Opory przed sexem analnym

07.11.02, 14:59
Witam Was wszystkich i zachecam do dyskusji na temat tego czy mieliscie kiedys opory przed sexem analnym, albo byc moze je macie..i czy znacie sposoby (a moze poszukujecie takowych) zeby sie tych oporow pozbyc...????
Na sex analny mam ochote od zawsze, bardzo mnie podnieca ogladanie filmow porno z takimi scenami (posrod wielu innych oczywiscie) i uwielbiam kiedy moj maz piesci okolice mojej "drugiej szparki" albo tez drazni ja paluszkiem lub piesci jezykiem..jednak..pomimo jego usilnych prosb..nie moge sie przelamac do wpuszczenia do srodka jego penisa...nie wiem dlaczego ..nie jestem pruderyjna..w zasadzie nie mam w sexie zadnych zachamowan (powiedzialabym, ze wrecz odwrotnie bywam bardzo perwersyjna) a jednak w tej kwestii mam mega blokade...i mysle ze u podstaw leza opory glownie natury estetycznej (taaak...wciaz mam wizje ..bleee!!!!)Czy ktos z Was mial taki problem??? Jak sobie z nim poradziliscie??? Uprzejmie prosze wszelkich blaznow, bigotów, gówniarzy i idiotow o nie wypowiadanie sie.Pozdrawiam.
    • Gość: Tedi Re: Opory przed sexem analnym IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 07.11.02, 15:22
      Droga Messalino1 !
      Polecam przełam się. Ważne, by dobrze sie wczesniej umyc i to gleboko, jednak
      mimo to może się zdarzyć, że Twój partner po stosunku będzie trochę brudny, ale
      jest to kwestia szybkiego skorzystania z łazienki. Polecam by wcześniej
      wysmarował Twą małą dziurkę oliwką lub o wiele lepsze są owe maści, które
      dostaniesz w sexshopie. Moja żona bardzo lubi ten rodzaj sexu i to czasami
      dodatkowo z wibratorem w swej muszelce. Przy okazji mam pytanie. Czy Ty również
      pieścisz tam swego męża, liżesz i wkładasz paluszki ? Jeżeli nie to go
      koniecznie nawów. Bardzo to lubię, również wibrator średnej wielkości daje dużo
      przyjemności, a penis najlepiej się wtedy czuje w ustach partnerki. Jak masz
      jakieś pytania, to śmiło. będę tu około 21.00.
      Pozdrawiam
      Tedi
    • Gość: Elder Re: Opory przed sexem analnym IP: proxy / 193.59.95.* 07.11.02, 15:49
      Próbowałem i nie polecam.
      Było to poprostu bolesne dla mojej żony (wierzę jej bo sama mnie do tego
      namówiła). Poza tym jeżeli chcecie się później przenieść do właściwej dziurki
      to jest to poprostu niehigieniczne. To co wyprawiają z odbytem gwiazdy porno to
      dla mnie jakieś science fiction.
      • Gość: Tedi Re: Opory przed sexem analnym IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 07.11.02, 16:05
        Potrzeba doswiadczenia, delikatnosci. Ale faktycznie, niektóre kobiety nigdy
        się do tego rodzaju uciech nie przekonają i to z wielu powodów. We wschodnich
        kulturach stosunek analny jest uważany za osiągnięcie pewnego poziomu wyższej
        sexualności. Jednak nic na siłe, tym bardziej jak boli.
        Tedi
        • messalina1 Re: Opory przed sexem analnym 07.11.02, 20:14
          Wlasnie Tedi o ten brud o ktorym wspominales najbardziej mi chodzi....brrrrr, bolu sie nie boje (nawet lubie w malych dawkach)to jest ...hmmm...takie nieestetyczne..a przeciez nie da sie wszystkiego wymyc w srodku dokladnie...a lewatywa kojarzy mi sie ze szpitalem ...co do moich wycieczek w te strony..owszem pobudzam mojego meza paluszkiem i jezyczkiem w tamtym miejscu i bardzo to uwielbia; kiedys namawialam go na wibratorek w pupie...ale nie chcial...:)))
          dzieki za opinie
          pozdrawiam
          • finezyjny Re: Opory przed sexem analnym 07.11.02, 20:37
            messalina1 napisała:

            > Wlasnie Tedi o ten brud o ktorym wspominales najbardziej mi chodzi....brrrrr,
            b
            > olu sie nie boje (nawet lubie w malych dawkach)to jest ...hmmm...takie
            nieestet
            > yczne..a przeciez nie da sie wszystkiego wymyc w srodku dokladnie...a
            lewatywa
            > kojarzy mi sie ze szpitalem ...co do moich wycieczek w te strony..owszem
            pobudz
            > am mojego meza paluszkiem i jezyczkiem w tamtym miejscu i bardzo to uwielbia;
            k
            > iedys namawialam go na wibratorek w pupie...ale nie chcial...:)))
            > dzieki za opinie
            > pozdrawiam

            Sława!

            O Mesalko!

            Ja uważam, że sex analny jest cudowny dla obojga partnerów...
            Meżczyzny bo Cię mocniej czuje i dla kobiety, bo...
            (Tu nie mogę opowiedzieć szczegółów bo znam wrażeń tej drugiej strony...)

            Ale generalnie kobiety lubią analityczne metody...
            Wiele z nich ma jednak opory podobne do Twoich

            Jednak jestem przekonany, że prawie wszystkim sprawia przyjemność, ale niektóre
            nie chcą się do tego przyznać...

            Dla mnie jest to bardziej intymny rodzaj sexu, podobnie jak oralny z połykiem...

            Też niektóre nie od razu połykają...

            Co do higieny, to tam można robić na końcu...

            Zaś bolesność zależy od dobrego przygotowania...

            Można tę zabawę przygotować przez balszam do ciała...
            Gdy się balsamuje całe ciało, z uwzględnieniem tych szczególnych miejsc, to
            chłodny balsam sprawia wrażenia podobne do kostki lodu...

