Gość: Magdalena Kuczarska
IP: *.private.pl / 192.168.0.*
12.07.02, 13:53
W pełni zgadzam się z autorką artykułu. Współczesne szkolenie
pilotów nie ma nic wspólnego z przygotowaniem ich do pracy.
Tajemnicą poliszynela są układy w środowisku pilotów i
przewodników (dotyczy to większych miast - przoduje w tym
niestety Warszawa). W komisjach egzaminacyjnych zasiadają
tzw. "starzy piloci", czy inaczej mówiąc starzy wyjadacze.
Odprawiając się do obsługi grupy zainteresowani są przede
wszystkim ile osób liczy grupa, jaka trasa i czy będzie czas na
to, żeby uczestnikom grupy zaproponować dodatkowe punkty
programu (płatne u pilota) czyli ile dodatkowych pieniędzy
można "wyciągnąć" dla siebie. Ludzie cie nie są zainteresowani
wyszkoleniem dobry, młodych pilotów.
Moim zdaniem najważniejsze są predyspozycje danej osoby do
zawodu pilota czy przewodnka: organizacja, sprawność fizyczna,
odporność psychiczna na stres, umiejętność radzenia sobie w
trudnych sytuacjach, orientacja w terenie (dotyczy to poruszania
się po miastach, jak również umiejętności wyjechania z miasta we
właściwym kierunku), szybkość kojarzenia faktów, dobra pamięć -
również wzrokowa (zapamiętywanie twarzy uczestników),
umiejętność "uczenia się" miasta z mapy/przewodnika. Trudno
uszeregować je w kolejności ważności - wszystkie moim zdaniem są
istotne.
Zupełnie niepotrzebne jest serwowanie turystom dokładnych dat
powstania danej budowli czy przebudowy – wystaraczy podnie wieku
lub epoki. Częstym błędem jest zasypywanie uczestników
dokładnymi datami, cyframi, statystykami, nazwiskami – to tylko
męczy i nudzi.
W trakcie kursu, oprócz wykładów z histori, architektury,
geografi, pilot winien przede wszystkim być nauczony jak
przygotować się do obsługi grupy aby program przeprowadzić
sprawnie - tzn profesjonalnie; powinien otrzymać najważniejsze
informacje postępowania w sytuacjach awaryjnych. Zdarza się
niestety, i to nie tak rzadko, że piloci z wieloletnią praktyką
dzwonią do biura z pytaniem co mają zrobić w przypadku
kradzieży, choroby czy śmierci uczestnika.
Istotne byłyby też wykłady z psychologi. Bardzo ważną sprawą
jest podejście pilota do poszczególnych uczestników. Praca
pilota, szczególnie przy grupach przyjazdowych do Polski, wymaga
wiele taktu i spokoju, umiejętności odpowiedniego podejścia do
osób w różnym wieku o różnym poziomie kultury, dyplomacji przy
odpowiadaniu na tzw "trudne" pytania (dotyczy to zwłaszcza
turystów niemieckich).
Kiedy odrawiamy młodego pilota, to widać od razu po "błysku w
oku" czy ten koś wie o czym do niego mówimy, czego oczekujemy,
zada pytania istotnie dla realizacji programu , “doświadczony”-
zły pilot spojży przelotnie na program powie “jasne” zapyta się
kiedy ma przyjść rozliczyć imprezę i .... problemy zaczynają się
(oby nie) już po pierwszym noclegu.
Proszę źle mnie nie zrozumieć – nie występuję przeciw pilotom z
doświadczeniem, znam ich bardzo wielu – są to wspaniali, oddani
swojemu zawodowi, ludzie, którzy naprawdę dbają o swoją grupę o
opinie o polakach i Polsce;
Ale jestem czasami zaszokowana poziomem przygotowania pilotów z
długim stażem. Przeprowadzono weryfikację – była to tylko
wymiana legitymacji. Jeśli długoletnia przewodniczka warszawska
i jednocześnie pilotka, działająca w środowisku pilotów ma
problemy z wyjazdem z Oświęcimia czy poruszaniem się po
Mazurach, wyliczeniem o której godzinie będzie w Gdańsku itd –
to jak taka osoba może wyszkolić młodych pilotów. Jakie
wiadomości ma do przekazania?
Środowisko pilotów i przewodników jest skorumpowane (tak to
prawda). Powstają tzw. Stajnie – starsi zajmują się
pośrednictwem między biurami a przewodnikami czy pilotami. Np.
biuro z Krakowa szuka pilota powiedzmy po Polsce w tym a tym
terminie z obcym językiem – co robi. Dzwoni do zaprzyjaźnionej
koleżanki (mającej swoją stajnie) z innego miasta i prosi o
pomoc. Po paru godzinach otrzymuje nazwisko i telefon pilota. Za
tą usługę dostaje wynagrodzenie od zleceniodawcy i ... prowizje
od pilota. Jeśli nie dasz prowizji to dostajesz gorsze grupy do
pilotowania a w konskwencji wypadasz ze stajni a innych
informuje się, że ten pilot jest kiepski.
Tak wygląda pilotowanie. Kto płaci ten jedzie, lub ten o kogo
prosi kontrahent czy grupa. a ogony pilotują młodzi lub ci
którzy nie potrafią żyć w układach.
Długoletni pracownik biur podróży.