do -niedominujacych pan

IP: *.joint.eu.org 23.11.02, 20:12
otuz chce sie dowiedziec od tych kobiet lubiacych męską dominacje...- czy
odrużniacie chamstwo od dominacji ??? czy chamstwo was podnieca ? ---i gdzie
jest granica ??.......pytam bo niechce stac sie chamem...
    • Gość: Point Re: do -niedominujacych pan IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.11.02, 20:46
      Jeśli ufam mężczyźnie, pozwalam mu na wszystko, bo wiem, że nie zrobi niczego,
      czego nie lubię..
      A to byłoby właśnie chamstwo. Przekroczenie na serio postawionych granic.

      Ale nie mam pojęcia jak to odróżnić w przypadku tych słodkich idiotek, u
      których "nie" znaczy za każdym razem coś innego. Moje "nie" to jest zakaz, nie
      przyzwolenie.
      • Gość: :) Re: do -niedominujacych pan IP: *.paw.pl 24.11.02, 17:20
        ..mam dopiero 18 lat..kocham sie od miesiaca ze swoim chlopakiem..w moich
        wyobrazeniach..seks..to akt milosci..inni mowia pieprzyc sie ..rznac i takie
        tam..ale tak jest tylko w pornolach.My sie kochamy..i to ma byc piekne,
        delikatne..On dominuje ja mu na to pozwalam..zreszta ja nie mam prawie
        zielonego pojecia o tych sprawach.Granica jest bardzo wyraznie zaznaczona..Nie
        moze mnie zmuszac do niczego..tym bardziej do tego co obrzydliwe,
        brutalne ...gdy idziesz z kims do lozka to dlatego ze go kochasz..a wiec znasz
        zazwyczaj osobowosc tej kobiety..powinienes wiedziec zatem gdzie lezy
        graanica..to zalezy od osoby..i jej charakteru.
    • kalina79 niedominująca pani 25.11.02, 06:29
      Gość portalu: Pesso napisał:

      > otuz chce sie dowiedziec od tych kobiet lubiacych męską dominacje...- czy
      > odrużniacie chamstwo od dominacji ??? czy chamstwo was podnieca ? ---i gdzie
      > jest granica ??.......pytam bo niechce stac sie chamem...

      A czy Ty odróżniasz U od Ó?