            Wtedy śliski balsam zapobiega zabrudzeniu, pozatem jak do każdego innego sexu
            kobieta musi być przygotowana...

            Nie tylko psychicznie...

            Ale i... fizjologicznie...

            Wtedy jest estetycznie i cudownie...

            W ogóle mam takie przekonanie , że zanim nie pokocham jej we wszystkie trzy
            otworki...

            To nie miałem jej w pełni jeszcze...

            Pozdrawiam!

            Finezyjny


    • penis Re: Opory przed sexem analnym 07.11.02, 20:58
      Do analu potrzebna jest wyobraznia. Gadanie o przelamywaniu sie o kant dupy
      rozbic. To tak jakbym namawial kogos na wypicie Jacka Danielsa zamiast
      Zoladkowej Gorzkiej . Wiadomo ze Daniels do szczyt tak samo jak anal, ale
      nalezy tego sprobowac.

      To ze nie mozesz sie przelamac wynika z tego ze twoj facet pakuje sie na chama
      w cos co trzeba umiejetnie przygotowac. Nie bede opisywal jak i co tylko
      powiem tyle ze dzieczyny ktore potafia sie kochac w ten sposob zyskuja wiele
      wiecej rozkoszy od tych ktore nigdy nie sprobowaly a jecza ze tak nie wolno.

      Oczywiscie latwiej sie kochac kobiecie tezszej ale szczuple nadrabiaja
      zwinnoscia. Zreszta anal nalezy praktykowac - czytaj cwiczyc jakomwyzwanie to
      nie jest tak jak z calowaniem ze zawsze jest tak samo. Tak jak w stosunku
      vaginalnym tak analny z czasem jest extra ...i o to chodzi w lozku.

      Jesli chcecie opisze moj stosunek analny z dokladnoscia do 1-go steknicia.

      p.s.
      Ci faceci ktorzy twierdza ze anal to nie dla nich sa dla was dziewczyny
      straceni, poki czas szukajcie innych. Wiew ze w analu lepszy facet z cienkim
      czlonkiem ale cierpliwosci, jak cienki bedzie za cinnki to wtedy co, wiec
      lepiej od razy przystapic z 1-wszoligowcem.

      p.s.
      dla mnie najpiekniejszy jest damski tylek i nic, nic na swiecie tak bosko nie
      wyglada,

      PENIO wasz przyjaciel
      piszcie bo ja w przeciwienstwie to tych co teoria alanego stosunku sie
      chwala , praktyka potrafie udowodnic zasadnosc moich tez.
      • messalina1 Re: Opory przed sexem analnym 07.11.02, 21:25
        Bardzo wam dziekuje...za te mile slowa pociechy i zachety...ja naprwde bardzo tego chce ale wciaz mam przed oczami ten wyimaginowany obraz jak moj mezczyzna wyciagajac z mojej pupici swoja maczuge wyciaga cos jeszce...jakbyscie zareagowali na cos takiego???Bo ja sie wlasnie tego najbardziej obawiam...chyba bym na miejscu faceta zwymiotowala jakbym cos takiego zobaczyla...
        Nigdy Wam sie to przy waszych analnych igraszkach nie przytrafilo????
        • finezyjny Re: Opory przed sexem analnym 07.11.02, 21:54
          messalina1 napisała:

          > Bardzo wam dziekuje...za te mile slowa pociechy i zachety...ja naprwde bardzo
          t
          > ego chce ale wciaz mam przed oczami ten wyimaginowany obraz jak moj mezczyzna
          w
          > yciagajac z mojej pupici swoja maczuge wyciaga cos jeszce...jakbyscie
          zareagowa
          > li na cos takiego???Bo ja sie wlasnie tego najbardziej obawiam...chyba bym na
          m
          > iejscu faceta zwymiotowala jakbym cos takiego zobaczyla...
          > Nigdy Wam sie to przy waszych analnych igraszkach nie przytrafilo????

          Sława!

          Bardzo rzadko...

          Zabierz się do tego wypróżniona...

          Jak nie boisz się lewatywy, to weź czopek...

          Ja zawsze najpierw sprawdzam partnerkę...

          palcem po tylnej ściance pochwy..
          Wtedy wyczuwam, czy jest pełna, czy też zmieszczę się...

          Pozatem spróbuj z wibratorem, gdy będziesz sama...

          Możesz płycej lub głębiej...
          Możesz też wannie gdy dasz dużo piany...

          Próbuj zobaczysz, czy się w tym rozsmakujesz....

          A wtedy już będzie wiedziała...

          Pozdrawiam!

          Finezyjny
        • Gość: krystyna Re: Opory przed sexem analnym IP: *.osowo.pl 08.11.02, 14:25
          messalina1 napisała:

          > Bardzo wam dziekuje...za te mile slowa pociechy i zachety...ja naprwde bardzo
          t
          > ego chce ale wciaz mam przed oczami ten wyimaginowany obraz jak moj mezczyzna
          w
          > yciagajac z mojej pupici swoja maczuge wyciaga cos jeszce...jakbyscie
          zareagowa
          > li na cos takiego???Bo ja sie wlasnie tego najbardziej obawiam...chyba bym na
          m
          > iejscu faceta zwymiotowala jakbym cos takiego zobaczyla...
          > Nigdy Wam sie to przy waszych analnych igraszkach nie przytrafilo????
          witaj! oczywiscie trzeba sie troszke przygotowac, zzrobic lewatyke lub dobrze
          wyplukac.Ja osobiscie od dawna chcialam sprobowac seksu anal.ale nie spotkalam
          takiego partnera
          .Od dwoch miesiecy to robie i zaluje, ze tak pozno zaczelam.Dodatkowo wibrator
          w cipcie :))))))))))
          Jest super!
          • finezyjny Re: Opory przed sexem analnym 08.11.02, 14:35
            Gość portalu: krystyna napisał(a):

