rozumiem, w koncu nie mial do czynienia z 15-latka, ktora wierzy we wszystko co jej sie powie; tylko dojrzala (ale jak widac nie emocjonalnie) kobieta ktora powinna wiedziec o co w tym wszystkim chodzi..swiatem doroslych zadza pewne regelu gry (czy tego chcemy czy nie; jesli sie o tym jeszcze nie przekonaliscie to tylko kwestia czasu)nie wnikam czy to jest dobre czy zle ale takie jest zycie; relacje miedzy kobietami a mezczyznami zwlasza w pewnym wieku i w momencie kiedy maja juz rodzine to tylko pewna gra, ktora pozwala troche wzniesc sie ponad szara rzeczywistosc i nie ma tu co krytykowac;nie oceniam zachowania kolegi;uwazam natomiast ze najezdzanie na niego i niezauwazenie przy tym ewidentnego infantylizmu owej kobiety (ktorego tez nie oceniam!) jest nie na miejscu;
                      pamietajcie o marii magdalenie:kto z Was jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien!
                      pozdrawiam i zycze zebyscie naprawde byli tak tolerancyjni jakimi usilujecie byc...
                      • kalina79 jestem naprawdę zdziwiona 10.11.02, 14:34
                        odpowiedzią messaliny! Mo i ta kobieta byla infantylan, niedojrzala, ale to nie
                        daje nikomu prawa na manipulowanie czyimis uczuciami w celu dowartosiowania
                        siebie samego. Gdzie przebiega granica miedzy niewinnym (pojecie wzgledne)
                        klamstwem, a oszustwem, które rani drugą osobę? To, co dla Ciebie, Messalino,
                        może być małym kłamstewkiem , kogoś innego może poważnie zaboleć.
Pełna wersja