      A odpowiadając na pytanie. Chamstwo mnie absolutnie nie podnieca. Bardziej
      podnieca mnie zdecydowanie i śmiałość, ale nie mylić z brutalnością!!! Kochanek
      musi się liczyć z moimi uczuciami i moim ewentualnym "nie".
      W łóżku wolę być uległa, co nie znaczy, że jestem bierna. Przeciwnie, lubię
      wykazywać się inwencją, a także inicjować sex. Moja uległość polega raczej na
      tym, że lubię w łóżku czuć się małą kobietką, a nie herszt babą.
    • nieznana3 ...jestem ulegla...i powiem Wam ... 25.11.02, 18:38
      Mam wrazenie ,iz nietrudno odroznic meska chec dominacji (mimo wszystko
      uwarunkowana kulturowo)od pospolitego chamstwa.
      Dla jasnosci ..tudziez z uwagi na to ,na jakim sie znajdujemy forum ,
      ogranicze sie do spraw seksu,wiec bedzie to,sila rzeczy, podejscie dosc
      jednostronne .
      Jesli jestesmy z koms ,nawet raz jeden -tworzymy zwiazek .Milo jest,jesli
      ludzie umieja w nim szanowac sie wzajemnie ,byc wobec siebie partnerami .
      Jesli tego nie czynia ocieramy sie o swego rodzaju prymitywizm i
      odczlowieczenie ,pospolitosc i brak kultury.Chamskie wiec bedzie notoryczne
      niedostrzeganie potrzeb drugiej osoby -to z pewnoscia ,silna presja ,
      naginanie jej woli do swoich zachcianek czy marzen,zwykle nieliczenie sie
      z nia ,jej potrzebami ,brak szacunku .Bywa i tak ...lecz nie o tym chcialam...
      Zdarza sie jednak ,i to wcale nie tak rzadko moim zdaniem ,iz mezczyzni tesknia
      za dominacja nad kobieta (poczucie wladzy,wprost ...wlasnosci).
      I o ile w zyciu codziennym uznaja ja jako rownoprawna partnerke -
      w lozku pragna kobiete
      w sensie doslownym -zniewolic .Zostawmy aspekty psychologiczne ,choc
      przyznaje ,dyskusja o nich moglaby byc ciekawa .Skupmy sie na przejawach owej
      dominacji.W moim pojeciu i doswiadczeniu jest to zarowno proces psychiczny jak
      i fizyczny .Naleza tu wiec i stosunkowo lagodniejsze w formie zachowania typu
      wyzwiska ,ponizanie ,brutalnosc w slowach i czynach... mysle ,ze w pewnych
      ukladach takze bicie ,wiazanie ,piss,scat..rzadzenie i brak sprzeciwu,slepe
      posluszenstwo.Jednak istota dominacji wcale nie sa ,zdaje mi sie ,wyzej
      wymienione przejawy fizycznej sily meskiej .Mezczyzna dazy do pokazania
      kobiecie jej miejsca jako osobniczki calkowicie mu podleglej i zaleznej
      od niego ,zdanej na jego laske i nielaske .Cala rzecz w tym ,by ona
      rzeczywiscie sie tak czula i czerpala z tego zadowolenie !!!( czytaj- by w jej
      swiadomosci bylo to mozliwe,by dostrzec w tym momencie ,ze jest samica ,
      ktorej miejsce jest pietro nizej :-)
      Z moich doswiadczen wynika ,ze ten rodzaj kontaktow nie przenosi sie do zycia
      codziennego ,co kiedys dla mnie samej bylo mila niespodzianka .Upraszajac -
      bedac nazywana podczas lozkowych i nie tylko igraszek "kurwa",nie zgadzam
      sie ,ani nikt tego ode mnie nie wymaga ,bym nia sie czula przedtem lub
      potem .Mezczyzni ,ktorych spotkalam rozumieli to doskonale i byli
      czuli,dbajacy,partnerscy,ba..nawet romantyczni poza aktem seksualnym .
      Bycie ulegla daje mi ogromna rozkosz ,z niczym porownac sie nie dajaca ;
      wydaje sie sobie na wlasciwym miejscu.
      Czujac przewage faceta ,widzac jego samczosc,zwierzecosc chce sie mu oddac
      calkowice ,byc zadana na jego kaprysy ,spelniac jego wymagania bez slowa .
      Moja konstrukcja psychiczna umozliwia mi ,a wyobraznia pomaga pokazac,
      kto tak naprawde zostal stworzony, by wydawac rozkazy:-)
      I to nie paradoks chyba ,ze meskosc wyzwala w kobiecie -kobiecosc .Atrybuty
      z nia zwiazane ( oczywiscie nie jedyne )jak uleglosc ,lagodnosc ,chec poddania
      sie i oddania ,slepe posluszenstwo -wylaza wtedy na swiatlo dzienne -
      nawet i ze mnie ,choc na codzien jestem postrzegana jako silna ,samodzielna
      i niezalezna kobieta.Seks to sfera zycia ,w ktorej sklaniam sie
      ku pogladowi ,iz facet ma zawsze racje ,a ja urodzilam sie po to ,by sluzyc
      zaspokajaniu jego ,perwersyjnych czasem, zachcianek.Podkreslam jednak -
      absolutnie nie wyklucza to bycia pierwsza dama jego serca i rownouprawniona
      strona w innych sytuacjach .
      A wracajac do pytania ,zadanego przez zalozyciela watku odpowiem tak :
      poniewaz stykam sie jedynie z kulturalnymi osobnikami plci odmiennej i nie
      posiadam doswiadczenia w obcowaniu z chamami,nie potrafie odpowiedziec ,czy
      chamstwo mnie podnieca .Jednakze majac na uwadze swa wrodzona delikatnosc
      uwazam ,ze czujac prymitywizm wialabym ,
      gdzie przyslowiowy pieprz rosnie :-)
      Pozdrawiam
      • Gość: Pesso Re: ...jestem ulegla...i powiem Wam ... IP: *.joint.eu.org 27.11.02, 10:31
        czyli chamstwem -jest prostactwo i prymitywizm -czyli głupota.....brak troski
        o innych ... .........?
        • nieznana3 Re: ...jestem ulegla...i powiem Wam ... 27.11.02, 22:08
          Gość portalu: Pesso napisał:

          > czyli chamstwem -jest prostactwo i prymitywizm -czyli głupota.....brak troski
          > o innych ... .........?

          Tak-prostactwo na pewno .Tak to widze .
          Cham pospolity to do tego jeszcze 0 kultury i,co gorsza,
          nie zdawanie sobie z tego sprawy .
          A najgorszy rodzaj chama -to pewny siebie
          cham :-))
          Dodam jeszcze ,iz prymitywizm ma w sobie zwykle
          tylko niewielki ,
          albo czasem zaden ..
          procent glupoty.
    • tessa13 Re: do -niedominujacych pan 02.12.02, 14:23
      Hi Pesso,

      chamstwo nie ma z dominacją nic wspólnego (BTW: to dotyczy obu płci)! Jest
      wręcz przeciwnie: aby móc kogoś dominować, trzeba mieć przed nim szacunek.

      Ciao

      Tessa
Pełna wersja