            > messalina1 napisała:
            >
            > > Bardzo wam dziekuje...za te mile slowa pociechy i zachety...ja naprwde bar
            > dzo
            > t
            > > ego chce ale wciaz mam przed oczami ten wyimaginowany obraz jak moj mezczy
            > zna
            > w
            > > yciagajac z mojej pupici swoja maczuge wyciaga cos jeszce...jakbyscie
            > zareagowa
            > > li na cos takiego???Bo ja sie wlasnie tego najbardziej obawiam...chyba bym
            > na
            > m
            > > iejscu faceta zwymiotowala jakbym cos takiego zobaczyla...
            > > Nigdy Wam sie to przy waszych analnych igraszkach nie przytrafilo????
            > witaj! oczywiscie trzeba sie troszke przygotowac, zzrobic lewatyke lub dobrze
            > wyplukac.Ja osobiscie od dawna chcialam sprobowac seksu anal.ale nie
            spotkalam
            > takiego partnera
            > .Od dwoch miesiecy to robie i zaluje, ze tak pozno zaczelam.Dodatkowo
            wibrator
            > w cipcie :))))))))))
            > Jest super!

            No widzisz Krysiu, ile straciłaś...
    • Gość: Szalony kucharz To teraz może ja... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 07:55
      Droga Messalino,

      Widzę, że zdążyło wypowiedzieć się już na ten temat kilku niewątpliwych
      ekspertów ze zdaje się większym od mojego... doświadczeniem. Pozwolisz jednak,
      że dorzucę ze swojej strony parę zdań, nie bacząc na to czy pewnych zawartych
      już w dyskusji ustaleń nie będę powtarzać, albo innym przeczyć.

      Pamiętaj o tym, że nie zawsze Rzym zbudowano, i raczej na pewno Twój analny
      debiut nie obędzię się bez problemów. Ale do odważnych świat należy!

      Nieprawdą jest przecież, że wszystkie porno-aktorki uprawiają anal jedynie dla
      podbicia stawki, przełamując obrzydzenie i zaciskając z bólu zęby. Sama chyba,
      jako smakoszka analnych scen, widzisz, że potrafi być ta forma współżycia
      źródłem rozkoszy także dla kobiet. Skoro im to sprawia przyjemność, to
      dlaczego, do diaska, nie miałoby sprawiać jej Tobie? A przecież te dziewczyny
      też zaczęły kiedyś uprawiać seks analny - nie przyszły przecież na świat z
      penisem w tyłku!

      Przy seksie analnym dwie kwestie są najistotniejsze, i chyba droga Olivvka się
      ze mną zgodzi: lubrykacja i relaksacja.

      Mimo, że odbyt wytwarza śladowe ilości "środków" smarnych (jak każda śluzówka),
      to jest to zdecydowanie za mało na uczynienie analnej penetracji znośną, a
      nawet przyjemną. Choć istnieją ponoć (ale to chyba legendy) osoby, dla
      których "dry assfucking", to rajskie przeżycie. Nawaet jeżeli odrobina bólu
      jest dla Ciebie znosna, a nawet przyjemna, to seks analny nie powinien być w
      żadnym wypadku bolesny. Stanowczo odradzam próbowania czegoś takiego,
      szczególnie debiutantom. Jak radzi Tristan Taormino na www.puckerup.com, im
      więcej lubrykacji, tym lepiej. A jakich środków używać? Tutaj powinna
      wypowiedzieć się wspomniana wyżej Olivveczka - na ten temat dama ta wie
      baaardzo dużo. Istnieje oczywiście dość wyspecjalizowany rynek miłosnych
      smarów, lecz produkty te często trudno zdobyć w Polsce (większość sexshopów w
      kraju to jakaś gigantyczna pomyłka: wnuś przywiezie babuni z Hamburga trzy
      kasety, dwie gazetki i starą sparciałą gumową lalę, babcia komórkę na węgiel
      przerobi na sklepik i zadowolona).

      Kwestia druga: relaksacja. Zwieracz odbytu jest jednym z silniejszych mięśni
      ludzkiego ciała, i posiada niesamowitą elastyczność. Czy wiecie, że ten z
      pogranicza science-fiction dla niektórych analny fisting, figuruje w
      proktologii pod nazwą dywulsji, i leczy się zabiegiem tym na przykład fissurę
      ani. Jest to dość kontrowersyjna metoda terapii, lecz stanowi niejako medyczny
      dowód na możliwości tego pierścienia mięśni.
      Dr Jack Morin, autor najważniejszej chyba pracy naukowej poświęconej
      analizmowi „Anal Pleasure and Health” kładzie duży nacisk na kontrolę tonusa.
      Twierdzi on, iż największą barierę (natury psychologicznej, a nawet kulturowej)
      stanowi chroniczna hipertoniczność odbytu, czyli nadmierne jego napięcie,
      przyczyniające się jego zdaniem nie tylko do dyskomfortu w czasie seksu
      analnego, ale także do rozwoju choroby hemoroidalnej. Ale wracając do tematu,
      bardzo ważnym jest zapanowanie nad napięciem mięśni odbytu, a wszelkie opory
      natury psychologicznej, np. obawa przed bólem, czy niehigieniczną niespodzianką
      potrafią wręcz uniemożliwić tę formę kontaktu płciowego.

      No i kwestia ostatnia, dla Messaliny najważniejsza: higiena. Po pierwsze, nie
      należy ze swojego, naturalnego skądinąd, obrzydzenia wobec treści fekalnych
      czynić obsesji. Kał ludzka rzecz. Nie namawiam oczywiście nikogo tutaj na
      skatofilię, Boże broń, lecz nie można z tak prozaicznej przecież sprawy czynić
      problemu nr 1 (dlatego u mnie jest to trzecia z kolei kwestia). Przecież w
      nikim chyba dolor ante faeces nie wzbiera do takiego stopnia, że wymiotują przy
      każdorazowym „posiedzeniu Rady Ministrów”, prawda? Tak więc, droga Messalino,
      bardzo łatwo sobie z tym poradzić za pomocą kilku prostych czynności
      higienicznych i odpowiedniego psychicznego nastawienia. Nie możemy bowiem
      zapominać, że poczucie czystości to przede wszystkim stan psychiczny, względnie
      niezależny od faktycznego stanu higieny - są przecież ludzie cierpiący na tak
      ciężką „brudofobię”, że nie wychodzą nawet z domu w obawie przed atakiem
      wielkich osmolonych, smierdzących bakterii. Niezbyt to rozsądne, przyznacie
      chyba.

      Wspomniane już lewatywa, uprzednia defekacja, staranne podmycie powinny w
      zupełności wystarczyć. Często zwolennicy analu argument o niehigieniczności
      zbywają tym, że kiszka stolcowa jest zazwyczaj pusta aż do momentu defekacji.
      Nie do końca jest to prawda, tym niemniej u większości prawidłowo anatomicznie
      zbudowanych ludzi tak właśnie jest.

      I pamiętaj o tym, seks analny z racji swojej natury nie jest i nie powinien być
      tak spontaniczny, jak inne formy spółkowania. Wymaga o wiele większej dozy
      odprężenia oraz przygotowania od strony biernej. To, co widzimy na pornosach -
      hop siup, a teraz do tej dziurki - zubożone jest o czynności przygotowawcze,
      odbywające się poza planem zdjęciowym nawet już dzień wcześniej, tak jakby
      stanowiły jakieś tabu. A właśnie ten przedwstępny rytuał mógłby stanowić
      dodatkowy smaczek w całym tym analnym szaleństwie. Należy tylko okiełznać
      podpowiadającą złowrogo wyobraźnię, nastawić się pozytywnie i bawić się dobrze.
      Mnie też szpitale kojarzą się wyjątkowo źle, ale wspomnianą już lewatywę można
      spokojnie wyrwać z tego kręgu asocjacyjnego i wstawić na półkę miłosnych rytów,
      obok masażu, nacierania olejkiem, golenia nóg itp.

      Wystarczy chcieć!

      Szalony kucharz
      • Gość: Finezyjny Re: To teraz może ja... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.02, 09:51
        Sława!

        Kucharzu pięknieś to opisał...

        Ale czy nie mógłbyś bardziej potocznym językiem...

        Bo Twoje terminy natomiczno-medyczne są zapewne fachowe i ścisłe...

        Ale wybacz i nie wymagaj od nas profanów, abyśmy czytali każdą Twoją linijkę z
        atlasem anatomicznym...

        Zatem pisz bardziej potocznie...

        Dasz radę?

        Pozdrawiam!

        F.
        • Gość: Szalony kucharz No pewnie, że dam! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 10:11
          Tylko pewnych rzeczy nie sposób trafnie opisać bez użycia ścisłych terminów.
          Zawsze mogę wyjaśnić o co chodzi. A przy seksie analnym dobra znajomość
          proktologicznej anatomii jest wręcz wskazana! Nie chcielibyście chyba uczynić
          komuś krzywdy tylko z tego powodu, że czegoś nie wiedzieliście, prawda?

          Szalony kucharz
      • Gość: Finezyjny Re: To teraz może ja... przetłumaczysz na nasze..? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.02, 12:51
        Gość portalu: Szalony kucharz napisał(a):

        > Droga Messalino,
        >
        > Widzę, że zdążyło wypowiedzieć się już na ten temat kilku niewątpliwych
        > ekspertów ze zdaje się większym od mojego... doświadczeniem. Pozwolisz
        jednak,
        > że dorzucę ze swojej strony parę zdań, nie bacząc na to czy pewnych zawartych
        > już w dyskusji ustaleń nie będę powtarzać, albo innym przeczyć.
        >
        > Pamiętaj o tym, że nie zawsze Rzym zbudowano, i raczej na pewno Twój analny
        > debiut nie obędzię się bez problemów. Ale do odważnych świat należy!
        >
        > Nieprawdą jest przecież, że wszystkie porno-aktorki uprawiają anal jedynie
        dla
        > podbicia stawki, przełamując obrzydzenie i zaciskając z bólu zęby. Sama
        chyba,
        > jako smakoszka analnych scen, widzisz, że potrafi być ta forma współżycia
        > źródłem rozkoszy także dla kobiet. Skoro im to sprawia przyjemność, to
        > dlaczego, do diaska, nie miałoby sprawiać jej Tobie? A przecież te dziewczyny
        > też zaczęły kiedyś uprawiać seks analny - nie przyszły przecież na świat z
        > penisem w tyłku!
        >
        > Przy seksie analnym dwie kwestie są najistotniejsze, i chyba droga Olivvka
        się
        > ze mną zgodzi: lubrykacja i relaksacja.
        >
        > Mimo, że odbyt wytwarza śladowe ilości "środków" smarnych (jak każda
        śluzówka),
        >
        > to jest to zdecydowanie za mało na uczynienie analnej penetracji znośną, a
        > nawet przyjemną. Choć istnieją ponoć (ale to chyba legendy) osoby, dla
        > których "dry assfucking", to rajskie przeżycie. Nawaet jeżeli odrobina bólu
        > jest dla Ciebie znosna, a nawet przyjemna, to seks analny nie powinien być w
        > żadnym wypadku bolesny. Stanowczo odradzam próbowania czegoś takiego,
        > szczególnie debiutantom. Jak radzi Tristan Taormino na www.puckerup.com, im
        > więcej lubrykacji, tym lepiej. A jakich środków używać? Tutaj powinna
        > wypowiedzieć się wspomniana wyżej Olivveczka - na ten temat dama ta wie
        > baaardzo dużo. Istnieje oczywiście dość wyspecjalizowany rynek miłosnych
        > smarów, lecz produkty te często trudno zdobyć w Polsce (większość sexshopów w
        > kraju to jakaś gigantyczna pomyłka: wnuś przywiezie babuni z Hamburga trzy
        > kasety, dwie gazetki i starą sparciałą gumową lalę, babcia komórkę na węgiel
        > przerobi na sklepik i zadowolona).
        >
        > Kwestia druga: relaksacja. Zwieracz odbytu jest jednym z silniejszych mięśni
        > ludzkiego ciała, i posiada niesamowitą elastyczność. Czy wiecie, że ten z
        > pogranicza science-fiction dla niektórych analny fisting, figuruje w
        > proktologii pod nazwą dywulsji, i leczy się zabiegiem tym na przykład fissurę
        > ani.

        Finezyjny: wytłumacz proszę ostatnie zdanie..?

        Jest to dość kontrowersyjna metoda terapii, lecz stanowi niejako medyczny
        > dowód na możliwości tego pierścienia mięśni.
        > Dr Jack Morin, autor najważniejszej chyba pracy naukowej poświęconej
        > analizmowi „Anal Pleasure and Health” kładzie duży nacisk na kontro
        > lę tonusa.

        Finezyjny: Piszesz o tak podniecających rzeczach, ale językiem, który przywodzi
        na myśl prosektorium ( aż tak finezyjny to ja nie jestem)
        co to jest tonus, bo nie mi się szukać w slownikach

        > Twierdzi on, iż największą barierę (natury psychologicznej, a nawet
        kulturowej)
        >
        > stanowi chroniczna hipertoniczność odbytu, czyli nadmierne jego napięcie,
        > przyczyniające się jego zdaniem nie tylko do dyskomfortu w czasie seksu
        > analnego, ale także do rozwoju choroby hemoroidalnej. Ale wracając do tematu,
        > bardzo ważnym jest zapanowanie nad napięciem mięśni odbytu, a wszelkie opory
        > natury psychologicznej, np. obawa przed bólem, czy niehigieniczną
        niespodzianką
        >
        > potrafią wręcz uniemożliwić tę formę kontaktu płciowego.
        >
        > No i kwestia ostatnia, dla Messaliny najważniejsza: higiena. Po pierwsze, nie
        > należy ze swojego, naturalnego skądinąd, obrzydzenia wobec treści fekalnych
        > czynić obsesji. Kał ludzka rzecz. Nie namawiam oczywiście nikogo tutaj na
        > skatofilię, Boże broń, lecz nie można z tak prozaicznej przecież sprawy
        czynić
        > problemu nr 1 (dlatego u mnie jest to trzecia z kolei kwestia). Przecież w
        > nikim chyba dolor ante faeces nie wzbiera do takiego stopnia, że wymiotują
        przy
        >
        > każdorazowym „posiedzeniu Rady Ministrów”, prawda? Tak więc, droga
        > Messalino,
        > bardzo łatwo sobie z tym poradzić za pomocą kilku prostych czynności
        > higienicznych i odpowiedniego psychicznego nastawienia. Nie możemy bowiem
        > zapominać, że poczucie czystości to przede wszystkim stan psychiczny,
        względnie
        >
        > niezależny od faktycznego stanu higieny - są przecież ludzie cierpiący na tak
        > ciężką „brudofobię”, że nie wychodzą nawet z domu w obawie przed at
        > akiem
        > wielkich osmolonych, smierdzących bakterii. Niezbyt to rozsądne, przyznacie
        > chyba.
        >
        > Wspomniane już lewatywa, uprzednia defekacja, staranne podmycie powinny w
        > zupełności wystarczyć. Często zwolennicy analu argument o niehigieniczności
        > zbywają tym, że kiszka stolcowa jest zazwyczaj pusta aż do momentu defekacji.
        > Nie do końca jest to prawda, tym niemniej u większości prawidłowo
        anatomicznie
        > zbudowanych ludzi tak właśnie jest.
        >
        > I pamiętaj o tym, seks analny z racji swojej natury nie jest i nie powinien
        być
        >
        > tak spontaniczny, jak inne formy spółkowania. Wymaga o wiele większej dozy
        > odprężenia oraz przygotowania od strony biernej. To, co widzimy na pornosach -

        > hop siup, a teraz do tej dziurki - zubożone jest o czynności przygotowawcze,
        > odbywające się poza planem zdjęciowym nawet już dzień wcześniej, tak jakby
        > stanowiły jakieś tabu. A właśnie ten przedwstępny rytuał mógłby stanowić
        > dodatkowy smaczek w całym tym analnym szaleństwie. Należy tylko okiełznać
        > podpowiadającą złowrogo wyobraźnię, nastawić się pozytywnie i bawić się
        dobrze.
        >
        > Mnie też szpitale kojarzą się wyjątkowo źle, ale wspomnianą już lewatywę
        można
        > spokojnie wyrwać z tego kręgu asocjacyjnego i wstawić na półkę miłosnych
        rytów,
        >
        > obok masażu, nacierania olejkiem, golenia nóg itp.
        >
        > Wystarczy chcieć!
        >
        > Szalony kucharz
        • Gość: Szalony kucharz Wyjaśnienia dla Finezyjnego IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.02, 13:44
          > > pogranicza science-fiction dla niektórych analny fisting, figuruje w
          > > proktologii pod nazwą dywulsji, i leczy się zabiegiem tym na przykład fiss
          > urę
          > > ani.
          >
          > Finezyjny: wytłumacz proszę ostatnie zdanie..?

          Fissura ani, czyli szczelina odbytu - jest to wąskie, płytkie owrzodzenie,
          sięgające od brzegu odbytu do tzw. linii grzebieniastej (mniejsza o to, co to
          jest ten grzebień). Umiejscawia się zwykle na tylnej ścianie kanału odbytu
          (godzina 12.00 w pozycji na czworaka). Towarzyszy mu często stan spastyczny
          zwieracza odbytu, czyli silny skurcz, wywołany bólem. Wyróżnia się stan ostry i
          przewlekły szczeliny. Uważa się, że zasadniczą przyczyną powstawania fissury są
          zaparcia. Ostra szczelina szybko goi się po rozciągnięciu zwieraczy odbytu,
          czyli divulsio ani, które sprowadza się ni mniej ni więcej do potocznie zwanego
          fistingu, przy znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Stan przewlekły wymaga
          najczęściej użycia noża...

          Za: Roman Góral, Chirurgia okrężnicy i odbytnicy, PZWL, W-wa, 1993.

          Przepraszam wszystkich za ten medyczny wywód (chyba nie zrazicie się do
          analu?), ale Finezyjny pragnął wyjaśnień, więc proszę bardzo. Przytaczając
          tutaj dylatację, chciałem jedynie wykazać analnym niedowiarkom, jak naturalnie
          elastyczny jest odbyt, skoro rozciąganie jego (w ograniczonym jednak zakresie)
          praktykują lekarze.

          > Finezyjny: Piszesz o tak podniecających rzeczach, ale językiem, który
          przywodzi
          >
          > na myśl prosektorium ( aż tak finezyjny to ja nie jestem)
          > co to jest tonus, bo nie mi się szukać w slownikach

          Tylko bez nekrofilnych skojarzeń. Akurat "tonus" odwołuje się do muzyki.
          Przecież można rozmawiać na "te tematy" poważnie, bez niepotrzebnej
          infantylizacji języka, czy zawoalowanych określeń, lub z drugiej strony,
          nieprzystojnych żartów i wulgaryzmów.

          A w słownikach szukać nie musisz: wystarczy www.wiem.pl.

          Tonus, jest to oględnie rzecz biorąc, spoczynkowy stan napięcia (naprężenia)
          mięśnia. I każdy mięsień ludzkiego ciała ma swój określony tonus, także
          zwieracz - inaczej by nie trzymał. Jack Morin twierdzi jednak, że nasz
          stresogenny, siedzący tryb życia oraz przesadzony wstręt do tej części ciała i
          jej fizjologicznych czynności doprowadza do stanu hipertoniczności, czyli
          nadmiernego, przewlekłego napięcia zwieracza. Uniemożliwia to, jego zdaniem,
          czerpanie przyjemności ze stosunków analnych, a także leży u podłoża chorób
          odbytu. Proponuje on więc specjalną terapię relaksacyjną, ba, prowadzi nawet
          chyba na ten temat warsztaty! Oto Ameryka!

          Coś jeszcze?

          Szalony kucharz
          • Gość: Finezyjny Zatem anal należy uprawiać dla zdrowia...? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.02, 13:48
            Gość portalu: Szalony kucharz napisał(a):

            > > > pogranicza science-fiction dla niektórych analny fisting, figuruje w
            > > > proktologii pod nazwą dywulsji, i leczy się zabiegiem tym na przykład
            > fiss
            > > urę
            > > > ani.
            > >
            > > Finezyjny: wytłumacz proszę ostatnie zdanie..?
            >
            > Fissura ani, czyli szczelina odbytu - jest to wąskie, płytkie owrzodzenie,
            > sięgające od brzegu odbytu do tzw. linii grzebieniastej (mniejsza o to, co to
            > jest ten grzebień). Umiejscawia się zwykle na tylnej ścianie kanału odbytu
            > (godzina 12.00 w pozycji na czworaka). Towarzyszy mu często stan spastyczny
            > zwieracza odbytu, czyli silny skurcz, wywołany bólem. Wyróżnia się stan ostry
            i
            >
            > przewlekły szczeliny. Uważa się, że zasadniczą przyczyną powstawania fissury

            >
            > zaparcia. Ostra szczelina szybko goi się po rozciągnięciu zwieraczy odbytu,
            > czyli divulsio ani, które sprowadza się ni mniej ni więcej do potocznie
            zwanego
            >
            > fistingu, przy znieczuleniu miejscowym lub ogólnym. Stan przewlekły wymaga
            > najczęściej użycia noża...
            >
            > Za: Roman Góral, Chirurgia okrężnicy i odbytnicy, PZWL, W-wa, 1993.
            >
            > Przepraszam wszystkich za ten medyczny wywód (chyba nie zrazicie się do
            > analu?), ale Finezyjny pragnął wyjaśnień, więc proszę bardzo. Przytaczając
            > tutaj dylatację, chciałem jedynie wykazać analnym niedowiarkom, jak
            naturalnie
            > elastyczny jest odbyt, skoro rozciąganie jego (w ograniczonym jednak
            zakresie)
            > praktykują lekarze.
            >
            > > Finezyjny: Piszesz o tak podniecających rzeczach, ale językiem, który
            > przywodzi
            > >
            > > na myśl prosektorium ( aż tak finezyjny to ja nie jestem)
            > > co to jest tonus, bo nie mi się szukać w slownikach
            >
            > Tylko bez nekrofilnych skojarzeń. Akurat "tonus" odwołuje się do muzyki.
            > Przecież można rozmawiać na "te tematy" poważnie, bez niepotrzebnej
            > infantylizacji języka, czy zawoalowanych określeń, lub z drugiej strony,
            > nieprzystojnych żartów i wulgaryzmów.
            >
            > A w słownikach szukać nie musisz: wystarczy www.wiem.pl.
            >
            > Tonus, jest to oględnie rzecz biorąc, spoczynkowy stan napięcia (naprężenia)
            > mięśnia. I każdy mięsień ludzkiego ciała ma swój określony tonus, także
            > zwieracz - inaczej by nie trzymał. Jack Morin twierdzi jednak, że nasz
            > stresogenny, siedzący tryb życia oraz przesadzony wstręt do tej części ciała
            i
            > jej fizjologicznych czynności doprowadza do stanu hipertoniczności, czyli
            > nadmiernego, przewlekłego napięcia zwieracza. Uniemożliwia to, jego zdaniem,
            > czerpanie przyjemności ze stosunków analnych, a także leży u podłoża chorób
            > odbytu. Proponuje on więc specjalną terapię relaksacyjną, ba, prowadzi nawet
            > chyba na ten temat warsztaty! Oto Ameryka!
            >
            > Coś jeszcze?
            >
            > Szalony kucharz
    • messalina1 Re: Opory przed sexem analnym 08.11.02, 14:17
      Drodzy moi adwersarze!
      Bardzo jestem Wam wdzieczna za dodajace otuchy listy pochwalne na temat uciech analnych...z pewnoscia w jakims stopniu rozwiewa to moje watpliwosci..chociaz pewnie fekalnych paranoii nigdy sie nie pozbede, ale wpadlam na pomysl ktory mi z pewnoscia pomoze...po prostu zawiaze mojemu mezczyznie oczy..i w ten sposob przynajmniej nie bede musiala sie stresowac:))
      A co do lubrykantow????Co polecacie moi sznowni eksperci???
      Jestem pod wrazeniem Waszych epistol i kulturalnej dyskretnej konkurencji Szalony i Finezyjny...(mowie tu o forum ogolnie)..jestescie moimi bezapelacyjnymi ulubiencami:)))
      pozdrawiam wiec naprawde goraco..
      • Gość: Szalony kucharz Oj, nie wiem czy przepaska na oczy to dobry pomysł IP: 213.77.27.* 08.11.02, 20:13
        Mężczyźni lubią patrzeć! Zawiązanie oczu kochankowi może stanowić interesującą
        odmianę, od czasu do czasu, ale na dłuższą metę...? To chyba gorsze od
        kastracji ;). Jakże mogłabyś odmówić swojemu ukochanemu przepysznego widoku
        Twoich pośladków rozpychanych jego penisem? Dlaczego pozbawiać go panoramy
        Twych pleców, już to łagodnie, już to ostro falujących w rytm ruchów jego
        lędźwi? Uwierz mi, Messalino, ewentualna brązowa niespodzianka to zaledwie
        błahostka, którą zbagatelizować można lubieżnym uśmiechem i wodą z mydłem.

        Smary: oj, doskwiera w tym miejscu nieobecność szacownej Olivvki - jej
        doświadczenia mogłyby okazać się tutaj bezcenne. Pozostaje mieć nadzieję, że
        zajrzy tu kiedyś na Forum i opowie nam trochę więcej na temat używanego przez
        siebie kremu z wymion z dodatkiem wody.

        Najpopularniejszym chyba obecnie na rynku erotycznym miłosnym lubrykantem jest
        seria "WET". Bardzo szeroka gama wyspecjalizowanych produktów, szczególnie z
        myślą o seksie analnym. Powinien być dostępny w każdym szanującym się sex-
        shopie. KY ma już swoje lata, ale ciągle się jeszcze sprawdza.
        Ze smarami i seksem analnym jest taki problem: te oparte na tłuszczach działają
        korodująco na lateks, tak więc prezerwatywy i w mniejszym stopniu zabawki mogą
        ulec uszkodzeniu; natomiast te oparte na wodzie dość szybko ulegają wchłonięciu
        (jak wiadomo, jelito grube posiada niesamowite wręcz zdolności absorbcyjne
        wody). Producenci wciąż usiłują więc znaleźć złoty środek, czyli superśliski
        krem, który nie ma nieprzyjemnego aromatu i który starcza na bardzo długą
        upojną noc tylnych uciech, lecz daje się w końcu zmyć. Podejrzewam więc, że
        próbowanie różnych środków to najlepszy sposób na znalezienie tego właściwego,
        i zarazem sposób na dodatkową przełamującą bariery zabawę.

        Szalony kucharz

        PS. Na koniec drobna uwaga dla cesarzowej: adwersarz to przeciwnik.
        • finezyjny Re: Oj, nie wiem czy przepaska na oczy to dobry p 09.11.02, 00:51
          Sława!

          Otóż messalko zachowujesz się jak dziewica, przed pierwszym razem...
          Bo wyraźnie chcesz, a jednak boisz się i wymyślasz co raz to nowe przeszkody...

          I coraz większe udziwnienia...

          Ja proponuję Tobie abyś odpowiedziala sobie na pytanie: czy tego chcesz...?

          Jak bardzo chcesz...

          I dlaczego tego chcesz...

          Co osiągniesz przez sex analny...

          Dodatkowe doświadczenie...

          Podnietę...

          Dla kogo?

          Dla siebie?

          Dla męża?

          Boisz się?

          Czego...


          że Tobie się nie spodoba...

          że jemu się nie spodoba...

          że Ty nabierzez obrzydzenia...

          Że on nabierze obrzydzenia...

          Rozważ jakie jest ryzyko?

          I jaką zdobędziesz wartość...

          Bo gdy chcesz jemu...
          albo sobie...

          zrobić niespodziankę...?

          Bo chcesz wzboagacić Wasze wpółżycie...

          Bo chcesz bardziej zainteresować jego?

          Bo sama chcesz przeżyć coś nowego...

          I może boisz się że doświadczenie

          Nie przypadnie mu do gustu...

          Że nawet nabierze obrzydzenia?

          Do Ciebie...

          Do sexu...

          Że Ty nabierzesz obrzydzenia do niego...

          Bo Ciebie sex nadal kręci...

          To może warto byloby rozważyć experyment...

          Tylko że w roli królika wystąpi obcy mężczyna...

          Wtedy jednocześnie przekonasz się

          O tym jak bardzo jest udane współżycie analne...

          A zrobisz to bezpieczne dla Waszego związku...

          Bo wtedy niewidzialne mechanizmy psychologiczne przeniosą Twoje obrzydzenie(?)

          Na kochanka, o którym powiesz, że się nie sprawdził...

          Pozatem tak obrzydliwie(?) kochał się z Twoją pupcią...

          Może wtedy będziesz miala pdwójne wyżuty suienia?

          Że taka technika osiągania rozkoszy...

          że nie byłaś dobra dla swojego małżonka...

          Że zawiodłaś(?) jego zaufanie...

          I wtedy będziesz chciała odkupić...
          Wobec niego...

          I on się zdziwi, czemu nagle stałaś się taką cudowną żoną...

          I będzie zachwycony, bo nie będzie znał prawdy...

          I Wasz związek się umocni!

          O co Tobie chodziło od początku...

          Życzę powodzenia i wielu rozkoszy nie tylko analnych...

          Twój Finezyjny

          PS Massalko! Tak robią wszyscy, nawet Ruscy nie wyslali odrazu Gagarina, ale
          tylko psa Łajkę...

          A w ogóle to mężczyźni kochają dziewice: jedni orleańskie.., a inni
          nowoorleańskie...
    • Gość: doktor Re: Opory przed sexem analnym IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 20:16
      po przeczytaniu twojego listu chciałabym zachęcic cie do lektury podrecznika
      fizjologii człowieka, końcowy odcinek jelita (ta część w korą ewentualnie
      zagościłby Twój mąż) pozostaje zawsze czysta i ograniczona jest bardzo
      silnymi zwieraczami od reszty jelit ,gdzie formowany jest kał.
      dodatkowo możesz przed stosunkiem wykonać zabieg lewatywy celem
      dokładnego usunięcia czegokolwiek.
      z własnego doświadczenia wiem że doznania sa wyjatkowe i warto spróbować
      przełamac opory.
      powodzenia
      • finezyjny Re: Opory przed sexem analnym 09.11.02, 20:39
        Gość portalu: doktor napisał(a):

        > po przeczytaniu twojego listu chciałabym zachęcic cie do lektury
        podrecznika
        > fizjologii człowieka, końcowy odcinek jelita (ta część w korą
        ewentualnie
        > zagościłby Twój mąż) pozostaje zawsze czysta i ograniczona jest bardzo
        > silnymi zwieraczami od reszty jelit

        Finezyjny: Jak głęboko są te drugie zwieracze...?
        Da się do nich dosięgnąc...?


        ,gdzie formowany jest kał.
        > dodatkowo możesz przed stosunkiem wykonać zabieg lewatywy celem
        > dokładnego usunięcia czegokolwiek.
        > z własnego doświadczenia wiem że doznania sa wyjatkowe i warto spróbować
        > przełamac opory.
        > powodzenia
      • Gość: Szalony kucharz Doktorku, to ja bym proponował, abyś Ty zajrzał... IP: 213.77.27.* 09.11.02, 20:57
        ... do dobrego podręcznika proktologii. Chociaż wiesz jak się nazywa ten
        Twój "końcowy odcinek jelita"? Jeżeli uważasz jeszcze, że część ta pozostaje
        zawsze czysta, to po jaką cholerę proponujesz jeszcze koleżance Messalinie
        lewatywę? Żeby usunąć cokolwiek? To znaczy co: harmonikę ustną, zęby, jelito?

        I o jakich Ty bardzo silnych zwieraczach jelita piszesz?

        Proszę Ciebie bardzo, doktorku, i Tobie podobnych - nie bawcie się w ekspertów
        po jednej czy dwóch udanych przygodach i pochopnie przeczytanych ulotkach.

        Z naprawdę wielkim poważaniem,

        Szalony kucharz
    • Gość: Kobalt Re: Opory przed sexem analnym - Słuszne ! IP: *.acn.waw.pl 09.11.02, 20:21
      Sex analny jest wg światowej federacji sexu sexem wysokiego ryzyka, należy więc
      go sobie dozować aptekarską miarką. Najlepiej bez pomocy partnera...
      • finezyjny Re Czy zalecasz ograniczenie do masturbacji..? 10.11.02, 18:15
        Gość portalu: Kobalt napisał(a):

        > Sex analny jest wg światowej federacji sexu sexem wysokiego ryzyka, należy
        więc
        >
        > go sobie dozować aptekarską miarką. Najlepiej bez pomocy partnera...
        • finezyjny Re:Jakie zatem jest to ryzyko? 10.11.02, 18:16
          finezyjny napisał:

          > Gość portalu: Kobalt napisał(a):
          >
          > > Sex analny jest wg światowej federacji sexu sexem wysokiego ryzyka, należy
          >
          > więc
          > >
          > > go sobie dozować aptekarską miarką. Najlepiej bez pomocy partnera...
          • Gość: mesalina Re:Jakie zatem jest to ryzyko? IP: *.rginternet.pl 10.11.02, 21:27
            Drodzy moi Interlokutorzy (Mam nadzieje SZ.Kucharzu, ze tym razem sie nie myle:)
            Bardzo Wam jestem wdzieczna za pomoc i podejscie z zainteresowaniem (jakiego sie nie spodziewalam)do tej skromnej trapiacej mnie kwestii.
            Wasze uwagi sa dla mnie niezwykle cenne i oczywiscie nie dzieki nim ale z jakims tam ich udzialem podjelam decyzje iz nie bede popadac w paranoje z powodu kupy (:))nazwijmy to po imieniu)i z wielka checia udostepnie mojemu ukochanemu moja druga mistyczna dziurke i pozwole mu w niej pobuszowac do chwili kiedy on albo ja zechcemy skonczyc...
            • Gość: Finezyjny Zdrowe, praktyczne podejście... Polecam w wannie.. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.11.02, 21:46
              Gość portalu: mesalina napisał(a):

              > Drodzy moi Interlokutorzy (Mam nadzieje SZ.Kucharzu, ze tym razem sie nie
              myle:
              > )
              > Bardzo Wam jestem wdzieczna za pomoc i podejscie z zainteresowaniem (jakiego
              si
              > e nie spodziewalam)do tej skromnej trapiacej mnie kwestii.
              > Wasze uwagi sa dla mnie niezwykle cenne i oczywiscie nie dzieki nim ale z
              jakim
              > s tam ich udzialem podjelam decyzje iz nie bede popadac w paranoje z powodu
              kup
              > y (:))nazwijmy to po imieniu)i z wielka checia udostepnie mojemu ukochanemu
              moj
              > a druga mistyczna dziurke i pozwole mu w niej pobuszowac do chwili kiedy on
              alb
              > o ja zechcemy skonczyc...
            • Gość: telemasca Re:Jakie zatem jest to ryzyko? IP: *.acn.waw.pl 11.11.02, 03:18
              pamietaj tylko ze jak wam sie znudzi juz seks analny to zeby nie wsadzal
              czlonka w tej samej prezerwatywie do pochwy!!!
    • Gość: telemasca Re: Opory przed sexem analnym IP: *.acn.waw.pl 11.11.02, 03:17
      messalino droga polecam ci: sex.o2.pl...
      tam znajdziesz po prawej stronie porady dotyczace seksu analnego
Pełna wersja